Paris Hilton lepiej rozumie demokratyczne standardy od Ludwika Dorna
Julian Traczykowski|Monday, June 15, 2009
Wiem, iż nie jest to sprawa wagi państwowej. Można nawet powiedzieć, zupełnie bez znaczenia. Jednak zwróciłem na nią uwagę z powodu- moim zdaniem – nagannego zachowania byłego marszałka sejmu i wicepremiera oraz ministra, a obecnie posła - samotnego strzelca Ludwika Dorna, który zjadł sushi ze Zbigniewem Ziobro. Nie interesuje mnie samo spotkanie i rozmowa dwóch niegdyś ponoć skłóconych polityków. Uwagę moją zwróciła otoczka tego wydarzenia, a przede wszystkim wypowiedzi samego Ludwikan Dorna, dotyczące namolnych dziennikarzy, którzy przykleili się do polityka oraz samochodu straży miejskiej, którym Dorn uciekał przed wścibskimi fotoreporterami.
Aby lepiej zrozumieć o co chodzi najlepiej przenieść się, choćby na chwilę na przykład na Rodeo Drive w Beverly Hills. Na ulicy tej swoją siedzibę znalazło wiele luksusowych sklepów odwiedzanych przez polityków i gwiazdy Hollywood. Jak ma się nieco szcześcia spotkać można w sklepie lub na chodniku osoby znane i lubiane. Nic dziwnego, że w takim miejscu zawsze zauważymy dużurujących paparazzi, często znacznie bardziej namolnych od polskich dziennikarzy. Podejrzewam, iż Dorn nie wie, co to znaczy namolny paparazzi. Kiedy jednak osoba publiczna, znana i lubiana decyduje się na spacer po Rodeo Drive liczyć musi się, że będą ją fotografować, pytać i w ogóle zaczepiać. Mimo to wiele gwiazd i gwiazdeczek jakoś z tym żyje i spokojnie spaceruje, wchodzi do sklepów, nie zwracając uwagi na dziennikarzy. Czasami znani i lubiani staną na chwilę, aby spragnieni fotoreporterzy mogli nasycić ciekawość swoich obiektywów.
Jak już wspomniałem bywa, że czasami paparazzi zachowują się namolonie, jak ostatnio, gdy na zakupy pojechała Paris Hilton. Dziewczyna zachowała jednak wyjątkowy spokój, nie dała się sprowokować do żadnej awantury. Paris wie bowiem, że na chodniku mogą ją fotografować do woli, podobnie jak prezydenta i każdego innego. W Los Angeles gwiazdy o mniejszej cierpliwości niż Paris Hilton wielokrotnie zgłaszały postulaty uregulowania prawnego. Postulowano, aby fotoreporterzy nie mogli zbliżać się do obiektów swojego zainteresowania na mniej niż 15 stóp. Wszystkie projekty przepadły, gdyż ostatecznie dochodzono do wniosku, że naruszałoby to swobodę i wolność mediów. Tak już bowiem jest, iż w demokratycznych krajach dziennikarze mają prawo obserwować co robią gwiazdy i politycy. Nie ma znaczenia, że obserwowanym to często nie na rękę.
Popatrzmy teraz na Ludwika Dorna, który opisywał zdarzenie w magazynie 24 Godziny nadawanym przez stację TVN24. Ludwik Dorn przyznał, iż czuł się zagrożony z powodu obserwacji prowadzonej przez namolnego dziennikarza. Ponieważ obserwacja prowadzona była w miejscu publicznym dziennikarza jedynie spisała policja. Spisanie jest formą szykany i to oczywiste. Następnie Dorn samochodem straży miejskiej uciekał przed prasą. Samochód dowiózł go do szpitala, gdzie jednak znowu natknał się na fotoreporterów, którzy sfotografowali go w służbowym miejskim pojeździe, a potem jak wchodził pałaszować sushi z Ziobro. To, co w tej sytuacji jest nienormalne, to fakt, iż Dorn uważał, iż spisywanie dziennikarzy przez policję jest normalne, jak I korzystanie z miejskich samochodów. Wkońcu uciekał, aby go nie widziano. Paris Hilton,która spokojnie czekała przed sklepem, aż zainteresowani zrobią zdjęcia I potem spokojnie weszła do środka znacznie lepiej rozumie demokratyczne standardy.
Ludwikowi Dornowi polecałbym wakacje w Beverly Hills. Co prawda na Rodeo Drive pies z kulawą nogą na niego nie spojrzy, chyba, że TVN przyśle swoją ekipę. Jednak może były marszałek sejmu nauczyłby się obserwując inne zdarzenia, że fotoreporterów policja nie spisuje, ani nie utrudnia im pracy. Jeżeli gwiazdom puszczają nerwy, a czasami sie to zdarza, to raczej one mają problemy, a nie fotoreporterzy tabloidów. Może to wszystko mało ważne, ale jednak pokazuje jak różnie można interpretować podstawowe prawa. Na razie pod tym względem Ludwik Dorn Paris Hilton do kostek nie dorasta.
Julian Traczykowski