W najbliższy piątek reprezentację Polski pod dowództwem Franciszka Smudy czeka jeden z najtrudniejszych przed mistrzostwami Europy sprawdzianów, jaki do tej pory miał miejsce. Ranga spotkania jest co prawda porównywalna do meczów z Francją oraz Niemcami, z którymi to „Biało-czerwoni” rozegrali niezłe zawody, jednak to mecz z czterokrotnymi mistrzami świata, Włochami, na 269 dni przed Euro 2012 powinien być wyznacznikiem przygotowań Błaszczykowskiego i spółki do turnieju rozgrywanego na stadionach w Polsce i na Ukrainie.
Dotychczasowe mecze kadry dowodzonej przez popularnego „Franza” potwierdzały tylko, że trudno sobie wyobrazić na obecną chwilę wyjściową jedenastkę reprezentacji Polski bez Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego oraz Łukasza Piszczka. Według oceny Franciszka Smudy jedyny problem drużyny tkwi w defensywie. Nie da się ukryć, że dziura na lewej stronie obrony w naszej reprezentacji jest widoczna. Środek defensywy także nie wygląda najlepiej. Jednakże na próżno szukać w kadrze takich piłkarzy jak chociażby Błażej Augustyn, który wraca do siebie po kontuzji, czy Kamil Glik. Obaj na co dzień mają styczność z włoską piłką, w związku z tym, czy nie byłby to najlepszy moment na sprawdzenie ich umiejętności i przydatności w reprezentacji? Odnośnie środka pola mówi się o ewentualnym powołaniu do kadry Ivo Pękalskiego (zawodnika Malmoe – przyp. red.), nie zauważając, że podobnymi parametrami fizycznymi imponuje Bartosz Salamon, który cały czas zbiera pochwały od wszystkich obserwatorów włoskiej piłki na czele ze szkoleniowcem mistrza Włoch, Massimiliano Allegrim. Można wymieniać tak w nieskończoność, lecz i tak nie ma to żadnego znaczenia, bo ostatnie słowo należy do selekcjonera.
Przyglądając się zespołowi Włoch, nie dziwi fakt, iż wszyscy na Półwyspie Apenińskim z optymizmem patrzą na przyszłość swojej reprezentacji piłkarskiej, wierząc, że kadra dowodzona przez Cesare Prandellego jest w stanie odnieść znaczący sukces w europejskim czempionacie. W przeciwieństwie do zespołu z mistrzostw świata w RPA drużyna została po pierwsze odmłodzona (średnia wieku 27 lat), a po drugie znajduje się w niej wielu zawodników o niezwykłych umiejętnościach w ofensywie, czego brakowało na ostatnim mundialu. Ci, którzy nadal myślą że „Squadra Azzurra” to tylko catenaccio i gra z kontry, są w dużym błędzie. 54-letni selekcjoner reprezentacji Włoch, mając w składzie tak wszechstronnych piłkarzy jak Mario Balotelli, Alessandro Matri, Giampaolo Pazzini i pochodzący z Argentyny Pablo Osvlado, może stawiać na różne schematy w ataku. – Możemy być pewni, że Włosi spotkanie z Polską potraktują bardzo poważnie. Wystarczy spojrzeć na nazwiska, które powołał Cesare Prandelli. Ci zawodnicy zaczęli walkę o miejsce w 23-osobowej kadrze na Euro. Nikt tej szansy nie będzie chciał wypuścić z rąk. Dla reprezentacji Polski potyczka ze „Squadra Azzurra” powinna być jeszcze trudniejsza niż ta z Niemcami. Prandelli przeciwko „Biało-czerwonym” prawdopodobnie wystawi najmocniejszy skład. Podobnie uczyni Smuda. Myślę, że to spotkanie będzie prawdziwym sprawdzianem i wyznacznikiem tego, w jakiej formie obecnie jest polska drużyna budowana w perspektywie Euro 2012 – twierdzi szef działu ligi włoskiej w iGol.pl, Grzegorz Barylak.
Warto odnotować, iż gra reprezentacji Italii nie opiera się tylko na schematycznym i staroświeckim systemie 4-4-2. Prandelli, podobnie jak Joachim Löw z reprezentacją Niemiec i Laurent Blanc z drużyną „Trójkolorowych”, stawia na płynną zmianę ustawienia w trakcie meczu. Zatem szybkie przejście do 4-3-2-1 jest także możliwe. Zarówno Balotelli, jak i Simone Pepe mogą pełnić role skrzydłowych, co gwarantuje dodatkowy wachlarz możliwości obecnemu selekcjonerowi kadry Włoch. A to, że w składzie jest właśnie Simone Pepe, który zdecydowanie najlepiej czuje się w roli skrzydłowego, może gwarantować liczne wejścia zawodnika z bocznej strefy boiska, gdzie dowodzeni przez Franciszka Smudę piłkarze mają największe problemy. Kuba Wawrzyniak, jeśli wystąpi w tym meczu na lewej stronie boiska, będzie miał z pewnością nogi pełne roboty.
Na nieszczęście entuzjastów włoskiego calcio zgrupowanie reprezentacji Włoch opuścił inny ofensywnie usposobiony zawodnik, Sebastian Givinco, który narzeka na uraz po meczu ligowym z Lazio Rzym. Największą bolączką dla opiekuna „Squadra Azzurra” powinna być nieobecność Giuseppe Rossiego oraz przede wszystkim Antonia Casssano. Napastnik Milanu prócz tego, że potrafił wznieść się na wyżyny swoich możliwości w trudnych sytuacjach, które zdarzyły się podczas spotkań eliminacyjnych do Euro, to jeszcze był dobrym duchem drużyny. Zawodnik dojrzał już do pozycji lidera i w żadnym stopniu nie przypominał piłkarza z czasów gry w Romie czy Realu Madryt. Teraz, niestety dla wszystkich kibiców włoskich, zespół mistrzów świata z 2006 roku będzie musiał dawać sobie radę bez jednego ze swoich najlepszych piłkarzy. Z opinią, że we Wrocławiu naszą reprezentację czeka niezwykle trudne zadanie, zgadza się redaktor iGol.pl, Jakub Białek. – Po słabiutkim meczu z Francją i zadziwiająco emocjonującym z Niemcami, Polska będzie miała okazję dostać baty od kolejnej dobrej marki. Włosi przyjadą do nas z innym nastawieniem niż dwie poprzednie reprezentacje. Oni zakończyli już eliminacje, są obecnie na etapie ostatecznej selekcji. Pamiętajmy, że ta kadra została mocno przemeblowana, dano szansę młodym, toteż każdy będzie walczył o być albo nie być. Będzie to najbardziej miarodajny sparing ze wszystkich dotychczasowych – powiedział dziennikarz iGol.pl z działu T-Mobile Ekstraklasy.
Polska reprezentacja do tej pory miała okazję grać z Włochami 13 razy. Jak dotąd bilans spotkań jest korzystny dla zespołu z Półwyspu Apenińskiego, który odniósł cztery zwycięstwa. Sześć razy zanotowano remis i trzykrotnie z tarczą murawę boiska opuszczali reprezentanci Polski. Bilans bramkowy to 18:9 na korzyść Włochów. Z historycznego punktu widzenia najmilszym momentem dla polskich kibiców było spotkanie z 23 czerwca 1974 roku podczas mistrzostw świata rozgrywanych w Niemczech. Tam dowodzona przez śp. Kazimierza Górskiego drużyna, po golach Andrzeja Szarmacha i Kazimierza Deyny, pokonała Włochy 2:1. Honorowe trafienie dla Italii zaliczył Fabio Capello. Ostatni mecz pomiędzy zespołami w lepszych nastrojach kończyli Polacy. W meczu towarzyskim rozgrywanym 12 listopada 2003 roku podopieczni Pawła Janasa pokonali Włochy 3:1. Gole dla Polski zdobyli wtedy Jacek Bąk, Tomasz Kłos oraz Jacek Krzynówek. Jedyną bramkę dla gości strzelił debiutujący wtedy w kadrze „Squadra Azzurra” Antonio Cassano. Ciekawostką jest, że aż dziewięciokrotnie obie reprezentacje rywalizowały ze sobą w meczach o punkty, zarówno w eliminacjach do mistrzostw Europy i świata, jak i podczas mundialu. Jednak wygrana „Orłów Górskiego” była jak na razie jedyną, jeśli brać pod uwagę mecz o stawkę.
Bilans dotychczasowych meczów Polska – Włochy:
18.04.1965, Warszawa 0:0 eliminacje MŚ
1.11.1965, Rzym 1:6 eliminacje MŚ
23.06.1974, Stuttgart 2:1 MŚ 74
19.04.1975, Rzym 0:0 eliminacje ME
26.10.1975, Warszawa 0:0 eliminacje ME
19.04.1980, Turyn 2:2
14.06.1982, Vigo 0:0 MŚ 82
8.07.1982, Barcelona 0:2 MŚ 82
8.12.1984, Pescara 0:2
16.11.1985, Chorzów 1:0
2.04.1997, Chorzów 0:0 eliminacje MŚ
30.04.1997, Neapol 0:3 eliminacje MŚ
12.11.2003, Warszawa 3:1
Przewidywane składy:
Polska: Wojciech Szczęsny – Arkadiusz Głowacki, Damien Perquis, Łukasz Piszczek, Jakub Wawrzyniak – Dariusz Dudka, Rafał Murawski, Eugen Polanski – Jakub Błaszczykowski, Adrian Mierzejewski – Robert Lewandowski.
Włochy: Gianluigi Buffon – Federico Balzaretti, Giorgio Chiellini, Angelo Ogbonna, Christian Maggio – Alberto Aquilani, Daniele De Rossi, Andrea Pirlo – Mario Balotelli, Simone Pepe – Alessandro Matri.