Skandaliczny wyrok chicagowskiego sądu
Andrzej Jarmakowski|Tuesday, June 23, 2009
Były funkcjonariusz chicagowskiej policji Anthony Abbate, który w lutym 2007 roku w barze Short Stop przy ulicy Belmont i Long dotkliwie pobił polską barmankę Karolinę Obrycką uniknął kary więzienia.
Abbate skazany został na dwa lata nadzoru policyjnego, 130 godzin pracy społecznej. Dodatkowo funkcjonariusz przejść będzie musiał kurację antyalkoholową. W godzinach miedzy ósmą wieczorem a szóstą rano nie będzie mógł opuszczać miejsca zamieszkania.
Abbate w lutym 2007 roku zalewał robaka w barze Short Stop. Kiedy pijanemu klientowi barmanka odmówiła podania kolejnego drinka wskoczył za bar i dotkliwie ją pobił. Zdarzenie nagrane zostało przez umieszczoną w barze kamerę i zrobiło furorę w internecine. Pokazywały je niemal wszystkie stacje telewizyjne na pięciu kontynentach. Było swoistą reklamą miasta Al Capone, które właśnie rozpoczynało starania o przyznanie mu prawa organizacji Igrzysk Olimpijskich w 2016 roku.
Po zdarzeniu Abbate usiłował zatrzeć śldady i zastraszyć Obrycką. Usiłowano przekupić samą barmankę, aby nie wnosiła oskarżenia, zastraszano świadków.
Pierwsze rozprawy w procesie przypomnały cyrk i dowodziły, że w Wietrznym Mieście sprawiedliwość pojmowana jest w sposób specyficzny. Bezczelni, stojący ponad prawem funkcjonarusze chicagowskiej policji utrudniali dziennikarzom dostęp do budynku sądu. Sznury radiowozów policyjnych zapalały reflektory, aby uniemożliwić mediom filmowanie wchodzacego do sądu Abbate. Doszło nawet do przypadku pobicia jednego z kamerzystów telewizyjnych. Bezczelność funkcjonariuszy przekraczała wszelkie dopuszczalne granice. Jeszcze raz okazywało się, że chicagowska policja jest korporacją zaciekle broniącą kryminalistów we własnych szeregach. Było to tym dziwniejsze, że Abbate nie po raz pierwszy popadł w konflikt z prawem.
W trakcie procesu karnego kolejno odpadały zarzuty dotyczące stworzenia konspiracji w celu zatarcia śladów przestępstwa. Gdyby nie taśma wideo, okazałoby się pewnie, że to Obrycka pobiła rosłego funkcjonariusza. Była winna, gdyż nie dała się napić spragnionemu policjantowi.
Wyrok ten pokazuje jak bardzo chory jest wymiar sprawiedliwości zależny w dużej mierze od poparcia lokalnej maszyny Partii Demokratycznej. Sędziowie lokalnego sądu często obawiają się wydawać wyroki niekorzystne dla miasta, gdyż w najbliższych wyborach mogą utracić poparcie Demokratów. Jednak czytając komentarze internautów w Chicago Tribune jak i Chicago Sun Times można sądzić, że tym razem sędzia John Fleming, który wydał ten wyrok “przegiął pałę” i w kolejnych wyborach przepadnie z kretesem. Wyborcy zapamiętają sędziego Fleminga jako obrońcę pijanego policjanta katującego barmankę. Zapytać można, czy gdyby pobito córkę sędziego Fleminga, sprawca także mógłby liczyć na pobłażanie?
Potępić należy także zachowanie reprezentantów rozmaitych policyjnych organizacji, ze związkiem zawodowym policjantów na czele. Dla nich ważniejsza okazała się solidarność zawodowa niż zwykła przyzwoitość.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Glosuje w powiecie Cook i na sedziego Fleinga swojego glosu nie oddam. Przypilnuje tego, aby dostal ich jak najmniej.
Okazuje sie, ze Chicago, stolica amerykanskiej korupcji ciagle nie oze wyleczyc sie z zaleznosci i ukladow. Abbate powinien juz znacznie wczesniej znalezc sie za kratkami zanim w ogole spotkal Obrycka. jego historia to kompromitacja chicagowksiego Wydzialu Policji.
Tuesday, June 23, 2009 | Tadeusz
• Ja tylko mam nadzieje, ze to sie tak nie skonczy, i facet pojdzie siedziec. Kare, ktora otrzymal, zupelnie smieszna, dostaje sie za publiczne odlewanie sie w parku.
Tuesday, June 23, 2009 | bolo
• Mafijne uklady raz jeszcze zwyciezyly. Nie ma sprawiedliwosci w tym z jednych z najwiekszych miast USA. Moze peryferie tego panstwa lepiej , czyli sprawiedliwiej wygladaja. Chociaz watpie majac jeszcze przed oczami poniewieranie biednymi indianami w Nowym Meksyku przez FBI.
Ten kraj sie konczy, a prawo juz dawno runelo!!!
Wednesday, June 24, 2009 | Małgośka
• A co do jasnej cholery robi ten obecny prezes Kongresu Polonii Amerykanskiej Frank Spola?
Jego poprzednicy Mazewski i Moskal byli widoczni i takiej sprawie nie pozwoliliby uniknac rozglosu
i rozdmuchalibyja na cala Ameryke. No co on robi bo ani go slychac ani widac? Mazewski z Moskalem
sie w grobach przewracaja.
Thursday, June 25, 2009 | polonus3
• Panie Polonus. Mazewski i Moskal guzik mogli. Troche by pokrzyczeli. No, moze jeszcze Mazewski. MOskal to karykatura.
Friday, June 26, 2009 | Wojtek