Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Pułapka izolacjonizmu

Andrzej Jarmakowski|Saturday, June 25, 2011

Wybory
Polityka izolacjonizmu w Stanach Zjednoczonych nie jest niczym nowym. Już George Washington uważał, że Ameryka nie powinna wchodzić w jakiekolwiek sojusze polityczne. Zasadę tę rozwinął prezydent James Monroe, który w 1823 roku sformułował doktrynę ograniczającą zainteresowanie Ameryki do kontynentu amerykańskiego. Po I wojnie światowej Amerykanie nie ratyfikowali traktatu wersalskiego i nie weszli do utworzonej z ich inicjatywy Ligi Narodów.

W okresie międzywojennym potrzeba było wiele wysiłku, aby przekonać Amerykanów, że polityka izolacjonizmu nie ma wielkiego sensu. Dopiero jednak atak na Pearl Harbor pokazał, że dwa oceany nie stanowią wystarczającej przeszkody umożliwiającej życie w błogim przeświadczeniu, że Ameryka może wyłącznie zajmować się swoimi sprawami.

  Po zakończeniu II wojny światowej także silne były prądy izolacjonistyczne. Nawiązywał do niej prezydent Eisenhower. Jednak wkrótce Ameryka przeżyła szok związny z wystrzeleniem przez ZSSR pierwszego satelity. Wielkie oceany zamienione zostały w bajoro, które nie stanowiły już przeszkody nie do pokonania. Wydawało się, że wraz z posputnikowym szokiem raz na zawsze do historii odeszły izolacjonistyczne ciągoty. Przecież od tego momentu w wielu miejscach świata można było umieścić rakiety mogące zamienić USA w kupę radioaktywnego gruzu. Amerykanie zaangażowali się więc w walkę z komunizmem i w efekcie odegrali wybitną rolę w doprowadzeniu do upadku sowieckiego imperium.

  Jednocześnie postępowała integracja światowej gospodarki. Niezależnie od tego, czy komuś podoba się to czy nie, światowa gospodarka coraz bardziej stanowiła system naczyń połączonych. Integrowała się Europa, podobne pomysły pojawiły się w Azji. Jak pisał Thomas L. Friedman „Świat stał się płaski”. Niekorzystne wydarzenia w odległych o tysiące kilometrów rynkach azjatyckich mogły spowodować krach na giełdzie w Nowym Jorku. Integracja gospodarek stała się faktem. Dzisiaj nie można obrazić się na świat, mówiąc, że nie interesuje nas to, co dzieje się gdzieś daleko. Daleko bowiem jest tylko na mapie, co udowodniła Al-Kaida dokonując spektakularnych zamachów terrorystycznych uderzając nie tylko w nowojorskie wieżowce. Przecież zamachy planowano za morzami, za lasami gdzieś wśród bezdroży Afganistanu, gdzieś w miejscu, na końcu świata, gdzie diabeł każdego wieczora kłaniał się w pas mówiąc „dobranoc”.

  Zupełnie więc nie rozumiem neoizolacjonistycznych ciągot jakie stały się widoczne wśród praktycznie wszystkich republikańskich kandydatów na urząd prezydenta. Jak jeden mąż obiecują oni niemal natychmiastowe wycofanie żołnierzy z Afganistanu, Iraku i skąd tylko jeszcze się da. Hasło obiecujące, iż „nasi chłopcy powrócą na łono rodziny” brzmi atrakcyjnie, jest jednak mało realistyczne. Nie da się bowiem dzisiaj odgrodzić murem od świata i powiedzieć, że teraz wyłącznie poświęcimy czas na rozwiązywanie wewnętrznych problemów. Ten świat i tak do nas przyjdzie i wcale nie musi grzecznie pukać do drzwi. Wiara, iż w dobie internetu i globalnej gospodarki - podobnie jak po Kongresie Wiedeńskim w Wielkiej Brytanii Wilfrid Laurier - głosić politykę „splendid isolation” jest wyrazem politycznej naiwności. Nie te czasy, nie ten świat, w ogóle nie ta epoka. W praktyce izolacjonizm oznacza dzisiaj rezyngację z zabiegania o interesy gospodarcze, polityczne, jest niczym innym jak ustepowaniem pola nowym ekonomicznym tygrysom. Naiwni związkowcy mogą uwierzyć w hasło „Made by American for American”. Jest ono jednak naiwne i szkodliwe, gdyż dzisiejszy świat rzeczywiście jest płaski, zaś ekonomia przestała być tworem narodowym.

  Dla każdego prezydenta ciągoty izolacjonistyczne okażą się fatamorganą z momentem wkroczenia do Gabinetu Owalnego i przeczytania raportu każdego poranka przygotowywanego przez CIA. Okaże się wówczas, że świat już nie tyle puka do drzwi, ale dawno rozsiadł się w pokoju i ani myśli wychodzić. Dlatego obiecywanie, iż Ameryka wycofa się z wielu rejonó świata i poświęci swoje środki na poprawę sytuacji pana Johnsona z Kentucky jest nierealne i szkodliwe. Pan Johnson z Kentucky popadnie po chwili w jeszcze większe tarapaty. Nie można także zapominać o tym, że polityka izolacjonizmu zawsze w efekcie powodowała konieczność wysyłania przez pana Johnsona swoich synów na rozmaite fronty. Dlatego nie rozumiem tej pokusy, która jak bumerang bez przerwy wraca w coraz to nowej formie. Nic dobrego z tego nie będzie.

  Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  A czego się po tych kandydatach spodziewać. Dwóch mormonow, jedna Pani z Tea Party. Ich osiągnięciem jest duża liczba dzieci. Widać nigdy nie uprawiali seksu dla przyjemności, tylko dla prokreacji. Najgorzej tu wypada Newt Gingrich, choć mial sporo żon i kochanek, tylko dwojka dzieciakow. Nic dziwnego, ze praktycznie przestał się liczyć w konkurencji.
Saturday, June 25, 2011 | Beata

•  Odnoszę wrażenie, że kandydaci ci wycofali się nie tyle ze swiata, ile z uzywania wlasnego rozumu.
Sunday, June 26, 2011 | zurla

•  Wycofanie wojsk z Iraku i Afganistanu nie jest dowodem na izolacjonizm. Wreszcie zrozumiano i policzono koszt tych wojen - 1.4 biliona rocznie x kilka lat - to daje prawie tyle samo, co zadłużenie Ameryki. Ostatno ujawniono np., że rocznie wydaje się 20 miliardów $ na klimatyzację pomieszczeń w Iraku i w Afganistanie. Ameryka rocznie wydaje kilkadziesiąt miliardów $ na budowę infrastruktury w Afganistanie. Politycy wydają za granicą w bezsensowny sposób pieniądze podatników, zamiast inwestować je tutaj.
Tuesday, June 28, 2011 | ela

•  Jestem za panem Jarmakowskim. Tylko dlaczego nie opublikowano moich 2 ostatnich postow ?
Tuesday, June 28, 2011 | Ciekawy

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493