Łukasz Koszewski / iGol.pl|Friday, October 7, 2011
By dobrze zaprezentować się na Euro 2012, reprezentacji Polski potrzebne jest zgranie. A nic nie zapewni im tego tak, jak starcia z mocnymi przeciwnikami. Taki właśnie cel przyświecał PZPN-owi, który pozwolił „Biało-czerwonym” na wyjazd do Azji. Tam Polaków sprawdzi jeden z najmocniejszych zespołów tamtego kontynentu, Korea Południowa.
Zadanie stojące przed podopiecznymi Franciszka Smudy należy uznać za trudne. Nasz najbliższy przeciwnik, choć jego nazwa brzmi bardzo egzotycznie, już nie raz udowodnił, że w piłkę nożną grać potrafi. Warto przypomnieć, że Koreańczycy są aktualnymi brązowymi medalistami mistrzostw swojego kontynentu. Wypada też zauważyć, że trzecie miejsce na turnieju w Katarze zostało obronie, gdyż cztery lata wcześniej w Indonezji, Malezji, Tajlandii i Wietnamie piłkarze z Półwyspu Koreańskiego również uplasowali się na najniższym stopniu podium.
Teoretycznie w konfrontacji przeciwko podopiecznym Cho Kwang-rae zawodnicy Franciszka Smudy nie powinni mieć zbyt wiele do powiedzenia. Różnica dzieląca obie ekipy w rankingu FIFA jest ogromna. Gospodarze piątkowego starcia plasują się na 29. miejscu, podczas gdy piłkarze znad Wisły muszą zadowolić się 65. lokatą. Również i nazwiska koreańskich piłkarzy oraz nazwy klubów, których barwy reprezentują, robią zdecydowanie większe wrażenie. Bezsprzeczną gwiazdą drużyny jest Park Ji-sung, który na co dzień znany jest z gry w Manchesterze United. Ten jednak w meczu z Polską nie wystąpi z powodu kontuzji. Nie oznacza to jednak, że nie ma go kto zastąpić. Siłą napędową naszych przeciwników są Park Chu-young (Arsenal Londyn), Ki Sung-yueng (Celtic Glasgow) i Koo Ja-cheol (VfL Wolfsburg). Pod tym względem nasi najbliżsi przeciwnicy biją nas na łeb, na szyję. Spośród reprezentantów Polski największe gwiazdy spotkać można w Borussii Dortmund (Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski) i FC Sochaux (Damien Perquis).
Jeżeli przyjrzymy się ostatnio prezentowanej formie, również i tu zyskują Koreańczycy. W ekipie znad Wisły dopiero w ostatnim czasie widać progres. Mogliśmy mieć do nich wiele pretensji podczas czerwcowych potyczek z rezerwami Francji i Argentyny czy sierpniowego starcia z Gruzją. Jednak nadzieję na dobry wynik nie tylko przeciwko naszym azjatyckim rywalom, lecz także na Euro 2012, daje nie najgorsza postawa „Biało-czerwonych” w konfrontacjach z Meksykiem i Niemcami. Więcej dobrego można powiedzieć o graczach Cho Kwanga-rae. Ostatnią porażkę ponieśli oni 10 sierpnia w Sapporo, ulegając 0:3 Japonii. Jednak wcześniej po bezbramkowym remisie z Turcją, zwyciężyli w trzech kolejnych potyczkach towarzyskich, mając za rywali nie najsłabsze: Honduras (4:0), Serbię (2:1) i Ghanę (2:1). Na ich korzyść świadczy również ich postawa w starciach wrześniowych. Podczas gdy my uzyskiwaliśmy remisy z Meksykanami i Niemcami, Koreańczycy walczyli w eliminacjach mistrzostw świata, jakie odbędą się w Brazylii. W dwóch potyczkach zgromadzili cztery oczka po rozgromieniu Libanu 6:0 i remisie 1:1 z Kuwejtem.
Gdyby o zwycięstwie decydować miała statystyka bezpośrednich spotkań, Polacy nie mieliby żadnych szans. Dotychczas obie drużyny naprzeciw siebie stanęły raz. Miało to miejsce 4 czerwca 2002 w Pusan, a stawką spotkania były punkty fazy grupowej mistrzostw świata. Drużyna prowadzona przez Guusa Hiddinka pokonała wtedy zespół Pawła Janasa, a gole w tym starciu strzelili Hwang Sun-hong i Yoo Sang-chul. Jednak w piątek wybrańcy Franciszka Smudy powinni mieć więcej do powiedzenia. Wtedy nasi reprezentanci mierzyli się z najmocniejszym koreańskim składem. W najbliższym starciu swojej drużyny trener Cho Kwang-rae raczej wystawi drużynę rezerwową. Powód? Cztery dni później „Taegeuk Jeonsa” zmierzą się ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi w ramach eliminacji mistrzostw świata. A nie ulega wątpliwości, że ta konfrontacja będzie dla Koreańczyków ważniejsza. A czy rzeczywiście ułatwi to zwycięstwo Polakom? Przekonamy się w piątek.