Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Powstanie warszawskie. Mijają lata, a tego się nie zapomina

Ewa Michałowska - Walkiewicz|Monday, July 25, 2011

Wybory
 Decyzja o wybuchu zbrojnego powstania wymierzonego przeciwko niemieckiemu okupantowi zapadła w dniu 31 lipca 1944 roku na popołudniowej odprawie Komendy Głównej AK. Dowódca AK generał Tadeusz Komorowski „Bór" wraz ze sztabem KG AK ustalił, że Warszawa ruszy do walki za dwadzieścia cztery godziny.

Rankiem dnia 1 sierpnia 1944 roku gdy tylko skończyła się godzina policyjna, w miasto ruszyły setki łączniczek i gońców z rozkazem gotowości do powstania. Po południu rozkaz mobilizacyjn, roznosiło już ponad 6 tysięcy konspiratorów. Dowódca AK generał „Bór" w kapeluszu i prochowcu wmieszany w tłum warszawiaków, szedł na kolejne tajne spotkanie, aby wszystko zostało maksymalnie dograne przed godziną W.  

Niestety przed okupantem nie udało się utrzymać w tajemnicy koncentracji podziemnej armii. Niemieckie dowództwo garnizonu warszawskiego nie zdążyło przegrupować swoich sił do stłumienia powstania w zarodku, ale poszczególne oddziały okupanta dały się jednak zaskoczyć. Na Żoliborzu w dniu 1 sierpnia o godzinie 13.50 patrol niemieckich lotników zaatakował konspiracyjny transport broni. Do walki szybko włączyła się niemiecka policja wsparta kilkoma czołgami. Oddziały AK zostały rozbite jeszcze przed godziną 17.00 zwaną godziną W.  

O godzinie 16.00 na ulicy Traugutta niemiecki patrol chciał wylegitymować ubezpieczenie kompanii porucznika Lewara. Podczas tego incydentu AK-owcy zabili jednego Niemca, a ciężko ranili drugiego. Dwadzieścia minut później policja niemiecka wjechała samochodami na plac Napoleona i zaczęła ostrzeliwać koncentrujących się ukradkiem powstańców. Porucznik Kosa, dowódca elitarnego oddziału AK, w tej sytuacji nie czekał na godzinę „W" i uderzył na hotel Victoria. Po ciężkiej walce opanował go w końcu, po czym w murach hotelu natychmiast zainstalowało się dowództwo Okręgu AK.  

O godzinie 17.00 do walki ruszyła cała podziemna Warszawa. Wielu powstańców nie zdołało dotrzeć do swych oddziałów, w niektórych zgrupowaniach brakowało niemal połowy żołnierzy. Broni było jeszcze mniej. Nie brakowało tylko entuzjazmu i niemalże heroicznej woli walki.  

Plan powstania zakładał opanowanie w pierwszym dniu całego miasta. Do północy udało się wyzwolić jedynie duże, zwarte obszary Starego Miasta. Posiadający miażdżącą przewagę w uzbrojeniu niemiecki garnizon, zepchnięty został jednak do defensywy. Pod wieczór dowódcy powstańczych zgrupowań weszli na dachy domów zajętych na swoje punkty dowodzenia i stamtąd lustrowali tereny poszczególnych walk.  

W tym czasie głównodowodzący niemieckimi siłami w Warszawie płk. Geibel przenosił swoje bojowe stanowisko dowodzenia do piwnic dotychczasowej kwatery. Zaskoczenie i wola walki polskiego powstańca nie mogły jednak zrównoważyć zdecydowanej przewagi Niemców. Staraniem rządu polskiego w Londynie powstanie otrzymywało pomoc drogą powietrzną. Samoloty pilotowane przez załogi polskie, amerykańskie, brytyjskie, kanadyjskie i południowoafrykańskie startowały z lotnisk we Włoszech. Ogółem w 192 zrzutach dostarczono polskim powstańcom około 230 ton uzbrojenia i amunicji. Niestety ponad 63% alianckich zrzutów trafiło w ręce niemieckie.  

W ostatnich dniach sierpnia powstanie weszło w fazę przesilenia. Coraz bardziej uświadamiano sobie, iż powstanie bez wydatnej pomocy z zewnątrz skazane jest na klęskę. Próby porozumienia z dowódcą radzieckim stacjonującym na prawym brzegu Wisły marszałkiem Konstantym Rokossowskim nie dały rezultatu, natomiast niechęć Stalina do powstania przejawiała się w fakcie nie wyrażenia zgody na lądowanie samolotów alianckich, dokonujących zrzutów, na lotniskach radzieckich.  

15 września I Armia Wojska Polskiego zajęła Pragę, natomiast między 16 a 22 września, doszło do prób pomocy powstaniu. Jednakże utworzone na lewym brzegu Wisły przyczółki zostały zlikwidowane przez Niemców. Kiedy w dniu 23 września Niemcy zajęli jedną z ostatnich dzielnic - Czerniaków, stało się oczywiste, że walka o Warszawę dobiegała końca.  

Po kapitulacji dzielnicy Mokotów dowództwo Armii Krajowej podjęło rankiem 30 września pertraktacje z Niemcami w sprawie ewakuacji ludności cywilnej i przerwania działań zbrojnych.   Ewa michałowska - Walkiewicz

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Dlo goroli staje się to nudne.
Tuesday, July 26, 2011 | Po miedzą

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493