Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Polska wiosna w Ameryce

Andrzej Jarmakowski|Thursday, June 4, 2009

Wybory
20 lat temu w Ameryce media sporo mówiły o polskiej wiośnie. Ograniczano się jednak do informowania o bieżących wydarzeniach. Choć komunizm odchodził do historii, można powiedzieć, iż tutaj w Ameryce nadbudowa nie nadążała za bazą. Wszak jeszcze w 1987 roku Zbigniew Brzeziński na łamach Kultury Paryskiej przepowiadał, że komunizm upadnie być może dopiero za 40 lat. Dla Ameryki upadek komunistycznych dykatur w Europie Środkowej był zaskoczeniem. Nie wiedziano jak wyglądać ma nowy świat, co począć z nowymi demokracjami.

Ameryka cieszyła się ze zwycięstwa w zimnej wojnie, ale zupełnie nie potrafiła wyobrazić sobie tego nowego świata. Nic dziwnego, że panował chaos myślowy, prowadzący często do powstawania zabawnych sytuacji. W roku 1989 nowe płyneło szerokim strumieniem, o czym jednego dnia przekonałem się na lotnisku O’Hare. W czasach komuny agency FBI obserwowali “czerwonych” dyplomatów z PRL. Znajomego agenta FBI spotkałem właśnie na O’Hare, gdy fotografował ostatniego komunistycznego konsula PRL pana Czerwińskiego. Czerwiński wraz z orkiestrą i góralami już jako przedstawiciel rządu Tadeusza Mazowieckiego witał przybywającego z wizytą księdza Henryka Jankowskiego. Konsul starał się dostosować do nowego i niemal ukleknął przed księdzem. Agent FBI to wszystko fotogafował. Po chwili facet usiadł koło mnie na ławce i zdezorientowany pyta: - To co, teraz komuniści witać będą księży – świat się wali… Nie wiedziałem co odpowiedzieć, bo sam byłem zaskoczony wylewnością Czerwińskiego. Wkrótce nadeszły czerwcowe wybory. Staropolonijne organizacje podeszły do tego wydarzenia z rezerwą. Do udziału w głosowaniu i poparcia kandydatów Solidarności wzywało w Chicago radio Jarosława Chołodeckiego. W dniu wyborów przed konsulatem zjawił się dziki tłum ludzi. Na głosowanie w kolejce oczekiwano wiele godzin. Panowała radosna atmosfera pikniku i nieustającego wiecu. I znowu w samochodzie przed konsulatem spotkałem agenta FBI, który teoretycznie miał fotografować wchodzących do komunistycznej placówki. Tłum jednak był tak wielki, że to fotografowanie nie miało sensu. Siedział więc bezczynnie w samochodzie, zaskoczony ilością ludzi jaka przyszła wyrazić poparcie dla Solidarności. Wiosna jednak szybko się skończyła, można powiedzieć następnego dnia po wyborach. Polonia przyjęła postawę wyczekującą wobec zmian w kraju, jakby nie do końca wierząc, że to rzeczywiście już demokracja i koniec sowieckiej dominacji. Nieufnie także odnoszono się do reprezentantów nowego porządku. Pierwszy niekomunistyczny polski konsul w Chicago Hubert Romanowski został źle przyjęty przez ówczesnego prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moska. Moskal, bez żadnych podstaw zorganizował nagonkę na Romanowskiego i w efekcie doprowadził do jego odwołania. Konferencja prasowa zorganizowana wówczas w Konsulacie, gdzie informowano o tej decyzji pokazała, że nowa epoka to także czas układów, nieformalnych powiązań i zwykłego draństwa. Odwołanie Romanowskiego jakby kończyło okres radosnej polskiej wiosny w Chicago. Nadchodziła szara codzienność. Fenomen polegał na tym, że ani przez moment Polonia nie stworzyła żadnej większej inicjatywy wspierającej polskie przemiany przede wszystkim na gruncie gospodarczym. Podejmowano co najwyżej rozmaite indywidualne inicjatywy zakończone z reguły niepowodzeniem. Rodacy, którzy zdecydowali się na powrót do kraju zazwyczaj nie potrafili odnależć się w nowej rzeczywistości. Przyzwyczajeni do zupełnie innych standardów nie potrafili dać sobie rady z biurokracją i innymi przeciwnościami losu. Po 4 czerwca 1989 roku w Chicago zaczęła powstwać długa lista osób, które delikatnie mówiąc naciągnięto nad Wisłą. Dlatego polska wiosna w Chicago trwała najwyżej kilka tygodni. Potem wróciło do szarej normy. No, może poza tym, że przestano fotografować wchodzących do konsulatu, dyplomaci zaś mogli swobodnie witać przybywających księży. Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Bardzo dobrze, ze przypomniano z tej okazji Huberta Romanowskiego. Malo kto o tym pamieta, a przypomne, ze w Konsulacie wywalal go profesor lewicki obecnie pozal sie Boze ekspert od Ameryki.
Thursday, June 4, 2009 | wojtek

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493