
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Środa z Ligą Mistrzów
Michał Janusz / iGol.pl|Wednesday, November 2, 2011
Grupa A
Villarreal – Manchester City Bez wątpienia jedno z najciekawszych środowych spotkań. Dla Villarrealu to prawdopodobnie ostatni dzwonek na włączenie się do walki o grę choćby w Lidze Europy. „Żółta Łódź Podwodna” spisuje się w rozgrywkach Ligi Mistrzów podobnie jak w lidze, czyli tragicznie. Na trzy rozegrane mecze zawodnicy tego klubu wszystkie przegrali, strzelając w nich ledwie jednego gola. Na krajowym podwórku również nie wiedzie się dobrze, jednak w miniony weekend podopieczni Garrido pokonali u siebie 2:0 Rayo Vallecano, prezentując całkiem niezły futbol. Pytanie tylko, czy wystarczy to na świetnie grający Manchester? Raczej nie.
Problemy, problemy i problemy – tak można określić to, co dzieje się w Villarrealu. „Cani”, Camunas, Nilmar, Rossi – wszyscy ci piłkarze zmagają się z urazami i nie będą mogli wystąpić przeciwko „The Citizens”. A Anglicy zdrowi i uśmiechnięci, liderują w Premier League i mierzą w awans do kolejnej rundy rozgrywek Ligi Mistrzów. Obecnie zajmują dopiero 3. miejsce, oglądając plecy Napoli i Bayernu Monachium, do których tracą odpowiednio jeden i trzy punkty. To goście są faworytem wieczornej potyczki. Przemawia za nimi absolutnie wszystko, z wyjątkiem braku atutu własnego boiska. To nie powinien być jednak problem, bo w świetnej formie są wszyscy najlepsi gracze Manchesteru, na czele z Silvą, Dzeko czy Aguero.
Bayern Monachium – SSC Napoli
Kto wie, czy konfrontacja „Bawarczyków” z ekipą Napoli nie będzie ciekawszym widowiskiem, niż pierwszy mecz grupy B. Bayern na własnym stadionie miażdży w tym sezonie każdego kolejnego rywala. Nie inaczej powinno być z Napoli, które, choć zajmuje w tej grupie 2. miejsce, to europejskim gigantem nie jest. Gdyby dziś Bayernowi udało się pokonać Włochów, byłby już jedną nogą w 1/8 Ligi Mistrzów. A terminarz jest zabójczy i trzeba wygrywać wszystko, jak najszybciej się da. W pierwszym pojedynku pomiędzy tymi dwoma ekipami padł remis 1:1, a Włochom w strzeleniu bramki pomóc musiał Holger Badstuber, pakując piłkę do własnej siatki.
Wspomniana świetna dyspozycja Bayernu przed własną publicznością, a także posiadanie w swoim składzie zawodników nieporównywalnie ambitniejszych i lepszych niż ci w Neapolu, sprawia, że ze wskazaniem faworyta również nie będzie tutaj problemów. Monachijczycy powinni dziś znacząco przybliżyć się do kolejnej rundy rozgrywek. W ich barwach dobre wiadomości przeplatają się z gorszymi. Do gry bowiem gotowy powinien być Bastian Schweinsteiger, który po ostatnim ligowym meczu skarżył się na kontuzję łydki. Z drugiej strony wystąpić nie będzie mógł Arjen Robben, który nie doszedł jeszcze do siebie po operacji przepukliny. Takie „problemy” to jednak nic przy tym, z czym zmagać musi się Walter Mazzarri. Nie będzie on mógł bowiem skorzystać z usług jednego z najlepszych swoich podopiecznych, Gorana Pandeva. Jak by tego było mało, zawieszony za kartki jest kapitan, Paolo Cannavaro. To jego absencja powinna być szczególnie widoczna, mając na względzie to, jakim potencjałem w ofensywie dysponuje Jupp Heynckess.
Grupa B Inter Mediolan – Lille OSC Pogrążony w jednym z największych kryzysów od lat Inter Mediolan będzie próbował utrzymać pozycję lidera w grupie. O ile jego sytuacja w Lidze Mistrzów jest dobra, tak w lidze wiedzie się mu wręcz tragicznie. Odwrotnie jest z ekipą Lille, która w europejskich pucharach zdobyła zaledwie dwa punkty po pechowych remisach z CSKA i Trabzonsporem. Do tego doszła porażka przed własną publicznością z mediolańczykami. Francuzom bardzo ciężko będzie włączyć się do walki o awans, jeśli na San Siro nie zgarną przynajmniej jednego punktu. Nikt przecież nie powiedział, że Inter musi z tej grupy wyjść. Na razie ma dwa punkty przewagi nad wspomnianymi CSKA i Trabzonsporem.
Claudio Ranieri nie będzie mógł dzisiaj skorzystać z takich piłkarzy jak Julio Cesar i Yuto Nagatomo. Nie są to zbyt wielkie osłabienia, wierząc oczywiście, że Nerazzuri będą atakować, a nie bronić remisowego wyniku. A bronić będzie miał kto, bo do składu wracają Ranocchi i Walter Samuel. Kto faworytem? Ano nikt. Inter w tym sezonie spośród pięciu meczów u siebie wygrał tylko jeden, ligowy z Chievo. Lille to drużyna z potencjałem, która tak naprawdę gra dzisiaj o być albo nie być. Porażka z Interem jest w zasadzie równoznaczna z odpadnięciem z walki o awans do najlepszej szesnastki.
Trabzonspor – CSKA Moskwa Mimo że spotykają się jedne z najmniej spektakularnych drużyn w Lidze Mistrzów, to właśnie one mogą nam zafundować najlepsze widowisko i największe emocje. Przed rozpoczęciem zmagań grupowych spekulowano raczej, że te kluby powalczą między sobą o trzecie miejsce w grupie. Tymczasem dzisiejszy pojedynek może wyłonić nam ekipę, która poważnie przybliży się do awansu do 1/8 Ligi Mistrzów.
Trabzonspor i CSKA prezentują bardzo zbliżony poziom, czego jednak nie pokazał ich pierwszy mecz w grupie. Rosjanie nie dali Turkom żadnych szans na własnym stadionie, pokonując ich aż 3:0. Bez wątpienia to goście dzisiejszego meczu wyglądają lepiej pod względem kadrowym, ale nie można zapominać o charakterze Trabzonsporu, który niesiony fanatycznymi kibicami potrafi na własnym stadionie zdziałać cuda. Możemy liczyć na bardzo otwarty mecz, bo remis w tym pojedynku nie będzie satysfakcjonował absolutnie nikogo.
Grupa C Benfica Lizbona – FC Basel Bardzo ciekawa sytuacja wywiązała się w grupie C, której przewodzi gospodarz tego meczu – Benfica. Lizbończycy po trzech meczach zgromadzili siedem punktów i w tabeli wyprzedzają Manchester United. Rywalem Benfiki będzie jednak Bazylea, która traci do Portugalczyków trzy oczka. Teoretycznie może zrównać się z klubem z Estadio da Luz, ale praktycznie jest to niemożliwe. Przed dwoma tygodniami Szwajcarzy ulegli u siebie rywalowi 0:2 i raczej nie mogą liczyć na poprawę tego rezultatu w wieczornym starciu. Gospodarze mają niepowtarzalną szansę na awans z grupy, jej niewykorzystanie może okazać się fatalne w skutkach, bo tak łatwa grupa i tak korzystna sytuacja po trzech meczach nie będzie w Lidze Mistrzów normą.
Bazylei z kolei nie zagraża widmo braku dalszej gry w europejskich pucharach. Szwajcarski klub raczej nie powinien obawiać się zagrożenia ze strony Otelulu Galati, który po trzech meczach ma na koncie zero punktów i gra dzisiaj na wyjeździe z Manchesterem United. Ciężko mówić w tej grupie o jakiekolwiek sensacji. Basel powinno przegrać, ale mimo to trzecie miejsce pozwoli mu na grę w Lidze Europy. Może być tak, że w starciu na Estadio da Luz zadecydują indywidualności, których Benfica ma u siebie zdecydowanie więcej.
Manchester United – Otelul Galati „Czerwone Diabły” muszą się obudzić. Dwa tygodnie temu co prawda pokonały Otelul 0:2, ale obydwie bramki padły po rzutach karnych. Później przyszła kompromitacja w derbach Manchesteru. Podopieczni Aleksa Fergusona zrekompensowali poniekąd winy kibicom w Carling Cup, pokonując słabiutkie Aldershot, a także w miniony weekend, wygrywając na wyjeździe z Evertonem, ale na Old Trafford wszyscy chcą awansować do najlepszej szesnastki z pierwszego miejsca. United na pewno na to stać, a Otelul nie jest rywalem wymagającym i nie powinien przysporzyć w „Teatrze Marzeń” problemów mistrzom Anglii.
Mówimy tutaj o bardzo wyraźnej różnicy klas. Manchester nawet w kiepskawej formie musi rozprawić się z takim rywalem, co zresztą pokazał w pierwszym, wspomnianym meczu. Grał słabo, po karnych, bo po karnych, ale wywiózł z Rumunii trzy punkty. Wydaje się więc, że walka o pierwsze miejsce w grupie rozegra się w bezpośrednim starciu z Benficą Lizbona.
Grupa D Olympique Lyon – Real Madryt Zdecydowany hit środowych spotkań w Lidze Mistrzów. Gospodarze ciągle nie mogą być pewni awansu do kolejnej rundy. Lyon ma cztery punkty na koncie, tyle samo co Ajax Amsterdam. Pomimo że Real Madryt przez ostatni miesiąc demolował wszystko, co napotkał na drodze, Lyon zaś grał w kratkę, ciężko wskazać wyraźnego faworyta tego pojedynku. Właśnie forma, a także pierwszy mecz grupowy pomiędzy tymi drużynami, wskazują na to, że podopieczni Jose Mourinho po raz kolejny powinni poradzić sobie z rywalem. Na korzyść Lyonu przemawia jednak fakt, że mecz rozgrywany będzie na Stade Gerland. Do tej pory „Królewscy” grali na tym obiekcie cztery razy i ani razu nie wygrali. Tylko raz, i to przed rokiem, udało się im zremisować 1:1. Był to też pierwszy mecz w Lyonie, w którym to „Los Blancos” zdobyli bramkę.
Jeśli chodzi o sytuacje kadrowe, to obydwie ekipy borykają się z urazami. W Lyonie przyzwyczajono się już poniekąd do absencji Lisandro Lopeza, jednak w jutrzejszym pojedynku nie będzie mógł wystąpić także Michel Bastos, który swojemu klubowi w fazie grupowej Ligi Mistrzów już nie pomoże. Brazylijczyk do gry wróci najwcześniej za miesiąc. Do składu powraca jednak Gourcuff, który skarżył się na lekkie problemy. Tych nie brakuje Jose Mourinho, który do Francji nie mógł zabrać ze sobą Arbeloy, Marcelo i Kaki, a więc zawodników, którzy w ostatnich tygodniach wybiegali na plac gry od pierwszych minut. Można więc rzec, że absencje poniekąd się równoważą, a mimo wszystko faworyta należy upatrywać w drużynie gości. „Królewscy” już dzisiaj mogą zapewnić sobie awans do kolejnej rundy.
Ajax Amsterdam – Dynamo Zagrzeb Tutaj wskazanie faworyta trudności nie sprawia. Każdy inny wynik jak zwycięstwo Ajaksu będzie wielką niespodzianką. O ile Dynamo może sprawiać problemy przed własną publicznością, to na wyjeździe jest to już całkiem inna drużyna. Przed dwoma tygodniami Holendrzy wygrali w Zagrzebiu 0:2 i dzisiejszego wieczora powinni przynajmniej powtórzyć ten wynik. To idealna szansa na odskoczenie Lyonowi, któremu bardzo ciężko będzie pokonać Real Madryt. Amsterdamczycy już od bardzo długiego czas nie mieli takiej szansy awansu do grupy szesnastu najlepszych drużyn na Starym Kontynencie.
Dynamo tak na dobrą sprawę nie walczy już o nic. Tylko cud sprawiłby, aby chorwacki zespół miał szansę choćby na trzecie miejsce. Tutaj walczyć będzie Lyon z Ajaksem. Spór ten rozstrzygnie zapewne bezpośrednie starcie obydwu tych ekip, bo zagrzebianie są w tej grupie chłopcem do bicia. Nie inaczej będzie jutro. Należy spodziewać się gładkiego zwycięstwa Holendrów.
Na relacje zapraszamy do Polsatu i Polsatu Sport Extra: 19.45 (czasu polskiego) – Studio Ligi Mistrzów na żywo w Polsacie Sport Extra
20.30 (czasu polskiego) – Olympique Lyon – Real Madryt na żywo w Polsacie otwartym
(fot. Skysports.com)
Dodaj komentarz
• LM wiadomo,ale tutaj powinno byc napisane tez o LE w ktorej graja nasze druzyny>kiepska cupialska Wisla i dobra warszawska Legia. radze sie poprawic na przyszlosc bo o czym swiadczy ta akurat sytuacja?O dziadostwie dziennikarskim i o naszej polskiej,tfu!megalomanii,w morde! A MP 2012 bedzie ktos z dwojki Legia,Slask. W Krakowie do wiosny rzadza "Pasy"!Hurrra!
Sunday, November 6, 2011 | don tadzio
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

