Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Obama rzutem na taśmę pragnie pomóc Demokratom

Andrzej Jarmakowski|Monday, October 25, 2010

Wybory
W Waszyngtonie wśród polityków Partii Demokratycznej wyczuwa się atmosferę przygnębienia, ale także i wiary, że jeszcze raz Amerykanów urzeknie wizerunek prezydenta Baracka Obamy i jego małżonki. Przed najbliższymi wyborami – tak zwana średnia sondażowa wskazuje, że aż 50% swój głos pragnie oddać na republikanów, a tylko 42% na demokratów. Jednak kiedy poświęcić trochę czasu i dokładnie prześledzić sytuację w okręgach wyborczych, a zwłaszcza popatrzeć na batalię do Senatu, demokraci wcale nie muszą utracić większości w Izbie Wyższej. Poszczególne kampanie są bardzo zacięte, zaś różnice często mniejsze niż deklarowany błąd badania, stąd każdy wynik jest możliwy. Republikanie są silni, ale nie na tyle, aby myśleć o pełnym zwycięstwie.

Ponadto nie mają oni tak przyciągających postaci jak prezydent Barack Obama. Kiedy kilka dni temu prezydent przyleciał do Ohio na wiecu pojawiło się ponad 35 tysięcy ludzi. Od czasów pamiętnej inauguracji, gdzie nad tłumem unosiła się nieco naiwna wiara w nadejście powszechnego szczęścia nigdzie wokół prezydenta nie zgromadziło się tylu ludzi. Dlatego teraz prezydent ruszy na Zachodnie Wybrzeże, gdzie kandydaci do Senatu toczą równorzędne pojedynki, a Biały Dom liczy, że obecność prezydenta, jego małżonki i wiceprezydenta zapewni zwycięstwo demokratycznym faworytom. Prezydent pojawi się także pewnie i w Illinois, gdzie porażka w wyborach do Senatu miałaby prestiżowy charakter. W czwartek prezydent będzie w Seattle, gdzie demokratka Patty Murray toczy śmiertelnie wyrównany pojedynek z Dino Rossim. Wcześniej, w środę prezydent zawita do Oregonu, aby pomóc demokratycznemu gubernatorowi Johnowi Kitzhaberowi. Zagraża by republikański nominat, były koszykarz NBA Chris Dudley.
    Po pobycie w Seattle prezydent przybędzie do urokliwej Kalifornii. W San Francisco będzie namawiał do głosowania na Barbarę Boxer, która w wyborach do Senatu minimalnie prowadzi nad republikanką Carly Fioriną. Bedzie chciał także pomóc byłemu gubernatorowi Jerry Brownowi, który pragnie odzyskać swoją dawną pozycję.

  W piątek prezydent pojawi się w Nevadzie. I od tego momentu ktoś z Białego Domu, prezydent, jego małżonka, wiceprezydent będą niemal bez przerwy towarzyszyć liderowi większości w Senacie. Harry Reid ma bowiem ogromne problemy w kampanii i na razie remisuje z kandydatką Parti Herbacianej, która uzyskała nominację republikanów. To rzecz rzeczywiście niesłychana. Do tej pory bowiem dla takich ludzi jak Harry Reid, długo pełniących swój urząd wybory były formalnością, zaś miejsce w Senacie dożywotnią synekrurą. Nikt nie wyobrażał sobie, aby w Bostonie mógł przegrać Ted Kennedy, a w Północnej Karolinie, kiedyś Jesse Helms. Dzisiaj jednak zdarzyć może się wszystko i nawet taka polityczna instytucja jak Harry Reid nie może być pewien swojej przyszłości.

  Niektórzy twierdzą, że ważniejsze od wyborów do Senatu dla politycznej przyszłości Ameryki są kampanie na urząd gubernatora. Tutaj wygląda na to, że Partia Demokratyczna pogodziła się już porażkami w stanach Ohio i Pensylvania. To bardzo zła wiadomość dla Demokratów, bowiem nikogo przecież nie trzeba przekonywać jak wielką rolę w ostatnich kampaniach prezydenckich odgrywało Ohio. Patrząc na wybory gubernatorskie demokraci w tak zwanych „swing states” wyrównaną walkę toczą jedynie na Florydzie. Dla porządku dodajmy, że Obama przyleci jeszcze do Minnesoty, pojawi sie także na wschodnim Wybrzeżu w stanie Rhode Island, gdzie demokraci niespodziewanie także znaleźli się w tarapatach. Potem przez cztery dni prezydent ma zająć się sprawami państwa.

  Prawa ręka prezydenta David Axelrod oczywiście kategorycznie zaprzecza, aby wybory 2 listopada były również testem na popularność prezydenta. Chyba jednak sam do końca nie wierzy w to co mówi, bo oczywiście w jakimś sensie na razie tylko sondażowe powodzenie republikanów wynika z dającego się wyczuć rozczarowania. W ciągu minionych dwóch lat nadzieja na pozytywne zmiany pękła jak bańka mydlana. O ile dwa lata temu kampanii demokratów towarzyszył wielki entuzjazm, wiara w sukces i nadzieja na lepszą przyszłość, dzisiaj tego im brakuje. Dzisiaj entuzjazm, wiara w zwycięstwo i nadzieja towarzyszą republikanom. Wśród ich elektoratu obserwujemy poruszenie i pełną mobilizację, zaś FOX News już odlicza dni do momentu, kiedy „Amerykanie odzyskają swój kraj” z rąk socjalistów w Wazyngtonie, kiedy Kongres odwoła znienawidzoną reformę systemu ubezpieczeń medycznych i przestanie na lewo i prawo wydawać pieniądze.

  Mimo republikańskiego entuzjazmu, kampania w wielu stanach jest bardzo wyrównana, tak, że przewidywanie ostatecznego wyniku zakrawa na szarlatanerię. Pewnym jest raczej jedynie to, że Partia Demokratyczna sporo straci. Czy jednak straci na tyle, że Kongres bedzie w stanie zablokować wszystkie pomysły Białego Domu, to w tej chwili ciągle jeszcze sprawa otwarta. Dlatego prezydent na najbliższe dni porzucił rozwiązywanie problemów świata i zajmie się ratowaniem pozycji swojej partii.

  Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Demokraci nie zrobili w ciągu ostatnich dwóch lat nic pożytecznego. Uchwalone ustawy zdrowotne są do bani, w Illinois gdzie posiadali wladze wrecz absolutna doprowadzili stan do zapasci finansowej, podobnie jak miasto Chicago i to mimo w Chicago ogromnych podatkow na przyklad od nieruchmosci. Mimo, iż Chicago jest jednym z najdrozszych miast w USA nadal mamy klopoty finansowe. Policja dziala zle, jest arogancja, bo taka jest tutaj tradycja, szerzy sie korupcja i zlodziejstwo wsrod politykow. Rada Miasta jest zle zorganizowana, zalatwienie czegokolwiek w tym urzedzie to udreka. Urzednicy sa bezczelni i cala ich praca polega na tym, aby szukac sposobow jak tutaj nie zalatwic danej sprawy. Urzednik w Chicago nie mysli jak sprawy zalatwic, tylko jak jej nie zalatwic. rzady demokratow okazaly sie nieskutecze na kazdym szczeblu. A ile pieniedzy w Illinois sie marnuje? Co robi na przyklad miejska agencja przy Belmont i Central, przeciez to jawne marnowanie pieniedzy.Dlatego nie przemuje sie tym, że Demokraci dostana po paluszkach. nalezy im sie to w Illinois za nieudolnosc, za zlodziejstwo, za bezczelnosc, za chamstwo.
Sunday, October 24, 2010 | zwykly wyborca

•  Coz nie jestem pro republikanski ale trudno sie rowniez nie zgodzic z przedmowca.Nie bede zadowolony z wygranej Republikanow bo to dopiero bedzie katastrof ale mysle ze jakas forma otrzezwienia dla Demokratow przydalalby sie bardzo.
Sunday, October 24, 2010 | Jacek

•  Czy wygraja Republikanie, czy zostana Demokraci to bedzie katastrofa dla naszego stanu. Glosujmy na niezaleznych, bo oni jeszcze niczego nie zpieprzyli
Monday, October 25, 2010 | mateusz

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493