Książka „Wojny Obamy” jeszcze nie ukazała się na półkach księgarskich, a już jest wielką sensacją. Z pewnością w dniu kiedy zadebiutuje w księgarniach z marszu znajdzie się na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedawanych tytułów jak zresztą wiekszość prac tego autora. Bob Woodward to bowiem legenda nie tylko amerykańskiego, ale i światowego dziennikarstwa. Wraz z Carlem Bernsteinem odegrał kluczową rolę w aferze “Watergate”, ujawniając kulisy działania administracji prezydenta Richarda Nixona, walnie przyczyniając się do jego dymisji.
Woodward od lat tropi kulisy polityki, opisuje mechanizm podejmowania najważniejszych decyzji. Wielką popularnością cieszyła się wydana także po polsku biorgrafia szefa CIA Williama Casey’a pod tytułem ‘Tajne Wojny CIA”. To fascynująca lektura o tym jak w USA walczono z Kadafim, jak pomagano ruchowi contras w Nikaragui. Nie mniej ciekawa była trylogia dotycząca przygotowania i potem prowadzenia wojny w Iraku. To dla wszystkich zainteresowanych polityką lektura fascynująca.
Woodword pisze swoje książki rozmawiając z pracownikami instytucji, którymi się interesuje, przeprowadza także wywiady z zainteresowanymi. Gromadzi tysiące dokumentów i na tej podstawie tworzy całościowy obraz, opisując nieznane szerszej publiczności kulisy polityki, pokazując przy tym osobowości głównych aktorów. Jego książki, choć dotyczą wielkich problemów światowej polityki czyta się jak najlepsze kryminały.
Po tym jak Woodward opisał „wojenne” zmagania Reagana i obu prezydentów Bushów, przyszła kolej na Baracka Obamę. Praca Woodworda dotyczy wojny w Afganistanie i pokazuje dylematy oraz spory jakie toczą się w Białym Domu. Atmosferze napięcia nie ma się co dziwić, skoro Hamid Karzaj prezydent kraju, w którym toczą się wojenne zapasy - według Woodwarda - cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną i nie nadaje się do kierowania rządem.
Z książki Woodworda wynika, że w administracji trwają zaciekłe spory, zaś większość najbliższych doradców prezydenta nie wierzy w powodzenie strategii prezydenta. Ponadto doradcy zaciekle walczą między sobą. Joe Biden mówi o Richardzie Holbrooke'u, specjalnym wysłanniku Obamy w Afganistanie i Pakistanie, jako o "najbardziej egoistycznym draniu, jakiego kiedykolwiek spotkał", podczas gdy James L. Jones, doradca Obamy w sprawach bezpieczeństwa narodowego, nazwał politycznych doradców Obamy politbiurem i mafią.
Woodword posiadający od lat wielu znajomych i przyjaciół w CIA twierdzi, że agencja ta stworzyła w Afganistanie własną złożoną z tubylców armię. Licząca sobie około 3000 ludzi formacja poluje na talibów i nie podlega natowskiemu dowódcy, ani Afgańczykom. Prowadzi swoją prywatną wojnę, jak niegdyś William Casey w Nikaragui.
Książka ukazuje głębokie podziały istniejące w administracji. Przede wszystkim jednak doradcy prezydeta nie wierzą w szybkie zakończenie wojny. Obama pragnął wysyłając dodatkowe siły szybkiego zakończenia wojny. Nie wierzyli w to jednak wiceprezydent Joe Biden, Rahm Emanuel, Douglas Lute – doradca prezydenta d/s Afganistanu i rzecz jasna Richard Holbrooke. Kiedy jednak strategia prezydenta nie przynosiła efektu, doradcy zaproponowali wysłanie kolenych 4 tysięcy żołnierzy. Obama – według relacji świadków – miał wtedy wrzasnąć – „nie zrobię tego!” W Owalnym Gabinecie często kiedy mowa o Afganistanie dochodzi o klasycznych awantur. Ich uczestniczy krzyczą na siebie, wrzeszczą, nie żałują mocnych słów. Biały Dom Obamy w książce Woodworda rysuje się jako miejsce pełne pałacowych intryg, podchodów. A na szczegóły rzecz jasna poczekać trzeba, kiedy książka ukaże się w księgarniach.
Andrzej Jarmakowski
Na zdjęciu Bob Woodward
Dodaj komentarz
• No i wyjdzie na to, że administracja Obamy to nie takie cudo, tylko zmijowisko.
Thursday, September 23, 2010 | Teresa
• Prezydent Obama to najciekawsza postać w Białym Domu od czasu zakończenia II wojny światowej. Nikt nie udźwignie takiej masy problemów jakie zostawili mu poprzednicy na tym stanowisku. Reforma systemu bankowego spotyka się z takim samym oporem właścicieli miliardowych kont, jak likwidacja komunizmu w karajach dawnego RWPG. Bez tej reformy i upaństwowienia Banku Rezerw Federalnych nie będzie żadnych istotnych zmian , ale na to nie ma zgody ponadnarodowych korporacji. Czy starczy sił prezydentowi Obamie ? Trzeba mu życzyć dużo zdrowia.
Monday, October 4, 2010 | Danka