Najbardziej brutalna od dziesięcioleci fala tornado przetoczyła się w nocy ze środy na czwartek przez południowe stany USA. Zginęło co najmniej 178 osób, setki domów zostały zdmuchnięte z powierzchni ziemi.
Tak niezwykłego zbiegu warunków atmosferycznych nie zanotowano od co najmniej pół wieku. Południowe stany USA co roku przechodzą o tej porze sezon tornado, jednak takiego uderzenia nie spodziewał się nikt.
Co najmniej 50 oddzielnych tornado przeszło przez większość stanów położonych nad Zatoką Meksykańską. Najbardziej dotknięta została jednak Alabama, gdzie zginęło co najmniej 128 osób.
Tornado uderzyło m.in. w Birmingham i Tuscaloosa. W obu miastach co najmniej kilkaset tysięcy ludzi nie ma prądu, zniszczone są setki domów.
- Tornado miało szerokość może z półtora kilometra - mówił dziennikarzom burmistrz Birmingham William Bell. - Niszczone były równo przecznica za przecznicą.
Gubernator Alabamy poprosił o pomoc wojsko. Prezydent Barack Obama ogłosił w Alabamie stan klęski żywiołowej, co pozwoli zaangażować agencje federalnych i przydzielić ofiarom pomoc z budżetu państwa.
Kilkadziesiąt osób zginęło w Mississippi. Dokładna liczba nie jest znana, bo kilkadziesiąt osób jest nadal zaginionych. Co najmniej 11 osób zginęło w Georgii, gdzie 60 tys. osób zostało bez prądu.