Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna? Historia małżeństwa w skrócie.

Iwona Sikorska - Szczupak|Wednesday, May 11, 2011

Wybory
29 kwietnia w Opactwie Westminsterskim w Londynie odbył się ślub księcia Williama z Kate Middleton.  Określany mianem ślubu stulecia pokazywany był przez stacje telewizyjne na całym świecie.  Królewski ślub przygotowywany był z ogromnym rozmachem przez sztab ludzi.  Zaproszenia na ceremonię ślubną rozesłano do 1900 osób, zaś 600 gości miało zaszczyt zasiąść przy weselnym stole w towarzystwie królowej Elżbiety w Pałacu Buckingham.

Ślub Williama i Kate jest 16-tym królewskim ślubem w 1000-letniej historii Opactwa Westminsterskiego.  Poprzednia tego typu uroczystość miała tu miejsce w 1947 roku kiedy to dziadkowie Williama, czyli Elżbieta II i Filip, ślubowali sobie dozgonną miłość i wierność.

Poślubić księcia...  Poślubić królewicza...  Poślubić „miłość swego życia”...

Zawarcie małżeństwa „z miłości” to właściwie wynalazek XX wieku.  Przez znaczną część historii świata zachodniego małżeństwo nie było jedynie osobistą sprawą dwojga ludzi, ale miało charakter układu pomiędzy rodzinami.  Większość małżeństw była aranżowana i miała charakter ekonomiczny.  Nie było mowy o romantycznej miłości czy uczuciach.  Do najważniejszych małżeńskich zadań zaliczała się prokreacja i współpraca, zaś rozwody były zakazane.

Zawarcie małżeństwa w najstarszych czasach w Rzymie odbywało się poprzez... kupno kobiety.  Istniały też związki uzgadniane przez ojców lub klany rodzinne, kiedy to dziewczyna „oddawana” mężowi przechodziła pod jego całkowitą kuratelę.  W okresie Cesarstwa Rzymskiego nastąpiła rewolucyjna zmiana - wtedy to zaczęło się rozpowszechniać małżeństwo zawierane przy obopólnej zgodzie partnerów.  Rzymianki były szanowane, miały te same prawa i przywileje co mężczyżni, a żony były towarzyszkami swoich mężów.  Rzymianie mieli bardzo swobodne zapatrywania na wierność.  Do zwyczaju należało „wypożyczanie” żony przyjacielowi, aby zapewnić sobie pozycję polityczną lub by pomnożyć majątek.  Dla Rzymian erotyka miała ogromne znaczenie, a jak ogromne, pokazuje uzasadnienie masakry chrześcijan po pożarze Rzymu, jaki miał miejsce za panowania cesarza Nerona.  Chociaż nie znaleziono dowodów na to, że to oni właśnie byli sprawcami pożaru, prześladowano ich i mordowano twierdząc, że przejawiają „nienawiść do rodzaju ludzkiego”.  Była to aluzja do negatywnej postawy chrześcijan wobec seksu i do ich nowego, jakże odmiennego od rzymskiego, pojęcia moralności.

Małżeństwo w chrześcijaństwie miało zupełnie inne reguły niż rzymskie.  Już pierwsi chrześcijanie wierzyli, że sakrament małżeństwa ustanowił Bóg w raju i że małżeństwo powinno być monogamiczne, nierozerwalne, oparte na wierności i dozgonne.  Rozwód był uważany za grzech, a powtórne małżeństwo, jeśli partner jeszcze żyje, za cudzołóstwo.

Ślubu kościelnego nie brano przez wiele stuleci, a w pierwotnym Kościele obrzęd zawierania małżeństwa był sprawą świecką i rodzinną.  W średniowiecznej Europie uznawano tylko takie małżeństwa, w których obie strony wyrażały wolę pobrania się.  Nie było jednak konieczne, by małżeństwo było zawierane przed kapłanem czy urzędnikiem.  Do wieku X związek małżeński zawierany wśród ludzi szlachetnie urodzonych opierał się na umowie między rodzinami i miał charakter świecki, a nie religijny.  W wiekach XI i XII wymagane było składanie przysięgi małżeńskiej w obecności kapłana, ale dopiero wiek XIII przyniósł Kościołowi pełną kontrolę małżeństw.  Wtedy także, mimo wielkich sprzeciwów szlachty, narzucono nierozwiązywalność związków małżeńskich.

Jeśli wcześniej o zawarciu związku decydowały względy ekonomiczne, tak teraz, w myśl nauk chrześcijańskich, związek małżeński miał się opierać na zgodzie między małżonkami.  W praktyce jednak nadal zwyciężały względy społeczne i polityczne.  Zwłaszcza szlachetnie urodzeni nie zwracali zbytnio uwagi na nauki Kościoła, gdyż dla nich koniecznością życiową było zawieranie dobrze przemyślanych związków.  Wzorowa małżonka musiała lojalnie kochać, służyć i doradzać swemu mężczyźnie, natomiast mąż traktował ją jak część swoich dóbr.  Niektórzy mężowie wyjeżdżając na długie wojny krzyżowe, w ramach „ochrony swych dóbr”, na ten czas zakuwali żony w pasy cnoty...

Przez tysiące lat małżeństwo w Chinach było prywatną umową zawieraną między dwiema rodzinami i nie rejestrowaną przez władze.  Był to związek poligamiczny, zawierany oczywiście bez miłości czy choćby sympatii, w którym obowiązywały tolerancja i wzajemna grzeczność.  I chociaż mężczyźni mieli po kilka żon, to brakowało im w domu partnerstwa duchowego, przyjaźni, konwersacji, a nawet muzyki i śpiewu.  Te „dobra” dostawali odwiedzając wykształcone i posiadające nienaganne maniery kurtyzany.  Działo się tak do czasów lat 50-tych XX wieku, kiedy to władzę przejęła partia komunistyczna i wprowadziła znaczne zmiany obyczajowe. 

W kulturze arabskiej powszechnie akceptowana jest poligamia, na co najprawdopodobniej wpływ miało osobiste życie twórcy Koranu - Mahometa.  Sam, po przykładnym wieloletnim związku z pierwszą żoną, zmienił się radykalnie i w wieku 50-ciu lat poślubił młodziutką Aiszę.  I choć była jego umiłowaną żoną, nie przeszkodziło mu to w utrzymywaniu jednoczesnych stosunków z wieloma konkubinami.  Rozpowszechniał ideę wielożeństwa, a po jednej z przegranych bitew nakazał nawet swoim wyznawcom zawieranie małżeństw z wdowami poległych kolegów.  W kulturze arabskiej kobieta jest zdominowana pod względem ekonomicznym i społecznym przez mężczyznę, jednakże mężczyzna jest zobowiązany do troszczenia się o nią.  Wielożeństwo władców mających liczne żony wiązało się z koniecznością posiadania haremu.  Haremy zaś były symbolem jego prestiżu oraz pozycji społecznej i ekonomicznej.

Staropolską formę ślubu stanowiła swaćba czyli wesele - uroczysta ceremonia zawarcia związku małżeńskiego, kiedy to składano przysięgę małżeńską przed bogami w obecności drużby. I jak to w innych czasach i kulturach bywało, tutaj też mężczyzna i jego rodzina mieli prawo wyboru, zaś pannę po prostu rodzice wydawali za mąż tłumacząc, że „mąż i żona od Boga przeznaczona”, a za jej plecami zacierali ręce z uciechy, że dzięki temu małżeństwu dwa dobre nazwiska lub dwa dobre majątki połączą się ze sobą.  Wśród szlachty i magnatów zawierane małżenstwa często bywały niedobrane i pod względem wieku, i pod względem stanu zdrowia jednego z małżonków.  Pomimo tego, wiele źródeł przytacza informacje o zgranych i przyjaznych małżeństwach magnackich.  W języku staropolskim żonę określano mianem dożywotniego przyjaciela – była powiernikiem i towarzyszem „na dobre i na złe”.  Szczególnie w polskiej obyczajowości szlacheckiej kobieta cieszyła się poważną pozycją, co nieraz dziwiło cudzoziemców.

Mieszczański ideał małżeństwa w XIX wieku to było małżeństwo z rozsądku, choć oparte na miłości.  Jego przeciwstawieniem w dobie romantyzmu było małżeństwo zawierane wyłącznie z wielkiej i romantycznej miłości.  Problem z tym, że gdy miłość wymierała... małżeństwo traciło sens!

Bernard Shaw powiedział, że „nie urodził się jeszcze ten, kto by był naprawdę wart kochania”.  Może jest w tym powiedzeniu nieco prawdy, ale Shaw chyba zapomniał o tym, że zmysły zakładają nam czasem na oczy różowe okulary, przez które i ukochana osoba i przyszłe życie wydają się nam też różowe. 

Och, jak różowe...

Iwona Sikorska - Szczupak

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Pewnie o swojej dupie, czy ją ktoś godnie zaspokoi? Czy cnota bez Pana Boga i zgoda to rozwiązanie problemu( to Polka katechetka)?
Wednesday, May 11, 2011 | Zagubiona w snopku siana

•  Mnie tez 20 lat temu wszystko wydawalo sie rozowe. Teraz widze tylko w czarnych kolorach .
Wednesday, May 11, 2011 | Ania B.

•  Polacy zawsze doceniali kobiety, ze wzgledu na ich rode. Przyrownajmy je do niemek lub austryjaczek....i wszystko jasne.
Wednesday, May 11, 2011 | Pawel z Olsztyna

•  Polka na prezydenta USA !!!
Wednesday, May 11, 2011 | kibic

•  Shawa to bym nie dawal za przyklad. Sam przeciez wielbil Stalina, wiec niejako zaprzecza sam sobie ..
Thursday, May 12, 2011 | czytelnik

•  Piszcie co chcecie w komentarzach, ale trzeba zaznaczyc, ze pani Iwona jest doskonala odskocznia od tych poltycznych wypocin. Prosimy czesciej pani Iwono.
Thursday, May 12, 2011 | Jerzy Z.

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493