Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Polityk ze złości

Małgorzata Subotić, Rzeczpospolita |Wednesday, March 28, 2007

Wybory
Chciałbym, żeby wrócił stary Rokita, umiarkowany. Bo dzisiejszy ma się nijak do tego sprzed pięciu lat. Gdyby potrafił ponownie stać się umiarkowanym liberałem... - marzy Andrzej Olechowski, współtwórca PO.

Rz: Coś się dziwnego dzieje chyba w Platformie? Andrzej Olechowski: Rzeczywiście jest napięcie. Bulgocze. Ludzie wypowiadają się prywatnie bardzo ostro, ale zaczynają się też ostro wypowiadać na zewnątrz. Bardzo prosto byłoby powiedzieć, że powodem jest autorytarne zarządzanie przez Tuska, ale ja nie wiem, jak jest naprawdę. Czy jest pan za pomysłem Janusza Palikota? Czy jeśli Jan Rokita nie zostanie wyrzucony z PO, należy odwołać przewodniczącego Tuska? Jestem za pomysłem Palikota, żeby powołać frakcję liberalną w Platformie. Taką frakcję mógłbym wspierać. I co wtedy, gdyby frakcja Palikota powstała? Stworzyłby na zewnątrz jakieś środki wsparcia, jakiś think tank. Po to, aby ludzie o poglądach liberalnych zbierali się w Polsce do kupy. Cóż panu za pomysły chodzą po głowie? Frakcja w PO, partii jednoosobowo zarządzanej przez Tuska? Jestem przekonany, że gdyby do niego teraz przyjść z tym pomysłem, on go pokocha i natychmiast będzie wcielał w życie. I kiedy pan pójdzie do Tuska z tym pomysłem? Po co ja mam się wybierać? Jest pan Palikot, który też odczuwa potrzebę stworzenia środowiska łączącego ludzi o skłonnościach liberalnych. A jeśli taka frakcja nie powstanie? Jakie ma pan plany? Do maja nie zamierzam nic robić, mogę najwyżej próbować wpływać na debatę programową w PO. Jeśli program Platformy okaże się nie do zaakceptowania dla różnych grup politycznych, nie ja będę motorem tworzenia czegoś nowego. Ale na pewno się przyłączę. To teraz może pozornie o czymś innym. Bywał pan u Aleksandra Gudzowatego? Ani w jego domu, ani w biurze nie byłem. A w restauracji się pan z nim spotykał? To w restauracjach też nagrywał? Ostatni raz widziałem się z nim w latach 90. Nie miał jeszcze wtedy ochrony. Ma pan szczęście. Aleksander Kwaśniewski ma gorzej? Ma gorzej w tym sensie, że ktoś o nim źle mówił. Może o mnie zresztą też. Mam jednak nadzieję, że Kwaśniewski nie ma "brudnej bielizny", co niektórzy sugerują. Na przykład Andrzej Lepper kiedyś już o panu źle mówił. Tyle że z trybuny sejmowej. Może są też inni? I sporo za to zapłacił. 50 tys. zł plus koszty sądowe. Nic tak nie dyscyplinuje, jak dobra kara pieniężna. Radził pan Kwaśniewskiemu, by wystąpił przeciwko Oleksemu do sądu? Nie miałem okazji, ale teraz podsunęła mi pani myśl, że byłoby to sensowne. Trudniej będzie panu teraz, po ujawnieniu taśm, tworzyć nową formację z Aleksandrem Kwaśniewskim? To już nie będzie takie eleganckie? Nie trzeba było tych taśm, aby to utrudnić. To jest dość wykluczone. "Dość wykluczone" to zabawna zbitka językowa. Co ma oznaczać? Ja nie jestem socjaldemokratą. I nie sądzę, by prezydent Kwaśniewski był liberałem. Nie bardzo więc wiadomo, jak możemy założyć wspólnie partię. A poważnie mówiąc, z panem Kwaśniewskim łączy mnie przekonanie, że sytuacja Polski jest zła i się pogarsza, a projekt IV RP jest niedobry. Ale to nie wystarczy, aby stworzyć partię. Ludzi tak myślących jest wielu. Wymieni pan nazwiska podobnie myślących polityków? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Pomogę panu. Paweł Piskorski? To znaleźliśmy jednego, który krytykuje projekt IV RP. Piskorski w wielu publicznych wypowiedziach odwołuje się do pana osoby i planów politycznych z panem związanych. Ostatnio nawet nie wyklucza stworzenia w najbliższych wyborach szerokiej koalicji z SLD, ze swoim udziałem i takich ludzi jak pan. Co pan o tym myśli? Nie lubię i nie akceptuję lekceważącego tonu wobec pana Piskorskiego. Bo nie słyszałem o żadnym udokumentowanym prokuratorskim zarzucie przeciwko niemu. Tylko mu się ciągle coś imputuje. Pan potrafiłby udokumentować pochodzenie swojego majątku? Prosiłbym, aby pani się o mój majątek nie martwiła. Nie miałbym z tym problemu. A wracając do grupy polityków, w tym Piskorskiego, którzy bardzo zrazili się do Platformy - albo zostali z niej wyrzuceni, albo sami odeszli - ja, w odróżnieniu od nich, aż tak nie jestem rozczarowany PO. Moja konserwatywna część duszy mówi: szanować to, co człowiek zrobił, i nie rozwalać. Platforma to cały czas moje dziecko, nikt nawet nie próbował "wykreślić" tego, że jestem współzałożycielem. Jest pan nadal członkiem PO? Nie wiem. Nie zapłaciłem składek za ubiegły rok. Nikt jednak mnie nigdy nie powiadomił, czy zostałem wykreślony, czy nie. Kogo, jak kogo, ale mnie mogliby powiadomić. Częściowo z powodu Rokity znalazł się pan na marginesie w PO. Chciałby pan, aby Rokita opuścił teraz partię? Poświęciłem dużo czasu, aby go do tej Platformy wciągnąć, więc wcale nie jest dla mnie oczywiste, że teraz powinien odejść. Najbardziej bym chciał, by wrócił stary Rokita, umiarkowany. Bo dzisiejszy ma się nijak do tego sprzed pięciu lat. Gdyby potrafił ponownie stać się umiarkowanym liberałem... Wracając do Piskorskiego i proponowanej przez niego szerokiej koalicji z SLD... Taki pomysł może mieć wyłącznie jeden cel: wysadzenie PiS z rządów. Już to ćwiczyliśmy, gdy wszyscy - niezależnie od poglądów - zebrali się do kupy w AWS, aby odsunąć od władzy SLD. A potem SLD zbierał do kupy wszystkich, by wysadzić AWS. Zawsze zdawało mi się, że PO nigdy nie będzie taką zbieraniną. Choć może to jeszcze nie jest przesądzone, może Platforma nie będzie chciała opuścić swoich prawicowych pozycji. Czy Paweł Piskorski jest panu bliski? Bardzo bliski. Lubię pana Piskorskiego. Chciałbym z nim, jako politykiem, współpracować. Ale przepraszam, gdzie? W jakiej partii? Jak się nadarzy. Zobaczymy. Z tego, co pan mówi, odnoszę wrażenie, że uczestniczy pan w politycznym castingu: - Jestem do wzięcia, kto da więcej. Palikot, Tusk, Piskorski, a może Kwaśniewski? Chyba zaraz mnie pani zdenerwuje. Zawsze mówiłem, że jestem politykiem do wynajęcia. A teraz jestem w polityce ze złości. Nie podoba mi się to, co się w Polsce dzieje. Rozmawiała Małgorzata Subotić Andrzej Olechowski jest ekonomistą i politykiem, przed 1989 r. był wysokim urzędnikiem w rządach Messnera i Rakowskiego, współpracował też pod pseudonimem Must z wywiadem PRL. W rządzie Olszewskiego był szefem resortu finansów, w gabinecie Pawlaka ministrem spraw zagranicznych. Współtworzył Bezpartyjny Blok Wspierania Reform, Ruch Stu oraz Platformę Obywatelską. Jako kandydat na prezydenta RP w 1995 roku zdobył 17 proc. głosów.

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493