Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Trudna wizyta Obamy w Europie

Andrzej Jarmakowski|Monday, May 23, 2011

Wybory
Prezydent Barack Obama rozpoczął wizytę w Europie. Nie będzie to dla amerykańskiego prezydenta wizyta łatwa. Prezydent poleciał bowiem do miejsca, które nie wiadomo dlaczego, ciągle uważa się za pępek świata i dodatkowo przez wiele dziesięcioleci zimnej wojny przyzwyczaiło się do tego, że to amerykański podatnik płaci za bezpieczeństwo Starego Kontynentu.

Czasy się jednak zmieniły i prezydent zapewne przy pomocy rozmaitych mało znaczących gestów i płomienych przemówień, w czym jest mistrzem, będzie chciał podtrzymać tradycyjne euroatlantyckie więzi. Ameryka ma jednak obecnie inne priorytety, stosunki z Europą nie są dla niej już tak ważne. Nie wykluczone więc, że Europejczyków czeka terapia szokowa. Wiele państw NATO chciałoby mieć ciągle stojącą pod znakiem zapytania tarczę antyrakietową, ale nie chce za nią płacić. Prezydent pewnie nie powie tego wprost podczas wizyty w Warszawie, ale ta niechęć do ponoszenia kosztów przez Europejczyków może stanowić dla Ameryki wygodny pretekst do porzucenia projektu tarczy. Z Waszyngtonu patrzy się bowiem na świat głobalnie. Z tego punktu widzenia zaś o wiele ważniejsze wydają się stosunki z Rosją, którą Waszyngton zaczyna traktować jako potencjalnego sojusznika. Nie warto tych stosunków narażać z powodu jakiejś tam tarczy.

  Ameryka dzisiaj zaangazowana jest na Dalekim i Bliskim Wschodzie, zaś ciężar jej polityki już dawno przeniósł się nad Pacyfik. Dodatkowo Ameryka ciągle jest zaangażowana w Iraku. W polityce jednak, co ostatnio znakomicie opisał w swojej książce Henry Kissinger zasadnicze znaczenie zaczyna odgrywać rywalizacja z Chinami. W tej rywalizacji, która decydować może o przyszłości świata, Rosja jest potencjalnym sojusznikiem Ameryki i stosunki z Moskwą będą dla Waszyngtonu znacznie ważniejsze niż jakaś obsesja Polaków na punkcie gazociągów, północnych czy południowych.

  Dodatkowo Ameryka toczyć będzie w najbliższych latach batalię związaną z ogromnym deficytem budżetowym. To zaś powoduje, że zastanowi się nad każdym wydawanym dolarem. USA utrzymują w Europie cztery duże brygady wojskowe w sile około 80 tysięcy ludzi. Jedna z nich jest obecnie w trakcie wycofywania, mówi się o wycofaniu kolejnej. Waszyngton dąży także do tego, aby część kosztów pobytu przerzucić na Europejczyków. Do tej pory bowiem sytuacja wyglądała dziwnie. Wojskowa obecność amerykańska w Europie pozwalała europejskim przywódcom tkwić w błogim przeświadczeniu, że są bezpieczni. Mogli zmniejszać budżety obronne, rozbudowując systemy socjalne, fundując swoim społeczeństwom iluzję dobrobytu i bezpieczeństwa na koszt amerykańskiego podatnika. Czasy te dobiegają końca. Europejczycy muszą zacząć zachowywać się jak dorośli ludzie, a nie dzieci cały czas sięgające do portfela mamusi i nie ma to nic wspólnego z rzekomym rezygnowaniem Ameryki z jej przwódczej roli.  Amerykański górnik przeciętnie pracuje 10 lat dłużej niż jego polski kolega, Ameryki nie było bowiem stać na tak wczesne emerytury. Amerykanie mają więc silne argumenty, zwłaszcza, że wiele krajów europejskich wydaje na obronę mniej niż 2% PKB. Jeżeli więc Europejczycy nie będą chcieli ponosić kosztów związanych z zapewnianiem jej bezpieczeństwa, trudno wyobrazić sobie, aby Ameryka znacznie nie ograniczyła swojej obecności wojskowej na Starym Kontynencie. Dla Europy może to być terapia szokowa.

  Waszyngtonowi decyzja o zmniejszaniu swojej obecności wojskowej w Europie podjać przyjdzie tym łatwiej, im bardziej zaangażowana będzie w rywalizację z Chinami. Dlatego patrząc na podróż Obamy do Europy z odpowiednią ostrożnością obserwować należy jej sentymentalny charakter i emocjonalne słowa jakie zostaną wypowiedziane. Rzeczywiste rozmowy toczyć będą się bez udziału kamer. Ich powodzenie zależy w głównej mierze od tego, czy Europejcycy w końcu wydorośleją i spojrzą na świat z perspektywy globalnej. Zrozumieją o co tak naprawdę chodzi. W rywalizacji rozgrywanej w Azji decydować się wszak będzie także i los Europy.

  Andrzej Jarmakowski  

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Napisane z amerykanskiego punktu widzenia, ale tak to chyba wygląda. Niestety Polacy nie potrafią jeszcze spojrzec szerzej i przyzwyczaili się do darmochy z Unii i uważają, że im się nalezy i już. A tymczasem przekonywująca jest argumentacja, że Polska powinna ponosić część kosztow związanych z ewentualną budową tarczy antyrakietowej. Zapewne podatnik amerykanski ma trudnosci w zrozumieniu, ze musi placic za bezpieczeństwo Europy. Przynajmniej ja mam takie wątpliwości, jak slucham na przyklad szefa Solidarnosci pana Dudę gotowego rozwalic budżet w imię partyukularnych interesów kilku grup zawodowych.
Monday, May 23, 2011 | Warecki

•  Rzeczywiście -Ameryka prawie że funduje Europie bezpieczeństwo ale nie za darmo.Za darmo to mamy kryzys amerykańskiej łańcuszkowej finansjery. Koszty,które ponosi z NATO są podzielone pomiędzy członków.Za udział w wojnach zainicjowanych (pytanie z jakich powodów -ropa ,ruda ,złoto i inne minerały)przez amerykańskich bossów ( zbrojeniówka ) koszty ponoszą poszczególne państwa w tym i Polska,która zakupiła w ramach przyjaźni F - 16 ,które są w stałej naprawie (za ciężkie pieniądze polskiego podatnika)Z Chinami rywalizuje ale w zaciąganiu kredytów,chyba,że i tam zechce wprowadzić korupcyjny kapitalizm. Tarcze maja właśnie ochraniać m.i. Amerykę ,więc trochę logiki. Ciekawe ilu jeszcze zginie żołnierzy,których rodzinom trzeba wypłacić wieloletnie renty -również nie z kieszeni amerykańskiej.
Thursday, May 26, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny

•  baba jaga, tarcza z rakietai mobilnymi chronić będzie wylacznie Europe. Kapitaliz nie jest korupcyjny, chyba, ze taki kapitalizm panstwowy w wydaniu PiS. Polska ogla kupic przeciez sowieckie Migi i w ogole zapisać się do WNP wtedy pewnie baba jaga bylaby szczesliwa.
Thursday, May 26, 2011 | Wacek

•   ~Wacek ,tylko tyle masz do powiedzenia,szkoda bo o ile się nie mylę to Czechy i Polska leżą na osi USA -Iran ,a nie Polska prowadzi "zimne stosunki "z krajami ,które uważają się za niezależne.WNP też mieszkają ludzie, być może lepsi od Ciebie,bo ja Ciebie nigdzie nie wysyłałam ,bo znam swoje miejsce na ziemi . Zreszta z kim tu dyskutować - ze znawcą niemal wszystkich spraw na odległość.
Thursday, May 26, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493