Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Polemika: Informacje o śmierci Ameryki są przesadzone

Andrzej Jarmakowski|Monday, June 6, 2011

Wybory
W “Gazecie Wyborczej” ukazała się dramatyczna korespondencja z Waszyngtonu pióra Marcina Zawadzkiego pt: „Porzucone zwłoki, przejęte domy, bieda... Amerykański sen to legenda”. Korespondent “Wyborczej” kreśli ponury obraz życia w USA. Sytuacja jest tak zła, że: „Coraz więcej Amerykanów nie ma pieniędzy na pogrzeb swoich krewnych i porzuca ich ciała w kostnicach” W tekście czytamy: „Szczególnie w biedniejszych miejscach, takich jak Detroit, gdzie jedna trzecia mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa. Miasto - słynne centrum przemysłu samochodowego - było wśród najbardziej dotkniętych przez kryzys metropolii w USA. Jesienią 2009 roku w kostnicy Wayne County w Detroit leżało 67 porzuconych przez rodziny ciał (średnia porzuconych przed wybuchem kryzysu oscylowała wokół 10). Niektórzy porzuceni czekali na pogrzeb miesiącami, rekordzista - dwa lata.”

Ludzi nie stać na opłacenie kosztów pogrzebu, ale i także na utrzymanie domów. Banki masowo je odbierają, a ludzie idą na ulicę. „Poza cenami benzyny żywym Amerykanom najbardziej doskwierają oczywiście kredyty, w szczególności kredyty hipoteczne”.  Spadek cen domów spowodował, że miliony Amerykanów spłaca kredyty hipoteczne o wartości wyższej niż aktualna wolnorynkowa cena ich domu.  Do tego dochodzą długi na kartach kredytowych i praktycznie żadne szanse, aby biedak mógł przejśc do wyższej grupy społecznej. Bogaci są coraz bogatsi, biedni coraz biedniejsi, postępuje rozwarstwienie społeczne. Jednym słowem bieda piszczy, amerykańskie marzenie o dostatnim życiu to legenda – konkluduje Zawadzki. Trudno zrozumieć, jak do tej stolicy światowej nędzy ciągle usiłują się przedostać tysiące ludzi przez rzekę Rio Grande, a także zasobni Polacy też przpisów imigracyjnych nie przestrzegają przez co ciągle utrzymywany jest obowiązek wizowy dla obywateli Rzeczpospolitej.

  Zawadzki nie zauważył, że oprócz negatywów, których nikt nie neguje, które rzeczywiście doskwierają Amerykanom trwa normalne życie. Wczoraj w niedzielę 6 czerwca akurat panowała w Chicago piękna pogoda. Wraz ze znajomymi z dużą trudnością po spacerze nad jeziorem znaeźliśmy miejsce w restauracji położonej na terenie tak zwanego „Starego Miasta” przy Wells. Jakoś nie było widać porzuconych ciał, ani biedy. Stosując metodę Zawadzkiego tylko opierając się na tekstach opublikowanych w jego „Gazecie Wyborczej” można postarać sie o skonstruowanie obrazu Polski po 21 latach przemian. Sytuacja rzeczywiście wygląda fatalnie i dowodzi całkowitego upadku marzenia o budowie kapitalistycznej Polski. Ostatnie badania wykazały, że 2 miliony polskich dzieci, do szkół przychodzi niedożywionych. Co więcj dzieci z bogatszych rodzin szykanują i wyśmiewają te pochodzące z niższych warstw społecznych. Przyjeżdżających do polskiej stolicy atakują tłumy bumów włóczących się po Dworcu Centralnym. Domy się walą, tynk odpada, o czym przekonać można się jadąc na warszawską Pragę.

  Oczywiście obraz taki byłby tak samo skrajnie nieprawdziwy jak ten przedstawiony przez Zawadzkiego. Ameryka rzeczywiście jest krajem kontrastów. Jednak nie przesadzajmy. Mój szanowny interlokutor załamuje ręce nad sytuacją miasteczka Naperville pod Chicago, którego nie stać na remont nawierzchni dróg. Nie wiem, czy Pan Zawadzki był kiedyś w Naperville. Myślę, że mieszkańcy polskiej stolicy byliby szczęśliwi, gdyby nawierzchnie dróg w ich mieście były tej jakości co w Naperville. Czasami przydaje się nieco obiekytwizmu i umiejętności szerszego spojrzenia na problem, zaś informacje o powolnym dogorywaniu Ameryki są znacznie przesadzone.

    Andrzej Jarmakowski


Na zdjęciu autostrada w Naperville, IL.    
     

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  To prawda, Ameryka jeszcze nie upada, choć nie jest najlepiej. A drogi w Naperville znacznie lepsze niż w Warszawie, gdzie dziura dziurę goni.
Monday, June 6, 2011 | Obserwator

•  nie widze autostrady
Monday, June 6, 2011 | hodowcajezy

•  Czy można Jarmakowskiego przez Wasz portal pocałować w dupę. Cenzura będzie na pewno. I chój Wam w dupę potrzaskańcy.
Monday, June 6, 2011 | miłośnik całowania w dupę

•  Panie Andrzeju, celna polemika. Przez kilkanaście lat byłem dziennikarzem (Express Wieczorny, Dziennik, SuperExpress, polska edycja "Maxim"-a itd). Dzisiaj zajmuję się prawie wyłącznie fotografią i malarstwem. Dlaczego ? Ano dlatego, że polski rynek prasy zaatakował jakiś wirus. 20 lat temu, gdy ja zaczynałem moimi patronami w EW byli ludzie, któzy przetrwali komunizm. To oni wymagali ode mnie obiektywności. Podstawą każdej publikacji było wysłuchanie wszystkich możliwych stron, znalezienie za i przeciw. W artykule zakazane były komentarze lub nawet sugestie, że autor skłania się ku którejś ze stron. Komentarz dopuszczalny był pod warunkiem wyróżnienia boldem, kursywą etc. i zaznaczeniem, że pochodzi od autora, a nie redakcji. Tych zasad trzymała się większość mediów do czasu pojawienia się na rynku tabloidu "Fakt", który zerwał z tymi zasadami. Artykuły w tej gazecie nie przedstawiały faktów dając szansę czytelnikowi na wyrobienie sobie własnej opinii, a zaczęły narzucać własną ich interpretację. To "Fakt" decydował za czytelnika czy polityk miał rację czy nie etc. Jak wykazują badania czytelnicze ponad połowa odbiorców mediów nie rozumie nawet połowy serwowanego im przez dziennikarzy przekazu. Stąd pojawienie się gazety, która mysli za czytelnika i wydaje za niego sądy trafiło na podatny grunt. Sprzedaż "Faktu" wzrastała, a innych mediów spadała. To sprawiło, że tropem F poszedł jego główny rywal "Super Express", a a za nim inne gazety. To dlatego dzisiaj powstają takie taksty jak powyższy. Polaryzacja w polityce sprawiła, że podzieliły się też media. Dzisiaj każde medium jest przez dziennikarzy, polityków i czytelników identyfikowane jako "swoje"/"obce". Czy to źle ? To każdy musi sam ocenić. Ja czytam jedne i drugie wychodząc z założenia, że warto wiedzieć jak świat postrzegany jest przez obie strony. To pozwala niekiedy obezwładnić kogoś jego bronią. Przerabiałem to w stanie wojennym, roznosząc ulotki, nosiłem przy sobie dzieła Lenina. W wolnych chwilach je czytałem. Dzięki temu kiedy mój wykładowca "ekonomii politycznej socjalizmu", po godzinnym wykładzie o kontrewolucji i sensie wprowadzenia przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego, zapytał: retorycznie "- Co innego generał Jaruzelski miał zrobić ?" odparłem: - "Lenin, radził w takich wypadkach rozdać karbiny robotnikom".
Tuesday, June 7, 2011 | Krzysztof Mich

•  @Krzysztof Mich Whow. Glos z Polski odnoszacy sie z szacunkiem do kogos zza oceanu. Nie czesto sie to zdarza zeby ktos merytorycznie rozmawial w ten sposob. Szacunek
Tuesday, June 7, 2011 | Danuta P.

•  Upadek Detroit to nie kwestia ostatnich kilku kryzysowych lat. Detriot to systematyczna destrukcja miasta od ponad 40 lat. Bardzo zly przyklad! Tendencyjny. Detroit to jednak nie Ameryka. Zupelnie tak jak opisywana Praga nie odzwierciedla Warszawy.
Tuesday, June 7, 2011 | Iwona

•  No tak, tylko w Ameryce media są obiektywne. Np. FoxNews i temu podobne badziewia.
Tuesday, June 7, 2011 | ela

•  Trafna polemika! Od długiego czasu w tekstach polskich dziennikarzy pisanych z USA widać brak projesjonalizmu. Iwonie nalezy przypomnieć, że auor wpominając Pragę pisze w kolejnym zdaniu, niedoczytanym przez komentatorkę o tym wlasnie, o czym ona, a eli to w ogole nie wiadomo o co chodzi.
Tuesday, June 7, 2011 | Mateusz

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493