Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Pierwsza dekada XX wieku dla Azji

Andrzej Jarmakowski|Tuesday, December 29, 2009

Wybory
Kiedy pospacerujemy ulicą Broadway w Chicago w Lincoln Park zauważymy, że w licznych niewielkich knajpkach niemal wszyscy posługują się pałeczkami. Biali i czarni pałaszują wschodnie przysmaki. Azja szerokim frontem wchodzi na światową arenę i to nie z powodu popularnej kuchni.

Dobiegająca końca pierwsza dekada XX wieku chyba ostatecznie pokazała, że do przeszłości zmierza era panowania świata Zachodu. Trwała ona ponad 500 lat i przyniosła dobrobyt, demokrację i poszanowanie praw człowieka oraz bezprecedensowy rozwój badań naukowych. Centrum świata przenosi się na Wschód i to nie tylko z powodu bezprecedensowego rozwoju w Chinach dziwnego państwowego kapitalizmu po raz pierwszy zastosowanego zresztą w Singapurze. Co prawda wcale nie jest pewnym, czy Azja utrwali swoją pozycję. Na razie jednak jest na najlepszej do tego drodze. Jak silna dzisiaj jest Azja pokazał rok 2009.

  Pod koniec roku Chińczycy jak chcieli ograli Amerykanów i swiat na szczycie klimatycznym w Kopenhadze. Bez wielkiego wysiłku osiągnęli wszystko co chcieli. Wcześniej suchą nogą przeszli przez kryzys gospodarczy. Kiedy Zachód walczył z największą od czasów Wielkiej Depresji recesją, Chiny z powodu dramatycznego spadku eksportu znalazły się w niebezpieczeństwie. Jednak rozkręcając do wielkich rozmiarów akcję kredytową pokonali trudności. Spadek tempa wzrotu okazał się minimalny i dzisiaj wygląda na to, że Państwo Środka przegoni Amerykę pod względem wielkości produkcji około roku 2027. Chiny w dużej mierze dyktują swoje warunki, gdyż stały się światowym bankierem. W końcu amerykańscy emeryci dostają swoje wypłaty z systemu social security tylko dlatego, że Chińczycy kupują amerykański dług publiczny. Bez zakupów amerykńskiego długu publicznego system finansów publicznych w USA rozleciałby się w ciągu trzech miesięcy. To między innymi dlatego Chiny kurs własnej waluty utrzymują na nienaturalnie niskim poziomie i nic im zrobić nie można. Od czasów Fenicjan, którzy nie wiadomo po co wymyślili pieniądze, świat jest już tak urządzony, że rządzi ten, kto ma kasę. Tę zaś mają nie tylko Chińczycy, ale generalnie Azjaci z Dalekiego Wschodu.

  Max Weber rozwój kapitalizmu wiązał, w dużej mierze słusznie, z protestancką etyką pracy. Reformacja pozwoliła zrzucić ograniczenia nakładane przez skostniały katolicyzm. Kraje protestanckie stały się motorem rozwoju. Przede wszystkim tam rozwijała się nauka, tworzono nowatorskie rozwiązania społeczne. Jeżeli Max Weber ma rację, to Azjaci są w jeszcze lepszej sytuacji, generalnie nie wierzą bowiem w żadne pozaziemskie cuda. Łaczy ich jedynie wiara w sensowność posiadania zasobnego konta bankowego. Na początku XXI wieku okazało się, że daje im to jeszcze jedną przewagę nad Zachodem.

  Nie ulega wątpliwości, że od czasu zakończenia II wojny światowej serce Zachodu biło w Nowym Jorku. Miasto to stało się nieoficjalną stolicą świata. Serce kapitalizmu zostało poważnie zranione ohydnym zamachem z 11 września 2001 roku. Po takim ciosie ruszyliśmy do boju. Początkowo wszystko szło nie najgorzej. Wkrótce jednak gdzieś w zakamarkach Sadr City i w uliczkach Bagdadu padło marzenie o szybkim stworzeniu modelowej demokracji na Bliskim Wschodzie. Największa potęga militarna ugrzęzła na wiele lat i okazało się, że niewiele zrobić może przeciwko średniowiecznym bojownikom marzącym o stworzeniu światowego Kalifatu. Niezdarny słoń uganiał się za zwinnym zającem ze skutkiem łatwym do przewidzenia. Dodatkowo ponieważ Max Weber i inni zapadli w świadomość ludzi Zachodu religię nie wiadomo dlaczego traktowano jako świętą krowę, o której nic nie można powiedzieć złego. Tak Zachód wdał się w z góry propagandowo przegrane spory o właściwą interpretację koranu i w jałowe dowodzenie, że islam jest religią pokoju. Patrząc na historię trudno jakąkolwiek religie uzać za pokojową, ale te rozważania zostawmy Richardowi Dawkinsowi.

  Te jałowe spory przysłonić miały także brak wewnętrznej siły do długiej okupacji podbitych krajów, braku woli społeczeństw do osiągnięcia ostatecznego zwycięstwa i szybkiego doprowadzenia do spotkania z Allahem wszystkich mających cokolwiek wspólnego ze zranieniem stolicy świata. Więcej intelektualiści Zachodu rozprawiali o „strategii wyjścia”, czyli o tym jak zachować resztki honoru, a nie o tym jak złapać Bin Ladena. Nad Zachodem zaczął roznosić się duch pacyfizmu i ustępstw znany z lat trzydziestych XX wieku. Nie wróży to dobrze na przyszłość.

  Wkrótce Zachód uderzony został po raz drugi kryzysem na rynku pożyczek hipotecznych. Zanosiło się na to od dawna, ale przecież zadufani w sobie politycy nie słuchali dość licznych w sumie ostrzeżeń. Uważano, że paranoja polegająca na wzroście cen nieruchomości około trzy razy szybszym niż inflacja trwać będzie w nieskończoność. Lehman Brothers upadał z nie mniejszym trzaskiem niż wieże World Trade Center. Po tym drugim uderzeniu chyba już wszyscy nawet dumny teksańczyk Carl Rove zrozumieli, że Ameryka nie jest wszechmocna. Okazało sie, że upadek amerykańskiego imperium spowodowany może zostać nie przez terrorystów, przez inne rozmaite zbójeckie reżimy ale przez rozrzutność, lub brak roztropności czyli przez kryzys fiskalny. Bez pomocnej, azjatyckiej dłoni Ameryka nie wyszłaby z tego kryzysu.

  Czy Chiny wraz z innymi krajami azjatyckimi mogą stworzyć alternatywę dla zachodniej demokracji, czy jak twierdzi profesor Naill Ferguson powstanie coś, co on nazywa Chimeryką? Za powstaniem Chimeryki przemawia fakt, że Amerykanie oraz Brytyczycy, czyli ci, którzy mają najwięcej do powiedzenia lubią Chińczyków, Koreańczyków, czy Japończyków z wajemnością zresztą. Amerykę podbija właśnie genialna chińska kompozytorka Angeli Lam. Potrafiła ona połączyć chińską tradycję z wielką klasyką europejską. Powstało coś co facynuje i nosi znamiona wielkości. Jednak odpowiedź na tak postawione pytanie poznamy w ciagu kolejnej dekady. Potem potrzebnych będzie jeszcze kilkaset lat, aby potwierdzić postawione tezy. Nic bowiem nie powstanie szybko i zaraz. Na razie świat przestał być jednobiegunowy. Azja wkroczyła do wielkiej globalnej gry.

  Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Czy to oznacza, ze trzeba isc do chirurga plastycznego i zamowic sobie skosne oczy?
Monday, December 28, 2009 | Mateusz

•  Ciekawe, ale z wnioskami autor bardzo ostrozny. Zgadzam się, ze Angela Lam to zjawisko zupełnie wyjątkowe.
Tuesday, December 29, 2009 | Kryspin

•  Widze. ze autora znowu poniosla fantazja. Dobrze. ze autor chodzi po ulicy Broadway a nie jada w chinskich restauracjach, w ktorych to trzeba wydac troche szmalu a u autora kiepsko z kabza. Tez to dziwne jak autor zimowa pora zaglada przez okna do srodka i wszystko widzi, chociaz strus ma dluga szyje i mialby okropny problem. Jakos dziwakom to wszystko wychodzi. Z tego tez wynika, ze po zaplaceniu ubezpieczen amerykanom, czas pewnie na emigracje do Chin, bo kasa tam duza. Moze wyzsze emerytury i lepsze ubezpieczenia. Dziecinko Kochana, Ciny to bardzo biedny kraj i chyba trzeba tysiaclecia aby tam cos bylo. W Polsce nas tez karmiono w okresie PRL-u, ze coraz to nowsze wskazniki byly w hutach i na kopalniach. Norm bylo wiecej jak wegla i stali a potem byl tylko ocet. Chiny to tez przezyja jak tylko upomna sie o lepsza pensje ludzie, to wtedy tego globalnego towaru dla nich braknie.
Tuesday, December 29, 2009 | Oblakany

•  No wlasnie gdyby kase posiadali amerykanie a nie chinczycy i reszta Azji toby i szanowny autor ja posiadal . A tak pozostaje tylko tesknic rzekomo starymi dobrymi czasami Tekst jest slaby ,niespojny ,powierzchowny .Ma sie wrazenie ze bardziej autorowi doskwiera frustracja nizli proba chlodnej analizy
Tuesday, December 29, 2009 | Jendrek

•  Wręcz przeciwnie. Tekst jest bardzo ciekawie napisany, bardzo dobra analiza. Niespojnie mysla Oblakany i jedrek. Ale to juz z ich innych kiomentarzy widac, ze facetom argumentow brakuje. Chiny moze sa i biedne, ale kase, to oni trzymaja. Oblakany to typowy polski psychol, ktory poza klepaniem zdrowasiek niewiele potrafi. Jak Chiny sa takie bidne to pojedz sobie do Szanghaju. Polska przy tym miejscu, to zapyziala prowincja.
Tuesday, December 29, 2009 | Teresa

•  Znakomita analiza, zwlaszcza doskonaly watek pokazujacy nasza slabosc z powodu stosunku do religii. rzeczywiscie Dalki Wschod nie ma tego problemu. Odwolanie do Dawkinsa trafne. Oblakany nie por raz pierwszy demonstruje, ze niewiele rozumie ze wspolczesnego swiata. na pewno zas nie ma pojecia o ekonomii.
Tuesday, December 29, 2009 | Ireneusz Krzywicki

•  Zadziwia mnie ta dbalosc o kase autora. Wlasnie czytalem w gazecie z Kalifornii a konkretnie z Hollywood. Autor ma sie calkiem niezle wynika z tego. Chwala go z ato, ze wraz i innymi posuneli prace nad scenariuszem filmu o Ianie Flemingu, gdyz byly z tym jakies klopoty. Wsponinaja tez o innym projekcie, ale szczegolow nie podaja. Szczesliwego Nowego Roku
Tuesday, December 29, 2009 | Krystyna

•  Ciekawie autor zauwazyl tworzenie sie "Chimeryki". tego w polskiej publicystyce niemal wogole sie nie zauwaza.
Wednesday, December 30, 2009 | Joachim Pruski

•  To dobrze, ze Jarmakowski spacerujac w Lincoln Park w zimie przy dosc duzym mrozie w stepuje do chinskich restauracji na sikanie. Gdyby to bylo w Polsce gdzie sa platne musialby odlewac sie na eli. a moze w chiperameryce i Chinach i sranie jest za darmo.
Wednesday, December 30, 2009 | Trybuna Ludu

•  Ciekawe, ze niektorzy zauwazyli tylko jedno zdanie i to wcale nie najwazniejsze dotyczace restauracji. Widac taki Trybuna Ludu nie potrafi czytac tekstu ze zrozumieniem.
Wednesday, December 30, 2009 | Teresa

•  Stara idiotka Teresa porownuje miasto (Shangaj) do kraju (Polski) i udaje madra. Moskwa tez byla i jest pieknym miastem i to tylko w niektorych miejscach i jakos nikt nie porownuje bylego ZSRR do bogatych krajow. Idiotka Tereska zalozy sobie zlota klape klozetowa w drewnianym wychodku i bedzie udawac krolowa.
Wednesday, December 30, 2009 | Zygi

•  Pomijam epitety w stylu idiotka, ale jezeli chodzi o wiek, to mam 31 lat, nie jestem wiec taka stara.
Wednesday, December 30, 2009 | Teresa

•  czego czepia sie taki Zygi? czy twierdzi, ze Chiny nie maja znaczenia? Jezeli tak mysli, to znaczy ze jest slepy!
Wednesday, December 30, 2009 | Tadeusz

•  Trudno wyobrazic sobie, aby facet podpisujacy sie jako Oblakany pisal sensownie. Rzedczywiscie jest Oblakany.Trafnie ocenia sam siebie.
Wednesday, December 30, 2009 | Tadeusz

•  Nie martw sie Teresa. Nie jestes pewnie idiotka. Moze wolniej myslisz. Natomiast masz dobry wiek i przez to mozesz byc fajna dobrze prezentujaca sie dupa i nie tylko.
Wednesday, December 30, 2009 | Perla w koronie

•  Nino śwat u wielu komentatorów jak na przyklad u perły w Koronie widać jakaś zawiść i frustrację. Ciekawe z czego to wynika.
Wednesday, December 30, 2009 | Wojtek

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

katalog stron internetowych
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493
---