Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Ronald Reagan zmienił Amerykę i świat

Andrzej Jarmakowski|Tuesday, February 8, 2011

Wybory
W minioną niedzielę 6 lutego minęła 100 rocznica urodzin 40 prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana. Ameryka, która z natury rzeczy chętniej patrzy w przyszłość jednak nie zapomniała o tej rocznicy. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem ten polityk urodzony w Illinois, komentator sportowy, aktor i w końcu polityk bez wątpienia był jednym z najwybitniejszych przywódców, nie tylko Ameryki ale współczesnego świata. Jego polityka przyniosła Ameryce wzrost dobobytu, a światu upadek komunizmu. Amerykanom przywracając wolność ekonomiczną zwrócił wiarę w ich kraj, w wielkie amerykańskie marzenie.

Czytając liczne rocznicowe artykuły uwagę moją zwróciła prowokacja dokonana przez tygodnik „Newsweek”, który na swojej okładce zamieścił fotomontaż ukazujący zarówno Ronalda Reagana jak i Baracka Obamę. To rzeczywiście ciekawa kombinacja, bowiem Reagana i Obamę różni dosłownie wszystko. Obaj prezydenci odwoływali się do zupełnie różnej filozofii. Po ponad połowie kadencji obecnego prezydenta można powiedzieć, że może on tylko marzyć o efektach jakie osiągnął Ronald Reagan. Właśnie. W czasach gwałtownego wzrostu roli rządu federalnego, pomocy federalnej rozdawanej na lewo i prawo oraz braku zdecydowania na arenie międzynarodowej warto przypomnieć sobie pryncypia jakimi kierował się Ronald Reagan. Ma to znaczenie także dlatego, że postępując konsekwentnie 40 prezydent Stanów Zjednoczonych osiągnął znakomite rezultaty.

Ronald Reagan obejmował prezydenturę w bardzo trudnym momencie. Po prezydeturze Jimmiego Cartera ekonomia amerykańska znajdowała się w opłakanym stanie. Rosło bezrobocie, inflacja przekroczyła dwucyfrową wartość, kraj pogrążał się w maraźmie. Po inwazji sowieckiej w Afganistanie całkowitą klęskę poniosła polityka detente, lansowana zgodnie z doktryną Sonnenfelda przez Cartera i Brzezińskiego. Filozofię, którą zamierzał się kierować nowy prezydent zawarł w swoim przemówieniu inauguracyjnym, w którym stwierdził między innymi iż: „W tym obecnym kryzysie rząd nie jest rozwiązaniem naszych problemów, rząd jest problemem”. Rzeczywiście po objęciu urzędowania prezydent zaczął od zmniejszania roli państwa. Za radą swoich ekonomicznych doradców z University of Chicago noblisty Miltona Friedmana i profesora Laffera postanowił znacznie obniżyć podatki. Podjęte działania nie bez racji nazwano konserwatywną rewolucją. Rzeczywiście były one radykalne. Maksymalną stawkę podatku dochodowego zmniejszono z 70% do 28%, co – wbrew przewidywaniom krytyków reformy – przyniosło zwiększenie procentowego udziału danin publicznych płaconych przez najbogatszych obywateli. Stopę podatkową dla korporacji obniżono z 46% do 34%. Obniżono podatek od sprzedaży nieruchmości i wiele innych danin.

Efekty obniżki podatków wraz z innymi działaniami były zaskakujące dla lewicowych ekonomistów, ale zgodne z przewidywaniami ekspertów prezydenta. Po obniżeniu podatków suma pieniędzy uzyskana z nich wzrosła zamiast zmaleć. Było to możliwe dzięki znacznemu zwiększeniu wydajności oraz powstaniu milionów nowych miejsc pracy. Twarda polityka fiskalna doprowadziła także do zmniejszenia inflacji, która zeszła do poziomu poniżej 2 procent w skali roku. Powstało 17 milionów nowych miejsc pracy, zaś w latach 1981-1988 dochód narodowy liczony w cenach bieżących wzrósł z 3052 mld USD do 4878 mld USD. Gospodarka zaczęła rozwijać się w tempie 7% w skali roku, co dzisiaj wydawać się może sennym marzeniem.

Krytycy prezydenta zarzucali mu, iż w pierwszej jego kadencji wzrósł deficyt budżetowy. To prawda, ale związane to było z ogromnym wzrostem nakładów na armię i programem zazbrojenia Związku Sowieckiego na śmierć. Kiedy zimna wojna zaczęła dobiegać końca, wystarczyło tylko zmniejszenie nakładów na obronę i budżet natychmiast znalazł się na plusie.

Podobne zdecydowanie prezydent prezentował w dziedzinie polityki zagranicznej. Jego nastawienie dobrze oddaje incydent jaki miał miejsce przed przemówieniem radiowym prezydenta z Białego Domu. Podczas próby mikrofonów, nie wiedząc, że są one już włączone prezydent powiedział: „Moi drodzy Amerykanie, cieszę się, że mogę wam oznajmić podpisanie dzisiaj prawa zakazującego istnienia Związku Sowieckiego. Pięć minut temu wydałem rozkaz zbombardowania ZSSR”.

Niejaka polityka prezydenta Cartera oznaczała wzrost wpływów sowieckich w świecie. Komunizm opanowywal coraz to nowe kraje w Azji Południowo-Wschodniej i Afryce. Rewolucja rozpoczynała się w Ameryce Łacińskiej. Rzeczywiście mogło wydawać się, że istnieje wielki komunistyczny spisek. Lewaccy partyzanci w Salwadorze złapani zostali z amerykańskimi karabinami M-16. Badanie numerów seryjnych wykazało, że była to broń stracona przez amerykańskich żołnierzy w Wietnamie. Broń ta musiała przebyć długą drogę z Wietnamu poprzez Kubę, Nikaraguę do Salwadoru. W Nikaragui umacniał się reżim Daniela Ortegi, budujący przy udziale doradców z Kuby i ZSSR potężną armię. Obawiano się przeniesienia komunistycznej rewolucji do Hondurasu i Gwatemali, a także wybuchu zamieszek w Meksyku.

Ronald Reagan wspomagając ruch „contras” w Nikaragui oraz prowadząc wiele innych działań zahamował ekspansję komunizmu, nie tylko w Ameryce Środkowej, ale i na innych kontynentach, zbrojnie odbito Grenadę. Sprytnie wspomagano ruchy wyzwoleńcze oraz opozycję demokratyczną w Europie Środkowej, zwłaszcza w Polsce. Po wprowadzeniu stanu wojennego adminstracja nałożyła sankcje ekonomiczne na PRL i ZSSR. Walka Polaków o wolność cieszyła się zresztą szczególną atencją administracji prezydenta. Znakomitym pociągnięciem prezydenta był program SDI tak zwanych „gwiezdnych wojen”. Ameryka zazbroiła Sowiety na śmierć. Przeżywający coraz większe trudności ekonomiczne Układ Warszawski nie był w stanie dotrzymać kroku Ameryce i musiał ogłosić kapitulację.

Dorobek rzeczywiście imponujący i na co obecnie należy zwrócić szczególną uwagę Ronald Reagan postępował dokadnie odwrotnie niż obecny prezydent.

Prezydent uchodził także za znakomitego komunikatora. Chyba nikt w histori nie potrafił się lepiej porozumiewać ze społeczeństwem niż on – Ronald Reagan. Pomogło mu to w 1984 roku zmiadżyć demokratycznego konkurenta. Reagan wygrał w 49 z 50 stanów.

Był także człowiekiem niezwykle ciepłym i serdecznym oraz dowcipnym zarazem. Sam nie przemęczał się, żartował, że w sprawach bezpieczeństwa narodowego zawsze należy go budzić, nawet podczas posiedzenia gabinetu.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że w dzisiejszym, skomplikowanym świecie, najbardziej brakuje nam właśnie takich wielkich przywódców jak Ronald Reagan.

Biorąc pod uwagę zasługi dla sprawy polskiej prezydent Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Ronalda Reagana Orderem Orła Białego.

Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Sto lat Mr. President!
Tuesday, February 8, 2011 | Danuta z Lake Zurich

•  Czekamy teraz na posmiertne odznaczenia dla Lecha.
Tuesday, February 8, 2011 | ANNAliza

•  Niepoprawny optymista wierzący w przyszłość Ameryki jednocześnie patrzący na siebie z przymrużeniem oka. Jakiż to kontrast z dzisiejszą rzeczywistością.
Tuesday, February 8, 2011 | AS

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493