Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Polityczne debaty z pominięciem ważnych tematów

Andrzej Jarmakowski|Friday, September 9, 2011

Wybory
W Polsce kampania wyborcza w toku, więc trwa sezon na debaty. Co prawda PiS nie bierze udziału w debatach organizowanych przez TVN24, ale strata to niewielka. Obrażone na świat, rzeczywistość oraz na Monikę Olejnik ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego poza bredzeniami o białej fladze nie powiedziało jeszcze nic odkrywczego. Żadną stratą nie był brak PiS w debacie o służbie zdrowia, bowiem program tego ugrupowania w tej dziedzinie jest zbliżony do SLD. Zresztą programy wszystkich partii są podobne. Można powiedzieć, że Polacy w kraju świadomie wybrali sobie model państwowej, centralnie zarządzanej służby zdrowia. Poszczególne partie różnią się jedynie w szczegółach dotyczących roli sektora prywatnego, który wszyscy pragną maksymalnie ograniczyć. Rodacy w kraju nie mają więc co narzekać na kolejki do specjalisty, czy marną jakość usług, gdyż we wszystkich krajach, które wybrały socjalistyczny model służby zdrowia problemy są identyczne. Dlatego bogaci Polacy leczą się poza granicami kraju. Cała reszta z własnego wyboru leczy się w socjalistycznym syfie i ma pretensje do polityków, że długo czeka w kolejce do specjalisty, jednak skutecznie przegania każdego, kto chciałby nieco zreformować ten system, odchodząc od niewydolnej medycznej urawniłowki. Skoro więc Polacy w dziedzinie medycyny tak pokochali socjalizm, niech sobie nadal narzekają, a ja jako nie wierzący w to, że państwo może zrobić cokolwiek sensownego nie będę się tym zajmował.  

Teoretycznie znacznie ciekawsza powinna być debata dotycząca polityki zagranicznej. Co prawda Polska, biorąc pod uwagę jej potencjał nie odgrywa wielkiej roli w tej dziedzinie, ale dzieją się tutaj rzeczy ciekawe. Od lat słyszymy, że bezpieczeństwo kraju związane jest z NATO. To Sojusz Północnoatlantycki ma zapewnić Polsce bezpieczeństwo. Tymczasem kilka miesięcy temu sekretarz obrony USA Robert Gates powiedział, iż USA nie będą ponosić wszystkich kosztów związanych z obroną. Obecnie Amerykanie pokrywają 75% kosztów NATO. Stany Zjednoczone wycofały już z terenu Niemiec jedną brygadę i są w trakcie odsyłania do domu kolejnej. W sumie w tym rzucie powróci z Europy 20 tysięcy żołnierzy, a docelowo na Starym Kontynencie pozostanie zaledwie kilka tysięcy. Liczyłem więc, że dowiem się jak Polska wyobraża sobie zapewnienie bezpieczeństwa w związku z wycofywaniem się Ameryki z Europy. Wiadomo, że Sojusz Atlantycki bez USA to jak lew z wyrwanymi zębami i jeszcze dotakowo ze związanymi nogami. Dodatkowo niemal wszyscy republikańscy kandydaci do Białego Domu głoszą poglądy izolacjonistyczne. Czy poszczególne partie opowiadają się więc w takiej sytuacji za tworzeniem sił europejskich, czy widzą potrzebę zwiększenia nakładów na obronę? Jak w przyszłości chcą zastąpić Amerykanów w tej dziedzinie? Polska armia od 1999 roku nie kupiła ani jednego czołgu.

Niestety w debacie na to zasadnicze pytanie nie odpowiadano, w ogóle relacje z USA zostały pominięte. Można było odnieść fałszywe wrażenie, że w tej sprawie nic się nie dzieje i wszystko jest po staremu. Niestety Ameryka wycofuje się z Europy i to jest z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski sprawa pierwszorzędna.

Z perspektywy Polski wygląda to inaczej. Trudno dostrzec ten aspekt globalny, zaś politycy koncentrują się na sprawach drugorzędnych. Pod tym względem rozmowa o polityce zagranicznej stanowiła znakomite odzwierciedlenie wszystkich polskich kompleksów. Polacy, choć nie mają sprawnego ani jednego F-16, przeświadczeni są o własnej sile, potędze i znaczeniu. Politycy opozycji mają więc pretensje, że obecnie w trakcie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej osobno zbiera się „klub euro”. Powstaje Europa dwóch prędkości bez Polski – krzyczą, a rząd milczy! Zarzuty takie stawia Paweł Kowal, wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS, czyli w rządzie, który uczynił wszystko co w jego mocy, aby opóźnić wejście Polski do tego klubu. Politycy do strefy euro się nie spieszyli, ale chcieliby podejmować decyzje w jej imieniu, bo Polska przecież jest ważna.

Nie dostrzegając globalnego kontekstu, a nawet cieśnin duńskich spierano się o gazociąg północny i fakt, że do Świnoujścia nie będą mogły wpłynąć statki o zanurzeniu ponad 13.5 metra. Trochę poszperałem. Do Świnoujścia w ciągu ostatnich 10 lat nie przypłynał ani jeden taki statek. Zresztą miałby kłopoty w owych ciśninach duńskich. A cóżby takie giganty miały wozić do tego Świnoujścia? Volvo ze Szwecji? Celulozę, albo telefony Nokii z Finlandii?

Sporo było w tej dyskusji takiego typowego polskiego zaścianka. Zdecydowanie najlepiej wypadł Radosław Sikorski, którego zaleta polega na tym, że twardo stąpa po ziemi i najwyraźniej zdaje sobie sprawę z ograniczonych możliwości w tej dziedzinie, aczkolwiek nie zgadzam się z nim w krytyce polskiego uczestnictwa w operacji irackiej. Tutaj dobre argumenty przedstawił – moim zdaniem – Marek Siwiec, wskazując na atmosferę czasu i więzy między Polską a USA jakie dzięki temu powstały.

Zaletą debaty był brak PiS-u, bo przecież trudno na poważnie dyskutować z argumentami o białej fladze, uległości wobec Niemiec i Rosji, czy konieczności zaatakowania Wilna z powodu czasami prawdziwych, a czasami urojonych szykan wobec polskiej mniejszości na Litwie. Zresztą tego zupełnie nie rozumiem. Skoro prezes PiS pragnie być tak stanowczy wobec Rosji, to dlaczego za jego rządów nie rozudowano sił pancernych, jedynie konserwowano stare graty?

A’propos Rosji. Znowu jednego zabrakło, a mianowicie sprawy zasadniczej. Jakie są cele polskiej polityki wobec Rosji? Czy na przykład zgodnie z poglądami dominującymi w USA będziemy starali się wciągać Rosję do struktur europejskich, czy z czasem poprzemy jej członkostwo w NATO? Czy będziemy do tego dążyć? Niestety, politycy woleli gworzyć o historii, o Smoleńsku, o afrontach i braku powodzenia polityki Tuska, czego wyrazem rzekomo był raport Anodiny. Ten raport, zresztą zbieżny z polskimi ustaleniami, znowu kością w gardle leży, bo niszczy mity o naszej doskonałości i nieomylności. A tu taki burdel i to jeszcze w wojsku.

Szkoda więc, że politycy koncentrowali się na nieistotnych sprawach drugorzędnych, nie dostrzegając globalnego aspektu, w którym z czasem Polska jakoś będzie musiała się znaleźć. Może jednak i na to przyjdzie czas.

Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Kiedyś w mojej młodości, a więc jeszcze za głębokiego PRL-u uczono nas historii Polski, w której przekonanie o "odwiecznej misji konieczności zbawienia świata" było częstokroć wówczas wyśmiewane przez co bardziej światłych nauczycieli historii. W debacie na temat polityki zagranicznej Polski znowu powrócił ten wątek. Któryś z "tuzów" politykierstwa zwrócił uwagę na "znaczenie Polski w Europie" i "konieczność bycia LIDEREM..."...Kiedy to usłyszałem obśmiałem się jak norka i pomyślałem, że tak zapyziały kraj, wyznający jeszcze dzisiaj w 21 wieku ideologie średniowiecza, idący na pasku watykańskiej mafii, ma ambicje bycia "liderem"...Ciekawe w czym by Polska miała "liderować"? W ilości odmawianych zdrowasiek. To pewne. Na tym polu nie ma chyba mocniejszego od Polski? No i oczywiście w płaceniu haraczu cioteczkom z Watykanu. Jak widać, polscy politycy nie są w stanie uwolnić się od własnej głupoty i wasalstwa. Wcześniej składano hołdy Kremlowi i carowi totalitarki komunistycznej, a dzisiaj na klęczkach zapierdzielają do Watykanu aby składać hołdy totalitarce sukienkowej. A zwykły Polak dostaje jak nie kijem to pałą. I co? I takim polytykom marzy się przewodnictwo Europie? No bo oczywiście Niemcy, Francja i UK, to neptki. Oni nic nie są w stanie zrobić. Przynajmniej nie tyle ile ojczyzna Santo Subito zrobiła przez ostatnie lata...Przyjęła na klatę miliardy euro na rozwój i część z tego przeje...Ale wciąż chce przewodzić. Tylko pytam się komu lub co? Prąd elektryczny chce przewodzić? Mrzonki przygłupów w drogich garniturach są tak zabawne, że aż smutne. Nie można do ich wypowiedzi podchodzić poważnie. Widząc to z Polski zaczynam zdawać sobie sprawę, że skala gigantycznej głupoty polityków jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości kraju, w którym rządzą. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że jeśli, a pewnie tak będzie, polityczny beton znowu wygra wybory i PO, PiS, SLD oraz PSL znowu wejdą aby śmierdzieć w Sejmie, to wcześniej czy później dolar w Polsce będzie znowu po 150 zeta za sztukę...
Saturday, September 10, 2011 | Janusz John Sztyber

•   Janusz John Sztyber, bardzo trafna wypowiedź.
Saturday, September 10, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493