Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Voskamp bohaterem Śląska

Mateusz Podyma / iGol.pl|Friday, July 15, 2011

Wybory
Ambitna gra do końca, walka o każdy metr boiska, czyli to, czego zespoły Ekstraklasy nie prezentują zbyt często. Odważna gra Śląska zaowocowała golem w 75. minucie, kiedy trafienie w debiucie zanotował Voskamp.


W porównaniu do minionego sezonu Śląsk wystąpił w dość zaskakującym zestawieniu. Szansę na grę od pierwszych minut dostali bowiem Gancarczyk oraz Dudek. Kibice na długo przed pierwszych gwizdkiem zdzierali gardła, a na stadionie, jak i poza nim, panowała znakomita atmosfera. Całe wydarzenie było skutecznie asekurowane przez policję, a wrocławski spiker przypominał o nietolerancji dla treści rasistowskich na stadionach. Gospodarze od początku spotkania grali agresywnie, starając się jak najszybciej wypracować sobie sytuację bramkową. Już w 9. minucie Diaz po indywidualnym rajdzie przedarł się w pole karne, oddał płaski strzał, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki. W odpowiedzi Dundee United przeprowadziło bardzo groźną akcję, a pierwszoplanowym aktorem tego przedstawienia był Russel. Zawodnik szkockiego klubu położył na murawę Kelemena, po czym z obrębu jedenastego metra uderzył na bramkę, jednak strzał był niecelny, a całą sytuację asekurowało trzech piłkarzy Śląska, stojąc na linii. Kolejnym z piłkarzy, który błysnął umiejętnościami w polu karnym, był Gancarczyk. Skrzydłowy Śląska ruszył z piłką w stronę narożnika pola karnego, po czym huknął jak z armaty, a piłka pofrunęła tuż nad poprzeczką. Wrocławianie od pierwszych minut pokazywali ambicję i wolę walki, jakich nie widać było w Ekstraklasie w minionym sezonie. Przyjezdni mieli sporo problemów z opuszczeniem własnej połowy, nie wspominając o przedostawaniu się pod bramkę Kelemena. Goście drugą okazję w tym spotkaniu stworzyli sobie dopiero po pół godzinie gry. Rankin wykorzystał pasywną postawę obrońców graczy Lenczyka, oddając niezły strzał zza pola karnego, jednak niestety dla Dundee United, Kelemen nie miał najmniejszych problemów ze złapaniem piłki. Za ripostę można uznać podobny strzał Gancarczyka, który lewą nogą próbował zaskoczyć Pernisa, jednak strzał był zbyt słaby, a bramkarz ostatecznie utrzymał piłkę w rękach. Brakiem koncentracji „wykazali się” Mila do spółki z Sochą. Młodszy z wrocławian dał się ograć Goodwillie’emu, który wyszedł sam na sam z Kelemenem. Słowak zareagował natychmiast, wybiegł na przeciwnika i wyłuskał piłkę spod nóg rywala. Pięć minut przed przerwą interwencją najwyższej klasy popisał się Pernis. Bramkarz Dundee United obronił bardzo niewygodny, płaski strzał Diaza, parując piłkę z najwyższym trudem na rzut rożny. Po pierwszej połowie bramek brakowało, jednak spotkanie toczone było w niezłym tempie, a zespoły prezentowały przyzwoitą formę.

  Początek drugiej odsłony meczu zdecydowanie bardziej udał się gospodarzom, którzy raz po raz bez problemów przedostawali się w pole karne przyjezdnych, jednak ostatnie słowo nadal należało do Szkotów. Wrocławianie próbowali różnymi sposobami zaskakiwać Pernisa, strzelając głową, z dystansu, po ziemi, jednak bramka wydawała się zaczarowana. Mimo tego kibice nie zwalniali tempa dopingu – na trybunach panowała iście imprezowa atmosfera, a każdy uczestnik tego wydarzenia sportowego znakomicie się bawił. Szkoci grali bardzo dobrze w defensywie, a ofensywa gospodarzy miała ogromny problem, aby oddać strzał, który zagroziłby bramce Dundee United. Bardzo dobrą okazję zmarnował Pietrasiak, który po rzucie rożnym doszedł do wybitej przez gości piłki i z pola karnego strzelił niecelnie. Wrocławianom udało się w końcu zdobyć upragnioną bramkę, kiedy ze skrzydła wprost na głowę Voskampa piłkę dośrodkował Sobota. Holenderski debiutant cztery minut po wejściu na boisko otworzył wynik spotkania i spełnił marzenia kibiców na stadionie przy ulicy Oporowskiej. Do końca meczu żaden z zespołów nie forsował już tempa, czekając raczej na okazję do przeprowadzenia zabójczego kontrataku. Kilkoma pewnymi chwytami popisał się Kelemen, a Śląsk wykonał pierwszy krok w stronę awansu do kolejnej rundy Ligi Europy.


(fot. Filip Susmanek / iGol.pl)


Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493