
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Szanowny Panie Marszałku!
Andrzej Olechowski|Thursday, January 18, 2007Dla czesci wyborców nie jest juz jasne, czy PO jest nadal ich partia i czy wciaz reprezentuje ich wartosci, ambicje, marzenia. Aby dopomóc w Panskiej pracy, pozwolilem sobie sformulowac kilka pytan kluczowych dla zrozumienia miejsca Platformy na polskiej scenie politycznej. Dla jasnosci przeslania staralem sie je zredagowac krótko, bezposrednio i mozliwie konkretnie. Jednostka czy kolektyw? Model panstwa. Zacznijmy od sprawy najwazniejszej - modelu panstwa. Wydawaloby sie, ze w przypadku partii eksponujacej przymiotnik „obywatelska” pytanie o ten model jest zbedne. Jednakze szereg wypowiedzi i posuniec Platformy i jej dzialaczy - od postulatu „sciagniecia cugli”, przez ambiwalentna postawe wobec zakazów manifestacji obywatelskich, do propozycji lustracyjnych calkowicie ignorujacych godnosc osobista - zrodzilo konfuzje. U ludzi uwazajacych, ze godnosc i autonomia czlowieka sa twardym ograniczeniem dla dzialan wspólnotowych, te poczynania budza powazny niepokój. Tak jakby skonfrontowana z kolektywistyczna koncepcja „Polski solidarnej” Platforma zawahala sie i postanowila poszukac trzeciej drogi. Troche ujac z autonomii ludzi na rzecz dzialan kolektywnych, nieco uszczuplic godnosc czlowieka na rzecz godnosci wspólnoty. Nie podoba mi sie taka droga, boje sie jej. Jest wiele przypadków w historii, gdy godnosc wspólnoty zostala wywindowana kosztem ponizenia jednostek. Dlatego musze zapytac: za jakim panstwem jest Platforma - panstwem obywateli czy panstwem narodu? Unia Europejska. Podobnie kluczowe dla zrozumienia Platformy jest pytanie o stanowisko wobec Unii Europejskiej. Korzysci z naszego czlonkostwa w UE spelnily najbardziej optymistyczne oczekiwania - otworzyly wspaniale mozliwosci awansu milionom obywateli i calemu krajowi. Mimo to oraz mimo ze nie potwierdzily sie przedakcesyjne obawy czesci Polaków, stanowisko wiekszosci polskiej klasy politycznej wobec UE jest zaskakujaco sceptyczne, sugerujace, ze polski interes narodowy ze swej natury jest niezgodny z unijnym. Polska nie uczestniczy w procesie reformy UE, a nawet blokuje go. Ani polski rzad, ani zadna partia nie zaprezentowaly swojej wizji Unii i jej rozwoju. Odsuwany jest termin przyjecia euro (które ma dopelnic gospodarcze korzysci z czlonkostwa). Chwalone sa jedynie unijne dotacje. A przeciez kury znoszacej zlote jajka nie mozna tylko eksploatowac, trzeba tez o nia dbac! Ten dramatyczny dysonans miedzy rzeczywistoscia a polityczna postawa jest zrozumialy w przypadku partii kolektywistycznych (promujacych wsobnosc i uproszczona wizje suwerennosci), ale nie partii obywatelskiej. Sadze wiec, ze Platforma nadal pozostaje zakladnikiem blednego hasla "Nicea albo smierc". Choc bieg wydarzen nie potwierdzil obaw o dyskryminacje Polski w unijnym procesie decyzyjnym, partia nie chce tego dostrzec. Ten upór budzi rosnacy niepokój srodowisk swiadomych tego, ze lada moment Polska stanie w obliczu fundamentalnych decyzji w sprawie ustroju (eurokonstytucja) i przyszlosci Unii, a jej postawa okresli na wiele lat nasza pozycje w Europie. Dlatego jest bardzo istotne, aby PO jasno powiedziala: czy nadal chce "umierac za Nicee", czy tez dolaczy do tych, którzy pragna Unie wzmocnic i rozwijac? Prywatyzacja. W dziedzinie gospodarki najwazniejsze wydaja mi sie dwa pytania. Pierwsze dotyczy prywatyzacji, która obecny rzad - zgodnie ze swym kolektywistycznym powolaniem - zamrozil. Przetrzymywanie majatku, który powinien zostac upubliczniony, rodzi grozne patologie. Jego wartosc jest nizsza, niz moglaby byc. Kontynuowana jest skandaliczna praktyka nasycania przedsiebiorstw z udzialem skarbu panstwa partyjnymi aktywistami i ludzmi sluzb specjalnych. Rzad uzywa srodków tych przedsiebiorstw do finansowania swoich przedsiewziec. Ta ostatnia praktyka jest podwójnie nieuczciwa: wobec prywatnych akcjonariuszy, którzy zainwestowali w oczekiwaniu zysków (a nie wykorzystania ich pieniedzy w projektach o watpliwej efektywnosci) oraz ogólu obywateli - rzad ma byc finansowany wylacznie poprzez budzet i sieganie do innych zródel jest unikaniem demokratycznej kontroli, przejrzystosci i odpowiedzialnosci. Prywatyzacja wydaje sie tez jedynym sposobem upublicznienia panstwowych mediów. Siedemnascie lat frustracji powinno juz nas przekonac, ze polskiego BBC nie zbudujemy. Z zenujaca konsekwencja panstwowe srodki przekazu sa korumpowane przez kolejne partie rzadzace i przeksztalcane w ich tube propagandowa. Jakie jest stanowisko Platformy wobec prywatyzacji? W przeszlosci bywalo ono niejasne (np. w sprawach PKO BP, PZU, gazociagów). Czy obecnie Platforma gotowa jest zobowiazac sie do radykalnej prywatyzacji, w tym pelnego upublicznienia takich "strategicznych" aktywów, jak: PKN Orlen, PZU, PGNiG i PKO BP? Czy gotowa jest upublicznic panstwowe media? Koszty pracy. Drugie pytanie z zakresu gospodarki dotyczy polityki fiskalnej. Dobry wzrost gospodarczy zrodzil zrozumiale oczekiwanie podwyzek plac. Jednakze umiarkowana cena pracy jest naszym waznym atutem na globalnym rynku i jej nadmierny, wyzszy niz wzrost wydajnosci, wzrost spowoduje spadek konkurencyjnosci, co z kolei ograniczy przyszly wzrost produkcji. Aby uniknac tej perspektywy, konieczne sa dzialania moderujace zadania placowe, ale tez obnizki pozaplacowych kosztów pracy - podatków i skladek pobieranych od wynagrodzen. Po prostu: im mniej z przychodów firm zabierze panstwo, tym wiecej zostanie miejsca na podwyzki. PO miala rozbudowany i ambitny program redukcji kosztów pracy. Jego centralnym elementem byl niski i plaski podatek dochodowy, który - zal powiedziec - zostal w poplochu porzucony po prymitywnym ataku PiS. Nieudolnosc, z jaka Platforma prezentowala swój projekt, i latwosc z jaka z nim sie rozstala (oraz inne wahania, jak w przypadku obnizki podatku CIT), rodza uzasadnione watpliwosci co do wizji ustroju gospodarczego. Kaza tez zapytac konkretnie: czy Platforma nadal zamierza zabiegac o plaski podatek od dochodów? Edukacja. Rozwój edukacji byl pierwszym z celów podniesionych w deklaracji zalozycielskiej Platformy. Jej rzeczywiste osiagniecia w tej dziedzinie sa, niestety, rozczarowujace. Choc system edukacji jest w Polsce juz od lat przedmiotem intensywnych zmian organizacyjnych, sa one wprowadzane nie dla pozytku ogólu, ale w duzej mierze dla politycznych korzysci ich inicjatorów. Jak bowiem inaczej ocenic te wszystkie duze i male „reformy” systemu, skoro nigdy nie zostal zdefiniowany profil jego absolwenta? Jaki ma byc nasz wymarzony maturzysta, technik, magister? Jedni politycy chca, aby byl to przede wszystkim zdyscyplinowany (i umundurowany) patriota, inni wypatruja wszechstronnego poligloty, jeszcze inni... Czy chcemy, aby maturzystów i magistrów bylo duzo, czy tez chcemy podciagnac nasze dyplomy powyzej europejskiej sredniej? Czego oczekujemy od szkól zawodowych i tak ewidentnie potrzebnego systemu edukacji praktycznej zapewniajacego pozyskanie lub doskonalenie poszukiwanych na rynku umiejetnosci? Brak rzetelnej debaty na ten temat jest tez wina Platformy. Sama przeciez nie wychodzi w tej sprawie poza ogólniki. Jaki jest wiec edukacyjny program Platformy? Stosunki z Niemcami. W dziedzinie - bedacej dzis w zapasci - polityki zagranicznej najwazniejsza jest sprawa stosunków z Niemcami. Osiagnely one stan tak niedobry, ze naleza obecnie do obszarów realnego ryzyka. Sa tez praktycznym utrudnieniem dla milionów Polaków badz to zatrudnionych w Niemczech, badz uczestniczacych w rozleglej wymianie gospodarczej z Niemcami. Przed dalszym pogorszeniem tego zlego i chwiejnego stanu chroni nas juz tylko dyscyplina wypowiedzi niemieckich polityków, ich polityczna poprawnosc. Nasi, cierpiacy na manie wielkosci, dawno zatracili umiar i elementarna uprzejmosc. Niestety i Platforma przyczynila sie do tej sytuacji, chetnie wykorzystujac polityke zagraniczna do popisania sie patriotyzmem w bardzo prymitywnej formule (np. przy okazji sejmowej uchwaly w sprawie reparacji). Jakie dzis jest stanowisko partii? Czy i jak proponuje ona naprawic stosunki z naszym najwiekszym sasiadem? Uslugi publiczne. Wreszcie, funkcjonowanie panstwa. Choc temat panstwa ogniskuje dzis debate publiczna, to dyskusja calkowicie (z wyjatkiem sprawy korupcji) pomija interes obywateli - jakosc uslug swiadczonych przez to panstwo. Mozna smialo powtórzyc diagnoze postawiona piec lat temu w deklaracji zalozycielskiej PO: „Panstwo, które powinno ulatwiac nam dobre wypelnienie zycia, zajmuje sie w niepokojacym stopniu samym soba i interesami tych, którzy rzadza”. Pochlonieta haslami lustracji, dochodzenia do prawdy i rewolucji moralnej partia zapomniala o tej diagnozie. Dlatego mimo jej istotnej roli w zyciu publicznym, a niekiedy, niestety, dzieki niej realizowany jest scenariusz rozciagania prymatu polityki (czytaj - decyzji kolektywu) na calosc sfery publicznej. Podwazana jest, z trudem wywalczona, autonomia instytucji swiadczacych wazne uslugi publiczne, jak samorzad (PO pomogla zwiekszyc uprawnienia wojewodów), Narodowy Bank Polski, wymiar sprawiedliwosci (PO pomogla zlikwidowac sad lustracyjny), sluzba cywilna. Nieoszczedzane sa tez instytucje podstawowe dla realizacji autonomii jednostek w sferze gospodarczej, jak umowy (PO przylaczyla sie do postulatu uniewaznienie umowy w sprawie PZU). Polityka znów niebezpiecznie zbliza sie do obywatela, znów zaczyna byc dla niego grozna. Jak Platforma chce przeciwstawic sie temu procesowi? Jak zamierza naprawic powstale juz szkody? Platforma warta swieczki Nieodzalowany Stanislaw Lem zalil sie w 2005 roku: "zadna partia nie powiada wyraznie, czym chce byc dla Polski, co spoleczenstwo polskie ma miec z tego, ze ona wygra wybory". Spytam wiec - do jakiej Polski chce nas Platforma zaprowadzic? Wiemy, jaki jest cel Prawa i Sprawiedliwosci - IV Rzeczpospolita. Poznalismy juz jego zarysy, reszty potrafimy sie domyslic, siegajac do dorobku pokolen kolektywistów: marksistów, socjalistów, fourierystów, merkantylistów, nacjonalistów. A jaka ma byc Polska Platformy Obywatelskiej? Kluczowe pytanie brzmi: czy PO jest w stanie z przekonaniem opisac wizje prawego i tolerancyjnego spoleczenstwa liberalnego, obywatelskiego? Zdefiniowac swoja tozsamosc w wyraznym kontrascie do tozsamosci kolektywistów. Wykazac przewage swego projektu nad ich projektem. Podjac trud i ryzyko przekonania Polaków do wyzszosci wolnosci nad dyscyplina kolektywu, samodzielnego wysilku nad zludnym komfortem wspólnoty, logiki rynku nad pozorna dobroczynnoscia panstwa, umiejetnosci adaptacji nad bezrefleksyjnym przyzwyczajeniem do zastanych regul. Zderzyc emocje: z jednej strony nieufnosc, rygor, lek przed samodzielnoscia lezace u podstaw IV RP, z drugiej otwartosc, odpowiedzialnosc i samodzielnosc bedace fundamentem spoleczenstwa obywatelskiego. I drugie pytanie: czy bedzie Platforma pewnym przewodnikiem do takiego celu? Czy stac ja na potrzebna do tego otwartosc? Otwartosc na wewnetrzna dyskusje w ramach pojemnego minimum programowego. Otwartosc na wszystkie grupy spoleczne. Otwartosc na wspólprace i kompromis z innymi partiami - wyborcy musza miec pewnosc, ze celem partii jest realizacja programu niezaleznie od wyników wyborczych. Na jezyk oczyszczony z agresji i pogardy wobec ludzi i srodowisk oraz personalnych wyroków. Rozbicie Polaków zagraza juz spójnosci spoleczenstwa! Czy Platforme stac na slownosc? W swej krótkiej historii dokonala juz kilku zaskakujacych zwrotów - zmienila glówny cel programowy, porzucila "flagowy" projekt podatku plaskiego, zmienila kierunek polityki europejskiej, wycofala sie z kluczowej obietnicy zawarcia koalicji rzadowej z PiS. Ta ostatnia sprawa jest szczególnie bulwersujaca. Jesli przeszkoda byly róznice programowe, nalezalo je wyraznie pokazac. Jesli przywódcy - nalezalo ich zmienic. Platforma musi stworzyc mechanizmy zabezpieczajace jej wyborców przed naglymi, arbitralnymi zmianami kursu. Tylko pozytywna odpowiedz na te pytania uczyni z Platformy projekt i instytucje na wymiar potrzeb i ambicji Polaków, gre warta swieczki. W przeciwnym razie bedzie ona zlepkiem róznych projektów, taktycznym kompromisem ludzi o sprzecznych pogladach - spóldzielnia wyborcza. Propozycja dla oportunistów i karierowiczów, a nie dla powaznych obywateli. Czasu na dyskusje jest duzo, nastepne wybory dopiero za ponad dwa lata. Dlatego nawet najtrudniejszych pytan nie trzeba odkladac na przyszlosc. A w ogóle - przyszlosc jest teraz! * Andrzej Olechowski - ekonomista, minister finansów w rzadzie Jana Olszewskiego (1992), minister spraw zagranicznych w rzadzie Waldemara Pawlaka (1993-95), jeden z trójki zalozycieli Platformy Obywatelskiej, kandydat w wyborach prezydenckich 2000 r.
Dodaj komentarz
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

