To już koniec tej formacji?
Andrzej Jarmakowski|Monday, November 28, 2011
W Ameryce i Europie toczy się dyskusja na temat finansów publicznych. W Ameryce poza gadaniem na razie nic sensownego nie wymyślono, a w Europie rozmowie towarzyszą hiobowe tytuły prasowe wieszczące jeszcze 10 dni życia dla strefy euro. I to nie w jakiejś byle gazecie, tylko w „Financial Times”.
Nie ulega wątpliwości, że wraz ze wzrostem zadłużenia dobiegają końca czasy radosnego wydawania pieniędzy przez poszczególne rządy. Pewnie w końcu zrozumieją to w Ameryce, ale najpierw politycy w USA, podobnie jak Grecy czy Włosi, będą musieli stanąć nad przepaścią. Inaczej bowiem realia nie dotrą do ich głów. Nie wszędzie jest tak, jak na przykład w Niemczech, gdzie podniesiono wiek emerytalny. Zresztą w wielu innych krajach, jal choćby w zawsze dumnej Wielkiej Brytanii, zdecydowano się na radykalne oszczędności. Mimo to Ameryka sobie jakoś poradzi, zaś sukces dnia wyprzedaży powoduje, że na ziemi Waszyngtona zapanował na chwilę mało uzasadniony optymizm. Za kilka dni wrócimy zapewne do szarej rzeczywistości. Zostawmy jednak Amerykę, kraj dysponujący praktycznie nieograniczonymi możliwościami, który w przeszłości dawał dowody, że dzięki innowacyjności i niekonwencjonalnemu myśleniu potrafi wyjść z każdej trudnej sytuacji.
Spodziewałem się, że po bardzo odważnym, reformatorskim orędziu premiera Donalda Tuska poważna dyskusja na temat finansów publicznych rozpocznie się także w Polsce. Niestety spotkał mnie zawód. W czasie kiedy skrajni pesymiści co prawda ze sporą dozą przesady piszą o 10 ostatnich dniach strefy euro, w Polsce dyskutuje się o przywróceniu kary śmierci, której nikt nie przywróci lub o innych duperelach.
Dzieje się tak dlatego, że największa partia opozycyjna Prawo i Sprawiedliwość praktycznie nie ma żadnego pomysłu na istnienie poza całkowitą negacją wszystkiego, co istnieje dookoła.
Tuż po wyborach prezes Jarosław Kaczyński powoływał się na przykład węgierskiego Fideszu i premiera Orbana. Zapowiadał, że kiedyś w Polsce on wygra tak samo. W swoich wypowiedziach lider PiS nawiązywał do pomysłów węgierskich. Mówiono o wprowadzeniu podatku bankowego, zaś polskiej opozycji imponowały pokrzykiwania o tym, że Fundusz Walutowy i Unia Europejska nie będą „bratankom” dyktować tego, co mają czynić. Podobało się, kiedy Węgry wprowadziły stały kurs franka szwajcarskiego, aby pomóc tym, którzy wzięli kredyty w tej walucie.
Ku mojemu zaskoczeniu bardzo niewiele miejsca poświęcono w Polsce temu, co stało się na Węgrzech w ostatnich dniach. Premier Orban musiał zarzucić tromtradracką retorykę i przeprosić się z MFW. Węgry mimo bardzo wysokiego oprocentowania nie były w stanie sprzedać obligacji, a ich rating obniżony został do poziomu śmieciowego. Polityka Orbana skończyła się kompletną klapą i Wegrzy zapłacą za to wysoką cenę. Negowanie praw rynku, wyrzucanie obcego kapitału zaowocowało ekonomiczną porażką. W opozycji nikt wniosków nie wyciągnął, bo tam zupełnie już zanikła umiejętność analizowania sytuacji.
A jakie pomysły na ekonomię, czy politykę zagraniczną obok PiS ma tworzona obecnie nowa partia ziobrystów? Tego nikt nie wie, bo Jacek Kurski jak wyuczona pauga potrafi wyliczyć niedogodności, jak podnoszenie wieku emerytalnego itd, ale nie potrafi powiedzieć ani jednego słowa na temat tego, co sam ma do zaproponowania. Intelektualnie wszystko tam jest pomieszane. Jeszcze nie tak dawno PiS mamrotał coś o zaproszeniu Sarah Palin na swój zjazd. Wiadomo - odwiedziny prawicowego polityka z USA to sukces. Tyle tylko, że ta Palin proponuje jeszcze większe oszczędności, przeciwko którym PiS protestuje. Programowo PiS ma tyle wspólnego z panią Palin, co niżej podpisany z konklawe.
Nastąpiło więc całkowite, intelektualne wyjałowienie prawicowej opozycji. Czy Kaczyński, Ziobro w Polsce, czy jawnie nawiązujący do ONR-u Jan Sordyl w Chicago każdego dnia nawykowo wykrzykują „NIE”. Dowiadujemy się, że Niemcy nas mordują, a Rosjanie wbijają nóż w plecy. W sytuacji więc, kiedy i na lewicy też zawierucha, a ugrupowanie Palikota dopiero się kształtuje, trudno o poważną dyskusję, skoro opozycja praktycznie nie istnieje, intelektualnie zaś przypomina zjazd miłośników teorii spiskowych. Dzisiaj Antoni Macierewicz i Zbigniew Ziobro, czy Jarosław Kaczyński pewnie doskonale czuliby się na zjeździe badaczy „Area 51” odbywanym właśnie w Las Vegas. Macierewicz zaś mógłby powołać kolejny zespół parlamentarny do wyjaśnienia spisku, który uniemożliwia mu wygranie w ruletkę.
Intelektualna słabość opozycji to niedobry znak, bo bez rzeczowej dyskusji trudno będzie wypracować sensowne rozwiązania, do których przekona się wyborców i wytłumaczy dlaczego muszą dłużej pracować, podobnie jak Niemcy, czy niedługo pewnie Amerykanie.
Trochę więc w Polsce jest podobnie jak w Ameryce. W Polsce Tusk nie ma z kim przegrać, nie ma realnych konkurentów, w Ameryce w tej chwili wygląda na to, że mimo ekonomicznej zawieruchy, Obama też nie będzie miał z kim przegrać, ale to już osobny temat.
Kto wie, ta intelektualna jałowość opozycji, operowanie nowomową o „konieczności sprawnego działania dla osiągnięcia celu” może świadczyć o końcu tej formacji. Pozostanie kilkanaście procent sfrustrowanych emerytek i rozmaitych wariatów, badaczy spisków przeróżnych.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• PiS jest na fali...opadajcej. W calej tej ekonomicznej zawierusze przynajmniej to cieszy :)))
Monday, November 28, 2011 | zainteresowany
• A jaki pomysl maja rzadzacy,panie Jermakowski bo liczy sie ten kto rzadzi,chyba dziennikarz o tym wie !!Najwazniejsza jest intelektualna moc rzadzacych,ale co do tej kwestii to Jermakowski nie ma nic do napisania.Wiec pisze o PiS,bo tylko o tym umie i tylko to mu wolno,Zalosne.
Monday, November 28, 2011 | adas
• Co mają do powiedzenia rządzący Adaś to powiedzial premier w expose. Dokladnie wiemy co premiez zamierza. Moim zdaniem pociągnięcia te są słuszne. Może wyzszą składkę rentową rozlozylbym po 1% między pracodawcę a pracobiorcę, ale to detale. Słuszne jest przedlużenue wieku emerytalnego. Sluszne jest odebranie przywilejow rozmaitych grup zawodowych.
Monday, November 28, 2011 | Obserator
• Właśnie ,obniżka podatków i składki rentowej w czasie 2--letniej "władzy "PiS "jest dziś w części efektem sytuacji finansowej Państwa. Przykre jest to ,że Państwo ,czyli rządzący nie potrafia oszczędzać w dniach koniunktury,tylko bawią się w rozdawnictwo,a to tylko dlatego,że ogarnia ich strach przed utratą władzy ,ale nie honoru,o którym w patriotycznym szale stale krzyczą.Patriota dla ojczyzny pracuje społecznie ,a nie za apanaże ,ale gdzie takich szukać .Podniesienie wieku emerytalnego to tylko papugowanie,bo to za kilka lat odbije się z podwójna siłą,ze względu na to ,że młode osoby mają problemy z podjęciem pierwszej pracy tzw staż,a przerwy zwłaszcza dłuższe powodują niechęć do zawodu lub teoria traci na ważności ,bo ktory zakład przyjmie osobę bez stażu do pracy ?Pierwszym zadaniem to rewolucja w systemie emerytalnym,bo nie może być tak ,że emeryt pracujący ma doliczany dodatkowy staz i co rusz przeliczana emeryturę.Pochłania to wiele grosza z wspólnej kasy.emeryt to emeryt ,może pracować,ale jego łączne zarobki muszą być ograniczone ,chyba ,że są wolne miejsca pracy i nikt ich nie chce przyjąć .Polacy mają pracować najlepiej do końca życia ,ale obligatoryjnie otrzymują dodatek pielęgnacyjny bez względu czy jeszcze pracuje czy jest chory czy zdrowy w wieku 75 lat.To jest chore ,bo ciężko chory człowiek otrzymuje taką samą kwotę jak ten co pracuje ,to zupełnie w rodzaju "wsio rawno "jak mówili nasi przyjaciele.O wielu innych miejscach gdzie można poszukać pieniędzy nie będę podpowiadać ,bo w parlamencie jest ogromnie dużo znawców i ekonomistów i to ich zadanie.Polska ma pieniądze ,ale nie potrafią ich poszukać ,od urodzenie nieudolni politycy -krzykacze .
Tuesday, November 29, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny