Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Z historią na ty

EWA MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ|Sunday, March 7, 2010

Wybory
Młodzież w Górach Świętokrzyskich

Pasmo Gór Świętokrzyskich, jest jednym z najurokliwszych miejsc w Polsce. Nic zatem dziwnego, że jest ono często odwiedzane przez polską młodzież z warszawskich szkól średnich.


Góry Świętokrzyskie, są prawdziwą kopalnią wiedzy historycznej i archeologicznej, która potrafi ściągnąć do siebie młodych ludzi, zafascynowanych kulturą naszych przodków. Sukcesywnie od lat, młodzież, organizuje w okolicach Świętego Krzyża obozy, które pozwalają jej zasmakować surowego życia, jakie wiodły pradawne ludy słowiańskie.

Malina Kowalska, uczennica Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie, uwielbia przyjeżdżać w te miejsca, które stanowią dla niej żywą historię. Wraz z kilkoma dziewczynami ze swojej szkoły, szyją sobie ubiory, jakie nosili dawni Słowianie żyjący przed laty w Górach Świętokrzyskich i tym sposobem przez kilka dni przenoszą się one w czasy pogańskich bogów, mitów i czarów. - Jest to dla mnie niezwykła przygoda, kiedy to muszę rozpalić sobie ogień i jak prawdziwa Słowianka z początku IX wieku, gotuję na nim strawę dla wszystkich moich przyjaciół - relacjonuje Malina. Młodzież ta przenosząc się w czasy, aż tak dalekie od współczesnych, jest zdana sama na siebie i na swoje umiejętności przetrwania. Zmuszona jest ona do nazbierania sobie chrustu w pobliskim lesie, musi też sobie ona nanosić wody z płynącej opodal strugi, w której zarówno trzeba będzie zrobić pranie, przyrządzić strawę oraz umyć się wieczorem. – Aby nasz żołądek nie był uzależniony od polowania na grubego zwierza, na czas pobytu w górach, przywozimy sobie z domu mięso surowe, które przyrządzamy jak prawdziwe Słowianki, w specjalnych piecach, które zostały pobudowane przez męską cześć naszej wycieczki - dopowiada Blanka Mikuć. Przebywanie przez kilka dni w czasach, których nie znał nawet Mieszko I, jest dla tych młodych ludzi prawdziwą inspiracją do życia. Aby jak najbardziej utożsamić się z dawnymi Słowianami, młodzież ta, oddaje się zajęciom, jakie stanowiły codzienność dla ludzi tamtego okresu. Wśród tych zajęć, są też codzienne obrzędy i rytuały, związane między innymi z oddawaniem czci pogańskim bożkom i świętym duchom, w które wówczas wierzono. Mariola Kownacka z technikum, prawdziwie wczuła się w klimat pogańskich czasów. Aby zatem rozpocząć rytuał wodny, który dla Słowian miał wymowę najbardziej religijną, rozpoczęła ona czytanie magicznych ksiąg i tajemnych zwojów z zaklęciami. W tym samym czasie, kilka innych dziewcząt, splatało tak zwane pasy fiszbinowe, które służyły do zwyczaju dymnego, który także kultywowała zebrana w Górach Świętokrzyskich, polska młodzież. Zwyczaj ten polegał na rozpaleniu ognia w pieleszach najstarszego domostwa i wywołaniu ducha Mirro, któremu oddawano cześć w tańcach i śpiewach.. – Choć specjalnie nie posiadam gotówki, to przez cały rok oszczędzałem każdy grosz, by przyjechać właśnie tutaj i pooddychać atmosferą minionych lat i epok. Zawsze wszelkie moje wypady sponsorują rodzice, ale tym razem wspomogła mnie moja babcia, dając mi pieniądze na zakup meteriału, na iście słowiański strój - dodaje Marek Stopa. Marek, także brał udział we współczesnym przekładzie zwyczaju dymnego, chwaląc pogańskiego boga, grał właśnie na kobzie. Mimo, wielu wyrzećzeń i trudów, młodzi ludzie chętnie przenoszą się w dawne lata, sprzed kilku wieków, by zakosztować klimatów historii, która stanowi dla nas solidne podłoże naszej kultury. Mówiąc o kulturze, nie sposób nie wspomnieć o zwyczaju ornym, który także obchodzili współcześni Słowianie z Mazowsza. Zwyczaj ten polegał na zaklinaniu złych bóstw leśnych, które jak wierzono nie pozwalają na bogaty zbiór plonów. Aby zatem do tego nie dopuścić, proszono wiejską dziewicę, aby ta zagrała na czarodziejskim rogu, pieśni pochwalne dla boga Wirro, który będzie trzymał pieczę nad wszelkimi pracami ornymi i oczywiście pobłogosławi wszystkie plony. – To ja jestem tą osobą, która nieudolnie dmie w róg, wychwalając jakże obleśną postać boga Wirro. Aby zatem naszym oczekiwaniom stało się zadość, mój tato będąc w kole łowieckim, zaopatrzył mnie w takowy róg, na którym gram ochrypłą muzykę, kultywowaną przez nas w zwyczaju ornym - mówi Małgosia Lato. Wszyscy młodzi ludzie, żyjąc w iście spartańskich warunkach, oddają się strzępom historycznych prawd, które nagromadziła w sobie świętokrzyska kraina. Wiele wierzeń i pradawnych obyczajów, raz jeszcze ożywa, gdy ściągną w te tereny uczniowie szkół średnich, pragnąc raz w roku, żyć jak prawdziwe słowiańskie plemiona lechickie. Ta pełna historycznych przygód wyprawa młodych ludzi, nie tylko jest związana ze zwyczajami i obrzędami dawnych pogańskich kultur. Należy też pamiętać, że ludzie z początków naszego istnienia, mieli też wielu wrogów, którym zmuszeni byli mężnie stawić czoła. Wielu uczestników męskiej części tej wyprawy, wciela się w prawdziwe wojsko barbarzyńskie, które niegdyś zbrojnie oblegało tereny Świętego Krzyża. Rozgrywają się i dziś za sprawą tych młodych ludzi, prawdziwe pokazy walki, które przenoszą jej uczestników we wczesne lata VIII wieku. – Jest to dla mnie prawdziwa przygoda, której nie zamieniłbym na żadną inną, nawet zagraniczną wyprawę - relacjonuje Adam Wolak, z Technikum Mechanicznego w Warszawie. Aby zatem dobrze wypaść na pokazach walk, musimy odpowiednio przygotować się do tej roli. Przez kilka miesięcy, zbieramy się systematycznie, aby wraz z moimi kolegami, przećwiczyć wszelkie możliwości strategiczne, dawnego wojska Wizygotów. Jest to wprost niesamowita przygoda, która utożsamia nas, z prawdziwymi wojami, które niegdyś zalewały ziemie spokojnych ludów słowiańskich. Kocham to co robię, a co najważniejsze zarażam tym coraz to nowych kolegów ze szkoły, którzy też w ten sam, co ja sposób delektują się historią - dopowiada chłopiec. Przebywanie na takich spotkaniach, inspiruje naszą młodzież, do radzenia sobie w różnych sytuacjach życiowych. Surowe życie pod nie zawsze szczelnym dachem drewnianych chat, nie tylko hartuje ducha w ich młodych ciałach, ale przede wszystkim uczy ich jak radzić sobie z wszelkimi problemami dnia codziennego. Aby bardziej oddać się charakterowi dawnych epok, młodzież ta przez te kilka dni, nie posiada ze sobą ani telefonów komórkowych, ani też odbiorników radiowych. Zażywają oni jedynie świeżego powietrza i iście słowiańskich straw, które są przyrządzane w pradawny sposób często bez uprzedniego zastosowania jakichkolwiek przypraw. Takie sytuacje niejednokrotnie motywują młodych ludzi, do podejmowania różnorakich wyjść z trudnych sytuacji, na jakie też poddawani byli Słowianie. Pani Danuta Tuchańska, jako opiekunka grupy, także wciela się postać szamanki Amiro, która wyplatając pasy i fiszbinowe krajki, próbowała odgadywać magiczne przesłania księżyca i wiatru. – Ja właściwe tak naprawdę nie pełnię roli nadrzędnej w tej grupie, ale jestem uważana przez wszystkich za równoletnią koleżankę - sądzi Danuta Tuchańska. Gdybym nie przenosiła się w tamte klimaty, młodzież czuła by się nieswojo, a tak wszyscy jesteśmy prawdziwymi Słowianami, zdanymi zawsze na samych siebie. Razem gotujemy strawy, razem pierzemy i śpimy. Często naszym dachem jest rozgwieżdżone niebo, ale to też zbliża nas do tamtej epoki, która już niestety minęła. Pradawni ludzi, nie byli tak chciwi i żądni pieniędzy i splendorów jak ludzie współcześni. Zatem i nasza grupa, jest wolna od takowych złych uzależnień, które mogą zakłócać zdrowe, ludzkie zachowanie - dodaje pani Danuta. Tak więc, szukanie resztek słowiańskiego życia, nie tylko uczy młodzież naszej historii, ale też wprowadza ją w klimat wiary w swoje możliwości, umiejętności i wiedzy. Śpiąc pod gołym niebem, na zwitku zroszonej trawy, to nie tylko przenoszenie się w świat pogan, ale też obcowanie z naturą, którego tak bardzo brakuje współczesnemu człowiekowi. Wiedza zdobyta w szkole, właśnie wtedy znajduje swoje zastosowanie, kiedy to ci młodzi ludzie, oddają się pradawnym zwyczajom, obrzędom czy też prozaicznym zajęciom codziennego życia. Nie ma tu nic, co sugerowałoby współczesne pochodzenie tej młodzieży. Nawet zęby, młodzież myje solą i wywarem z zebranych ziół. Umyte w samej wodzie włosy, suszy im powiew ciepłego wiatru, skąpany w promieniach gorącego słońca. To nic, że kiedyś jest im zimno, czują oni wówczas to, z czym zmagali się Słowianie zamieszkujący ziemie Świętego Krzyża. Walki z ludami barbarzyńskimi, motywują ich do brania losu w swoje ręce, które jest wykładnikiem prawdziwej dorosłości.
  EWA MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ  
Uczennnica gimnazjum zna historię regionu
Uczennnica gimnazjum zna historię regionu

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

katalog stron internetowych
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493
---