George Carlin mimo 71 lat ciągle należał do ciężko pracujących komików. W trakcie minionego weekendu występował w Orleans Casino w Las Vegas. Nie zwalniał obrotów mimo, iż od dawna znane były jego problemy z sercem. Niestety ten geniusz komedii, bystry obserwator, odważny człowiek potrafiący wskazywać nonsensy otaczającej nas rzeczywistości, niechętny bigoterii i kościelnym szatom, nie przeżył ataku serca. Odszedł ten geniusz komedii.
George Carlin wydał trzy książki, wszystkie przez wiele tygodni znajdowały się na listach bestsellerów, sporo płyt i kaset. Nagrał kilkanaście specjalnych show dla telewizji HBO. Bywał częstym gościem w „The Tonight Show” prowadzonym przez Jay Leno, wystąpił w kilku filmach. Jego „show” gromadziły tłumy widzów we wszystkich amerykańskich miastach. Do historii przeszedł między innymi dzięki słynnemu monologowi pt: "Seven Words You Can Never Say on Television". Monolog opowiadający o ocenzurowanych słowach zaczynających sie na literę „f” stał sie zresztą przedmiotem postępowania sądowego zakończonego dopiero w Sądzie Najwyższym, który stosunkiem głosów 5-4 nie uznał go za obsceniczny.
Carlin nie tylko śmieszył, przede wszystkim zmuszał do myślenia, nie pozwalał obojętnie przechodzić nad nonsensami codzienności. Drażniły go próby odgórnego narzucania światopoglądu przez ludzi wierzących. W ostatnich latach miał więc pełne ręce roboty, bowiem dyskusje na temat obecności religii w polityce trwały nie tylko w Polsce, ale także w Stanach Zjednoczonych. Kiedy politycy nie wiedzieli co powiedzieć, czy jak w czasie obecnej kampanii wyborczej kandydaci nie potrafią znaleźć recepty na rozwiązanie problemów z lubością odwołują się do sił nadprzyrodzonych. Powołują się na nie niemal przy każdej okazji.
Na pewno zaś artysta miałby pełne ręce roboty w Polsce, czyli w kraju, gdzie próba wyegzekwowania prawa do usunięcia ciąży przez 14 letnią dziewczynę wywołała ogólnonarodową histerię, zaś na pole bitwy wyruszyły hufce zatroskane o byt zarodka. Nie, niestety George Carlin nie mógłby tworzyć w Polsce, gdyż pewnie zgniłby w więzieniu. Także z powodu specyficznie rozumianego kompromisu funkcjonujacego w Polsce w prawie dotyczącym kwestii religijnie drażliwych. Wspomniany „kompromis” polega na tym, iż religia uznana została za świętą krowę, o której nic nie można powiedzieć, każda zaś opinia odbiegająca od wyznaczonej doktryny uchodzi za naruszenie rzekomego „kompromisu”. Sprawa 14-letniej Agaty dobitnie to pokazuje. Zresztą nie tylko. Daleki jestem od wyrażania pozytywnych opinii o SLD, trzeba jednak zauważyć, że postulaty tej partii zmierzające w gruncie rzeczy do wcielenia w życie zasady rozdziału kościoła od państwa nie należą do księżycowych. Tu nie chodzi o naruszenie, czy zburzenie istniejącego „kompromisu”, tylko o jego przestrzeganie. Jednak postawienie tematu natychmiast wywołało oskarżenia o chęć powrotu do mrocznej historii ideowych poprzedniczek tej formacji. Usłyszeliśmy, iż Komuna jak zawsze chce zamknąć do więzienia prymasa i księży. Typowe. Ci, którzy układają stosy, oskarżają o chęć ich podpalenia swoje ofiary.
George Carlin nie mógłby występować w Polsce bowiem natychmiast zostałby pozwany o obrażanie uczuć religijnych pana Oczechowskiego, Kurskiego i wielu innych. Zostałby także skazany za obrażanie prezydenta, Czcigodnego Ojca Dyrektora i cholera wie za co jeszcze. Sądy znalazłyby tysiące powodów. Pewnie dlatego George Carlin tworzył w Ameryce, zaś wraz z jego odejściem kraj ten stracił coś, co miał najlepszego.
Andrzej T. JarmakowskiA Tribute to George Carlin
Dodaj komentarz
• to miał być artykuł na temat Carlina a Ty się rozpisujesz o bezsensie polskiej polityki. ehh
Nie uczciłeś geniuszu Carlina niestety. JOŁ
Saturday, August 29, 2009 | Piter