Wlasnie uplynal miesiac od zakonczenia walki o senatorski stolek w 10-tym dystrykcie. Zaraz po wyborach stan zdrowia mojej ukochanej prawie tesciowej, ktora jest dla mnie jak moja Mama, a od niedawna boryka sie z nowotworem trzustki, bardzo sie pogorszyl. Od kilku tygodni jest w szpitalu, majac przed soba trzy do szesciu miesiecy zycia.
W tej sytuacji spedzajac czas przy jej szpitalnym lozku, nie zdazylam jeszcze przeanalizowac i do konca zrozumiec faktu mojej porazki, poniewaz czuje, ze zrobilismy wszystko, aby przekonac do naszej kampanii jak najwiecej wyborcow. Wielu z Was poswiecilo dla mnie wiele godzin, wsparlo finansowo i wspieralo na duchu przez najgorsze miesiace, kiedy w syberyjskich temperaturach roznosilsmy po domach moje ulotki, i kiedy niezyczliwe osoby probowaly podwazac wiarygodnosc i kompetencje mojej kampanii.
Mam cicha nadzieje, ze doswiadczenie nabrane w tej kampanii spozytkuje w przyszlosci na pomoc w angazowaniu naszej lokalnej spolecznosci w polityczny process. Prawybory w ktorych wzielam udzial pokazaly, ze mozemy sie zmobilizowac jako grupa etniczna, ale jestesmy “ideologicznie” rozbici.
Wielu z polonijnych wyborcow wybralo w tych wyborach ballot republikanski pomagajac Adamowi Andrzejewskiemu w uzyskaniu o.k. 100 tysiecy glosow, czego wielu analitykow sie nie spodziewalo. Mimo, ze moge zalowac, ze w tym samym czasie inni kandydaci polonijni jak ja stracili potencjalne glosy, to jednak ciesze sie, ze pokazalismy nasza polityczna gotowosc do wspierania reform w naszym stanie.
Na razie planuje nadrobic osobiste i zawodowe zaleglosci, musze wrocic jak najszybciej do pracy, a w miedzyczasie chce pomagac naszym kandydatkom w ich kampaniach na radnych, chce pomagac w rejestracji nowych wyborcow oraz uswiadamianiu nas wszystkich, jak istotne jest polityczne zangazowanie w probach poprawy sytuacji, w ktorej znalazl sie nasz stan.
Jeszcze raz bardzo, bardzo serdecznie Wam wszystkim dziekuje i prosze o kontakt kiedy tylko moge byc w czyms pomocna.
Wasza, mimo wszystko nie zniechecona kandydatka
Wanda Majcher
Dodaj komentarz
• Pani Wando,
Pisze to po raz drugi, poniewaz mi z przyczyn niewiadomych portal "progressforpoland" mojego pierwszego wpisu nie uwzglednil, no coz.
I jak pisalem poprzednio, mam nadzieje, ze pani prawie tesciowa wyzdrowieje i wszystko bedzie OK, czyli poprostu zycze powrotu do zdrowia.
I na pani miejscu nie wymienialbym nazwiska Andrzejewski, ktory zajal drugie miejsce od konca... Pani porazka, wedlug mnie polegala na tym, ze pani nie zauwazyla klasy
sredniej polskiej w Chicago, czyli robotnikow. Pozdrawiam.
Sunday, March 14, 2010 | Kaziu