Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Zabawa zapałkami

Tomasz Zaborowski|Sunday, July 24, 2011

Wybory
Negocjacje toczące się obecnie w Waszyngtonie są chyba najbardziej burzliwą dyskusją polityczną jaka miała miejsce w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Napięcie między stronami wynika nie tylko z tradycyjnych różnic w poglądach, ale przede wszystkim z powagi sytuacji.

W obliczu załamania stoi nie tylko przyszłość amerykańskiej gospodarki, ale również jej międzynarodowy prestiż, a co za tym idzie- zdolność Ameryki do zabezpieczania swoich interesów (nie tylko ekonomicznych) w Świecie.

    O ile napięcia i różnice zdań są zrozumiałe, o tyle zupełnie niezrozumiały jest brak woli osiągnięcia kompromisu. Brak ten jest widoczny zarówno ze strony demokratów, którzy mają za złe prezydentowi gotowość do zaakceptowania cięć w tzw. entitlements programs czyli Medicaid, Medicare i Social Security, jak również ze strony republikanów, którzy twierdzą, że ich obowiązkiem wobec wyborców jest przeciwstawienie się jakimkolwiek próbom zwiększenia podatków. Co prawda stanowiska te były do tej pory dla obu partii "święte", ale uważam- podobnie jak prezydent, że obecna sytuacja wymaga nadzwyczajnych posunięć.

    Jeszcze kilka dni temu miałem za złe prezydentowi Obamie, że nie przedstawia żadnego konkretnego planu, że zamiast nadawać kierunek negocjacjom- stara się iść z prądem.

  Po dzisiejszym zerwaniu rozmów przez przywódcę republikańskiej większości w Kongresie Johna Bahner'a zmieniłem zdanie. Postaram sie pokrótce wyjaśnić dlaczego.

    Po tym jak już dwa razy republikanie odeszli od stołu obrad myślałem, że to wystarczy aby pokazać, że się naprawdę starają, że ich twarda postawa świadczy o tym, że zależy im na rozwiązaniu problemu. Tak się jednak składa, że jednym z ważnych czynników jego rozwiązania powinno być jak najszybsze osiągnięcie porozumienia. Każdy dzień zwłoki osłabia zaufanie inwestorów, a przeciąganie tego porozumienia może wręcz wywołać poważny niepokój na światowych rynkach. Nie dość, że republikanie zdają się ignorować ten fakt, to na dodatek poważnie rozważali opcję nie zwiększania limitu długu publicznego, co na pewno wywołałoby groźne perturbacje na rynku amerykańskim.

    Dzisiejsze zerwanie rozmów przez Behner'a upewniło mnie, że postawa republikanów wynika nie z troski o kraj, ale z troski o wyniki wyborów. Republikanie bowiem stanęli w obliczu bardzo poważnego dylematu. Albo pójdą na kompromis z demokratami i wówczas zyska na tym prezydent, albo zaryzykują i będą stali przy swoim, co pozostawi im cień szansy na jego pokonanie w nadchodzących wyborach. Dowodem na to, że republikanom nie zależy na porozumieniu, ale na tym, aby skompromitować Obamę jest fakt, że w tej chwili odrzucają oni propozycje, w których prezydent poszedł im na więcej ustępstw, niż sami na początku rządali. Ich mantra o tym, że nie zgodzą się na zwiększenie podatków jest czystą hipokryzją, ponieważ w dotychczasowych propozycjach demokratów zwiększenie wpływów do budżetu miało wynikać nie z podnoszenia podatków, tylko z wyeliminowania luk pozwalajacych na ich nie płacenie, oraz likwidacji niektórych odpisów.

  O tym komu naprawdę zależy na porozumieniu świadczy gotowość do ustępstw. To co jeszcze kilka dni temu uważałem za "miękkość" prezydenta, w dzisiejszym zestawieniu ze sztywnością stanowiska Johna Behner'a uważam za dowód na szczerość motywów Obamy. Im dłużej republikanie będą przeciągać te negocjacje- tym więcej na tym stracą. Ryzyko jakie podjęli może się opłacić nie im tylko prezydentowi. Szkoda tylko, że decydując się na ryzyko przegrania wyborów, ryzykują również stabilnością nie tylko amerykańskiej gospodarki.

    Tomasz Zaborowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Wszystkie te rozmowy na różnego rodzaju szczytach, kłótnie i awantury polityczne służą według mnie tylko do sztucznego podziału społeczęństwa a co za tym idzie do odwrócenia uwagi od prawdziwych problemów. I tak jest wszędzie, niezależnie od szerokości geograficznej. O to właśnie chodzi nazwijmy ich ładnie Panom Bankierom, którzy rozdają karty i bogacą sie w ostatnich już latach i miesiącach na skalę juz wręcz nieprzyzwoitą. Cyrk ten bedzie trwał dopóki, dopóty ludzie nie wyjda na ulicę i upomną sie o swoje. Problem tylko w tym, że wspomniani już ludzie w bogatych społeczeństwach ( czytaj astronomicznie zadłuzonych ) maja problem z dostrzeżeniem prawdziwego wroga, który wsadził im Smartfony do ręki i stworzył im Matrix w postaci Facebook`a i innych "lepszych światów wirtualnych". Nie chcą oni wręcz widzieć prawdziwego świata zewnętrznego, który niestety jest na skraju wielkiej katastrofy i to niezależnie od tego czy Obama przeforsuje swoje czy Boehner swoje. Jeden i drugi służy tym samym, wspomnianym wcześniej Panom. Zatroskany o losy Świata i własne Czytelnik. p.s. Panie Tomaszu Zaborowski, szkoda Pańskiej inteligencji na opisywanie tego cyrku !!!
Tuesday, July 26, 2011 | Wieśniak z Globalnej Wioski

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493