Artur Partyka | Thursday, January 12, 2012
Photo: Dariusz Piłka i Artur Partyka / Tekst Jola Plesiewicz | Wednesday, October 12, 2011
34 Maraton Chicagowski pod auspicjami banku Bank of America zakończony.
Maraton ukończyło 35,628 biegaczy, reprezentujących 50 stanów Ameryki Północnej, ponad 100 państw, dopingowanych przez 1,7 miliona oglądających.
W czasie 34 maratonu, pomimo wzrastającej tego dnia temperatury zostały ustanowione rekordy czasowe.
W tegorocznym maratonie tryumfalne zwycięstwo odniósł Kenijczyk Moses Mosop, który ukończył maraton w czasie 2:05:37, bijąc w ten sposób dotychczasowy rekord ustanowiony przez Sammy Wanjiru.
W 2009 roku Sammy Wanjiru przebieg trasę chicagowskiego maratonu w czasie 2:05:41.
Po raz kolejny najlepszą wśród kobiet okazała się Rosjanka Liliya Shobukhova, która uzyskała czas 2:18:20.
Maratonu nie ukończył kapitan Wiliam Caviness, 35-letni strażak z Karoliny Północnej. Biegacz stracił przytomność około 460 metrów przed metą. Po udanej akcji reanimacyjnej i przewiezieniu go do szpitala zmarł w niecałe dwie godziny później. Wiliam Caviness wziął udział w maratonie, aby zebrać fundusze na pomoc osobom poparzonym. Był to pierwszy przypadek śmiertelny od 2007 roku.
W maratonie mógł wziąć udział każdy, kto w dniu maratonu miał ukończony 16 rok życia, dokonał opłaty rejestracyjnej w wysokości $145, jeżli jest rezydentem Stanów Zjednoczonych i $170 w każdym innym przypadku oraz był zdolny ukończyć maraton w maksymalnym czasie sześciu i pół godziny.
Biegacze mogli również liczyć na szczególną pomoc i wsparcie Nike Pace Team - grupy doświadczonych maratończyków, której zadaniem było dopomóc określonym grupom biegaczy dobiec do mety w zaplanowanym przez biegacza czasie, indywidualnie dostosowanym do jego umiejętności i treningu.
Tegoroczny bieg rozpoczął się o 7:30. Maraton o 7:20 rozpoczęły osoby niepełnosprawne na wózkach inwalidzkich.
Niektórych biegaczy wyrózniał ubiór, bynajmniej nie mający nic wspólnego ze strojem sportowym. I tak w tłumie mogliśmy zobaczyć myszkę Micky, jaskiniowców, biegaczy z wymalowanymi na koszulkach własnymi imionami, którzy gestami zachęcali oglądających, by skandowali właśnie ich imię.
Maratonowi towarzyszyly liczne przedsięwzięcia i wydarzenia, związane głównie
z celebrowaniem zwycięstwa Najlepszych na 27 Mili.
Jola Plesiewicz
Dariusz Piłka | Sunday, September 11, 2011
Artur Partyka / Darek Pilka | Wednesday, August 3, 2011
Dariusz Piłka | Monday, July 18, 2011
Sto trzecie Regaty Chicago – Mackinac 2011 rozpoczęły się w miniony weekend.
Ich organizatorem jest Chicagowski Klub Żeglarski.
Ta prestiżowa impreza należy do najstarszych i największych dorocznych regat jachtów na wodach śródlądowych.
Pierwsze zawody odbyły się w 1898 roku i wzięło w nich udział 5 łodzi.
W tegorocznych regatach wystartowało 361 jachtów.
Jak co roku w zawodach biorą udział jachty polonijne.
W kategorii Mackinac Cup wystartował “Koko Loko” (sekcja sportowa) jacht typu Flying Tiger 10.
W kategorii Chicago-Mackinac Trophy będą się ścigać załogi “Yellow Mellow” oraz „Grytviken”w sekcji Tartan-10 i “Erizo De Mar” w sekcji Beneteau 36.7.
W zeszłym roku dobrze radząca sobie w zawodach polonijna załoga „Koko Loko” wycofała się z regat na skutek poważnej awarii technicznej steru.
W tym roku z powodu znacznych uszkodzeń jachtu spowodowanych przez burzę, która nawiedziała Chicago w ubiegłym tygodniu nie wystartowała załoga polonijnego jachtu „Pinball Wizard”.
Załogi polonijnych jachtów zajmują na regatach dość dobre lokaty w swoich kategoriach. Nie bez znaczenia jest również fakt, że wielu polonijnych żeglarzy uczestniczyło już w tej imprezie kilkanaście razy.
Ciekawostką jest, że ci żeglarze, którzy ukończą regaty po raz dwudziesty piąty otrzymują zaproszenie do członkostwa w eksluzywnym stowarzyszeniu żeglarskim „Island Goats Sailing Society”.
Żeglarstwo to niezwykła pasja, która daje nie tylko możliwość sprawdzenia swoich umiejętości w trudnych, zmieniających się warunkach ale i ogromną przyjemność obcowania z naturą.
Dla wielu żeglarzy osiągnięty wynik a co za tym idzie miejsce zajęte w klasyfikacji danej jednostki na regatach są ważne, ale nie najistotniejsze.
Większość z nich swoją ogromną satysfakcją czerpie z żeglowania, będącego skutkiem optymalnych decyzji podjętych przez całą załogę w trakcie jego trwania.
W czasie tegorocznych regat po raz pierwszy w ich historii z powodu panujących warunków pogodowych doszło do tragicznego wypadku.
Z żalem informujemy, że dzisiaj, w poniedziałek, 18 lipca bieżącego roku organizator imprezy – Chicago Yacht Club potwierdził śmierć dwóch doświadczonych żeglarzy: Marka Morley’a i Suzanne Bickel, członków załogi jachtu „Wing Nuts” z Saginaw, MI.
Rodzinom Żeglarzy i całej Braci Żeglarskiej składamy głębokie wyrazy współczucia.
Jola Plesiewicz