Republikanie ciągle szukają głównych kandydatów
Andrzej Jarmakowski|Wednesday, November 30, 2011
Wygląda na to, iż republikanie nie potrafią zakończyć procesu wyłaniania swoich głównych kandydatów w wyborach prezydenckich 2012 roku. Proces ten, mimo odbycia już 11 debat telewizyjnych ciągle trwa i każdy miesiąc przynosi zmiany na pozycji lidera.
Dzieje się tak dlatego, iż w wewnętrznej dyskusji toczonej wśród amerykańskich konserwatystów, którzy w procesie wyłaniania kilku głównych kandydatów grają pierwsze skrzypce, serce walczy z rozumem. Konserwatyści otwarcie stwierdzają, iż potrzebują kandydata, który przywiązany będzie do wartości przez nich wyznawanych, a więc, sprzeciwi się podwyższaniu deficytu, ograniczy rozmiary federalnej administracji, zajmie twarde stanowisko w sprawach imigracyjnych i moralnych. Otwarcie mówiono więc, że potrzebują kandydata, który jest prawdziwym konserwatystą, takiego, który potem nie zdradzi ich wartości. Nie chcą oni kogoś, kto później, po otrzymaniu nominacji, zgodnie z dyktatem rozumu, dokona zwrotu do centrum i powalczy o głosy niezależnych wyborców. Konserwatyści o żadnym zwrocie nie chcą słyszeć i wierzą, że do głoszonych przez nich wartości przekonają resztę. Ponadto ludzie nie mając wyboru, przytłoczeni trudnościami ekonomicznymi poprą w końcu ich kandydata. Zwycięży niechęć do Baracka Obamy.
Dla republikanów ma to dość poważne konsekwencje, gdyż wielu działaczy partyjnych, którym blisko do politycznego centrum nie chce brać udziału w procesie prawyborów. Nie godzą się oni na coraz większą rolę Partii Herbacianej i wybrali wewnętrzną emigrację. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji prezydenckie debaty stały się starciami, w których kandydaci usiłują przekonać wyborców, że to oni są tymi prawdziwymi konserwatystami, a nie ideowymi kameleonami.
Ponadto twardy republikański elektorat najwyraźniej nie chciał poprzeć Mitta Romney’a. Romney mimo dużych nakładów finansowych, nie może przekroczyć poparcia republikańskich wyborców w granicach 23-24%. Politykowi zarzucano długą listę grzechów. Wskazywano, że jako gubernator Massachusetts wprowadził system powszechnej opieki zdrowotnej, będący wzorem dla rozwiązań Obamy. Ponadto w wielu kwestiach zmieniał zdanie, reprezentując interesy wielkiego biznesu i partyjnego establishmentu. Również wielu działaczy i pastorów protestanckich otwarcie stwierdzało, że nie poprą Romney’a dlatego, iż jest mormonem. Niechęć do Romney’a powodowała, że konserwatyści poszukiwali alternatywy dla byłego gubernatora Massachusetts.
Owocowało to nowym, sondażowym liderem, który miał być alternatywą dla Romney’a, pojawiającym się niemal co miesiąc. Jednak każdy nowy lider szybko rozpoczynał proces samodestrukcji i leciał w sondażach na łeb na szyję. Pierwszą liderką była Michele Bachmann. Ta jednak podpadła, kiedy podczas debaty otwarcie wystąpiła przeciwko szczepieniom mającym uchronić przed rakiem szyjki macicy. Kiedy Bachmann zaczynała tracić poparcie na horyzoncie pojawił się gubernator Teksasu Rick Perry. Jednak jego gwiazda zgasła równie szybko jak rozbłysła. Perry fatalnie wypadał w debatach, ponadto konserwatystom podapadł kiedy wyszła sprawa poparcia przez niego dofinansowywania w Teksasie studiów wyższych dla nielegalnych imigrantów. Tego konserwatyści zaakceptować już nie mogli. Ponadto nie podobał się jego agresywny sposób atakowania zwłaszcza Mitta Romney’a.
Na pozycji sondażowego lidera, a tym samym w świetle kamer znalazł się więc Herman Cain, czarnoskóry producent pizzy. Co prawda wielu komentatorów uważało go za chwilowego prowadzącego stawkę, jednak zaczęto poważnie pytać go o wiele spraw. Okazało się, że kandydat nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w Libii, nawet chyba gazet zwykłych nie czytał. Jego ekonomiczny plan 9-9-9 zostal wyśmiany przez ekonomistów, zaś potem nastąpiła seria skandali o charakterze seksualnym. Ten ostatni element nie był grany z zachowaniem zasad fair play, ale mleko się rozlało.
Na pozycji lidera pojawił się Newt Gingrich, były spiker Izby Reprezentantów, autor republikańskiej rewolucji z 1994 roku. Z Gingrichem to sprawa ciekawa. Od samego początku znakomicie wypadał w debatach i telewizyjnych wywiadach. W niczym to jednak nie poprawiało jego pozycji, bowiem konserwatyści szukali kogoś niezwiązanego z partyjnym establishmentem. W końcu jednak lista liderów zaczynała się wyczerpywać i siłą rzeczy głosy zaczeły być przerzucane na niego. W końcu dobrze gada. Może w debacie potem przegada Obamę, a to nie będzie łatwe.
Gingrich rozpoczynał kampanię z ogromnym falstartem związanym z odejściem wielu pracowników z jego sztabu wyborczego, po czym pojechał na wczasy do Grecji. Nie miał pieniędzy na kampanię i wydawało się, że po pierwszych udanych debatach, kiedy jego sondaże nie ulegały jednak poprawie, wycofa się z wyścigu. Ten jednak przetrwał trudny okres i zebrał głosy odpływające od wszystkich tymczasowych liderów, zrównał się, a w wielu sondażach nieznacznie, w granicach błędu statystycznego, wyprzedził Romney’a.
Jego problem polega na tym, że nie ma on rozbudowanej struktury kampanijnej, co w procesie prawyborów odgrywa znaczącą rolę, szczególnie tam, gdzie jak w Iowa dokonują się one na wiecach, często na wsiach, w prywatnych domach.
Dla ustawienia pozycji w wyścigu zasadniczą rolę odegrają pierwsze prawybory w Iowa, New Hampshire i Północnej Karolinie. W Iowa ciągle silną pozycję posiada Michele Bachmann, dla której dobry wynik może być impulsem do powrotu z peletonu do czołówki. Sporo czasu i pieniędzy poświęca na kampanię w tym stanie Mitt Romney, ale w stanowych sondażach nie idzie do góry. W New Hampshire z kolei prawdopodobnie pewnie wygra Romney, a w Północnej Karolinie stawce przewodzi w tej chwili Gingrich, który w sondażach zbiera tam od 30 do 35% poparcia. Gdyby wyborcy potwierdzili trafrność sonadży, początek procesu prawyborów może być remisowy.
W końcu jednak pewnie nawet w tak specyficznej grupie jaką są amerykańscy konserwatyści swoją rolę zacznie odgrywać polityczny rozum. Nie bez znaczenia będą więc sondaże na temat tego, kto z republikańskich kandydatów może wygrać z Obamą. W tej chwili sondażowo Romney wygrywa z Obamą, ale już Michele Bachmann przegrywa i to z kretesem. Wielu niezależnych wyborców myśli sobie, iż ewentualnie może poprzeć Romney’a. Wszak – myślą – ten konserwatywny polityk był gubernatorem liberalnego Massachusetts i nic strasznego nie nastąpiło. Nawet zagorzały krytyk republikanów, komik Bill Mahr stwierdził, że Romney mógłby być całkiem dobrym prezydentem.
W każdym bądź razie obecnie wygląda na to, że proces wyłaniania konkurenta Obamy może być bardzo zacięty i wcale nie musi rozstrzygnąć się już na początku procesu prawyborów. Na pewno zaś po pierwszych porażkach wycofają się najsłabsi kandydaci. Na kogo przejdą ich głosy? To może być kluczem do sukcesu.
Niechęć konserwatystow do Mitta Romney’a powoduje, że jest jeszcze nieco czasu, aby pojawił się nowy kandydat. Wiele może jeszcze się wydarzyć, proces wyłaniania kandydatów dopiero się zaczyna.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Agdyby połączyli z Lukaszenką mieliby większe szanse. Podobna walka o władzę i podobne oszołomstwo.
Thursday, December 1, 2011 | Cycek
• Cycek to jednak skończony idiota!
Thursday, December 1, 2011 | Obserwator
• Oberswatorze, czy jak Ci tam. Miałeś taką cacankę jak Srakę Putin z Alaski. Chociaż była zgrabna . Mądrości nie mierzy się w stopach u republikanów tylko w calach. A teraz. Będziesz musiał głosować na samych brzydoków o pojemności w galonach.
Thursday, December 1, 2011 | Cycek
• Ciekawe czemu ta "redakcja" nie zauwaza Ron`a Poul`a. Czy im ktos kazal tak jak amerykanskim mendiom czy robia to nadgorliwie sami z siebie ?
Tuesday, December 6, 2011 | Ciekawy z Mysliborza