Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

W Chicago zakończono nudną kampanię wyborczą

Andrzej Jarmakowski|Monday, February 21, 2011

Wybory
Kampania wyborcza w Chicago pratycznie dobiegła końca. We wtorek do urn pójdą wyborcy i zadecydują o tym, czy Rahm Emanuel wygra w pierwszej turze, czy w drugiej zmierzy się z Gary Chico. Możliwe są tylko te dwa rozwiązania, inne są zupełnie nieprawdopodobne.

Najważniejszymi problemami kampanii wyborczej był dziurawy chicagowski budżet, problemy reprezentującego fatalny poziom szkolnictwa publicznego. Kandydaci prezentowali swoje poglądy dotyczące dalszej rozbudowy lotniska O’Hare jak i sposobów sfinansowania remontu zabytkowango stadionu Chicago Cubs. Prezentowano swoje poglądy dotyczące sposobów przyciągnięcia do Chicago biznesu, zmiejszenia bezrobocia znacznie przekraczającego średnią krajową. Polityków pytano o możliwość rozegrania w Chicago Super Bowl, o zagadnienia bezpieczeństwa i transportu publicznego, prywatyzacji lotniska Midway i pozostałej struktury miejskiej. Było o czym dyskutować, bowiem miasto boryka się z ogromnymi problemami finansowymi, które będą narastały wraz z powiększającą się dziurą wywołaną ogromnymi wydatkami związanymi z funduszem emerytalnym pracowników miasta. Pozostawienie tego systemu bez zmian wymagałoby w przyszłości dla zabezpieczenia środków podniesienia podatków od nieruchomości o 90%, co gwarantuje upadek miasta.

Oczywiście nie sposób poważnie mówić o chicagowskich finansach bez próby reformy systemu emerytalnego pracowników miejskich. Obaj główni kandydaci w tej najważniejszej kwestii nie posiadali jasnego stanowiska. Chico nie bez racji mówił o konieczności ponoszenia większych ciężarów przez samych pracowników, ale jednoczesnie dodawał, że nie może to oznaczać dyktatu dla związków zawodowych. Emanuel obiecywał negocjacje ze związkami zawodowymi i ewentualnie podniesienie wieku emerytalnego. Emanuel zastrzegał, że bolesny kompromis musi oznaczać ograniczenie przywilejów dla obecnych pracownikow. Żaden z kandydatów szczegółów nie sformułował, wyraźnie nie chcąc się narażać licznej grupie wyborców. Praktycznie więc nie wiemy jakie są ich poglądy w najważniejszej finansowej kwestii, decydującej dla przyszłych miejskich budżetów. Obietnica negocjacji nie oznacza przecież nic konkretnego, co więcej może sugerować, że politycy będą bali zadzierać się z silnymi związkami zawodowymi czy to policjantów, czy pracowników miejskich.

Nie bacząc na trudności finansowe miasta Gary Chico obiecuje 2 tysiące nowych policjantów na ulicach, a Emanuel 1000. Podobnie jak wszyscy inni kandydaci w historii chicagowskich wyborów opowiadają bajki o przeniesieniu policjantów zza biurka na ulice, o służbie kadetów ze szkoły policyjnej itd. Jak to wszystko sfinansować? Bądźmy poważni i opowieści te włóżmy między bajki.

Emanuel nie zgadza się na prywatyzację Midway jak i pozostałej miejskiej struktury. Chico myśli podobnie, ale w czasie kampanii wyraźniej krytykował ustępującego burmistrza za politykę w tej kwestii. Emanuel chce ograniczyć liczbę dni chorobowych dla policjantów. Chico ostro krytykował obecnego superintendenta policji.

Jak tworzyć nowe miejsca pracy? Emanuel mówił o rozbudowie portu, o nowym parku technologicznym, eliminacji wielu przepisów. Chico chciał szybko sprzedać pustych 14.000 miejskich działek. Emanuel obiecywał stworzenie specjalnego funduszu dla wspierania inicjatyw biznesowych. Skąd na to weźmie pieniądze? Tego nie wiadomo.

Obaj kandydaci nie chcą wydawać pieniędzy publicznych na remont stadionu Wrigley.

Długo omawiać można różne detale. Nie ma to moim zdaniem większego sensu, sprawy dotyczą bowiem szczegółów. Co tak naprawdę pokazała ta kampania? Na pewno jedno. Przeżywamy okres kryzysu przywództwa politycy są intelektualnie wyjałowieni, pozbawieni oryginalnych pomysłów i wizji przyszłości Chicago. Kandydaci mogą się spierać na temat tego, czy pracownicy miejscy powinni posiadać obowiązek zamieszkiwania na terenie miasta, ale są to sprawy drugorzędne. W tych najważniejszych dotyczących pieniędzy kandydaci unikali deklaracji albo pokazywali, że tak naprawdę nie mają żadnego pomysłu. Nie wróży to dobrze dla przyszłości miasta. Pewnie czeka nas taki bylejaki okres, zakończony w końcu znacznymi podwyżkami podatków. Chicago zdobędzie zaszczytny tytuł najdroższego miasta świata, miejsca gdzie jak nigdzie indziej z ogromną łatwością marnuje się publiczne pieniądze.

Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Budżet Chicago skonczy jak budzet Illinois. Emanuel wygra, bedziecie placic za domy podatku, że hej! Ktos te bande miejskich darmizjazdow, lapowkarzy musi utrzymać.
Sunday, February 20, 2011 | Obserwator

•  Wiele osob pytalo mnie w ostatnim czasie o nadchodzace w ten wtorek wybory w Chicago. Jak wiemy bedziemy wybierac Burmistrza i Aldermanow poszczegolnych dzielnic. Szczegolnie proszono mie zebym zabral stanowisko w sprawie szans polskich kandydatow. Nie bede sie zbytnio rozpisywal bo nie chce wam zabierac duzo czasu, zreszta to nie jest dobre miejsce o pisaniu o organizacji politycznych kampanii. Stwierdze tylko ze czekalem z moja opinia specjalnie tak dlugo bo nie chcialem razem z moim portalem byc posadzony o rozbijanie "Jednosci Polonijnej" "Polonii" i "Atakowaniu braci Polakow" i tego typu tam bzdetow i niemerytorycznych argumentow. Balem sie tego typu argumentacji bo znam realia polonijno polityczne jak malo kto i wiem ze takie by sie pojawily od razu. Poniewaz do wyborow pozostalo tylko dwa dni wiec chyba nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie nas obwinial za slaby rezultat wyborczy polonijnych kandydatow. Pytanie: Dlaczego polonijni kandydaci przegraja i dlaczego nie maja zadnych szans w nadchodzacych wyborach? Odpowiedz (bardzo powierzchowna): Zeby wygrac wybory w Chicago trzeba przede wszystkim byc bardzo,bardzo mocno osadzonym w strukturach partyjnych, szczegolnie partii demokratyczej ktora rzadzi niepodzielnie od "wiekow" tym miastem. Trzeba miec bardzo duze zaplecze finansowe, poparcie mocnych organizacji, stowarzyszen, grup biznesowych, unii pracowniczych itp. Trzeba rozniez miec poparcie innych grup etnicznych a nie tylko tej z ktorej sie dany kandydat wywodzi. Wyborcy amerykanscy glosuja tez na programy wyborcze a nie na swoisko brzmiace nazwiska, czego niezmiennie nie moga zrozumiec do tej pory pokolenia Polakow w Ameryce. Bedac wieloletnim doradzca Chicagowskiej partii republikanskiej od spraw etnicznych i oficjalnym czlonkiem delegacji stanu Illinois na konwencje partii republikanskiej w 2008 roku moge smialo stwierdzic ze niestety bladego pojecia o uprawianiu polityki amerykanskiej nasi kandydaci nie maja. Specjalnie nie przywoluje tu nazwisk kandydatow bo zupelnie nie chodzi tu o nasze czy moje personalne do nich podejscie. Co wiecej prowadzenie kampanii wyborczych w Chicago w stylu "Made in Poland" czyli "Razem kupa wszyscy razem i z optymizmem do przodu" nie zdalo i nie zda nigdy rezultatow w tak szczegolnym i waznie politycznie miejscu na amerykanskiej scenie politycznej jak Chicago. Jezeli wokol siebie sie nie jest otoczonym profesjonalnymi doradzcami kampanijnymi z wieloletnim doswiadczeniem nie ma sie zadnych szans na sukces. Po za tym doradzcow takich trzeba i nalezy sluchac a nie z nimi dyskutowac i polemizowac. Ta umiejetnosc na dzien dziesiejszy jest powszechnie nieosiagalna zarowno w polskiej jak i polonijnej polityce. Dotyczy to zarowno wyborow na Jackowie, w 38 wardzie jak i wyborow prezydenckich w calej Polsce. Zeby w polityce wygrac trzeba zdawac sobie sprawe z wlasnych wad, niedociagniec i poziomu wiedzy na temat prowadzenia kampanii wyborczych, nalezy szanowac ludzi od siebie madrzejszych i bardziej doswiadczonych. Trzeba zdawac sobie z tych wad sprawe po to zeby je eliminowac i nieustannie poprawiac. Zarowno w Polsce, Chicago czy innych osrodkach polskich na calym swiecie dobre samopoczucie i dobry nastroj sa zawsze tylko do momentu......ogloszenia wstepnych wynikow wyborow. Podobnie i w tym przypadku nie bedzie inaczej,juz za 48 godzin sie o tym wszyscy dobitnie przekonaja. Co do burmistrza Chicago to wygra zdecydowanie Rahm Emanuel,stawiam ze uda mu sie minimalnie wygrac juz w pierwszej turze. Ciekawie zapowiada sie walka w 45 wardzie, czyzby John Garrido republikanin sprawil tam w koncu niespodzianke? Bedzie mu bardzo,bardzo ciezko ale szanse po bardzo nowoczesnie prowadzonej kampanii ma. Let's Vote!
Monday, February 21, 2011 | Piotr Sven Dabrowski

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493