Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Wielkanocne przysmaki

Tekst i zdjecie: Iwona Sikorska – Szczupak|Tuesday, April 19, 2011

Wybory
Święta Wielkanocne to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie upamiętniające dramatyczne dzieje z życia Jezusa.  Jest to ruchome święto, które wypada w okresie między 22 marca a 25 kwietnia.

Obchodzimy je w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół przy stole obfitującym w przeróżne smakołyki.  Tradycyjnymi wielkanocnymi potrawami są: żurek i pieczona biała kiełbasa, szynka i faszerowane jajka.  Konieczna jest też ćwikła jako wspaniały dodatek do kiełbas i wiele słodkości, a wśród nich mazurek, sernik i baba wielkanocna.

  Gdy w Palmową Niedzielę słońce świeci, będą pełne stodoły, beczki i sieci.
Pogoda w Kwietnia Niedzielę wróży urodzajów wiele.
W Niedzielę Kwietnia dzień jasny, jest to dla lata znak krasny.

  Jak obchodzono te święta w dawnej Polsce?  Bardzo hucznie!  W przeciwieństwie do Bożego Narodzenia, kiedy to świętowało się w gronie najbliższej rodziny, Wielkanoc spędzano w wielkim gronie bliskich i z gromadą znajomych. A sześć długich tygodni postu kończyło się wielkim obżarstwem!
  Wielki Piątek to dzień postu absolutnego.  Zaczynano więc skromniutko od herbaty bez cukru, a nieco później zasiadano do wielkopostnego śniadania. Na stole królowały ryby: karp po żydowsku, szczupak nadziewany i lin na niebiesko. Były również ziemniaczki w mundurkach. To wszystko zakrapiane było domową siwuchą, żeby „rybka nie pomyślała, że psy ją żreją” jak mówiono. 
  Zgodnie z przepisami Kościoła sobota od godziny 12 w południe znosi post i można już jeść wszystko na co ma się ochotę, ale tradycja powiada, że to dopiero po święceniu zasiadać wypada do świątecznego podwieczorku.  Zasiadano więc do tego podwieczorku gdzieś około trzeciej/czwartej po południu. Wszyscy goście zbierali się przy stole przykrytym śnieżnobiałym obrusem i udekorowanym mirtem.
  Na stole królowało prosię pieczone z jabłuszkiem w pysku i otoczone rybami; szczupakiem faszerowanym, karpiem po żydowsku, sielawą w galarecie i co tam jeszcze rybacy złowili.  Nieopodal stał półmisek wędlin wędzonych w jałowcu - na zimno.  Była więc szynka gotowana, szynki surowe wędzone, balerony, boczek silnie podwędzony i kiełbas z pięć rodzajów, a w tym biała pięknie pachnąca ziołami.  Były też półgęski - mięso ze specjalnie tuczonych gęsi, podobne z wyglądu do baleronów.  Z tychże gęsi były też wyborne pasztety z grzybami, a obok nich pieczone polędwice, schaby i plastry pieczonej w węglu drzewnym baraniny.
  Między tymi smakowitymi półmiskami porozstawiane były miseczki z domowej roboty majonezem i cumberland przygotowany na galaretce z czerwonych porzeczek. Stół ozdabiały góry pisanek pięknie malowanych i maślany baranek z oczkami z pieprzu.  Były jeszcze grzybki w occie, rydze kiszone w dębowej beczce, cebule i warzywka na ostro, kiszone z chrzanem ząbki czosnku i... konfitura z drylowanych (!) porzeczek do mięs.
  Na stole pomocniczym było ciast bez liku, a wśród nich bakaliowy mazurek na opłatku i baba piaskowa używana do tzw. „pijanej babki”.  Kawałek takiej babki polewało się obficie Tokajem, posypywało tartą czekoladą i zajadało łyżeczką!
  Łatwo wyobrazić sobie tę ludzką udrękę - towarzystwo karmione żurem i śledziem w okresie postu, na widok takich smakowitości na pewno nie umiało pohamować się w jedzeniu!  Żołądki odzwyczajone od smakowitości pęczniały, nabrzmiewały, „pękały” z przejedzenia...
  Niedzielny poranek zaczynano od szukania w przydomowym ogrodzie tego, co przyniósł zając.  Obok czekoladowych jajek i zajączków znajdowano czasem bardzo kosztowne prezenty.  Zwyczaj ten zadomowił się dość mocno na wschodnich ziemiach polskich, a przejęty został z Kościoła wschodniego. 

I znów do stołu!  Śniadanko niedzielne, rozpoczynane dzieleniem się jakiem, było powtórką wielkiego obżarstwa z poprzedniego dnia.  A gdy komuś żołądeczek naprawdę zaczynał nawalać - był na to sposób: dziwnie ciemna i gęstawa miksturka o intensywnym zapachu ziołowym i lekko alkoholowym.  Lekarstewko to dziwnym sposobem po paru już minutach dawało niesamowitą ulgę i sprawiało, że... wracał apetyt!  I znów można się było delektować wszelkimi pysznościami bez umiaru.
  Tak mijała niedziela i „dożywało się” do „lanego” poniedziałku czyli dyngusa, tradycji znanej w Polsce już od czasów średniowiecza.  Wtedy było trochę ruchu, gdyż zwyczaj wymagał, by wszystkie niewiasty, panny zwłaszcza, zlać obficie wodą. Domy wyglądały zazwyczaj jak po bitwie, a taka zabawa bardzo dobrze wpływała na apetyty uczestników!  W wielu domach wtorek był traktowany jako trzeci dzień świąt i goście spędzali większą jego część przy suto zastawionym stole.
  Kto dzisiaj tak je?  Kto dzisiaj tak je?!
Udanych przygotowań do świąt życzę.
  Iwona Sikorska – Szczupak

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Mnie swieta wielkanocne kojarza sie z przydlugi mszami koscielnymi.
Tuesday, April 19, 2011 | Pioterk A.

•  Sni mi sie po nocach taka starodawna baba piaskowa !!
Tuesday, April 19, 2011 | Ania z Wicka

•  Pozazdroscic autorce wiezy historycznej .
Tuesday, April 19, 2011 | kibic swiateczny

•  Okreś świąt Wielkiej Nocy to trudny okres. W okresie poprzedzającym następuje ogromne nasilenie opowiadania ludziom bajek o Panu Bogu, historyjek o rzekomym Zmartchwywstaniu, porwaniu do Nieba i innych ceregieli. Jedzeniu jaj na twardo, zresztą niezdrowych, zawierających masę cholesterolu towarzyszą niestworzone opowieści. Szczególnie mlodzież i dzieci narażone są na słuchanie tysięcy bzdur. Święta to okres wzmożonej indoktrynacji dzieciarni prowadzonym przez katabasów. Starym ludowym zwyczajom towarzyszy propaganda i kłamstwo związane z religią, największym złem XXI wieku
Tuesday, April 19, 2011 | ateista

•  Jajko jest jednym z najzdrowszych pokarmow ktore nalezy jesc, w umiarze oczywiscie. Co za smieszna i malo inteligentna krytyka. Nawet jajom sie dostalo. A co apropos Passover? Pewnie bardzo dobre swieto w odroznieniu od katolickiej Wielkanocy??
Wednesday, April 20, 2011 | Badz obiektywny ateisto

•  Ateista- ja tez jestem ateista i z przyjemnoscia przeczytalem ten artykul. To ze jestesmy ateistami nie musi nam przeszkadzac w kultywowaniu wielowiekowych tradycji. Nie musze jesc swieconych jajek, ale przeciez moge je pomalowac- chocby dla zabawy... wesolych swiat
Wednesday, April 20, 2011 | zainteresowany

•  Ja nie moge pojac jak czlowiek moze zmartchwystac? czy wy ludzie naprawde w to wierzycie?
Wednesday, April 20, 2011 | lolek

•  Ja też jajka maluje, choć do Kościola nie chodzę. A opis polskiego obzarstwa znakomity. Polecam także Kotowicza i opis z czasow saskich. Wtedy to dopiero sobie pozwalali!
Wednesday, April 20, 2011 | Normalny

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493