Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Podwyżka podatków w Illinois to najgorsza z możliwych decyzji

Andrzej Jarmakowski|Thursday, January 13, 2011

Wybory
Stanowy Kongres niewielką większością głosów wprowadził drastyczną podwyżkę podatków. Politycy głównie Partii Demokratycznej pod wodzą gubernatora Pata Quinna i Michaela Madigana podjęli najgorszą z możliwych decyzji, za którą mieszkańcy stanu zapłacą zapewne wysoką cenę. Podwyżka podatków nie rozwiąże problemów finansowych stanu, zaś skorzystają na tym wyłącznie firmy przeprowadzkowe. Będą miały pełne ręce roboty przy przeprowadzaniu biznesów do innych stanów, gdzie politycy nie zwariowali jeszcze do końca.

Podjęta decyzja dziwi tym bardziej, gdyż Chicago to jedna ze stolic światowej ekonomii. Na tutejszym University of Chicago wykładało wiele znakomitości tej nauki. W przeszłości z ich wiedzy korzystali wybitni politycy, żeby wspomnieć tylko Ronalda Reagana. Jednym z doradców prezydenta był wykładający także w Chicago w latach 1970-1976 profesor Arthur B. Laffer, autor słynnej krzywej, dowodzącej, że nie można w nieskończoność bezkarnie podnosić podatków. Po osiągnięciu punktu nasycenia wraz ze wzrostem podatków przychody uzyskiwane z tytułu obciażeń wcale nie rosną, ale wręcz maleją. Ronald Reagan dążąc do pokonania kryzysu, korzystając z rad Laffera doprowadził do obniżenia podatków. Na początku lat 80. XX Kongres wprowadził znaczna obniżkę stóp podatkowych, wynoszącą 25% od dochodów osobistych. Obniżka podatków spowodowała, że suma pieniędzy w kasie państwa zamiast zmaleć, wzrosła.

  Niestety politycy Partii Demokratycznej, którzy uznali, że sięgnięcie do kieszeni obywateli jest jedynym rozwiązaniem, najwyraźniej, nie czytają książek, nie znają dorobku chicagowskich luminarzy w tej dziedzinie. Dorobku nie znają, gdyż w ich głowach w powodu pustej przestrzeni najwyraźniej hula wiatr.

  Nikt nie wierzy w zapewnienia polityków, że wprowadzone zmiany mają tymczasowy charakter. Podwyżka podatków wcale bowiem nie spowoduje nagłego przypływu gotówki. W biznesach, które wyniosą się z Illinois ludzie stracą pracę. Doprowadzi to do zmniejszenia wpływów podatkowych, konieczności wypłacania zasiłków dla bezrobotnych. Skutek może być wręcz odwrotny od zamierzonego.

  Bzdurą w sitku jest twierdzenie, że podwyżka podatków w stanie, który w klasyfikacji tworzenia przyjaznej atmosfery dla biznesu zajmuje 48 miejsce w USA było jedynym rozwiązaniem. Stan bowiem nie przeprowadził porządnej reformy systemu emerytalnego pracowników stanowych, który jest jednym z głównych winowajców budżetowej zapaści. Fundusze pracowników do dzisiaj są źle inwestowane, sprawa ta, to w ogóle jeden wielki skandal. Nie jest także prawdą, że wyczerpano możliwości cięć budżetowych. W tej sprawie panuje niezwykły wręcz populizm. Ogromne pieniądze są marnowane i nic w szukaniu oszczędności nie powinno być święte. Na przykład panuje powszechne przekonanie, że należy zwiększać wydatki na szkolnictwo. Tymczasem wraz ze wzrostem nakładów wcale nie idzie poprawa jakości nauczania w szkołach publicznych. Wręcz przeciwnie ostatnie wyniki testów pokazały trend wręcz odwrotny. Wyższe wydatki spowodowały pogorszenie wyników. To nie od ilości pieniędzy zależy jakość edukacji. I tak dalej, i tak dalej, na temat tego jak w Illinois marnuje się pieniądze napisano wiele książek, z których nikt nie wyciągnął żadnych wniosków. Kto ma jednak wnioski wyciągać, prokuratura stanowa dowodzona przez córkę spikera izby?

  Politycy drastyczną podwyżką podatków wcale nie rozwiązali więc problemów. Co najwyżej kolesie polityków dostaną stanowe zlecenia. Normalni ludzie zaś stracą dzięki temu pracę.

  Andrzej Jarmakowski      

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Swietny artykul - nic dodac, nic ujac. I jak zwykle genialne posuniecie demokratycznych "pseudo-ekonomistow". Nie jestem dziennikarzem wiec smialo moge napisac, ze tak glupiego prawa juz dawno nigdzie nie wprowadzono. WI i okoliczne stany zacieraja rece, a przecietny mieszkaniec Chicago juz niedlugo spedzi 4 godziny dziennie dojezdzajac do pracy. Co madra demokratyczna glowa to madra. Co ciekawsze, za dlugo nad tym nie mysleli.
Thursday, January 13, 2011 | Nie demokrata.

•  Zgadzam się, że rezerwy w cięciu wydatków są praktycznie nieograniczone, ale to tez glupia decyzja wyborców, którzy w ostatnich wyborach wybrali Pata Quinna. Co prawda wygrał kilkoma głosami, ale niestety wygrał.
Thursday, January 13, 2011 | podatnik

•  Ten artykul pokazuje czym naprawde interesuje sie Polonia ??... Dwa komentarze tylko... reszte ludu to nie interesuje tylko polozy uszy po sobie i grzecznie zaplaci podatki... bez walki o swoje... matomiast polski cyrk polityczny komentuje sie tutaj na bierzaco z wielka zaciekloscia mimo tego ze nic ztego nie wynika, to puste gadanie niewiadomo po co i do kogo... kazdy ma swoja opinie. Polonio obudz sie i zadbaj o swoje interesy, upominaj sie o swoje, staj sie aktywny w tutejszej polityce, nadchodza wybory Mayora miasta Chicago, czy Polonia Chicagowska ma plan na kogo bedzie glosowac ??? Nalezy na ktoregos konia postawic itd.
Friday, January 14, 2011 | cmok

•  Powoli panie (pani) cmok. Po pierwsze wpis Jarmakowskiego strwierdza prawdę, więc jak z tym polemizować (no chyba że jest sie w związkach zawodowych w których interesie są własnie podwyżki podatków, a nie zwolnienia darmozjadów). Po drugie Polonia wcale tak grzecznie podatków nie płaci, co może potwierdzić każdy wypełniający podatki w Chicago, że już nie wspomnę tych nie wypełniających wcale. Po trzecie o co tu walczyć? Przecież własnie podatki zostały podniesione przez jasnie wybranych, którym zapewni się w niedalekiej przyszlosci ciepłe posadki stanowe. Poczekaj i zobaczysz kto gdzie pójdzie za niedługi czas. Na nowych też się nie będą wyborcy złoscić, bo to przecież nie oni. Koło się zamyka, a wyborca (ten z Polonii) ma mniej kasy. Po czwarte Polonia dba o swoje interesy (i to dobrze) - po prostu się z Chicago (a nawet z Illinois) wyprowadza (Ja w sumie jestem tego przykładem). Z informacji docierających z Chicago wygląda, że niedługo będzie to już "kibuc Chicago" i jednym będzie bardzo dobrze, drugim mniej, a co sprytniejsi się wyniosą z tego raju. Dobrze że jeszcze jest gdzie, chociaż i to wcale nie jest takie pewne...
Saturday, January 15, 2011 | AS

•  Doskonaly artykul. Tylko patrzec jak ludzie zaczna uciekac z Illinois. Czas na przeprowadzke do innego stanu. Uklony i podziekowanina dla demokratow.
Sunday, January 16, 2011 | Niedemokratka.

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493