Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Sobota daje wygraną z Bośnią

Bartosz Grzelak / iGol.pl|Friday, December 16, 2011

Wybory
Reprezentacja Polski wygrała z Bośnią i Hercegowiną 1:0. Można powiedzieć, że to najniższy wymiar kary, ponieważ Polacy stworzyli sobie wiele bramkowych okazji. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył jednak debiutant, Waldemar Sobota.


Polacy, mimo że w takim zestawieniu grali po raz pierwszy, rozpoczęli ze sporym animuszem. Wysoki pressing sprawiał, że bardzo szybko odzyskiwaliśmy piłkę, tworząc groźne sytuacje pod bramką rywali. Przykładem niech będzie chociażby akcja z 4. minuty. Wtedy to Maciej Jankowski odzyskał piłkę, walcząc z ostatnim defensorem rywali. Przejął ją Kupisz, który będąc 20 metrów od bramki, ruszył w jej kierunku. Zawodnik Jagiellonii oddał techniczny strzał, chcąc umieścić futbolówkę przy słupku, ale jego intencję wyczuł Hadzić, który w tej sytuacji okazał się lepszy. Polacy grali szybko i kombinacyjnie, co zaskoczyło Bośniaków. Nie byli oni w stanie skonstruować żadnej składnej akcji, która zakończyłaby się strzałem. Jednak wraz z upływem czasu również i Polacy jakby nieco spuścili z tonu. Wprawdzie nadal przeważali, ale już znacznie trudniej było o stworzenie bramkowej okazji. Wszystko zmieniło się w 26. minucie, kiedy to piłka wykopywana przez Hadzicia trafiła pod nogi Soboty. Pomocnik grający na co dzień w Śląsku Wrocław zabrał się z nią w kierunku bramki, minął na pełnej szybkości jednego z rywali i oddał strzał zmierzający w kierunku dłuższego słupka. Futbolówka trafiła właśnie w ów słupek, przeleciała wzdłuż linii bramkowej, odbiła się od drugiego słupka i ostatecznie wpadła do bramki. Warto zaznaczyć, że dla Soboty mecz z Bośnią jest debiutem w narodowych barwach. Na kolejną dobrą akcję Polaków musieliśmy czekać do 41. minuty meczu, kiedy to Łukasz Trałka doskonałą prostopadłą piłką obsłużył Macieja Jankowskiego. Snajper Ruchu znalazł się oko w oko z bośniackim bramkarzem. Hadzić wyszedł z bramki, starając się zasłonić rywalowi jak największą przestrzeń. Jak się okazało, był to dobry ruch, ponieważ Jankowski trafił prosto w niego.
  Druga połowa nie stała już na tak dobrym poziomie jeśli chodzi o grę naszej drużyny. Zdarzały się momenty, kiedy to Bośniacy przebywali dłużej na naszej połowie. Nie potrafili jednak oddać żadnego strzału, który mógłby poważnie zagrozić Gliwie. Paradoksalnie mimo słabszej gry stwarzaliśmy sobie więcej bramkowych okazji. W 56. minucie Mila wszedł w pole karne, zagrał po ziemi do Piecha, ale piłkarz Ruchu Chorzów skiksował i posłał piłkę obok bramki. Po chwili zawodnik Śląska zdecydował się na strzał z dystansu, ale nie sprawił on problemów golkiperowi rywali. Na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu dwie doskonałe okazje miał Piech. Najpierw po podaniu Pawłowskiego uderzył wprost w ręce bramkarza. Kilkadziesiąt sekund później fantastycznym podaniem polskiego napastnika obsłużył Mila. Piech mógł w tej sytuacji zrobić co tylko chciał, ale wybrał najgorszą opcję, ponieważ jego techniczny strzał bez problemów sparował bośniacki golkiper. W końcówce meczu Bośniacy otworzyli się licząc na akcję, która mogłaby dać im wyrównanie. To sprawiło, że Polacy mieli więcej miejsca do przeprowadzenia skutecznej kontry. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry futbolówkę z prawej strony otrzymał Pawłowski. Piłkarz Zagłębia zagrał w pole karne do wbiegającego na krótki słupek Woźniaka. Ten uderzył z pierwszej piłki, ale dobrze ustawiony był golkiper, który wyłapał ten strzał. Niespodziewanie po chwili przed znakomitą szansą stanęli rywale. Po błędzie naszej obrony prostopadła piłka trafiła do bośniackiego napastnika, który będąc sam na sam z Gliwą dał naszemu bramkarzowi okazję do podwyższenia swojej noty. Uderzył bowiem wprost w niego co Gliwa wykorzystał odbijając futbolówkę do boku. Wydawąło się, że arbiter zakończy już spotkanie, ale na ostatni zryw porwali się Polacy. Piech zagrał do niekrytego z prawej strony boiska Pawłowskiego. Pomocnik reprezentacji Polski zszedł do środka, wbiegł w pole karne i będąc oko w oko z Bukviciem uderzył wprost w niego. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:0. To zdecydowanie najniższy wymiar kary jaki mógł tego dnia spotkać Bośniaków. Polacy mimo niezbyt porywającej gry stworzyli kilka ciekawych akcji, które powinni wykorzystać. Na ten moment ciężko stwierdzić czy któryś z zawodników przekonał do siebie selekcjonera. Czy jednak Smuda może oceniać zawodników na tle tak słabego rywala jakim niewątpliwie była dzisiejsza drużyna Bośni i Hercegowiny?


(fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493