Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Polska – Meksyk 1:1

Piotr Wojciechowski / iGol.pl|Friday, September 2, 2011

Wybory
Dziś Polska rozpoczęła najtrudniejszy dwumecz od pamiętnych spotkań z Serbią i Hiszpanią. Kibice doczekali się rywali z najwyższej półki, a na pierwszy ogień poszła reprezentacja Meksyku, triumfatora ostatniego Gold Cup. Mecz zakończył się remisem 1:1, a gole strzelali Paweł Brożek dla Polski i Javier Chicharito dla Meksyku jeszcze w pierwszej połowie.


Na warszawski stadion przy ulicy Łazienkowskiej, co może dziwić, nie przybyły tłumy. Dość powiedzieć, że na domowym obiekcie Legii widać było wiele dziur na trybunach. Nie brakowało za to zainteresowania meczem ze strony meksykańskich mediów, które tłumnie stawiły się na trybunie prasowej, jak donosi nasz wysłannik. Trudno powiedzieć, że oba zespoły przystąpiły do spotkania w najsilniejszych składach. W naszej kadrze, przetrzebionej kontuzjami i karami, zabrakło takich piłkarzy, jak Robert Lewandowski, Sebastian Boenisch czy Łukasz Piszczek. Również szkoleniowiec „El Tri”, Jose Manuel de la Torre, posadził na ławce gwiazdy czerwcowego Gold Cup, bramkarza Guillermo Ochoę z francuskiego Ajaccio i Giovanniego Dos Santosa z Tottenhamu. Nie zabrakło miejsca za to dla Javiera Hernandeza „Chicharito”, utalentowanego napastnika Manchesteru United. Meksykanie od pierwszych minut nie przestraszyli się zgromadzonych na stadionie „tłumów”, które zagorzale wspierały naszą drużynę. Goście wręcz przejęli inicjatywę, co raczej odpowiadało podopiecznym Franciszka Smudy, którzy skupiali się na kontrach po odebraniu piłki przeciwnikowi. Na pierwszą groźną okazję czekać musieliśmy do 12. minuty, gdy po zamieszaniu po rzucie rożnym na długi słupek bramki Przemysława Tytonia główkował Hernandez, lecz niecelnie. Odpowiedź „Biało-czerwonych” mogła być piorunująca, bo dobrą piłkę od Błaszczykowskiego otrzymał Paweł Brożek, lecz snajper Trabzonsporu uderzył po ziemi ponad metr obok słupka Talavera. W 23. minucie polska obrona ponownie się pogubiła przy indywidualnej akcji na prawym skrzydle Barrery, który z łatwością wpadł w naszą „szesnastkę” i, na nasze szczęście, dośrodkował tak, że dłonie Tytonia bez kłopotów wyłapały futbolówkę. Meksykanie jednak z każdą minutą osiągali coraz większą przewagę. Pokazywali, iż technicznie przewyższają naszych kadrowiczów znacznie. Nie zawsze optyczna przewaga przekłada się jednak na wynik. Potwierdzeniem tych słów była akcja Polaków z 27. minuty. Wtedy na czystą pozycję na skrzydle wyszedł Mierzejewski zszedł lekko do środka i z rozmysłem zagrał do Brożka. Były napastnik Wisły Kraków zachował się perfekcyjnie, uprzedzając na krótkim słupku golkipera „El Tri”, i było 1:0. Kibice na trybunach oszaleli z radości i nie skończyli jeszcze fety po golu, a niewiele brakowało, by cieszyli się z drugiego. Tym razem to piłka była dośrodkowana do Mierzejewskiego z tego samego, prawego skrzydła, a bliski asysty był Kuba Błaszczykowski. Obrońcy gości połapali się jednak w zamiarach Polaków. Prowadzenie dodało animuszu piłkarzom Smudy i bez jakichkolwiek kompleksów naciskali bardziej utytułowanego przeciwnika, wykorzystując każdy jego błąd. Reprezentacja Meksyku opanowała jednak sytuację kilka minut później. Najpierw zablokowana centra prawie wpadła przy słupku Tytonia, a po późniejszym rzucie rożnym świetnie w polu karnym zachował się Hernandez. Jeden z „Czerwonych Diabłów” Fergusona nieniepokojony przyjął sobie podanie Guardado i uderzył na bramkę. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z defensorów, czym zmyliła golkipera „Biało-czerwonych” i przy Łazienkowskiej był już remis. Polacy starali się odpowiedzieć jak najszybciej. Na bramkę Talavery uderzał Wasilewski, lecz nie mogło to uczynić żadnej krzywdy rywalowi. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy w wybornej sytuacji znalazł się Wawrzyniak, który wykorzystał złe wyprowadzenie piłki przez defensorów. Przejął futbolówkę, popędził w kierunku pola karnego Meksyku i strzelił po dłuższym słupku. Siła uderzenia nie była jednak zbyt imponująca i piłka spokojnie znalazła się w rękawicach bramkarskich. Tuż przed przerwą na prowadzenie mógł nas wyprowadzić Brożek, który nie zorientował się dostatecznie szybko przy starciu z bramkarzem i do szatni obie ekipy schodziły z rezultatem nierozstrzygniętym. Gdy piłkarze wyszli na płytę boiska, poznaliśmy pierwsze decyzje szkoleniowców, którzy postanowili po pierwszych 45 minutach dokonać roszad w swoich składach. Za Kubę Błaszczykowskiego wszedł w biało-czerwonych barwach Patryk Małecki, a w miejsce jedynego strzelca po stronie Meksyku pojawił się De Nigris. Wydawało się, że drugą odsłonę lepiej rozpoczną goście, lecz jedna okazja Polaków mogła zupełnie odmienić to wrażenie. Paweł Brożek fantastycznie przyjął długą piłkę i mimo asysty obrońcy podał do niepilnowanego Mierzejewskiego. Najdroższy polski piłkarz nie mógł wymarzyć sobie lepszej okazji do wpisania się na listę strzelców. Pojedynek wygrał jednak ponownie Talavera, do czego w dużej mierze przyczynił się nasz zawodnik. W późniejszych fragmentach spotkania na boisku niewiele się działo. Oprócz początkowego zaangażowania do 60. minuty piłkarze obu zespołów nie wykazywali zbytniej ambicji do wygrania tego pojedynku. Ciekawiej się zrobiło się w 70. minucie, gdy czerwoną kartką ukarany został Ludovic Obraniak. Reprezentant Polski wdał się w  przepychankę z Moreno i w kierunku przeciwnika machnął nogą, czym przekonał arbitra o wspomnianej karze. Meksykanin nie otrzymał jednak nawet żółci. W ostatnich minutach, ku niewielkiemu zaskoczeniu obserwatorów, zdecydowaną przewagę osiągnęli piłkarze „El Tri”. Największym zagrożeniem dla naszej defensywy był Guardado, który co chwila oddawał groźne strzały z dystansu. Po jednym z nich piłka odbiła się od polskiego piłkarza i o mało co przelobowała golkipera PSV Eindhoven. Przemysław Tytoń pokazał jednak swoją klasę i końcówkami palców wybił na rzut rożny. Polacy do ostatniego gwizdka przyjęli taktykę obrony Częstochowy. W miejsce Pawła Brożka pojawił się Sławomir Peszko i kadrze Smudy zabrakło nominalnego napastnika. Bohaterem zaś ostatnich fragmentów musiał być oczywiście Przemysław Tytoń. Może trzeba wyróżnić jeszcze Macieja Rybusa, który próbował uderzyć na bramkę z rzutu wolnego. Młody legionista precyzją jednak nie zgrzeszył i pierwszy rozdział trudnego dwumeczu skończył się remisem 1:1. Oceny Polaków (skala 1–10): Przemysław Tytoń – 6
Marcin Wasilewski – 6,5
Arkadiusz Głowacki – 6
Tomasz Jodłowiec – 4
Jakub Wawrzyniak – 6
Jakub Błaszczykowski – 6
Dariusz Dudka – 5
Adam Matuszczyk – 4,5
Adrian Mierzejewski – 7
Ludovic Obraniak – 3
Paweł Brożek – 7 Wprowadzenie w drugiej połowie piłkarze przez niewielki wpływ na obraz meczu nie zostali ocenieni.



(fot. Mikoła Olszewski / iGol.pl)

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493