Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Polska wygrywa z Węgrami!

Kamil Gronowski / iGol.pl|Wednesday, November 16, 2011

Wybory
Piłkarska reprezentacja Polski pokonała Węgry 2:1 w meczu towarzyskim rozegranym w Poznaniu. Zawiodła publiczność, kiepska była murawa. Cieszy jednak wygrana, szczególnie z tego względu, że bardzo ciekawie prezentowała się gra ofensywna Polaków.


Polacy rozpoczęli spotkanie na świecącym pustkami Stadionie Miejskim w Poznaniu z dużym luzem i spokojem, od początku narzucając rywalowi swój styl gry. Pierwsza okazja do zdobycia bramki nadarzyła się podopiecznym Franciszka Smudy w 2. minucie. Grający nieco bardziej na środku Jakub Błaszczykowski wyprowadził akcję ofensywną, piłkę z prawego skrzydła zgrywał do środka Grzegorz Wojtkowiak, a akcję strzałem obok bramki zakończył Błaszczykowski. Polacy widocznie czuli się na siłach, bo próbowali szybko wyjść na prowadzenie. W 4. minucie ładnym strzałem z pola karnego popisał się Adrian Mierzejewski. Pomocnik tureckiego Trabzonsporu uderzył mocno w kierunku krótkiego rogu węgierskiej bramki, ale trafił tylko w boczną siatkę.

W 9. minucie nadarzyła się kolejna okazja dla polskiej drużyny. Co więcej widać było, że sytuacja strzelecka jest efektem wyćwiczonego rozegrania stałego fragmentu gry. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Mierzejewski, a doskonale w pole karnym odnalazł się Marcin Wasilewski. Obrońca Anderlechtu doszedł do piłki, ale nieznacznie pomylił się przy oddawaniu strzału i piłka minęła bramkę. Akcja byłych piłkarzy Wisły Płock zasłużyła jednak na pozytywną ocenę i nastrajała optymistycznie nieśmiało reagującą publiczność.

Pierwszy kwadrans, który upłynął pod znakiem dominacji „Biało-czerwonych”, mógł zakończyć się bramką. Zabrakło precyzji w przyjęciu, w czym na pewno nie pomogła kiepska poznańska murawa. Prostopadłym podaniem popisał się Maciej Rybus, a sam na sam z Adamem Bogdanem wychodził Błaszczykowski. Pomocnik Borussii Dortmund nie zdołał opanować piłki i z bardzo dobrej akcji nic nie wyszło.

Dobra gra Polaków nie zakończyła się po 15 minutach. W 24. minucie kolejna dobra szarża Rybusa skończyła się faulem węgierskiego obrońcy przed polem karnym Bogdana. Do rzutu wolnego podszedł Mierzejewski. Były piłkarz Polonii Warszawa uderzył silnie lewą nogą, zdołał ominąć mur węgierskich zawodników, ale dobrą interwencją popisał się golkiper Węgier, który odbił piłkę do boku. Warto wspomnieć, że pięć minut wcześniej swoją pierwszą okazję wypracowali sobie Węgrzy. Po zagraniu z lewego skrzydła sam z piłką w polu karnym był Vladimir Koman. Piłkarz Sampdorii oddał bardzo szybki strzał, ale z precyzyjnym uderzeniem świetnie poradził sobie Łukasz Fabiański.

Swoje okazje na bramkę miał także Paweł Brożek. Były piłkarz Wisły, nominalny rezerwowy w kadrze Smudy, nie popisał się jednak skutecznością. Najpierw zabrakło mu precyzji, kiedy po świetnym zgraniu piłki piętą przez Błaszczykowskiego i ominięciu obrońcy przeniósł piłkę nad poprzeczką. Później zabrakło mu zdecydowania. Napastnik Trabzonsporu znowu zdołał wymanewrować defensora, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany. Widzowie mogli być zawiedzeni, bo obie okazje powinny być zakończone bramkami dla reprezentacji Polski. Brożek miał swoją chwilę w 37. minucie. Po odbiorze Mierzejewskiego prawą stroną atakował Błaszczykowski. Kapitan reprezentacji Polski wstrzymał akcję i wydawało się, że nie ma ona już szans na powodzenie. Nic bardziej mylnego. Piłkarz Borussii wycofał futbolówkę przed pole karne do Mierzejewskiego, a ten huknął z dystansu. Bramkarz Węgrów odbił piłkę, a na nią czekał niemalże w polu bramkowym Brożek. Napastnik polskiej reprezentacji pewnym strzałem dobił uderzeniem Mierzejewskiego, zdobywając swojego ósmego gola w narodowych barwach. Polacy zaatakowali od razu po wznowieniu gry. Już kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy podopieczni Smudy powinni zdobyć drugą bramkę. Bardzo dobrze do akcji ofensywnej włączył się na prawym skrzydle Grzegorz Wojtkowiak. Obrońca Lecha Poznań dokładnie zgrał piłkę na środek pola karnego. Futbolówka dotarła do Mierzejewskiego, ten oddał strzał bez przyjęcia, ale w tylko jemu znany sposób nie zdobył gola. Dobrą interwencją popisał się Bogdan.

Gra Polaków w ofensywie mogła się podobać, ale wyraźnie brakowało wykończenia. Kolejną świetną okazję Mierzejewskiego zapoczątkowała szarża Błaszczykowskiego. Kapitan polskiej kadry zszedł z piłką do środka i zagrał w poprzek boiska. Do strzału doszedł Mierzejewski, ale wyraźnie przestrzelił. Niewykorzystane szanse mogły się zemścić po kontrze Węgrów. Lewą stroną uciekł obrońcom Koman. Jego centra powinna wylądować w rękawicach Fabiańskiego, ale golkiperowi Arsenalu przytrafił się błąd. Piłkę próbował dobijać do bramki Priskin, ale wiszący mu na plecach Arkadiusz Głowacki skutecznie uniemożliwił zdobycie gola. Węgier domagał się odgwizdania rzutu karnego, mając ku temu solidne podstawy, ale arbiter nie zareagował.

Priskin miał kolejną okazję chwilę później, kiedy próbował uderzać z powietrza po centrze z prawego skrzydła. Piłka uderzona przez Węgra minęła jednak bramkę Fabiańskiego. Napastnik reprezentacji Węgier znów zagroził polskiej bramce w 62. minucie. Nie popisała się nasza obrona, która kompletnie pogubiła się w kryciu. Na szczęście tym razem błędu nie popełnił Fabiański, który pewnie wyłapał futbolówkę. Polacy grali wyraźnie słabiej, cofając się głębiej do defensywy i pozostawiając sporo miejsca rywalowi. Jedyną groźną akcję w tym fragmencie meczu stworzył duet Błaszczykowski – Brożek. Napastnik Traboznsporu był jednak umiejętnie blokowany przez obrońcę, kiedy wydawało się, że wyjdzie sam na sam z Bogdanem.

Trener Smuda słusznie zdecydował się stopniowo wprowadzać na murawę piłkarzy rezerwowych. Brożka zastąpił Robert Lewandowski, który niemal natychmiast po pojawieniu się na murawie powinien wpisać się na listę strzelców. Po ostrym wstrzeleniu piłki w pole bramkowe przez Łukasza Piszczka, „Lewy” próbował pokonać Bogdana strzałem głową. Uderzenie było niecelne, piłka przeleciała minimalnie obok bramki. Czołowy strzelec Bundesligi miał jeszcze drugą szansę, kiedy pod nogi spadła mu futbolówka zagrywana z prawego skrzydła. Tym razem strzał z bliskiej odległości został odbity przez bramkarza drużyny przeciwnej.

Kiedy wydawało się, że w najgorszym razie Polacy dowiozą do końcowego gwizdka jednobramkowe prowadzenie, nieoczekiwanie wyrównali Węgrzy. Prawą stroną urwał się obrońcom Akos Elek, a jego centrę pewnym strzałem zamknął Tamas Priskin. Napastnik Ipswich Town, znowu pozostawiony bez opieki, nie dał szans Fabiańskiemu, który przy tak bliskiej odległości miał bardzo mało czasu na reakcję. Węgrzy wyrównali i stwarzali kolejne okazje. Najpierw Fabiański zdołał naprawić błąd obrony i nie dał się pokonać Zoltanowi Gerzę. Później Dzsudzsak, wchodząc w pole karne, trafił tylko w boczną siatkę. Polacy atakowali, ale uciekające z upływającymi minutami siły, na pewno nie pomagały w finezyjnym rozgrywaniu akcji. Dobrego dnia nie miał Robert Lewandowski, który w 82. minucie zmarnował kolejną dobrą okazję, pudłując przy główce z bliskiej odległości. Napastnik Borussii miał swój udział przy trafieniu, które dało prowadzenie Polakom na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Desperacko szarżował Błaszczykowski, a po jego zagraniu naciskany przez Lewandowskiego Vanczak wbił sobie piłkę do bramki. Lewandowski miał kolejną szansę, ale przy jego strzale niemal z narożnika pola karnego kapitalnie interweniował dobrze dysponowany Bogdan.


(fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493