Bartosz Grzelak / iGol.pl|Tuesday, October 11, 2011
Reprezentacja Polski wygrała z Białorusią 2:0 w towarzyskim meczu rozgrywanym w Wiesbaden. Strzelcami bramek dla drużyny prowadzonej przez Franciszka Smudę był duet z Dortmundu, czyli Jakub Błaszczykowski oraz Robert Lewandowski. To już trzeci mecz z rzędu, w którym obaj zawodnicy zdobyli po golu dla reprezentacji.
Polacy od początku ruszyli do ataku. Wysoki pressing sprawiał, że szybko przejmowaliśmy piłkę. Szczególnie dobrze w odbiorze spisywał się Eugen Polanski. Pierwszą dobrą okazję zakończoną strzałem nasza reprezentacja stworzyła w 13. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Piszczka głową niecelnie uderzał Peszko.
W 20. minucie spotkania pierwszy i w zasadzie jedyny w tej części gry strzał oddali Białorusini. Z lewej strony do środka schodził Kornilenko, który zdecydował się uderzyć sprzed linii pola karnego. Futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką, ale jej lot kontrolował Łukasz Fabiański.
Po chwili mogliśmy objąć prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Mierzejewski. Na krótkim słupku znalazł się Perquis, który oddał strzał głową. Uderzenie obrońcy reprezentacji Polski minęło jednak długi słupek bramki strzeżonej przez Żewnowa.
Już kilkadziesiąt sekund później podopieczni Franciszka Smudy stworzyli kolejną dobrą okazję. Po wymianie w środku pola piłkę upadając dogrywał Polanski. Zrobił to na tyle dobrze, że ta trafiła wprost pod nogi Adriana Mierzejewskiego. Jednak pomocnik Trabzonsporu, będąc oko w oko z białoruskim bramkarzem, nie popisał się, przenosząc futbolówkę ponad poprzeczką.
Skuteczność Mierzejewskiego na kolana nie powala, ale trzeba przyznać, że stałe fragmenty zawodnik ten wykonuje wyśmienicie. Po jego kolejnym zagraniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzał Wasilewski, lecz na miejscu był Żewnow, który wyłapał strzał piłkarza Anderlechtu.
Ambitnie grający Polacy mogli cieszyć się z bramki w 31. minucie, kiedy to po długim podaniu od Polanskiego, futbolówkę w siatce umieścił Błaszczykowski. Kapitan naszego zespołu przyjął piłkę na klatkę piersiową, po czym stojąc plecami do bramki zwodem zmylił jednego z obrońców. Mając na plecach drugiego z białoruskich stoperów nasz skrzydłowy obrócił się i lewą nogą wpakował futbolówkę do bramki.
W pierwszej połowie mogliśmy zdobyć jeszcze jednego gola. Po dośrodkowaniu Mierzejewskiego do zagranej głową piłki doszedł Perquis. Zawodnik francuskiego Sochaux starał się strzelać przewrotką, ale ta próba była całkiem nieudana i pierwsza część gry zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem reprezentacji Polski.
W drugiej odsłonie spotkania Polacy nie forsowali tempa. Nadal byliśmy stroną przeważającą, ale nie stwarzaliśmy aż tylu bramkowych sytuacji, co w pierwszej części gry. W 57. minucie zakotłowało się za to pod naszą bramką. Do wybitej przed pole karne piłki dopadł Kulczij, ale atakowany przez trzech Polaków uderzył niecelnie.
Na drugą w tym meczu bramkę musieliśmy czekać do 69. minuty. To właśnie wtedy lewą stroną uciekł Peszko, który patrząc w pole karne dojrzał niekrytego Roberta Lewandowskiego. Jemu też zagrał piłkę. Najlepszy strzelec kadry Franciszka Smudy nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Napastnik Borussii dokładając nogę posłał piłkę między nogami białoruskiego bramkarza.
Kolejną doskonałą sytuację w tym meczu Lewandowski miał po upływie 77. minut gry. Polacy uśpili nieco rywala wycofując futbolówkę do tyłu. Wawrzyniak dojrzał jednak dobrze ustawionego napastnika i zagrał mu prostopadłą piłkę. „Lewy” znalazł się sam na sam z golkiperem naszych wschodnich sąsiadów, ale tym razem przegrał z nim pojedynek.
Białorusini mogli jeszcze zdobyć gola na pięć minut przed końcem meczu, ale po podaniu… Sławomira Peszki futbolówki do bramki nie potrafił posłać Voronkow.
W końcówce Polacy nie forsowali tempa, spokojnie utrzymując się przy piłce i wyczekując ostatniego gwizdka. Mimo że Białoruś nie należy do światowej czołówki, to godny uwagi jest fakt, że po raz pierwszy od dawien dawna nasza defensywa z Marcinem Wasilewskim i Damienem Perquisem na pozycji stoperów nie popełniła większych błędów. Coraz lepiej wygląda także gra ofensywna. Spotkanie z Białorusinami było kolejnym pojedynkiem, w którym Polacy zdobyli dwie bramki. Ponadto podopieczni Franciszka Smudy stworzyli sobie jeszcze kilka dogodnych okazji do podwyższenia wyniku. Miejmy nadzieję, że progres poczyniony przez naszą reprezentację będzie widoczny w kolejnym spotkaniu z Włochami.