Wybory 2010. Olechowski: ton kampanii będzie zależał od prezesa Kaczyńskiego
WA|Wednesday, April 28, 2010
Kampania przed wyborami prezydenckimi rozegra się dopiero w czerwcu, a jej ton będzie zależał od sposobu jej prowadzenia przez Jarosława Kaczyńskiego - mówił dziś w Katowicach niezależny kandydat na prezydenta Andrzej Olechowski.
Gdyby prezydent Lech Kaczyński nie zginął, niewątpliwie on nadałby ton kampanii. Pan Jarosław Kaczyński zastąpił Lecha Kaczyńskiego i powiada jasno, że kontynuuje jego misję, w związku z tym on będzie nadawał ton - mówił podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami Olechowski.
Jak zaznaczył, na kształt kampanii istotnie wpłynie to, czy J. Kaczyński będzie realizował zasugerowany w ostatnich dniach podział Polaków na "prawych i domyślamy się: Polaków mniej prawych czy też nieprawych". -Jeśli pan Jarosław Kaczyński będzie chciał ten podział pociągnąć, będzie to kampania trudna - ocenił kandydat.
Olechowski dodał, że ma coraz większą nadzieję, że język kampanii będzie bardziej stonowany i mniej upokarzający, niż do tej pory, choć nadal - jak uważa - "nie jest on jeszcze doskonały". Wskazał tu na "lekceważący" - jak uznał - język marszałka Sejmu, sprawującego też obecnie obowiązki prezydenta, Bronisława Komorowskiego, który za "szkodliwy nonsens" miał uznać jego pogląd, że człowiek nie jest w stanie dobrze pełnić trzech funkcji.
Olechowski podkreślił, że Polacy powinni podjąć decyzję o poparciu jednego z kandydatów na podstawie argumentów, decydując rozumem a nie sercem i emocjami. Ocenił też, że obecnie w Polsce widać potrzebę szerszej niż dotąd politycznej reprezentacji środowisk centrolewicowych.
"Kampania rozegra się dopiero w czerwcu"
Pytany o sondaże, w których na razie ma niewielkie poparcie odparł, że - jego zdaniem - nie "są to jeszcze sondaże". - W takich jeszcze rozchwianych nastrojach i tak wcześnie, to nie są jeszcze sondaże. Polacy, według socjologów podejmują swoje decyzje mniej więcej dwa tygodnie przed wyborami. Sądzę, że kampania rozegra się tak naprawdę w czerwcu - uznał Olechowski.
Olechowski: nie mam planu B
Jak zaznaczył, choć z dzisiejszej perspektywy nie należy do faworytów, uważa, że w równym stopniu dotyczy to wszystkich pozostałych kandydatów. Przypomniał, że również przed poprzednimi wyborami Lech Kaczyński we wczesnych sondażach zajmował trzecie lub czwarte miejsce.
Pytany, czy w razie przegranej w pierwszej turze przewiduje przekazać innemu kandydatowi swoje poparcie, zaznaczył że "nie ma planu B". - Nie występuję w interesie jakiejkolwiek partii. To przywódcy partyjni mają plany B. (_) Są przywódcy, którzy nie mają szansy na drugą turę, ale walczą o dobro swojej partii. Oni, moim zdaniem, pomylili wybory - ocenił. - Działam dziś, by być w drugiej turze i wygrać te wybory - dodał.
Olechowski zaapelował też w Katowicach o powrót w krajowej debacie politycznej do aktualnych tematów gospodarczych, m.in. związanych z kłopotami Grecji i euro. Zdaniem Olechowskiego okres niestabilności, w którym znalazły się tak Grecja, jak i europejska waluta, powinien budzić także zaniepokojenie w Polsce.
Polityk zaznaczył, że chciałby usłyszeć o tym problemie więcej od polskich władz. - Zwłaszcza istotny jest w tej chwili - i ja to będę robił - nacisk na ministra finansów, by przedstawił plan sanacji polskich finansów publicznych, o którym słyszymy od dłuższego czasu, natomiast nic, póki co, konkretnego nie zobaczyliśmy - ocenił kandydat na prezydenta.
Zadeklarował, że w swoim programie i przekonaniach koncentruje się na sprawach gospodarczych i strategicznym planowaniu rozwoju Polski.
Program pobytu Andrzeja Olechowskiego w woj. śląskim wypełniły w środę m.in. spotkania ze studentami prawa Uniwersytetu Śląskiego, z szefem Związku Zawodowego Górników w Polsce, z prezydentem Gliwic oraz z przedsiębiorcami, a także rozmowy z mieszkańcami i zbieranie podpisów na głównych ulicach Chorzowa i Gliwic. W czwartek Olechowski będzie prowadził kampanię wyborczą w Bytomiu i Częstochowie.