Ostatecznie zadecydują wyborcy
Andrzej Jarmakowski|Monday, April 6, 2009
Podczas ostatniego szczytu NATO nowym sekretarzem generalnym Sojuszu został premier Danii A. Rasmussen. To doświadczony polityk, doskonale znany w Europie, zwolennik bliskiej współpracy Europy ze Stanami Zjednoczonymi. Rasmussen jako premier Danii poparł Stany Zjednoczone w konflikcie z Irakiem. Przewodząc Unii Europejskiej w 2004 roku odegrał wybitną rolę w negocjacjach z Polską w sprawie naszego członkostwa w Unii. Uchodzi za polityka życzliwego Polsce. Trudno się zresztą dziwić. Danię zwłaszcza z północną Polską łączą bliskie relacje gospodarcze. Od czasu kiedy Rasmussena poparła Ameryka i inne największe kraje NATO jego nominacja była przesądzona mimo zapowiedzi oporu ze strony Turcji. Turcy chcieli coś tam ugrać, ale także nie zamierzali Rasmussena blokować zbyt długo.
Dziwne, że w Polsce przy okazji szczytu nikt nie zastanawiał się jak wyglądać będzie przyszłość NATO, jak na przykład można pomóc Sojuszowi w operacji w Afganistanie. Niemal cała uwaga mediów i polityków poświęcona została kolejnej awanturze między rządem a prezydentem. Otóż nie mam zamiaru rozpatrywać kto w tym sporze miał rację, kto ustalił jaką instrukcję i kiedy ją wysłał mailem lub faxem. Nie chce mi się także słuchać o tym co minister powiedział prezydentowi, jakie kawały opowiadał podczas lotu samolotem, ani czytać takiej czy innej notatki. W gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia. Nie chce mi się także komentować zachowania prezydenta, który z wielkim zapałem opowiadał Obamie po polsku jak ważne są dla niego stosunki z USA. Tyle tylko, że było to już po spotkaniu i bez tłumacza. Tak samo nie chce mi się słuchać o telefonach pana prezydenta o pierwszej w nocy. Nie chcę tej żenady.
Jeżeli dzisiaj dyplomaci wysyłają raporty z Polski, to muszą zauważyć, że Polska to przedziwny, śmieszny kraj, że jedynym tematem jest tam rozważanie czy premier lub prezydent zrobił swojemu konkurentowi „kuku”. Polska wygląda w tych raportach na paranoiczny kraik rządzony przez jakiegoś XIX wiecznego afrykańskiego kacyka. Politycy nie potrafią uzgodnić stanowiska w żadnej sprawie, a co szczyt, to afera i pewność, że prezydent podkreśli ważność swojego urzędu.
Mieliśmy niedawno szczyt NATO, w Polsce obserwowaliśmy natomiast Szczyt Wszystkiego. Szczyt nieudolności, czasy bełkotliwych notatek informujących, że coś tam chciano ugrać, choć gry nie prowadzono i nowych standardów, kiedy to politycy bezpośrednio telefonowali do audycji telewizyjnych i opowiadali o swojej ważności, jak uczynił to prezydencki minister Kownacki.
Niektórzy w trakcie awantury zauważali, że czas powrócić do rozmowy na temat ustroju państwa i podziału kompetencji, a więc zmiany konstytucji. Nie sądzę, aby zapisami w konstytucji można uregulować możliwość współpracy. Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest wybranie takich polityków, którzy będą potrafili się dogadać. Innego rozwiązania tego problemu nie ma. Decyzja należy wyłącznie wyborców, a pierwsza okazja to wybory prezydenckie.
I jeszcze jedno, co z amerykańskiej perspektywy wydaje mi się ważne. Nie podoba mi się gra na zwlekanie w tej konkretnej sytuacji. Motywy tureckiego sprzeciwu wynikały z zanegowania podstawowych wartości jakie niesie demokracja. Ustawianie się w tym szeregu wydaje mi się dziwne i raczej nie pomagające ugraniu czegokolwiek.
A tak naprawdę, to nie ma oczym mówić. Wyszła kompromitacja, czyli było jak zawsze.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• O Kaczynskim pisac sie juz nie chce. Narobil glupot tyle, ze szkoda gadac. Co miala znaczyc jego konferencja gdzie opowiadal o telefonach i innych bzdurach. Tusk ostatnio stara sie dorownac - niestety Kaczynskiemu. Same zle decyzje. Zaczelo sie od Czumy i teraz brnie w bagno.
Monday, April 6, 2009 | wojtek
•
Sytuacje, które były, są i będą na linii prezydent-premier pokazują dobitnie, że już czas najwyzszy zmienić polską konstytucję. Obecna konstytucja oznacza rozmycie władzy i uprawnień. I wieczne kłotnie o kompetencje.
Z jednej strony mamy zapis, że to prezydent jest najwyższą osobą w Polsce, z drugiej strony mamy zapis, że to rząd prowadzi politykę wewnętrzną i zewnętrzną.
I upierdliwy Kaczyński wykorzystuję tę sytuację aż do bólu z oczywistą szkodą dla Polski.
W nowej konstytucji rola prezydenta powinna być zmniejszona do minimum, Mógłby np. odsyłać do Trybunału Konstytucyjnego niezgodne z prawem ustawy. Być strażnikiem prawa i konstytucji, ale nie stroną w konfliktach politycznych.
Monday, April 6, 2009 | west
• Tyle tylko,, ze zmiana konstytucji to droga przez meke i w tej chwili zupelnie nierealna.
Tuesday, April 7, 2009 | krzysztof54