Przed wielkimi obchodami
Julian Traczykowski|Wednesday, April 29, 2009
Rocznica obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja to dla chicagowskiej Polonii dzień niezwykle ważny. Tego dnia w centrum miasta przemaszeruje parada. Co prawda od lat liczba uczestników systematycznie spada i dzisiaj przemarsz istnieje tylko dzięki polonijnym szkołom, ale parada trwa i rok rocznie jej organizacja specjalnemu komitetowi zajmuje wiele tygodni. Trwają debaty nad bezpłciowym hasłem i wyborem marszałka, który na trybunie honorowej stanie obok gości zaproszonych z Polski.
Parada zazwyczaj jest kiepsko zorganizowana. W oczy rzucają się gromne przerwy i grupy marszowe liczące po kilkunastu uczestników. Potem w tajmniczych okolicznościach (przynajmniej cześciowo za pieniądze polskiego podatnika) organizowany jest koncert na Navy Pier i wiele innych imprez z udziałem głównie zespołów disco polowych. Na ulicy Belmont zaś trwać będzie zabawa w kotka i myszkę z chicagowską policją, która z uporem godnym lepszej sprawy gonić będzie ludzi jeżdżących dla fanu z biało-czerwonymi flagami.
W Konsulacie RP zorganizowane zostanie spotkanie. Zaproszenia na ten wieczór to mroczny przedmiot pożadania polonijnych snobów. W teatrze Chopina zaś wystawią jakąś sztukę i za jedyne 30 dolarów od głowy pogadają o „małpiarni” z redaktorem Bronisławem Wildsteinem, który specjalnie na tę okazję przyjedzie z Warszawy. Swoją drogą zauwazyć trzeba, że nazwanie przez Stefana Niesiołowskiego chicagowskiej Polonii „małpiarnią” robi niezwykłą karierę. Nie ma obecnie zebrania w Chicago, które do Niesiołowskiego nie chciałoby się jakoś odnieść.
Tegoroczne obchody będą więc bogate. Od disco polo po poważne rozmowy w szacownym teatrze. Odnoszę jednak wrażenie, że nie zatrą one rzeczywistego wizerunku zamierających polonijnych organizacji i ogólnego marazmu jaki istnieje od wielu lat w Chicago, choć ten pierwszy weekend maja zawsze jest fajny i wesoły.
Julian Traczykowski
Dodaj komentarz
• Krotko i dosadnie. Autor zapomnial dodac, ze w tym roku paradowac bedziemy przed marszalkiem Frankiem Spula, facetem ktory nierobstwo i lenistwo podniosl do rangi pierwszej cnoty. Jedyne co robi z entuzjazmem to wysiadywanie krzesla w O'Brien Restaurant w Old Town, gdzie zreszta pewnie je za darmo za udzielenie wizerunku do reklamy w Chicago TRibune.
Wednesday, April 29, 2009 | wojtek
• Sama prawda, ale nie swiadczy akurat zle o Polakach. Po prostu, brakuje pieniedzy i entuzjazmu. Bo wlasciwie po co maszerujemy? Co chcemy pokazac? Kogo zaskoczyc? Nie do konca okreslone sa cele parady i nigdy nie byly. Im parada mniejsza, tym badziej wychodza na wierzch widoczne braki, ktore opisal autor. Miejscami to troche zalosne widowisko: ten caly sped dzieciakow przypomina niestety parady komunistyczne. Ale niech ida, co to przeszkadza?
Wednesday, April 29, 2009 | poldek
• Tyle tylko, ze gdyby nie przymus, to polowa tych dzieciakow nie poszlaby na parade i bylby koniec. Tak poldek ma racje. Przypomina to uroczystosci komunistyczne. Zwracam uwage na idiotyczne hasla i cala oprawe tej imprezy. Patrzec na to sie nie chce.
Wednesday, April 29, 2009 | krzysztof54
•
Oj Wy wietrzni wieczni malkontenci i zazdrośnicy z Chicago.
Zawsze Wam źle. I zawsze jest okazja, aby kogoś wyśmiać i ucieszyć się, że komuś coś nie wyszło. A to, że duże przerwy w pochodzie, a to że ktoś krzywo maszeruje, a to, że jest parada. Gdyby jej nie było - byłby płacz,że jej nie ma, gdyby była perfekcyjna - nie byłoby pochwał dla organizatora.
A więc perfekcjoniści - zorganizujcie własną paradę - taką modelową - i pozwólcie się ocenić.
Wstyd Panowie Szlachta !!
Thursday, April 30, 2009 | west
• West nie przesadzaj. Czy nie widzisz beznajdziejnosci tych hasel i tych ludzi na trybunie? Oni przynosza wiecej wstydu niz radosci. I nic tego nie zmieni. Tu nie chodzi o krytykanctwo tylko o realna ocene rzeczywistosci.
Thursday, April 30, 2009 | wojtek
• Ludzie potrzebuja symboli, wokol ktorych chcieliby sie zjednoczyc, lub zidentyfikowac, czy poczuc sie potrzebnymi. Parada jest wlasnie takim symbolem.. Jaka jest , taka jest. Organizatorzy bedac na marginesie zycia politycznego USA usiluja pokazac, z e wlasnie sa bardzo potrzebni.. i wypelniaja zadanie przez siebie postawione a jako czyn patriotyczny i dla nich najwazniejszy to parada.. bo wiecej nie moga zrobic, aby zaistniec na arenie. Organizujac parade , w ich mniemaniu chca pokazac swoja polityczna sile: widzicie , mamy tyle rydwanow, tyle ludzi przyszlo, poczulo sie polskimi patriotami . Klasyczny przyklad nic nie znaczacego samozadowolenia, folkloru. Co wcale nie znaczy , ze jest to krytyka parady, ze nie powinna sie odbywac, czy tez ta wypowiedz umniejsza jej znaczenie. wprost przeciwie trzeba nadac paradzie wieksza tresc i traktowac jako poczatek konsolidacji i identyfikacji z interesem czy wartosciami Polonii w srodowisku USA . A z tym przymusem to roznie.. w koncu dzieci, jak tez dorosli jada czy ida z wlasnej woli..
Thursday, April 30, 2009 | Marian