
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Polska Watergate
Andrzej Jarmakowski|Friday, October 8, 2010
Czuchnowski precyzyjnie opisuje mechanizm stosowany przez służby, które najprawdopodobniej chciały poznać z kim dziennikarze kontaktują się. Wielokrotnie do nich dzwoniły osoby, które przekazywały informacje zastrzegając sobie anonimowość. Służby najprawdopodobniej chciały poznać źródła dziennikarskich informacji. Chętnych do poznania materiału odesłać można do portalu internetowego „Gazety”.
To druzgocący materiał pokazujący przede wszystkim, że w Polsce daleko jeszcze do normalnych standardów demokratycznych. Ja wiem, że w Polsce wiele rzeczy uznanych zostanie za normalne, ale niestety dla mnie normalne to nie jest. Wręcz przeciwnie jest to druzgocące. Patrząc z zewnątrz Polska z takim postępowaniem służb i bezradnością prokuratury i władzy wygląda jak typowa republika bananowa.
Podsłuchiwanie, czy kontrolowanie billingów dzienikarzy porównać można bowiem tylko do amerykańskiej afery „watergate”. Przecież w obu wypadkach chodziło o to samo. W przypadku afery „watergate” działająca na zlecenie Białego Domu grupa tak zwanych „hydraulików” 12 czerwca 1972 roku chciała zamontować podsłuch w siedzibie Partii Demokratycznej. Telefonów komórkowych podsłuchiwać nie mogli, bowiem ich jeszcze nie było. Afera tropiona przez Boba Woodworda i Carla Bernsteina doprowadziła do dymisji prezydenta Richarda Nixona. Obaj dziennikarze w uznaniu za swoją pracę otrzymali nagrodę Pulitzera. Ciekawe, czy Czuchnowski dostanie „nagrodę Nike” czy w ramach wiślanych standardów doczeka się w prezencie od ABW podsłuchu. Nie intersuje mnie tutaj semantyka. Kontrolowanie billingów i informacji skąd dane telefony się logowały traktuję jak podsłuchiwanie. Dzisiaj, można śmiało powiedzieć, że pokaż mi billing, a powiem ci kim jesteś i co robisz.
Afera pokazuje, że polskie służby ABW i CBA działają poza wszelką kontrolą i ponad prawem. Polskie dochodzenie – jak informuje Czuchnowski – rozpoczęto po doniesieniu sejmowej komisji d/s służb specjalnych, po zeznaniach ministra Kaczmarka. W Polsce i w Ameryce służby nadzorowane są przez parlament w podobny sposób. W Polsce przez sejmową komisję, w USA przez senacką. Polski czytelnik może w bardzo prosty sposób poznać jak działa senacka komisja d/s wywiadu, jak pilnuje, aby służby działały w ramach prawa. W tym celu wystarczy tylko sięgnąć do pasjonującej książki Boba Woodworda pt: ‘Veil” w polskim tłumaczeniu noszącej tytuł ‘Tajne wojny CIA”. Praca jest w istocie biografią Williama Casey’a szefa CIA za prezydentury Ronalda Reagana. Można tam przeczytać jak komisja senacka pilnowała CIA w sprawie Nikaragui. Co prawda niegdyś sam byłem zaangażowany w akcję pomocy politycznej dla „contras”, ale cóż prawo jest prawem i trzeba go przestrzegać, zaś komisja senacka tego pilnowała. Jak doszło do jego złamania wybuchła koszmarna afera, zakończona wyrokami więzienia. Jakie zaś mechanizmy ma polska sejmowa komisja d/s służb? Co zrobiła po rozpoczęciu śledztwa? Czy ktoś zorganizował w parlamencie przesłuchania w sprawie założenia podsłuchów, tak jak to było w przypadku afery „Iran – contras”? Zresztą po nieudanym założeniu podsłuchów w Narodowym Komitecie Partii Demokratycznej także zorganizowano serię przesłuchań w Kongresie, które ujawniły wiele nadużyć władzy. Przecież gdyby obowiązywały prawdziwe standardy demokratyczne sejmowa komisja d/s służb specjalnych po umorzeniu śledztwa i przeniesieniu prokuratora prowadzącego sprawę do niższej instancji sama powinna dochodzić prawdy i to przed podniesioną kurtyną, nie bacząc na to, czy ujawnia się tajemnicę państwową czy nie, bo komisja ma takie prawo. Przynajmniej w Ameryce.
Zauważmy także, iż uprawnienia polskich służb takich jak ABW i CBA idą znacznie dalej niż te wynikające z powszechnie krytykowanego amerykańskigo ‘Patriot Act”. W Polsce obie służby robiły u operatorów sieci komórkowych co chciały i w ogóle nikomu nie musiały się z tego tłumaczyć. W ramach przepisów „Patriot Act” służby mogły z marszu podsłuchiwać podejrzewanego o terroryzm, ale musiały jednak ex post uzyskać zgodę sędziego. W Polsce nic takiego nie istnieje. Ludzie z administracj Obamy bardzo nie lubili ekipy George W. Busha. Dokładnie więc sprawdzili kogo podsłuchowano. Było tego dość sporo. Podsłuchowano na przykład jakiegoś profesora wydzwaniającego na Filipiny. Nie było to mądre, ale miało teoretycznie jakieś uzasadnienie. Nie znaleziono żadnego przypadku nadającego się do wdrożenia postępowania karnego. Mowy zaś nie było, aby naciagać prawo i podsłuchiwać Anderson Coopera z CNN, czy Christianę Amannpuor z racji choćby jej irańskiego pochodzenia. Gdyby do czegoś takiego doszło, to tak jak w przypadku Scottera Libby, doszłoby do procesu sądowego i wyroku. Bush podobnie jak Nixon musiałby zapewne zrezygnować z urzędu. Nie dałoby się umorzyć śledztwa, zamieść go pod dywan i udawać, że nic się nie stało.
Ciekawe zaś co spotka odpowiedzialnych za podsłuchowanie polskich dziennikarzy? Zapewne będzie jak zwykle, czyli zacznie się zaprzeczanie, udawanie wariata i gra w kotka i myszkę. Służb nikt nie skontroluje, bo dowie się, że to tajne przez poufne, a sejmowa komisja wywiesi białą flagę. Co to wszystko pokazuje? Ano to, że proces budowy polskiej demokracji wcale jeszcze się nie zakończył. I niestety do końca daleko. Gdyby bowiem obowiązywały normalne standardy, to głowy leciałyby jak kłosy zboża w trakcie żniw. W normalnym demokratycznym państwie nie do pomyślenia jest, aby ot tak sobie podsłuchiwać dziennikarzy. Nie do pomyślenia jest także, aby służby mogły podsłuchiwać kogo chcą, biegać po firmach telekomunikacyjnych jak po targowisku i tłumaczyć się z tego co najwyżej na Sądzie Ostatecznym. „Pelican Brief” z cudowną Julią Roberts i Denzel Washingtonem to jednak tylko film, a nie zapis rzeczywistości. W Polsce niestety byłoby to tak zwane‘true story”. ABW i CBA tego dowiodły.
Andrzej Jarmakowski
Na zdjęciu kompleks budynków watergate
Dodaj komentarz
• Podsłuchiwanie dziennikarzy (i nie tylko) ma w Polsce wieloletnie tradycje. Zostało rozwinięte do perfekcji za komuny, kiedy to specjaliści paśli się na kleju z otwieranych kopert listów - dzisiaj, nowocześnie, listów nikt nie pisze, więc się podsłuchuje, notuje, zapisuje i gdzieś w głębiach tajnych akt, obok tych nieujawnionych do dziś ze względu na "dobro państwa" rosną nowe, które w przyszłości (niedalekiej mam nadzieję) będą znów wykorzystywane przez Instytut Publicznej Niepamięci do ujawniania niewygodnych kolaborantów. Brawo!
Friday, October 8, 2010 | AS
• Trafne stwierdzenie, że namierzenie miejsca logowania i kobtrolowanie billingow rownoznaczne jest z podsluchiwaniem, a nie tylko kontrola kontaktow. Wiem ile rzeczy mozna dowiedziec sie z billingow chociazby prowadzac sprawy rozwodowe.
Friday, October 8, 2010 | adwokat
• A jak kontrolowano rozmowy gubernatora , to znaczy , że obowiązują wysokie standardy demokracji ?
Friday, October 8, 2010 | Andrzej
• Tylko na kontrolowanie rozmow gubernatora byla zgoda sadu w zwiazku z toczacym sie sledztwem. W przypadku polskich dzieilkarzy zadnego sledztwa nie bylo, a to roznica zasadnicza.
Friday, October 8, 2010 | Mateusz
• Jak do tej pory wcale nie wiadomo, czy kontrolowano tych (zresztą bardzo kontrowersyjnych) dziennikarzy. Całość doniesień opiera sie na zeznaniach niejakiego Janusza Kaczmarka, który już wcześniej dopuścił się przestępstwa składając kłamliwe zeznania. Udowodniono mu kłamstwo, pokazując nagrania z kamery w hotelu, gdy nocą wraz z szefem policji i skorumpowanym dyrektorem PZU odwiedzali Ryszarda Krauze. Kaczmarek jest politycznym i moralnym bankrutem, uwikłanym w jakieś ciemne interesy. Za to stracił stanowiska. Te kompromitujące fakty powodują, że nawet Platforma nie może go przyjąć. I właśnie ten człowiek oskarża PiS, robi to przy każdej okazji i o wszystko. Platformie jest to na rękę, traktują Kaczmarka jak użytecznego idiotę. Czy można komuś takiemu wierzyć? Nie, z pewnością nie. Uwierzą mu tylko ci, którzy chcą wierzyć, którym to jest na rękę. Jak widzę "dziennikarz dyżurny" Jarmakowski Andrzej Tadeusz w lot chwyta okazję, aby się odwdzięczyć tym obecnej władzy za doznane łaski i natychmiast wysmażył swój tekst. Zupełnie jednak nie interesuje się szykanami, które spotkały wielu dobrych dziennikarzy, którzy nie byli dyspozycyjni, kierowali się zasadami etyki zawodowej i mieli odwagę przeciwstawić się ludziom Platformy. "Dziennikarz dyżurny" udaje, że nic się nie stało, eksponuje jednocześnie swoją nieugiętość w przestrzeganiu prawa i dążeniom dochodzenia prawdy. Jak wobec tego traktować napaści ze strony Jarmakowskiego na ludzi, którzy chcą wyjaśnienia przyczyn Katastrofy Smoleńskiej lub afery hazardowej. Dlaczego nie zaprotestował przeciwko umorzeniu sprawy senatora z Platformy, ktory został złapany na zażywaniu narkotyków? Platforma i jej ludzie w ogóle są uwikłani w różne afery. Właściwie nie ma miesiąca, aby coś nie wypłynęło, a p. Jarmakowski milczy. Jak widać stosuje wybiórczą metodę. Przy okazji zwrócę Państwa uwagę, że na tej stronie można spotkać jakich dziwnych, egzotycznych osobników, jak np. "wykładowca akademicki", który nigdzie nie wykłada, a nawet w ogóle nie istnieje, a to dentystka z Opola, która ma problemy z poprawną pisownią, a teraz odzywa się nieudany "adwokat", który stara się nas przekonać, że "kontrola kontaktów" to podsłuchiwanie. Aby się uwiarygodnić i nadać swojej wypowiedzi pozory prawdy, podpisał się jako adwokat. Zwróćcie Państwo uwagę, że nikt nie podpisuje się nazwą zawodu, który wykonuje. To tak, jak z pieniędzmi: bogaty nie mówi, że ma pieniądze, bo on je po prostu ma. Tak samo z adwokatem, ktory próbuje nas przekonać, że złamano prawo. A tak nie jest, chociażby dlatego, że kontrola kontaktów dlatego nie nazywa się podsłuchiwaniem, że - jak sama nazwa wskazuje- ma za zadanie kontrolę kontaktów. Podsłuchiwanie to zupełnie coś innego. Przy okazji powiem,że każde państwo kontroluje swoich obywateli, właśnie poprzez kontrolę kontaktów, na tym opiera się bezpieczeństwo państwa. Słaby ten "adwokat", jeżeli nie widzi różnić. Nie wyobrażam sobie, że ktoś taki może prowadzić czyjeś sprawy.
Friday, October 8, 2010 | Ryszard
• Pisowski psycholu - Lech Kaczyński publicznie wpisał Monike Olejnik na krótką listę i groził, że ją wykończy. Nietrudno się domyśleć skąd chciał czerpać informacje. PiS to mali bolszewicy. Gdyby mieli możliwości, to wielu ludzi wąchałoby kwiatki od spodu. Kaczyńscy to patologiczni psychopaci żądni władzy - sami to wielokrotnie powtarzali. I dla jej zdobycia i utrzymania byli gotowi zrobić wszystko. Przy pomocy Ziobry - Dzierżynskiego.
Saturday, October 9, 2010 | ala
• Przeczytałem "komentarz", który napisała "ala" (pisownia oryginalna, proszę sprawdzić) i oczywiście nie zamierzam polemizować z kimś takim. To są przegrani ludzie, zaściankowi, sądząc z pisowni i używanego języka - margines społeczny, wręcz patologia. Ich czas na szczęście mija, bo ludzie mają dość ich kłamstw, wulgaryzmów, manipulacji i niespełnionych obietnic. Widzę to nawet na tej stronie, bo nawet Progress zaczyna krytykować Platformę. Nie wierzę w dobrą wolę PfP, raczej w konflikt interesów między dwiema grupami popieranymi przez Progress. Na kogoś trzeba się przecież zdecydować. Wracając jednak do kogoś takiego, jak - za przeproszeniem - "ala": czytając ten tekst przypominają mi się wulgarne i chamskie wypowiedzi Niesiołowskiego, Karpiniuka, Bartoszewskiego, Sikorskiego, Komorowskiego, Drzewieckiego... i właściwie całego kierownictwa Platformy. To jest ich język: brudny, wulgarny, kłamliwy i chamski, a wyborcze hasło Komorowskiego "Zgoda buduje" brzmi w tym kontekście jak cyniczny żart. Zbliżają się wybory, mamy okazję przegonić na cztery wiatry tych wulgarnych oszołomów i niedouczonych "publicystów", którzy nie mając argumentów, ubliżają i kłamią.
Saturday, October 9, 2010 | Ryszard
• Ala, nazywajac cie psycholem, nie mylila sie. Uzyla tez jezyka polskiego. Zascianek pasuje wlasnie do ciebie, rydzoli i moherow. Ich czas moze nie mija, bo ciemnota i bigoteria zawsze przetrwa, ale znaczenia zascianka znacznie sie ostatnio zmniejszylo. Wybory? Przeciez PIS ma zledwie 25 procent i leci w dol. Ryszard, fakt, ze poslugujesz sie jezykiem polskim i nie jest ci obca interpunkcja, nie wyklucza glupoty.
Sunday, October 10, 2010 | antyoszolom
• Psycholu, o czym mowisz? Czas mija dla moherow i bigotow, nie dal mlodych ludzi, ktorzy nie beda widziec wszedzie spiskow i zamachow. Twoj czas mija. Glupota i ciemnota przetrwaja, ale ich znaczenie maleje w normalnym swiecie. Ala miala racje nazywajac cie psycholem.
Sunday, October 10, 2010 | antyoszolom
• Ryszard to zupelny idiota.
Sunday, October 10, 2010 | sluchacz no more
• Pisowski psycholu - jedynym przegranym jest PiS i dupki takie jak ty. Kościół już się odwraca od was i wyraźnie mówi,że nie potrzebuje obrońców takich jak Kaczyński. Pozostają wam jedynie akty desperacji, takie jak np. zgłoszenie do prokuratury zrobione przez Mularczyka, że Palikot obraził Ducha Świętego - to jest żart i głupota stulecia !!!
Monday, October 11, 2010 | ala
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

