Kiedy prezydent Franklin Roosevelt tworzył system social security przeciętna wieku życia wynosiła 65 lat. Ludzie mieli więc płacić na system emerytalny, korzystając z niego delikatnie mówiąc w sposób umiarkowany. Wraz ze wzrostem przeciętnej długości życia od kilku lat w Ameryce trwa dyskusja nad konieczną reformą systemu. Ludzie mają otrzymywać mniejsze świadczenia lub granica wieku emerytalnego zostanie przesunięta przynajmniej o dwa lata. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że przyjęte zostanie to drugie rozwiązanie. Ludzie będą dłużej pracować. To tendencja obowiązująca na całym świecie, nie stanowi ona amerykańskiej specjalności.
Zdaniem polskiego prezydenta Polska leży na innej planecie. Szef opozycji prezydent Lech Kaczyński twierdzi, że Polacy powinni późno rozpoczynać naukę, gdyż opozycja nie chce, aby sześciolatki chodziły do szkoły i wcześnie odchodzili na emeryturę. W końcu wraz z wydłużaniem się przeciętnej długości życia system zawali się za 10 czy 15 lat, a więc długo, długo po interesujących Kaczyńskiego wyborach.
Pod koniec komunizmu, kiedy wszystko chyliło się ku upadkowi, zaś na półkach sklepowych królował ocet i mydło na kartki, władza chojną ręką rozdawała rozmaite przywileje. Liczne grupy zawodowe uzyskiwały prawo do wcześniejszego odchodzenia na emerytury. Powstał chory system, w którym prawo do wcześniejszej emerytury uzyskiwali stolarze teatralni czy kasjerki w kasie biletowej PKP.
Po zmianie systemu znacznie wzrosła w Polsce przeciętna życia, wzrósł także dobrobyt. Jednak żadnemu rządowi nie udało się zmienić systemu. Związki zawodowe twardo broniły rozdanych niegdyś przywilejów. Kiedy rząd PO powiedział dosyć i postanowił jednak zracjonalizować system, pod siedzibą parlamentu i Rady Ministrów palono opony oraz rzucano petardy. Przywileje, to rzecz nienaruszalna, przede wszystkim dla aparatu związkowego. Rozpoczęła się regularna wojna, zaś prezydent jako szef opozycji poparł związkowców i zawetował ustawę. Nikogo nie interesował fakt, że Polska jest krajem o największej liczbie wczesnych emerytów. O ile w Danii ponad 80% mężczyzn w wieku ponad 50 latn pracuje, w Polsce tylko 42%. Polacy mają jednak pretensje, że w Danii stopa życiowa jest wyższa niż nad Wisłą.
Rzecz jasna można merytorycznie wykazać dlaczego prezydent nie ma racji. Problem w tym, że ekonomia i jakiekolwiek argumenty związane z tą dziedziną nauki nie mają tutaj znaczenia. Liczy się polityczna rozróba i utrącenie rządowego pomysłu, czyli czysta polityka, wiara w to, że sprawę można propagandowo wygrać. Po prostu, gdyby powstał projekt ustawy autorstwa PO, że w każdym pomieszczeniu należy używać dezodorantów, prezydent wetując powiedziałby zapewne, że to niesprawiedliwe, gdyż jedynie smród jest wyrazem równości w dostępie do mieszkań i biur. Gdyby mogło to zaszkodzić PO prezydent głosiłby taki pogląd z wielkim przekonaniem. Każdy stukający się w czoło natomiast dowiedziałby się, że niszczy autorytet państwa, gdyż Lech Kaczyński, niczym Ludwik XIV twierdzi, że „Państwo to ja”.
Rządowy projekt był pierwszą próbą uporządkowania tego systemu. Wyliczał tych, którzy zachowają przywileje i likwidował tam, gdzie stanowiły oczywisty nonsens. Prawdopodobnie jednak przepadnie, gdyż SLD zapowiada, iż poprze Prawo i Sprawiedliwość. Rząd czeka więc nie lada problem, jeżeli myśli w perspektywie dłuższej niż kadencja, nie zakłada, że po nas nastąpi potop.
Weto prezydenta nie jest jednak zaskoczeniem. Lech Kaczyński wetuje bowiem wszystkie ważniejsze ustawy, nie z powodów merytorycznych, tylko politycznych. Kiedy Kaczyński uzasadniał swoją decyzję, w zasadzie więcej mówił o dobrych stronach ustawy niż o złych.
W takiej sytuacji kto wie, czy przedterminowe wybory nie byłyby najlepszym rozwiązaniem. W obecnej rzeczywistości rząd bowiem może co najwyżej administrować, a nie rządzić. Administrowaniem byłoby bowiem zamiatanie problemu pod dywan, czyli przedłużenie obowiązującego systemu o rok i potem powrót do jałowej dyskusji.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Pierwszy Cham Rzeczypospolitej zwany przez niektórych prezydentem może po raz kolejny zameldować:
Panie Prezesie - zadanie wykonane - ustawa zablokowana.
Kaczor rozbudował do granic możliwości swoją kancelarię, co roku domaga się więcej kilkudziesięciu milionów na zaspokojenie swojego ego. Ale okazuje się, że w tym stadzie nie ma ani jednego doradcy ekonomicznego.
Bo i po co miałby tam być. Aby powiedzieć, jakim idiotą i idiotą ekonomicznym jest ten dureń?
Monday, December 15, 2008 | west