Wczoraj rząd Obamy wziął się do pracy i postanowił pozbyć się Ricka Wagonera, który był CEO General Motors. Mamy tu do czyniena z fenomenem nam nie obcym, brzmiącym w zasadzie bardzo swojsko, nacjonalizacja przedsiębiorstw i centralne planowanie rządowe. Rząd zrobił to pod pretekstem przeprowadzenia kontrolowanej bankrupcji, ale skoro już raz tam się pojawił w roli strony, to pewnie zostanie tam na dłużej a może na zawsze. Nie bronię tu Ricka Wagonera, który był raczej nieudolnym CEO i tracił rynek przez wiele lat na korzyść Toyoty i innych azjatyckich firm, ale przejęcie fabryki przez rząd, wygląda zupełnie jak coś z komunistycznej Polski lat 50-dziesiątych.
Prezydent za wszelką cenę chce wprowadzic Amerykę na drogę zielonego socjalizmu, który panuje w Europie Zachodniej o wielu lat i tylko tyle robi, panuje.
Chrysler, w tym samym czasie, równiż stoi na krawędzi upadku i zmuszany jest do kooperacji z Fiatem, jeśli chce otrzymywć dalszą pomoc rządową. Małe fiaty będą niedługo w modzie z powrotem i z nostalgią powrócimy do "małolitrażowców" poruszających się po drogach, tym razem USA, bo tak sobie życzy Biały Dom.
Wygląda na to, że nie zrobiliśmy dużego postępu przez ostatnie 20 lat. Będzie w Ameryce swojsko. I to wszystko za pieniądze podatników. Czy takie posunięcia rządu chcemy finansować?
Żeby zaprotestować poczynania prezydenta i jego gabinetu proszę kontaktować się ze swoim reprezentantem stanowym na stronie Twój Przedstawiciel w Kongresie USA