
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Rusza Liga Mistrzów!
Tomasz Błaszczak / iGol.pl|Tuesday, September 13, 2011
Grupa E
Chelsea Londyn – Bayer Leverkusen
Jedno z dwóch wtorkowych starć angielsko-niemieckich, w którym faworytem zdają się gospodarze. Podopieczni Villas-Boasa zanotowali może nie tak widowiskowy start sezonu, jak uczyniły to zespoły z Manchesteru, ale wciąż są niepokonani w Premier League, z trzema wiktoriami i jednym remisem. W sobotnim spotkaniu z Sunderlandem nie prezentowali wciąż swojej optymalnej dyspozycji, ale świetne zawody rozgrywali nowi zawodnicy w kadrze, Juan Mata i Raul Meireles. Zwłaszcza asysta tego drugiego przy golu Daniela Sturridge'a zasługuje na wyróżnienie – jeśli londyńczycy zagrają tak, jak przyzwyczaili kibiców na Stamford Bridge, to bardzo prawdopodobne jest, że odniosą widowiskowe zwycięstwo. Z kolei Niemcy także nie mają się czego wstydzić – mają co prawda na swoim koncie już jedną porażkę w lidze (0:2 z Mainz), ale dyspozycja „Aptekarzy” idzie mocno w górę, o czym przekonali się w miniony weekend piłkarze z Augsburga, którzy polegli na własnym boisku 1:4. Dwa gole w tym spotkaniu zdobył Sidney Sam, na którego defensywa Chelsea z pewnością będzie musiała uważać. Spotkanie to będzie także szczególnie ważne dla Michaela Ballacka, którego niemal z radością pozbyto się z londyńskiego zespołu.
KRC Genk – Valencia CF
Mistrz Belgii miał ciężką drogę do fazy grupowej, ale po dwóch rundach eliminacyjnych, w których wyeliminował Partizana Belgrad i Maccabi Hajfa, po raz drugi w historii zameldował się w grupie E. Debiut w tych prestiżowych rozgrywkach w sezonie 2002/2003 nie wypadł najokazalej (ostatnie, 4. miejsce, i cztery zdobyte punkty), dlatego tym razem piłkarze tego zespołu postarają się o zdecydowanie lepszy rezultat. W lidze KRC Genk wiedzie się bardzo poniżej oczekiwań, gdyż po sześciu kolejkach ma na swoim koncie zaledwie dziewięć punktów i zajmuje dopiero 9. lokatę. Wygrana będzie tym trudniejsza, gdyż już w pierwszym spotkaniu grupowym zmierzy się z jednym z faworytów grupy, hiszpańską Valencią, która do Ligi Mistrzów awansowała bez żadnych dodatkowych eliminacji jako trzecia najlepsza drużyna Primera Division. Zespół z Lewantu jest zdecydowanie dużo bardziej utytułowany na europejskiej arenie – dwukrotnie dotarł do samego finału (2000, 2001), jednak najpierw okazał się gorszy od Realu Madryt, a później Bayernu Monachium. Aktualnie drużyna Unaia Emery'ego jest w całkiem dobrej dyspozycji – po dwóch ligowych spotkaniach ma na koncie komplet punktów, jednak mimo bogactwa w formacji ofensywnej, obrona zespołu z Mestalli pozostawia wiele do życzenia. Czy na własnym boisku Belgowie pokuszą się o sprawienie niespodzianki i pokonają faworyzowanego rywala?
Grupa F
Borussia Dortmund – Arsenal Londyn
W najbardziej interesującym Polaków spotkaniu mistrz Niemiec podejmie rozczarowujący ostatnio zespół „Kanonierów”. W ostatnim ligowym meczu w wyjściowym ustawieniu drużyny z Zagłębia Ruhry wybiegli wszyscy trzej Polacy, jednak nie potrafili pociągnąć drużyny, która dość niespodziewanie przegrała na Signal Iduna Park 1:2 z beniaminkiem, Herthą Berlin, a honorowego gola w samej końcówce spotkania zdobył Robert Lewandowski. Patrząc na formę największego rywala do obrony tytułu, Bayernu Monachium, kibice z Dortmundu mogą powoli zacząć tracić nadzieję na kolejny mistrzowski sezon – już po pięciu kolejkach dortmundczycy mają pięć punktów straty do „Bawarczyków”. Dlatego też kibice liczą, że ich zespół zrehabilituje się przynajmniej dobrą grą w europejskich rozgrywkach, do których podopieczni Juergena Kloppa wracają po dziewięciu latach nieobecności. Co ciekawe, obydwa zespoły mierzyły się już ze sobą – we wspomnianym sezonie 2002/2003 w pierwszej fazie grupowej w Londynie lepsi byli gospodarze, którzy wygrali 2:0 po golach Bergkampa i Ljungberga, natomiast w Dortmundzie także wygrali gospodarze, a na gola Henry'ego odpowiedzieli bramkami Silvy (samobójcza) i... Tomasa Rosickiego, który w 2006 roku przeszedł właśnie do zespołu z Londynu. Niemców będzie starał się zatrzymać oczywiście Wojciech Szczęsny, który znajduje się obecnie w doskonałej formie, a po wzmocnieniu formacji defensywnej i pomocy o powtórce kompromitacji, jak ta z Manchesterem United, nie może być mowy. Jako członek osiemnastoosobowej kadry do Niemiec poleciał także Łukasz Fabiański.
Olympiakos Pireus – Olympique Marsylia
Grecy udział w fazie grupowej mieli zapewniony jako mistrzowie swojego kraju AD 2011. 38-krotni triumfatorzy ligowych rozgrywek do Ligi Mistrzów powrócili po rocznej przerwie, jednak w pierwszym spotkaniu nie będą mieli lekkiej przeprawy. Co może być zaskoczeniem, Olympiakos nie rozegrał jeszcze w tym sezonie żadnego spotkania o punkty – mimo iż niektóre zespoły są już po dwóch kolejkach, piłkarze z Pireusu wciąż czekają na ligowy debiut. Wszystko przez aferę korupcyjną, w wyniku której do drugiej ligi zdegradowano dwa zespoły, Kavalę i Olympiakos Volou. Gospodarz wtorkowego spotkania miał rozegrać mecz pierwszej kolejki z pierwszym z tych zespołów, jednak wobec wciąż niewyjaśnionej sytuacji i tego, kto zajmie miejsce tych dwóch ekip, w greckiej ekstraklasie panuje spory chaos, co może odbić się na słabszej formie w spotkaniu z Francuzami. A ci z kolei także nie mogą mieć powodów do zadowolenia, gdyż po pięciu ligowych kolejkach wicemistrzowie wciąż nie zaznali smaku zwycięstwa, co jest niemałą sensacją. W sobotę doznali kolejnej kompromitującej porażki, tym razem ze Stade-Rennais (0:1) i z trzema punktami plasują się na 17. miejscu. Kibice francuskiego zespołu mają nadzieję, że spotkanie z Olympiakosem będzie początkiem drogi na szczyt ich ulubieńców.
Grupa G
FC Porto – Szachtar Donieck
Ubiegłoroczny triumfator Ligi Europy zaczyna swoją batalię, aby ponownie sięgnąć po najcenniejsze na Starym Kontynencie trofeum. Amuletem miała być postać Andre Villas-Boasa, mającym pójść drogą Jose Mourinho, który ze „Smokami” najpierw wygrał w 2003 roku Puchar UEFA, a rok później sięgnął po Puchar Mistrzów. Odejście byłego asystenta „The Special One” mocno skomplikowało tę analogię, jednak wiara wciąż tli się w kibicach portugalskiego zespołu. Co było do przewidzenia, w Liga Sagres FC Porto jak na razie nie znalazło pogromcy, nikomu nie udało się nawet zremisować z podopiecznymi Vitora Perreiry, jednak ta sytuacja to nic nowego. Prawdziwym sprawdzianem możliwości jego zespołu będzie właśnie spotkanie z Ukraińcami, jednak siłą Szachtara są obcokrajowcy, od których aż roi się w kadrze, a w szczególności Brazylijczyków. W ubiegłym sezonie zespół z Doniecka dotarł aż do ćwierćfinału, gdzie dostał prawdziwe lanie od późniejszego triumfatora, FC Barcelona. Apetyty jednak wcale nie zmalały i głośno mówi się, że osiągnięcie wyniku sprzed roku będzie celem minimum.
APOEL Nikozja – Zenit Sankt Petersburg
Prawdopodobnie najmniej ciekawe ze wszystkich wtorkowych spotkań zostanie rozegrane na Cyprze, gdzie pogromca Wisły Kraków rozpocznie swój udział w Lidze Mistrzów starciem z mistrzem Rosji. Dla Cypryjczyków już sam udział w fazie grupowej jest osiągnięciem celu, a każdy zdobyty punkt zostanie przyjęty z euforią. Wydaje się jednak, że korzystny wynik z Zenitem jest wątpliwy, gdyż Rosjanie są już po 2/3 sezonu, w którym z powodzeniem walczą o ponowne zdobycie mistrzowskiej korony. Goście mogą być jednak zmęczeni przed spotkaniem z Cypryjczykami – oprócz stosunkowo długiego lotu, w sobotę stracili wiele sił w przegranym 2:4 spotkaniu z Lokomotiwem Moskwa, który kosztował podopiecznych Luciano Spallettiego pozycję lidera. Porażka była szczególnie zaskakująca, gdyż moskwianie do przerwy gładko prowadzili dwiema bramkami, jednak w drugiej połowie istniała już tylko jedna drużyna. Czy słabsza dyspozycja była spowodowana kalkulowaniem sił przed spotkaniem z APOEL-em?
Grupa H
FC Barcelona – AC Milan
Na sam koniec zostawiliśmy największy hit tej kolejki spotkań, czyli starcie łącznie jedenastokrotnych triumfatorów Ligi Mistrzów. Na Camp Nou gospodarzy będzie wspierać oczywiście komplet, 98.000 widzów, a spotkanie z Milanem będzie miało duże znaczenie w kontekście awansowania do kolejnej rundy z pierwszego miejsca. Katalończycy w lidze dość niespodziewanie doznali zadyszki – z największymi gwiazdami na ławce rezerwowych, zaledwie zremisowali z Realem Sociedad 2:2, mimo iż do przerwy mogli dosłownie dobić przeciwnika i prowadzić kilkoma trafieniami. Nie pomógł nawet geniusz Leo Messiego, którego szybko po straceniu drugiego gola na murawę desygnował Pep Guardiola. Argentyńczyk rozczarował kibiców, kiedy to w doliczonym czasie gry próbował wymusić nawet rzut karny, za co słusznie został ukarany przez sędziego żółtą kartką. Nie zmienia to jednak faktu, że oszczędzani w lidze zawodnicy pojawią się od samego początku w spotkaniu z Milanem, a jedynym poważnym brakiem będzie postać Alexisa Sancheza, który będzie pauzował mniej więcej przez dwa miesiące. Z kolei Włosi mogą cieszyć się, że w czasie przerwy na reprezentacje narodowe udało się rozwiązać konflikt w Serie A i liga w końcu mogła wystartować, jednak mistrz Włoch nie zaliczył dobrego startu. Remis z Lazio nie wzbudził zachwytu kibiców, jednak z pewnością powinna cieszyć dobra dyspozycja snajperów – swoje bramki zdobyli Ibrahimović i Cassano. Zwłaszcza ten pierwszy będzie chciał dużo udowodnić swojemu... aktualnemu pracodawcy, z którego do włoskiego zespołu jest tylko wypożyczony. A do udowodnienia ma całkiem sporo, zwłaszcza wobec osoby Guardioli, do którego po opuszczeniu „Dumy Katalonii” wypowiedział bardzo dużo niepochlebnych komentarzy. Jednak występ Szweda stoi pod dużym znakiem zapytania, gdyż na poniedziałkowym treningu naciągnął mięsień.
Viktoria Pilzno – BATE Borysów
Nie oszukujmy się – Pilzno nie kojarzy się nawet piłkarskim kibicom z futbolem i sama obecność Czechów to sukces jeszcze większy niż osiągnięcie APOEL-u. Viktoria z przyjemnością powtórzyłaby osiągnięcie FC Kopenhaga, która rok temu z powodzeniem rywalizowała z Barceloną w fazie grupowej, a w tym roku została wyeliminowana właśnie przez czeski zespół w IV rundzie eliminacyjnej. Z kolei Białorusini mają także świadomość, że pierwszy mecz może być bardzo istotny w kontekście zajęcia trzeciego miejsca w grupie, premiowanego grą w Lidze Europy – o wyprzedzeniu Barcelony czy Milanu nikt normalny nawet nie marzy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że możemy być świadkami bardzo ciekawego i pełnego walki spotkania. Żadna z drużyn nie może sobie pozwolić na porażkę.
(fot. Goal.com)
Dodaj komentarz
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

