Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Opozycja jak zwykle nie na temat

Andrzej Jarmakowski|Monday, December 12, 2011

Wybory
Poniedziałkowa reakcja rynków pokazała prawdziwość słów wypowiedzianych przez premiera Donalda Tuska po zakończonym unijnym szczycie w Brukseli, iż przyjęte ustalenia nie wystarczą do uspokojenia sytuacji. Niepokój wrócił na giełdy i rynki walutowe, co natychmiast odbiło się na notowaniach nie tylko złotego. Niepokój powrócił także z powodu reakcji polityków. „Jezus Maria, oni w ogóle mówią nie na temat” – powiedział jeden z analityków.

O tym jak bardzo współczesnej ekonomii nie rozumieją politycy świadczą jednakowo reakcje w Polsce, Wielkiej Brytanii, czy USA, gdzie Kongres nie potrafi osiągnać porozumienia w prostej wydawałoby się sprawie ulg podatkowych.

    W Polsce natomiast po szczycie wybuchła idiotyczna w gruncie rzeczy debata na temat rzekomego ograniczania suwerenności poprzez przyjęcie unii fiskalnej. Polska godząc się na wstąpienie do Unii, rezygnując z bardzo niewelkiej części swojej suwerenności na rzecz dobra wspólnego dokonała ogromnego skoku cywilizacyjnego. To w sumie bardziej rzekome, niż rzeczywiste ograniczenie suwerenności niosło ze sobą dobro i ogromne fundusze na rozwój. Mówienie więc dzisiaj o rzekomej katastrofie z tego powodu nie znajduje pokrycia w faktach.

    Trudno także zrozumieć załamywanie rąk nad ewentualnym wkładem Polski do funduszu stabilizacyjnego. Owe 6 miliardów euro to raptem 11.2% rezerw dewizowych Narodowego Banku Polskiego. Użycie tych pieniędzy jako gwaranta ewentualnej stabilizacji wydaje się dobrą inwestycją, gdyż Polska odnosi znacznie większe korzyści z przynależności do europejskiej wspólnoty.

    Oczywiście jak zwykle najważniejsze jest to, o czym politycy nie mówią, a ekonomiści doskonale sobie zdają sprawę i wiedzą, że rok 2012 przyniesie burzę na pokładzie. Nie trzeba być szczególnie biegłym w matematyce, aby wyliczyć, że w 2012 roku tylko potrzeby pożyczkowe państw tworzących OECD wyniosą nieco ponad 10 bilionów dolarów. Z tej sumy około 1.3 biliona pożyczy Ameryka. Problem w tym, że na rynku nie ma owych 10 bilionów i państwa mogą mieć ogromne kłopoty ze sprzedażą obligacji. Niedobór gotówki powodować będzie wzrost oprocentowania i pożyczanie na krótki termin na niekorzystnych warunkach, co wpędzać będzie pożyczających w spiralę długu. Pewnie Ameryka, trochę z powodów irracjonalnych zachowań rynku jeszcze upchnie swoje obligacje, ale inne zwłaszcza europejskie kraje mogą mieć spore kłopoty.

    O tym jak jest naprawdę będzie można przekonać się już w styczniu 2012 roku, kiedy Włochy będą musiały pożyczyć grubo ponad 100 miliardów euro, aby spłacić stare długi. Od tego, czy znajdą się chętni na zakup włoskich papierów i jeśli ich nie zabraknie, od wysokości oprocentowania obligacji, zależeć będzie bardzo wiele. Można wyobrazić sobie scenariusz, w którym po nieudanych aukcjach włoskich obligacji, trzeba będzie w trybie pilnym zwołać kolejny unijny szczyt w celu podjęcia znacznie bardziej radykalnych środków. Szczyt taki odbywałby się już przy groźnych pomrukach rynku.

    W poniedziałek 12 grudnia rynek uzmysłowił sobie, że tak na dobrą sprawę załatwiono niewiele, a na pewno nie rozwiązano problemu zadłużenia. Ktoś zapyta, co włoskie problemy ochodzą Polskę, czy inne kraje? Ano obchodza, gdyż Polska też w takiej sytuacji może mieć kłopoty ze sprzedażą swoich papierów i ze wzrostem ich oprocentowania.

    Prowadzenie więc dyskusji o rzekomej utracie niepodległości jest typowym odwracaniem kota ogonem.  Ma to miejsce w sytuacji, gdy konstrukcja całego gmachu ciagle nie jest zbyt solidna, gdy budowane wsporniki mogą okazać się zbyt słabe. Ta zastępcza dyskusja może jedynie utwierdzać w przekonaniu, że decydenci to ludzie nieodpowiedzialni, niezdolni do podejmowania trafnych decyzji, nie rozumiejący współczesnego świata.

    Trudno zrozumieć co do kwestii niepodległości ma przestrzeganie finansowej dyscypliny i ewentualna kontrola w tym zakresie. Przecież ona istnieje już dzisiaj zarówno w Polsce jak i USA, czy nawet Wielkiej Brytanii. Przecież S&P, Moody’s, Fitch dokładnie badają stan finansów i wyrażają często swoje bardzo niepochlebne opinie. Przecież to nie Jarosław Kaczyński, ale Jon Doe w S&P już dzisiaj decyduje o tym, czy Polska będzie miała kłopoty z pożyczeniem kasy, czy nie. I to wcale nie świadczy o tym, że Polska traci niepodległość. Decyzje bowiem może podejmować jakie tylko zechce. Tyle tylko, że potem musi ponosić również ich konsekwencje. S&P po odrzuceniu reform zaproponowanych przez rząd, może rating obniżyć. I co? Po przybyciu miliona nowych bezrobotnych panowie Kaczyński i Śniadek wezmą ich na swoje utrzymanie, czy zorganizują kolejny marsz w obronie niepodległości, bo ktoś wtąca się w ich sprawy? Na te agencje nie ma się co obrażać, gdyż ich opinie są zabezpieczeniem dla kupujących, a nie sprzedających, każda transakcja zaś posiada dwie strony.  

  Ani debata w Izbie Gmin, gdzie premier David Cameron tłumaczył się ze swojego weta, ani wyjątkowo głupia postawa polskiej prawicowej opozycji nie przybliżają do rozwiązania kryzysu. Mówią o sprawach zastępczych, mało istotnych, wyimaginowanych, gdyż na żadnym cmentarzu nie chowają niepodlełości. Problem jest zupełnie innej natury. W połączonym systemie światowych finansów trzeszczy. Chorego jeszcze nie chowają, ale jego stan ciągle nie jest zadawalający. Choroba może skończyć się różnie, a w przypadku negatywnego scenariusza powstanie zupełnie nowa sytuacja i żadne marsze nie pomogą. Mogą co najwyżej śmieszyć. Przecież każdy swoje głupoty może robić. Niepodległości więc aż nadto.

    Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Autor najwyraźniej jest opłacany przez wielkie korporacje, broniące obecnego niesprawiedliwego systemu. J.P. Morgan i inni pilnują, aby 99% musiało ponosić koszty kryzysu spowodowanego przez 1% bogaczy
Monday, December 12, 2011 | Wanda - Occupy Chicago

•  Autor ma najwyrazniej marksistowska edukacje.Chce zyc na kredyt i pozyczac,a nie zarabiac rozwijajac gospodarke.
Monday, December 12, 2011 | wiesniaczka

•  Wyjatkowo glupi i antypolski komentarz.Chyba,ze jest sie skryba do wynajecia?
Monday, December 12, 2011 | cuma

•  Wie.sniaczka chyba nie czymala tekstu, albo nie rpozumie co pisze. Przeciez autorowi wyraznie chodzi o ograniczenie wydatkow, wiec nie zycie na kredyt. Opisanie rzeczywistości, czyli potrzeb pozyczkowych. a tak jest w rzeczywistosci nie jest marksizmem. Za to wiesniaczka i cuma to typowi marksisci, czyli kretyni.
Monday, December 12, 2011 | Jur23

•  Oddanie kontroli polskich finansów, w tym wydatków ( w tym na obronność) Niemcom, to według pana Andrzeja nic takiego, suwerenność Polski nie ucierpi, może nawet zyska. O co ten krzyk, o jakieś głupie ponad 10 miliardów euro (a nie 6 mld.-sic!) dla Polski. Powinna Polska stać się przykładem dla Europy i dać 100 mld euro, a co, tylko skąd je brać ? Durny jesteś jak but!
Tuesday, December 13, 2011 | Jarun

•  Jur23 ty niczego nie rozumiesz, więc zamknij mordę!
Tuesday, December 13, 2011 | Andrzej z Hamburga

•  Jur23,Ty jestes kretynem do kwadratu i na dodatek niesamowitym prymitywem,przypadek beznadziejny,nieuleczalny.Co najgorsze Ty o tym jeszcze nie wiesz.
Tuesday, December 13, 2011 | wiesniaczka

•  Zgadzam sie z autorem w 100 %. W koncu dobry artykul i na temat !!! Oczywiscie ze najwiekszym problemem jest katastrofalny stan gospodarek calego swiata. Uwazam ze Polska powinna patrzyc najpierw na swoj interes a pozniej na interes Swiata. Nie wiem jeszcze co kombinuje Cameron ale z boku wyglada on na meza opatrznosciowego dla swoich rodakow ktorzy przyklasneli mu w tej decyzji odseparowania ich od bezsensownej polityki Eurolandu. Po co te wszystkie dodatkowe umowy jak wszelkie pulapy zadluzen i inne funkcjonuje juz od lat. Wystarczy tylko je przestrzegac. Problem tylko w tym ze nikt sie nimi nie przejmuje. Wszystkie prawie kraje UE maja nadmierne zadluzenie, Grecja ma najwieksze ale kto sie tym przejmowal ze ten kraj nie powinien nigdy zostac przyjety do UE. Goldman Sachs pieknie przygotowal ten kraj na no wydarzenie i nadmuchal wszystkie mozliwe dane ekonomicznie maksymalnie. Teraz dwoch premierow, tez zreszta z wyzszej polki od Goldmana Sachsa, nie wybranych przez lud ale z nadania "ratuja" upadajace tam gospodarki ( Wlochy,Grecja). Problemem sa wielkie swiatowe banki. To one graja w kasynach zwanych gieldami na calym swiecie za nasze pieniadze i naszych prawnukow. Jezeli wygraja to fajnie ale jak nie, to glupie, czytaj siedzace u nich w kieszeni rzady zorganizuja nastepny bailout. Problem jest teraz taki ze banki przegiely i doprowadzily do konwulsji organizmu na ktorych pasozytowaly. Teraz ratowac trzeba cale panstwa. Jedynym liczacym sie graczem do takich operacji pozostal Fed. ECB nie ma uprawnien do drukowania pustych pieniedzy na taka skale a Europejski Fundusz Stabilizacyjny nazbieral raptem 5 milionow EUR. Zabraklo wiecej frajerow na zrzutke. I w takiej sytuacji gdy szansa przezycia Euro to 50/50 polski, nadgorliwy rzad chce jak najszybciej dolaczyc do konajacej wlasnie strefu Euro z tymi nedznymi 10 bilionami o ktore tyle jest sporow. Pierwsi szefowie krajow wschodniej Europy oswiadczyli bardziej lub mniej oficjalnie ze nie beda trwonic pieniedzy na "ratowanie" strefy Euro bo to sa wyrzucone w bloto pieniadze. Premier Polski, niewazne juz z jekiej partii twierdzi inaczej.
Tuesday, December 13, 2011 | Dymian

•  To jest dopiero zakłamanie autora. Twierdzi on cyt: " Trudno także zrozumieć załamywanie rąk nad ewentualnym wkładem Polski do funduszu stabilizacyjnego. Owe 6 miliardów euro to raptem 11.2% rezerw dewizowych Narodowego Banku Polskiego. Użycie tych pieniędzy jako gwaranta ewentualnej stabilizacji wydaje się dobrą inwestycją, gdyż Polska odnosi znacznie większe korzyści z przynależności do europejskiej wspólnoty." Po pierwsze: nie 6 miliardów, a ponad 10 mld, mówi się o 15 mld z rezerw, gdyż pozostałe państwa Europy Wschodniej nawet te 35 mld nie wyłożą. Jeden miliard to jeden tysiąc milionów. 10mld euro to 13 mld i 200 mln $. Załóżmy, że Rząd polski, polskim przedsiębiorcom daje po milion dolarów na rozkręcenie biznesu. Ponad 13 tysięcy ludzi dostaje milion dolarów czyli 3,5 mln złotych na prowadzenie (dokapitalizowanie) lub rozkręcenie prywatnego biznesu. Niech każdy zatrudni tylko 5 osób, to jest 65 tys. ludzi -schodzi z bezrobocia i zasiłku i zaczyna płacić podatek dla państwa. Tymczasem pan Jarmkowski mówi nam tak: jak Polska da te głupie miliardy, czyli niby pożyczy to stanie się bardziej pewna i wiarygodna, ba, po pewny czasie...bogatsza. To jest dopiero hipokryzja albo durnota do potęgi. "Dobra inwestycja" według Andrzejka to pozbycie się pieniędzy. Podać panu numer mojego konta? Niech pan wpłaci na nie swoje oszczędności. Zapewniam pana, że to dobra inwestycja i zwrócę panu z nawiązką ! Jeżeli pan chce wpłacić miliard dolarów, to ja zdobędę gwarancję swojej uczciwości od samego papieża z błogosławieństwem.
Wednesday, December 14, 2011 | Jarun

•  Oj Dymian.Cos Ci sie pojebalos.Jesli zgadzasz sie z autorem,to co wszystko dalej nabazgrales to wierutne bzdury.Mysl troche,myslenie ma przyszlosc.
Wednesday, December 14, 2011 | czuwaj

•  Do Polaków mieszkających w Chicago przed świętami Bożego Narodzenia, kieruję słowa" kardynała tysiąclecia", St. Wyszyńskiego : " Na każdym kroku walczyć będziemy o to, aby Polska Polską była. Aby w Polsce po Polsku się myślało".
Wednesday, December 14, 2011 | Jarun

•  Dziekuje ci czuwaj za merytoryczne uwagi. Pani w piatej klasie szkoly podstawowej uczyla bande gowniarzy ze rozmowa, dyskusja, wymiana zdan polega na wymianie informacji. Dziekuje ci czuwaj za twoje trafne kontrargumenty. Wszystkie twoje uwagi poparte szczegolowymi faktami oczywiscie przeanalizuje ale jest ich zbyt duzo zeby cos w tej chwili ci odpowiedziec.
Wednesday, December 14, 2011 | Dymian

•  Mam wielka prosbe do Redaktora Naczelnego tego portalu. To jest wielka sprawa: National Defense Authorization Act (NDAA) w ktorym zawarty jest bardzo niepokojacy paragraf o pozwoleniu rzadowi na aresztowanie i przetrzymywanie ludzi w areszcie na czas nieokreslony i bez powodu. I to nie podejrzanych o terroryzm cudzoziemcow ale przede wszystkin obywateli swojego krau. Uprzejmie prosze o przeanalizowanie tej sprawy i poinformowanie czytelnikow o wynikach sledztwa.
Wednesday, December 14, 2011 | token

•  Jarun ładnie i pięknie napisane,ale jest jedno ale , zapomniałeś o zbycie.Produkować można jednak trzeba mieć również zbyt. Rozpad Unii może, ale nie musi spowodować, podobnie ,jak w ostatnich latach PRL-u , embargo jakie zostało nałożone na Polskę przez USA .
Wednesday, December 14, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny

•  Unia Europejska bez granic i z wolnym handlem potrzebna jest jak najbardziej. I to wszystkim krajom tego rejonu !!! Natomiast wspolna waluta to juz krok za duzo. Prawdopodobnie tylko Niemcy i Francja moga nalezec do takiej unii, reszta krajow jest zbyt od nich oddalona. Gdyby Grecja miala dalej swoje drachmy zaczelaby kilka miesiecy temu produkowac je w tak duzej ilosci ze hiperinflacja zlikwidowalaby praktycznie ich dlugi. Po kilku latach kraj zyjacy z turystyki dochodzi do siebie poniewaz wczasy tam staja sie smiesznie tanie i wszyscy tam leca poopalac sie na plazy. Natomisat w sytuacji obecnej Grecja ciagnie za soba cala Unie monetarna bo przeciez Euro produkowac nie moze.
Wednesday, December 14, 2011 | Dymian

•   baba-jaga- gad z patologicznej rodziny -Nomen omen, nawet nie wiesz o czym piszesz (o czym mówisz!) Państwa Unii Europejskiej wyparły nas z wschodnich rynków. Jesteśmy według rosyjskich statystyk piątym w tym roku partnerem handlowym Rosji w UE - po Holandii, Niemczech, Włoszech i Francji. Rozumiesz tępa babo, że taka Holandia nas wyparła w handlu z Rosją! Jakie embargo zostanie nałożone na Polskę po rozpadzie Unii Europejskiej i kto miałby je nałożyć? Weź się babo za gary, zrób na święta: barszczyk z "uszkami", makowiec, rybę "po grecku" ,a nie siedzisz i walisz durnoty w klawiaturę.
Thursday, December 15, 2011 | Jarun

•  Jarun ,zdaje się ,że To Ty uważasz się za zbawcę Europy ,a zwłaszcza Polski .Ciekawe ,że sprawę widzisz jednostronnie a wszystkich innych traktujesz jak bezmózgowców.Napisz diagnozę w sprawie Polski wychodzącej z unii ,Polski bez własnego przemysłu ,skłóconych z Rosją (bo wiadomo jak wyglądają stosunki na dzień dzisiejszy )zadłużoną nie tylko przez rząd ,ale przez tysiące obywateli mających wieloletnie kredyty (młodzi ,mający rodziny ) ,nie posiadających własnych źródeł energii ,komponentów do produkcji a inwestorzy zagraniczni w popłochu opuszczających kraj .Myślę ,że napiszesz o bogactwie ,którym ma być gaz łupkowy ( ciekawe jak będzie wyglądało środowisko i dostęp do wody pitnej ) .Pisz i myśl ,że barszcz z uszkami to jedyny temat dostępny dla innych ,a Ty mędrzec świata zmienisz świat .To tak piszę tylko dla rozrywki !!!
Thursday, December 15, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny

•  Co się stanie jak Polska wyjdzie z Unii (ale nie z porozumienia o wolnym handlu " z Schengen"). No więc, przestanie Polska liczyć na dotacje, czyli żyć na cudzy koszt i będzie zmuszona "wziąść się do roboty" czyli odbudować swój przemysł. Dotacje. NRD (wschodnie landy -Ost) dostały od RFN ok. 900 mld marek i co ? NRD "ossti" to dalej "zacofany land Niemiec a co 3 obywatel jest bezrobotny. Nie tędy droga. Dla obrazowego pojęcia sytuacji. Jeżeli dostanie pani mercedesa i wspaniałą willę to jeszcze musi mieć pani pieniądze na utrzymanie. Inaczej sprzeda pani willę a potem samochód czyli najnormalniej "przeje" pani to , co dostała. W Polsce dotacje nie pomagają a szkodzą: jest dotacja jest praca i budują drogi, oczyszczalnie ale nie przemysł. Nie ma dotacji -bezrobocie, zastój i ogólny marazm. Życie na cudzy koszt to pasożytnictwo, nie uczy zaradności, gospodarności, "lekko przyszło, lekko poszło" te pieniądze nie są nasze, dostajemy je nie za pracę-sic! Jaką będzie miała pani motywację do pracy, jeżeli dostanie pani np. 5 tys$, co miesiąc /miesięcznie/ za nic ?! Przecież Polska żyje na "cudzy koszt" z "żebraczych pieniędzy" zwanych dotacjami i środkami "pozyskanymi z Unii". A przemysł w Polsce ani drgnął, nie ma go. Upadły wszystkie ważniejsze, liczące się na rynku zakłady pracy i nie powstały nowe!!
Friday, December 16, 2011 | Jarun

•  Jarun, chć z przykrością to jednak przyznaję że Masz rację. Musimy się trzymać UE - obecnie n i e m a m y W Y B O R U.
Saturday, January 7, 2012 | krzysio

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493