
Home
OpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportImprezyKomunikatyRaport Specjalnyin EnglishArchiwumKultura Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Stan państwa według Obamy
Andrzej Jarmakowski|Thursday, January 28, 2010
Prezydent najwięcej miejsca poświęcił sytuacji ekonomicznej kraju i obronie swojej polityki. W trakcie przemówienia sypał liczbami, które jednak są niemożliwe do zweryfikowania. Na przykład sieć CNN wyliczyła, że wszyskie projekty stymulacyjne stworzyły w USA 670.000 miejsc pracy. Prezydent podawał znacznie wyższe liczby, będące jednak raczej projekcją marzeń niż realnymi faktami.
Obama zapowiedział zwiększenie nakładów na edukację, przeznaczenie 30 miliardach dolarów na pomoc małym firmom oraz dodatkowe inwestycje w infrastrukturę. Wydatki te mają doprowadzić do spadku bezrobocia, które wynosi obecnie 10%. - Miejsca pracy muszą być naszym priorytetem w roku 2010 - oświadczył Obama. Na razie jednak działania administracji nie przyniosły sukcesu, bezrobocie nadal utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, co wykorzystalki republikanie w swojej odpowiedzi na orędzie prezydenta.
Obama sporo miejsca poświęcił rosnącemu deficytowi. Przedstawił błyskotliwą analizę dowodzącą, że zdecydowana większość deficytu powstała zanim on objął swój urząd. Prezydent wyraził przekonanie, że rozwój gospodarczy USA nabierze tempa w 2011 roku i wtedy należy rozpocząć ograniczanie deficytu budżetowego. Obama zaproponował zamrożenie części wydatków budżetowych od 2011 roku oraz likwidację ulg podatkowych dla koncernów naftowych oraz najbogatszych Amerykanów. Jak to jednak ma wyglądać w praktyce prezydent nie określił. Prezydent USA zapowiedział podwojenie amerykańskiego eksportu w ciągu 5 lat. Nie powiedział jednak w jaki sposób zamierza to osiągnąć. To jedno z takich stwierdzeń, które pewnie nigdy nie zostanie zrealizowane. Marzenie takie prezydenci lubią formułować w przemówieniach o stanie państwa. Obama nie jest tutaj wyjątkiem. W czwartek Senat w związku z rosnącym deficytem zgodził się podnieść granicę dopuszczalnej wysokości długu publicznego do poziomu nieco ponad 14.2 biliona dolarów. Na razie więc deficyt rośnie i to jest realny fakt, z którym mamy do czynienia. Czy administracji uda się ograniczyć jego wzrost, to się okaże dopiero za dwa lata. W tej chwili nie wygląda to dobrze.
Prezydent apelował do Kongresu o dokończenie reformy systemu opieki medycznej, jednak wyraźnie nie naciskał w tej sprawie. Komentatorzy odnieśli wrażenie, że administracja obecnie koncentrować będzie się na innych zagadnieniach. Niektórzy nawet mówili o wycofaniu się administracji z tego pomysłu, ale to raczej znacznie przesadzone opinie.
Sporo miejsca Obama poświęcił kulturze politycznej panującej w Waszyngtonie. Skrytykował decyzję Sądu Najwyższego zezwalającą lobbystom na finansowanie kampanii wyborczych To było pewne zaskoczenie, prezydenci bowiem unikali z reguły tak otwartej krytyki działań Sądu Najwyższego w sytuacji kiedy wszyscy sędziowie siedzą tuż przed prezydentem. Zresztą w tym momencie kilku sędziów wyraźnie kręciło głowami nie potrafiąc ukryć swojego niezadowolenia.
Prezydent sporo mówił o lobbystach i o oderwaniu się Waszyngtonu od rzeczywistości. Tutaj tonem przemówienia wyraźnie nawiązał do swoich wystąpień z czasów kampanii wyborczej, kiedy obiecywał Amerykanom wielką polityczną zmianę.
Niewiele miejsca poświęcił Obama polityce zagranicznej. Obama poinformował, że Stany Zjednoczone i Rosja praktycznie zakończyły rokowania w sprawie zawarcia porozumienia w sprawie redukcji arsenałów nuklearnych. Ostrzegł też Iran przed konsekwencjami kontynuowania programu atomowego. Obama oświadczył również, że jego kraj zawsze będzie wierny swoim wartościom. Podkreślił, że "Ameryka musi zawsze stać po stronie ludzkiej godności oraz wolności". Obama przestrzegł przed izolacjonizmem. Jak powiedział, los Ameryki jest związany bezpośrednio z losem ludzi w innych częściach świata, czego dowodem jest pomoc jakiej Stany Zjednoczone udzielają mieszkańcom Haiti. Obama potwierdził przywiązanie Ameryki do kwestii praw człowieka i zapowiadał, że prowadzona polityka będzie potwierdzeniem tych wartości. Brzmiało to pięknie i słusznie, tyle tylko, że co to ma oznaczać w praktyce?
Wydatki przeznaczone na obronę niezostaną objete programem zamrożenia wysokości, gdyż nie ma kompromisów związanych z bezpieczeństwem kraju. Ameryka zakończy wojnę w Iraku, ale będzie nadal scigać terrorysów, wszędzie, gdzie jest to niezbędne. Komentatorzy byli bardzo podzieleni w ocenie wystąpienia prezydenta. Wszyscy zgadzali się, że napisane ono zostało sprytnie i ostrożnie, zaś skierowane zostało przede wszystkim do wyborców niezależnych. Wyrażano jednak wątpliwości, czy uda się zrealizować zamierzenia zamrożenia wydatków i poszukiwania zbędnych rządowych programów, które można wykreslić z ustawy budżetowej. Nie wierzono, aby dokonala tego wspólna republikańsko-demokratycza Komisja Kongresu. Zresztą w trakcie przemówienia republikanie siedzieli cicho, brawo bili niemal wyłącznie demokraci. Zdaniem republikanów stan państwa wygląda bowiem zupełnie inaczej, zaś rządowe programy stymulacyjne oprócz zwiększenia deficytu nie przyniosły wymiernych korzyści, co bardzo wyraziście podkreślone zostało w ich odpowiedzi.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Niech mi ktos pokaze jakiekolwiek miejsca pracy jakie powstaly po programach Obamy? Moze daley zatrudnil jakis kumpli.
Thursday, January 28, 2010 | Jacek
• Obama rozklada Stany Zjednoczone na naszych oczach
Thursday, January 28, 2010 | Anna W
• Neron też wygłaszał mowy, jak Rzym się palił.
Thursday, January 28, 2010 | Quo vadis?
• Ludzie, nie przesadzajcie, Ameryka się jeszcze nie pali, choć mowa Obamy byla raczej kiepska.
Thursday, January 28, 2010 | Teresa
• Normalnie sie posikalem ze smiechu z powyzszych komentarzy i dlatego nie bede ich komentowac, LOL. Musze jednak wtracic swoje trzy grosze do artykulu Andrzeja Jarmakowskiego, ktory typowym sposobem dla konserwatystow, republikanow czy herbacianych braci poprostu przemilcza pewne fakty, ktore poprostu sa niewygodne dla jego propagandy - zapominajac oczywiscie o tym, ze przemowa Prezydenta Obamy jest nagrana na wielu tasmach lub innych nosnikach informacji, a nawet jest przepisana na tzw papier, co gwarantuje jej wierne odtworzenie. I jak smiem twierdzic, wiekszosc Polakow czytajacych ten portal potrafi rozumiec jezyk angielski i co najwazniejsze zrozumiec. Zacznijmy od tego, ze jak pan twierdzi: Prezydent "sypal liczbami", moim skromnym zdaniem bylo jedynie "kropla w morzu" na huragan liczb, ktorymi zawsze posluguja sie republikanie aby utwierdzic narod amerykanski, ze ich polityka, ktora doprowadzila nas wszystkich do ruiny w jakis niesamowity sposob ma nagle uzdrowic ciezko chory kraj. Oczywiscie Pan jarmakowski przeoczyl (najwyrazniej) sytuacje w ktorej Prezydent Obama podkreslil fakt, ze Jego administracja planuje obnizyc podatki (bo tak to uwielbaja nazywac republikanie) dla malych firm, nastapila kompletna konsternacja po stronie republikanskiej - klaskac czy nie klaskac. Nalezy tutaj podkreslic, ze wrecz z kazda minuta przemowienia Prezydenta Obamy, strona republikanska wrecz nie wiedziala, jak sie ma zachowac - popierac Prezydenta i Jego plan odnowienia dla narodu, czy poprostu kontynuowac wlasna polityke NIE, co jak bylo widac bylo wrecz komiczne. Moim zdaniem bylo to przemowienie dla calego narodu i jak sie spodziewalem bylo to przemowienie czlowieka cholernie inteligentnego, ktory potrafi wytlumaczyc najtrudniejsze sprawy w sposob prosty i logiczny. Jego plan odnowy, mam nadzieje jest do zrozumienia dla przecietnego Nowaka i tym samym logiczny. Prezydent nawolywal rowniez do wspolpracy strone republikanska, ktora jak wiadomo od samego poczatku prezydentury Obamy byla nastawiona jedynie na zniweczenie jakichkolwiek planow odnowy i tym samym pokazanie ludziom, jak bardzo nieodpowiedni jest mulata-Prezydent, jakby to mialo pomoc w wyjsciu z kryzysu. Dzisiaj czyli w piatek rano, Prezydent Obama udal sie (na zaproszenie) na spotkanie z przedstawicielami Partii Republikanskiej w Baltimore, ktore co najwazniejsze bylo pokazywane na zywo na wszystkich stacjach telewizyjnych. Smiem twierdzic, ze te 1.5 godziny wygladalo jak spotkanie z dziecmi, ktore poprostu sie gdzies zagubily w zyciu. Prezydent wygladal, jak ojciec tlumaczacy dzieciom, ze ogien moze ich poparzyc albo ze skok na glowke z wysokosci 4 metrow w beton moze sie skonczyc bolem. Nauczka od Prezydenta Obamy byla tak piorunujaca, ze slynna z propagandy stacja telewizyjna Fox News przerwala transmisje 20 minut przed zakonczeniem spotkania. Mam wrazenie, ze Pan Jarmakowski Swoim sposobem, jako dziennikarz poprostu to tez przemilczy. Pozdrawiam.
Friday, January 29, 2010 | Kaziu
• Dzisiejsze headlines po ostatnich mowach Obamy: "Democrats confused about path ahead" "44: Rahm: Health care on backburner"
Friday, January 29, 2010 | Diann
• Diann vel Marek Rzepkowski wroc do swojego programiku sobotniego i nie smiec tutaj.
Friday, January 29, 2010 | Ela
• Kaziu, po przeczytaniu Twojego komentarza jestem w rozterce: nie wiem, czy sie smiac, czy plakac.
Friday, January 29, 2010 | Tadek
• To bylo piekne co Obama zrobil z ta banda republikanska. Obama pokazal dzisiaj ze jego inteligencja przewyzsza wszystkich republikanow razem wzietych. Brawo panie prezydencie!
Friday, January 29, 2010 | Jarek
• Tylko, że w te gadki Obamy nikt już nie wierzy. Roetoryka, retoryka, retoryka...Hitler też był dobrym mówcą. Obama jest "delusional" i jeszcze widzę kilka innych osób także.
Friday, January 29, 2010 | anon
• Do Kazia! Obama zlozyl wiele obietnic nic nie wartych jak na przyklad podowojenie eksportu w ciagu pieciu lat. Jest to tak realne, jak to, ze jutro wygram szostkę w totolotka. Ponadto praktycznie wcale nie zaproponowal obnizki podatkow, tylko rozliczne ulgi podatkowe, ktore nie wiadomo jak maja w praktyce wygladac. W praktyce w wielu wypadkach podatki wzrosna, jezeli przejdzie zapomniana juz nieco ustawa zdrowotna. Nie przedstawil zadnego realnego planu walki z deficytem budzetowym,bo p[omysl powolania komisji jest smiszny. Kmisje z reguly powoluje sie, jak nie wiadomo co zrobic. W dziedzinie polityki zagranicznej Obama nie powiedzial praktycznie nic ciekawego, poza obietnica ustepowania na kazdym polu.
Saturday, January 30, 2010 | Joasia
• Nie dokonca moglam sluchac przemowienia prezydenta.Mam Pytanie,poprosze mi pomozcie: Czy Prezydent Obama jak kazdy prezydent tradycyjnie skonczyl przemowienie stwierdzeniem , "state of the union is strong" czy nie? Dziekuje i przepraszam
Saturday, January 30, 2010 | Violetta
• Zdaje mi sie, ze Obama tego nie powiedzial, zreszta panstwo wcale nie jest silne.
Saturday, January 30, 2010 | tadeusz
• Kochana Joasiu, Jezeli chodzi o obietnice, to powinnas spojrzec na to wszystko z boku. Mam nadzieje, ze zrozumiesz wtedy, jakimi hiprokrytami sa Twoi bohaterowie z parti republikanskiej. Bo tak naprawde to masz wieksze szanse wygrac ta nieszczesna szostke w totolotka niz sie doczekac czegokolwiek od republikanow, a mam wrazenie, ze Ty czegos oczekujesz od politykow. Zacznijmy od ustawy zdrowotnej, co w praktyce powinno sie nazywac ustawa o ubezpieczeniach. Od samego poczatku partia republikanska byla przeciwna za jakimikolwiek zmianami tylko dlatego, ze przez ostatnie 8 lat wladzy nie zrobili NIC, aby ten zepsuty system zmienic. Gdy Prezydent Obama wysunal propozycje zmian, strona republikanska rozpetala burze klamstw, ktore mialy jedynie za zadanie odwrocenie uwagi od tematu. Gdy fale opadly, okazalo sie ze strona republikanska nie ma zadnego pomyslu, jak to wszystko naprawic - no moze poza tym, ze nalezaloby zwolnic kompanie ubezpieczeniowe z jakichkolwiek regul i oczywiscie obnizyc podatki. Co w jakis magiczny sposob mialoby uwolnic mnie czy Ciebie od oplat. Podatki, to jest normalnie temat rzeka i jak widze republikanska propaganda wplenila to slowo tak gleboko w swiadomosc ludzi Tobie podobnych, ze przestalas slyszec cokolwiek innego. Ulgi podatkowe narzucone przez Prezydenta Busha nie zostaly zniesione ale sam fakt, ze Prezydent obama pragnie obnizyc podatki dla malych biznesow jest dla Ciebie czyms innym. Moze jest to spowodowane oburzeniem parti republikanskiej ktora twierdzi, ze jezeli ta obnizka nie dotyczy wielkich biznesow to najwyrazniej nie jest dobra dla Ciebie. I nagle sie okazuje, ze male biznesy ktore generuja ponad 90% miejsc pracy w tym kraju i w ostatnich latach niemalze zanikly, nie moga byc traktowane jako cokolwiek warte uwagi. Najmocniejszy punkt republikanow jest odwieczny problem deficytu krajowego i z tego co widze jest ukazywane przez Ciebie niemalze w kazdej wypowiedzi. Tutaj trzeba zaczac od tego, ze gdy Prezydent Bush przejal wladze po demokratycznym Prezydencie Clintonie, budzet panstwa byl na plusie o jakies 800 bilionow. I jak nam historia mowi, po osmiu latach niekontrolowanych wydatkow doprowadzil (Bush) do deficytu siegajacego 1.2 tryliona dolarow. I jak sama wiesz doprowadzilo to do kryzysu w ktorym tkwimy do dzisiaj. Pod koniec kadencji Prezydent Bush widzac nadchodzacy kryzys przeforsowal pomoc finansowa w postaci naszych podatkow na ratowanie gospodarki - stymulus. Juz wtedy bylo wiadomo, ze jedyny kredytodawca, ktory moze sobie pozwolic na takie wydatki jest rzad federalny. Najwyrazniej to nie wystarczylo, aby podniesc okradziona gospodarke USA na nogi i jakby nie bylo 8 lat zycia na kredyt nie mozna naprawic w ciagu jednego roku. Jednak ciagle mnie dziwi postawa takich ludzi jak Ty, ktorzy z uporem maniaka twierdza jakoby polityka wydawania pieniedzy przez ostatnie 8 lat i kontynuacja tego w jakis sposob ma pomoc temu krajowi. Moglbym takie hipokryzje republikanskie przedstawiac tutaj cala noc, ale zrobilo sie juz pozno a moja coreczka i tak wstaje o tej samej porze czy to weekend czy nie, dlatego udaje sie na spoczynek. Pozdrawiam.
Saturday, January 30, 2010 | Kaziu
• Podsumowanie: po rocznych rządach Obamy bezrobocie 10%, deficyt 13% GDP (w 2002 był 1.52%, w 2003 był 3.47%, w 2004 był 3.56%, w 2005 był 2.58%, w 2006 był 1.90%, w 2007 był 1.17%, w 2008 był 3.24%), dług narodowy 12,285,512,796,361.33 - 86% GDP (podobna sytuacja miala miejce w czasie drugiej wojny światowej, kiedy rządził poprzedni "big spender" Roosvelt, trzeba było Eisenhower'a, żeby to naprawić. Podatki idą do góry. Zarobki w dół. Realny GDP spadł 2.4% ( największy spadek od 1947 roku) głównie z powodu spadku inwestycji i spadku eksportu. Stimulus kompletna klapa według money.cnn.com "(...)Federal spending on stimulus does not show up on any one line of the GDP report. In fact, government spending contributed little to growth by itself, even as non-defense spending by the federal government rose at an annual 8% rate in the quarter.(...)" "Government consumption expenditures and gross investment - (-0.2%)" - wydatki rządowe aka "stimulus" przyczyniły się do zmniejszenia GDP - www.bea.gov/newsreleases/national/gdp/2010/pdf/gdp4q09_adv.pdf. Kasa wydana na darmo, przez rząd, ale my podatnicy będziemy musieli to spłacić. Inflacja do góry 2.1%. Dolar i ceny domów w dole, złoto w górze.
Sunday, January 31, 2010 | Diann
• Kochany Kaziu, Twoj wpis jest bardzo dlugi, metny. Idac tropem Twojej argumentacji, ma on sie tak do rzeczywistosci jak dziela Lenina do prawdy.
Sunday, January 31, 2010 | Joasia
• Argumenty typowych konserw (Joasia, Diann): OK, zniszczylismy ten kraj juz kilka razy, bogaci stali sie bogatszymi, mamy kryzys z powodu naszej polityki pieniadza...ale tym razem nam uwierzcie ze bedzie inaczej.
Sunday, January 31, 2010 | Sylwia
• No cóż demokraci rządzą tu już przez trzy ostatnie lata. Nancy Pelosi została Speaker of the House w 2007, co w praktyce znaczy, że demokraci mają większość w House of Representatives od 2007 roku. Harry Reid jest Senate Majority Leader od 2007 roku również. A od 2009 mamy też demokratę prezydenta. Czyli wyniki z trzech ostatnich lat są ich zasługą. 10% bezrobocie i poważne osłabienie "balance sheet" państawa. "Assets" nam się zmniejszyły, a zadłużenie wzrosło. Tak wygląda gospodarownie tych co się mianują "liberals", czy "progressives"? Pożyczać, pożyczać, pożyczać, wydawać, wydawać, wydawać, a póżniej gnębić obywateli podatkami i mówić im, że to dla ich dobra. I w nieskończoność obwiniać poprzednią administrację za własną nieudolność. Banda hipokrytów, nic więcej.
Sunday, January 31, 2010 | Diann
• Diann i wymysly Jego mozgownicy. Diann najwyrazniej zapomnial jak pracuje Kongres USA, no coz. Kongres moze sobie ustalac cokolwiek co chce, Prezydent USA musi to podpisac zanim to bedzie prawem. Idac tokiem mysliciela Diann, w 2007 roku wiekszosc - czyli ponad 50 senatorow na 100 bylo demokratycznych, to jest fakt. Do konca roku 2008 tym co decydowal o jakichkolwiek zmianach byl Prezydent Bush. Proby zmiany przez demokratow w Senacie byly lekcewarzone i ignorowane. I tylko dlatego myslaca wiekszosc obywateli tego kraju pod koniec roku 2008 zaglosowala na czlowieka, ktory mogl cos zmienic czyli na Baracka Obame. Diann zapomnial rowniez, ze to Prezydent Bush widzac upadajaca gospodarke podpisal tzw Stymulus czyli zastrzyk pieniezny dla ratowania panstwa - wielu mogloby powiedziec, ze byl to akt desperacji. Dzisiaj, gdy 13 lat wladzy republikanskiej, czyli zycia na dlugach - rozpoczete przez Busha dwie wojny trzeba jakos splacic, Diann krzyczy: nie wydawajcie tyle kasy! Ja sie Ciebie pytam Diann: gdzie Ty byles czlowieku, jak partia republikanska wydawala kase bez ograniczen i zapedzila ten kraj w kryzys? Pozdrawiam.
Tuesday, February 2, 2010 | Kaziu
• Piszesz takie same bzdury jak twój prezydent wygłasza, uczysz się od mistrza retoryki i kłamstw!!! 3 biliony deficytu przez ostatnie lata rządów demokratów. Bush podpisł jeden stymulus w 2008 roku na 140 miliardów dolarów, daltego że Pelosi nalegała na to. Stymulus na 800 miliardów dolarów podpisał Obama na początku 2009. TARP został wprowadzony w życie dzięki większości demokratycznej w obu izbach. Republikanie głosowali przeciwko TARP. Bush zostawił 1,3 biliona deficytu przez 8 lat. Obama dwa razy więcej przez nie całe dwa. I przewiduje następne 8 bilionów w ciągu następnych 10-ciu lat. Ciekawe ile ty z tej kasy dostałeś za swoją prpagandę. Mam nadzieję, że ulokujesz ją dobrze, bo twoja córka będzie spłacać to, co teraz robi Obama, jak dorośnie.
Wednesday, February 3, 2010 | Diann
• Kaziu, fakty sa oczywiste i wydatki na wojny nie wplynely decydujaco na ksztalt deficytu! Nie znacz prostej matematyki.
Wednesday, February 3, 2010 | Lubiacy fakty
• Lubic fakty a znac fakty to wielka roznica. Ile kosztuje wojna mozna znalesc na stronie costofwar.com
Thursday, February 4, 2010 | Informacja
• Na wojsko zawsze i tak tzreba byloby wydac miliny ,czy wojna by byla czy nie.
Sunday, February 7, 2010 | seba
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493
---

