Wisła Kraków staje przed szansą przypieczętowania awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz podopieczni Roberta Maaskanta wygrali 1:0. Teraz wystarczy tylko nie przegrać w Krakowie.
Tylko albo aż
Patrząc na występy polskich drużyn w europejskich pucharach na przestrzeni ostatnich lat, to zadanie stojące przed Wisłą wcale nie jest łatwe. To znaczy teoretycznie jest, ale tylko teoretycznie.
W pierwszym meczu Wisła niby była drużyną lepszą, niby przeważała, ale nie można powiedzieć, że wiślacy zdominowali Skonto. Że zepchnęli swojego rywala do głębokiej defensywy. Mało brakowało, a mecz zakończyłby się remisem, bo po fatalnym błędzie Jaliensa w końcówce stuprocentową okazję zmarnował Blanks.
Owszem, podopieczni Maaskanta ładniej operowali piłką, długo się przy niej utrzymywali, ale nic z tego nie wynikało. Sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo, a pomysłu na wypracowanie sobie drugiej bramki też nie było widać.
Na szczęście zdrowy jest Maor Melikson, który musiał opuścić boisko przed końcowym gwizdkiem w pierwszym spotkaniu z powodu kontuzji, ale nie okazała się ona na tyle groźna, by Izraelczyk nie mógł zagrać w rewanżu.
Kolejnym atutem mistrza Polski jest czas. Skonto jest w środku sezonu, Wisła właściwie się do niego przygotowuje. Każdy trening zbliża piłkarzy z Krakowa do jeszcze lepszej gry, a to z kolei do upragnionego awansu. Na koniec trzeba dodać, że żywiołowy doping, jaki na pewno będzie przy Reymonta, może ponieść Wisłę do dużo lepszej gry niż w Rydze, a wtedy o awans będziemy mogli być spokojni.
Kiedy będziemy musieli drżeć o końcowy rezultat? Wtedy gdy Sobolewski i spółka zlekceważą rywala i zagrają na pół gwizdka. Wtedy ten mecz może się skończyć tak, jak ostatnia próba awansu do LM Wisły Kraków, czyli klęską.
Jeżeli chodzi o drużynę Skonto, to do Krakowa przyjedzie jej największa gwiazda, Brazylijczyk Nathan Junior. Ten 22-letni piłkarz nie zagrał w pierwszym spotkaniu, bo przebywał na testach w Dynamie Moskwa. Nie zagra za to Juris Laizans, który pauzuje za kartki.
Marian Pahars, trener Skonto, zapowiada, że jego podopieczni jadą do Krakowa walczyć o awans, a przeciwnika się nie boją. Takie deklaracje powinny tylko dodatkowo zmotywować piłkarzy z grodu Kraka do lepszej gry i pewnego, niewymęczonego zwycięstwa.
Tym bardziej że los przydzielił Wiśle w III rundzie rywala, który zdecydowanie jest w jej zasięgu. Zarówno Litex Łowecz, jak i FK Mogren to zespoły, które mistrz Polski jest w stanie pokonać. Od piętnastu lat nieskutecznie pukamy do bram piłkarskiego raju. Trzeba je wreszcie otworzyć. Najlepiej z hukiem.
Opinie dziennikarzy iGol.pl
Robert Fila (zastępca redaktora naczelnego): We wtorek podopieczni Roberta Maaskanta mogą dostarczyć swoim kibicom wielu emocji. Zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Wszystko zależy od tego, czy sztab szkoleniowy wyciągnął wnioski z pierwszego spotkania. W Rydze wiślacy grali chaotycznie, często bez pomysłu. Dużo niedokładnych podań dawało nam w konsekwencji niewielką liczbę groźnych sytuacji podbramkowych. W Krakowie wiślacy muszą pokazać maksimum swoich umiejętności, tak jakby rywalem było nie Skonto Ryga, a Chelsea Londyn czy Borussia Dortmund. Inaczej możemy być świadkami niespodzianki. Skonto nie ma nic do stracenia i zrobi wszystko, by awansować. Dlatego goście od początku będą chcieli atakować, by odrobić bramkową stratę. Jeśli uda się pokonać Pareikę, to Skonto może iść za ciosem i wygrać z Wisłą. Natomiast jeśli piłkarze Wisły zagrają z pełnym zaangażowaniem, to wykorzystają ofensywny styl rywala i będą mogli awansować do następnej rundy, zdobywając przed własną publicznością kilka bramek.
Maciej Deja (szef ligi hiszpańskiej): Historia meczów Wisły w eliminacjach do europejskich pucharów może napawać lekkim niepokojem. W minionej dekadzie Wisła potrafiła odpaść z takimi tuzami futbolu, jak Karabach, Levadia, Dinamo Tbilisi czy Valerenga Oslo. Pierwszy mecz ze Skonto, wygrany zaledwie 1:0 po bardzo słabej grze i samobójczym trafieniu, nie jest zbyt dobrym prognostykiem, o czym może świadczyć choćby przykład Jagiellonii Białystok. Z drugiej strony przed wiślakami mecz u siebie, w którym nie muszą gonić wyniku, a tylko spokojnie kontrolować jego przebieg. Optymizmem napełnia na pewno fakt, że Wisła po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie osłabiła się po zdobyciu mistrzostwa, wręcz przeciwnie, sięgnęła po graczy doświadczonych (Iliew, Lamey, Diaz), jak i młodszych (Nunez, Biton, Jovanović). Dodatkowo trudno sobie wyobrazić, żeby taki fachowiec i szczęściarz jak Robert Maaskant mógł dopuścić, by drużyna przez niego kierowana odpadła już w przedbiegach. Brak awansu Wisły do III rundy (w której rywalem będzie prawdopodobnie Litex) byłby bowiem jej klęską.
Dawid Ziembicki (redaktor działu Ekstraklasy): Wydaje się, że rewanżowy pojedynek pomiędzy Wisłą Kraków a Skonto Ryga to dopełnienie formalności przez podopiecznych Roberta Maaskanta. W pierwszym meczu było widać, że to wiślacy są drużyną lepszą i mającą bardziej utalentowanych piłkarzy. Sądzę, że na zapełnionym stadionie przy ulicy Reymonta w pierwszym oficjalnym meczu w tym sezonie piłkarze „Białej Gwiazdy” będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony kibicom. W zagraniach powinniśmy zauważyć determinację i zaangażowanie w każdej formacji. Nie wydaje mi się, aby Łotysze mogli w jakikolwiek sposób zagrozić polskiej drużynie, skoro nie udało im się to w rywalizacji na swoim terenie, to tym bardziej nie zrobią tego w Krakowie. Moim zdaniem Wisła wygra przynajmniej dwoma bramkami.
Jakub Białek (szef działu Ekstraklasy): Już w pierwszym meczu Wisła pokazała, jak duża różnica w piłkarskim potencjale dzieli Polskę i Łotwę. Trener Maaskant nie popełnił błędu Skorży sprzed dwóch lat, mimo iż był to pierwszy mecz mistrza Polski o stawkę, piłkarze byli w wysokiej formie. Z obowiązków wywiązał się także Stan Valcx, nie wiemy, czy transfery wypalą, wiemy natomiast, że były przeprowadzone ekspresowo, tak aby piłkarze mieli czas zaaklimatyzować się w zespole. Jeśli chodzi o mecz w Krakowie, będzie to jedynie formalność. Nic nie wskazuje na to, że Wisła zakończy swoją przygodę w pucharach na II rundzie eliminacji do LM.
Mecz na żywo w Polsacie Sport i Polsacie Futbol o godz. 20.30. Od godz. 20.00 studio LM.