
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Niestety, w sprawie długu to Boehner ma raję
Andrzej Jarmakowski|Sunday, July 24, 2011
Najpierw fakty. Amerykański dług poubliczny osiągnie 2 sierpnia dopuszczalną granicę 14.292 biliona dolarów. Produkt Krajowy Brutto USA wyniósł w 2010 roku 14.7 biliona, więc zadłużenie zbliża się do granicy 100% PKB. Co jednak istotne rachunek ten nie obejmuje długów samorządów lokalnych, zaś takie stany jak Illinois, czy Kalifornia ciężko pracują, aby zadłużyć się jeszcze mocniej. Kiedy dodamy długi wszystkich stanów, czyli zastosujemy procedurę europejską, gdyż tam do rachunku wlicza się te zobowiązania okaże się, że Ameryka zadłużona jest na 130% PKB. Przy tak wysokich zobowiązanicach należy zadać sobie pytanie: jak wysokie zadłużenie kraj jest w stanie spłacić? Jak dalece możemy bezkarnie podnosić federalny dług publiczny? Przecież obecnie każdy miesiąc oznacza dopisanie do rachunku kolejnych 100 miliardów. Jeżeli podniesiemy dopuszczalny prób zadłużenia o 600 miliardów, co prawdopodobnie nastąpi, pozwoli to rządzowi normalnie funcjonować tylko przez 6 miesięcy. Czy możliwe jest więc rozwiązanie tej sytuacji bez zaciskania pasa, bez zmniejszania wydatków? Spiker Izby John Boehner ma całkowitą rację, twierdząc, że nie. Słusznie domaga się od Białego Domu planu oszczędności. Na razie bez rezultatu.
Państwa europejskie, były znacznie mniej zadłużone niż Stany Zjednoczone. W Wielkiej Brytanii program oszczędnościowy rozpoczęto w sytuacji, gdy dług publiczny państwa wynosił 77% PKB. Minister Finansów George Osborne, w nowym konserwatywnym rządzie przedstawił program radykalnych cięć: Projekt budżetu przewiduje zamrożenie na najbliższe dwa lata pensji dla pracowników sektora publicznego, którzy zarabiają powyżej 21 tys. funtów rocznie. Podobnie będzie z zapomogami na dzieci. Osborne przyznał również, że rząd planuje przesunięcie granicy wieku emerytalnego do 66 lat. Podniesiono także podatek VAT oraz wprowdzono podatek bankowy.
W kłopoty finansowe wpadła Portugalia, w sytuacji, kiedy dług publiczny w tym kraju wyniósł nieco ponad 80% PKB. Rząd szukając oszczędności odłożył na potem budowę szybkiej kolei między Lizboną a Madrytem. Dokonano wielu radykalnych cięć. Radykalne oszczędności wprowadziły Niemcy, Francja, ostatnio Włochy. O Grecji nie wspominam, gdyż sytuacja w tym bankrutującym państwie jest powszechnie znana.
Także twórcy konstytucji III RP zakazali rządowi nadmiernego zadłużania się. Jasno mówi o tym artykuł 216 ustęp piąty ustawy zasadniczej. Przytoczmy go w tym miejscu.
Punkt drugi tego ustępu precyzuje co musi uczynić rząd, gdy poziom zadłużenia przekroczy 55% PKB.
jest większa od 55%, ale mniejsza od 60%, to a) w projekcie budżetu na kolejny rok:
· nie przewiduje się istnienia deficytu budżetowego państwa lub uchwala się budżet zapewniający spadek relacji długu publicznego do PKB w stosunku do roku bieżącego
· nie przewiduje się wzrostu wynagrodzeń pracowników państwowej sfery budżetowej
· waloryzacja rent i emerytur nie może przekroczyć poziomu wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w poprzednim roku budżetowym
· wyklucza się możliwość udzielania z budżetu państwa nowych pożyczek i kredytów · ogranicza się wzrost wydatków wielu instytucji państwowych, takich jak: Kancelaria Sejmu, Kancelaria Senatu, Kancelaria Prezydenta RP, Trybunał Konstytucyjny, Najwyższa Izba Kontroli, Sąd Najwyższy.
b) Rada Ministrów jest zobowiązana do przeglądu wydatków budżetu państwa, finansowanych środkami pochodzącymi z kredytów zagranicznych oraz przeglądu programów wieloletnich
c) Rada Ministrów jest zobowiązana do przedstawienia programu sanacyjnego, mającego na celu obniżenie relacji długu publicznego do PKB d) wprowadza się ograniczenia wysokości wydatków jednostki samorządu terytorialnego jest równa lub większa od 60%, to: · stosuje się postanowienia pkt. 2 lit. a i b
· Rada Ministrów jest zobowiązana, w ciągu miesiąca od daty ogłoszenia ogłoszenia relacji, do przedstawienia programu sanacyjnego, obniżającego relację poniżej poziomu 60% PKB
· wydatki jednostki samorządu terytorialnego nie mogą być wyższe iż jej dochody
· poczynając od siódmego dnia od ogłoszenia relacji, jednostki sektora finansów publicznych nie mogą udzielać nowych poręczeń i gwarancji.
W gruncie rzeczy więc w Polsce po osiągnięciu progu zadłużenia w wysokości 60% PKB (senne marzenie dla USA) rząd zmuszony jest do zbalansowania wydatków, nie może dalej się zadłużać. Na tym tle Amerykanie zachowują się od lat wyjątkowo nieodpowiedzialnie, zwiększają zadłużenie, nie troszcząc się o to, czy w przyszłości będzie można je spłacić. Powiedzmy sobie także szczerze, że agencje ratingowe zachowują się w przypadku USA podobnie jak w sprawie Grecji, gdzie przez długi okres czasu ukrywały one rzeczywistą sytuację, zaś ich oceny nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Biorąc pod uwagę wysokość amerykańskiego zadłużenia agencje te powinny już dawno obniżyć kredytową wiarygodność amerykańskich obligacji. Zwróćmy uwagę, że Europejczycy przerażeni losem Grecji, ropoczęli swoje programy sanacyjne przy znacznie niższym poziomie zadłużenia niż ten obserwowany w USA. Popatrzmy teraz na programy rzekomych oszczędności w USA. Prezydent Barack Obama ponad rok temu powołał komisję, która miała przedstawić rekomendacje dotyczące finansów publicznych. Komisja proponowała wiele drastycznych posunięć, jak na przykład wydłużenie wieku emerytalnego. Wszystkie rekomendacje Komisji zostały odrzucone.
Ze swojej strony Biały Dom nie przedstawił żadnej realnej propozycji oszczędności. Cóż bowiem w praktyce oznaczają obietnice oszczędności kilku bilionów w perspektywie 10 czy 12 lat? O ile wzroście deficyt przez kolejnych 5 lat? O prawie bilion dolarów rocznie, co oznacza w praktyce osiągnięcie przez USA poziomu zadłużenia Grecji. Czym się to skończyło wszyscy wiemy. Ostatnio sporo było mowy o tak zwanym planie „Bandy Sześciorga”. Tyle tylko, że plan ten także zakłada deficyt w wysokości 700 miliardów dolarów w skali najbliższego roku. Prezydent domagał się likwidacji ulg podatkowych na przykład dla korporacji kupujących odrzutowce. Dobra propozycja, tyle tylko, że przyniesie ona do budżetu 3 miliardy dolarów, więc tyle co nic. To dokładnie tak, jak kiedyś z podniesieniem podatku od kupna luksusowych łodzi. Bogaci przestali kupować łodzie, 20 tysięcy ludzi straciło pracę i trzeba im było jeszcze zapłacić zasiłki. Zamist dodatkowych dochodów wyszły straty w budżecie.
Spiker Izby ma więc trudne zadanie. Odgrywa rolę listonosza przynoszącego złe wiadomości. Trudno jednak mieć pretensje do listonosza o treść wiadomości. Ze swojej strony republikanie w Izbie uchwalili ustawę o zbalansowanym budżecie. Zrobili mniej więcej to, co przewiduje Konstytucja RP przy przekroczeniu progu długu o 60% PKB. Oprócz tego republikanie przedstawili kilka propozycji oszczędności dotyczących na przykład systemu Medicare, ale wszystkie zostały odrzucone, gdyż w praktyce Biały Dom nie godził się na żadne cięcia wydatków. Nie ma więc racji Tomasz Zaborowski pisząc o tym, iż to Boehner zrywał negocjacje. Było w praktyce odwrotnie, gdyż to prezydent nie godził się na żadne oszczędności. Biały Dom w praktyce domagał się podniesienia poziomu długu bez żadnych planów ograniczania wydatków, bez żadnych programów sanacyjnych dotyczących finansów publicznych. Wyrazem odpowiedzialności Izby Reprezentantów było odrzucenie tych planów. Zresztą w ostatnich wyborach politycy wybrani do Kongresu niemal w każdym swoim kampanijnym wystapieniu podkreślali, że to zrobią, że nie pozwolą na dalsze zadłużanie kraju. Zrobili to, co obiecywali wyborcom. Nikt zaskoczony być nie może.
Wyjście z tej sytuacji będzie bolesne i pewnie długotrwałe. Wbrew temu, co sądzą konserwatyści, Ameryka nie jest już krajem tak silnym, tak inowacyjnym, przewodzącym światu w dziedzinie nowości i nauki. Symbolem niech będzie tu fakt, że obecnie amerykańskich kosmonautów na stację orbitalną wozić będą rosyjskie Sojuzy. To tylko jednak pokazuje, jak bardzo potrzebne są oszczędności, jak mocno zmniejszyć trzeba rozmiary działania rządu.
Ameryka wydaje za dużo. Jeżeli nie ograniczy wydatków i to natychmiast, a nie za dziesięć lat, skończy jak Grecja. To brutalna rzeczywistość i nie miejmy pretensji do kogoś, to mówi jak rzeczy mają się naprawdę. Pytanie bowiem nie brzmi, czy rząd może dalej się zadłużać. Zastanawiać raczej należy się, czy kiedykolwiek będziemy w stanie spłacić zadłużenie obecnie istniejące. Ta bańka w końcu pęknie.
Obcnie w trakcie negocjacji raczej oczekiwać należy zawarcia porozumienia na określony okres czasu. Rządowi podniesiony zostanie limit długu o kilkaset miliardów. W tym czasie jednak Kongres musi przygotować plan gruntownej reformy finansów publicznych. Bez takiej refomy uniknięcie losu Grecji nie będzie możliwe, gdyż obecny dług jest zbyt wysoki, a dalsze jego powiększanie to droga ku katastrofie. Spiker Izby otwarcie stawiał sprawę. Nie podniesiemy limitu zadłużenia, bez programu oszczędności. Ma rację w takim podejściu do tematu.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Panie Andrzeju, pisze Pan tak, jakby tylko republikanie zdawali sobie sprawe z powagi sytuacji. Dlaczego wiec to prezydent zgodzil sie na ustepstwa wobec republikanow, za ktore spotkal sie z potepieniem ze strony wlasnej partii? Na jakie ustepstwa poszli republikanie? Czy ciecia w programach Medicaid, Medicare i SS sa niczym? Speaker boehner ma racje, ze trzeba wprowadzic oszczednosci, ale o tym wiedza wszyscy- problem w tym, ze speaker Boehner choc sam sklonny do zgody na zwiekszenie wplywow do budzetu- nie potrafi do tego przekonac swoich "herbacianych" kolegow. Impas jest wiec konsekwencja ich sztywnego stanowiska- a nie prezydenta.
Sunday, July 24, 2011 | Tomasz Zaborowski
• Liczby są bardzo wymowne. Ameryka jest zadłużona po uszy. Dodam, że podwyżka podatków w Ilinois nic nie dała. Stanowi i tak brakuje pieniędzy. Zgodnie z oczekiwaniami zarobily na tym firmy przeprowadzkowe, gdyz sporo biznesow uciekło ze stanu. Podatki od korporacji są pod względem wielkości drugie na swiecie. Trzeba więc oszczędzać i to prezydent musi zrozumiec.
Sunday, July 24, 2011 | Obserwator
• Do Pana Tomasza! Prezydent powiedział jedynie, że godzi się, aby o opcji związanej z Medicare SS i Medicaid dyskutować. Nie zgodził się jednak na żaden z przedstawionych planow oszczędnosci. Odrzucił kontrowersyjny - to fakt - plan Ryana - odrzucił też program z reformą Medicare Plan D, polegający na wprowadzeniu odplatnosci na kupowane leki przez bogatszych Amerykanów. Na co więc zgodzil się prezydent? Powołana przez niego Komisja proponowala wydłużenie wieku emerytalnego. Też prezydent na razie odrzicuł tę opcję i odrzucił ją również w trakcie negocjacji. Nie widzę więc konkretu na jaki zgodził się prezydent poza dyskusją, lecz niestety gadaniem sprawy się nie zalatwi. Co do herbacianych, to co tu wiele gadać. Obiecywali to w kampanii i twardo się tego trzymają. Ja już zaś sluchać nie mogę gadania o planach oszsczędnosci w perspektywie 10 lat. Uwazam to za bicie piany, niesttey prezydent tylko taie propozycje przedstawia. Jeżeli przyjąć plan Obamy przedstawiony kilka miesięcy temu, to w roku 2016 deficyt wyniesie blisko 19 bilionów dolarów! czy Ameryka będzie w stanie spłacić takie zadłużenie? Uwazam więc, ze domaganie się radykalnego cięcia wydatkow jest racjonalne!
Sunday, July 24, 2011 | Andrzej Jarmakowski
• Panie Andrzeju, prezydent celowo nie przedstawia zadnego konkretnego planu, poniewaz gdyby byl to plan dobry- nie przeszedl by w kongresie, natomiast gdyby byl zly- zatrzymal by go senat. Nie musze chyba wyjasniac dlaczego. To wlasnie z tego powodu prezydent Obama czeka na propozycje republikanow, ktorzy jednak w swoich propozycjach nie ida na zadne ustepstwa. Rozumiem ze "herbaciani" maja swoje zobowiazania wobec wyborcow, ale takie zobowiazania ma rowniez prezydent. Demokracja to nie dyktatura, gdzie jest tylko jedna racja, a slepy upor nie jest punktem wyjscia do negocjacji.
Sunday, July 24, 2011 | Tomasz Zaborowski
• Oczywiście herbaciarze piją herbatę nie tylko z cukrem, cytryną a nawet miodem. A kto wykończył small bisness jak nie herbaciarze. Herbaciarze w ilości kilku procent trzymaja w rękach kapitał 8i0 procent amerykanów, na których przy pomocy machlojek pieniężnych utrzymują republikanów. A co ma przeciętny zwykłamerykanin od państwa. Prawie nic. Popatrz Pan Panie pisarczyku Jarmakowski na socjalne w Europie. Pan też widocznie pozwolił się dać zmanipulować propagandzie herbacianym i ruplikańskim narodowcom. A może by tak opodatkować tych kombinatorów, którzy manipulują pieniędzmi każdego dnia zarabiając miliony. Nie mam zamiaru myśleć jak Pan, Panie pisarczyku aby te herbatki śmiały się ze mnie.
Sunday, July 24, 2011 | W odróżnieniu od wołowej dupa wieprzowa.
• No, ale dlaczego Pan Zaborowski widzi tylko upór jednej strony. Niech Pan poda konkretne programy oszczednosciowe proponowane przez Demokratów? Oczywiscie nie te ze skutkami za 10 lat, zaś argumentacja, że prezydent nie może przedstwić dobrego programu ze względu na uklady w Kongresie jest smieszna. Upór jest konieczny, aby wymusic finansową odpowiedzialność i przestać wydawać nasze pieniadze bez zadnego zahamowania.
Sunday, July 24, 2011 | Karla
• Panie Tomaszu! A na czym miałby polegać kompromis? Może on tylko polegać na jednym. Uznajemy racje prezydenta, że nie można wszystkich problemow rozwiązac w jeden dzień. Dlatego podnosimy limit zadluzenia, tnąc jednoczesnie wydatki., Powiedzmy postępujemy tak. Za kazdy dolar podniesionego limitu tniemy dwa dolary po stronie wydatków.Czyli podnosimy limit o 300 miliardow tniemy 600 miliardów wydatków. W takiej sytuacji i tak tegoroczny deficyt wyniesie wlasnie 600 miliardów. Moim zdaniem problem polega na tym, że ze strony administracji nie ma zgody na zadne cięcia (realne). No i pozostanie najważniejsze pytanie, na które nikt nie chce udzielić odpowiedzi. Jak wysokie zadłuzenie Ameryka bedzie w stanie splacic? Sztywne stanowisko Boehnera polega na tym, ze nie zgadza się on na podniesienie limitu zadluzenia, bez programu szybkiego ograniczenia wydatków. Moim zdaniem jest to stanowisko sluszne. Jeżeli nie, to w Europie zwariowali, bowiem wprowadzali oszczędnosci przy zadluzeniu relatywnie niższym. Jednym slowem. Podnosimy próg, ale czyniąc oszczędności. I jesczze o Partii herbacianej. To wcale nie jest partia ludzi bogatych, ale skupiająca głownie niższą klasę srednią ze srodkowych stanow. Ci bogaci jak Warren Buffet doradzają Obamie, niestety nieskutecznie.
Sunday, July 24, 2011 | Andrzej Jarmakowski
• Brytyjski minister ds. biznesu Vincent Cable nazwał republikańskich kongresmanów w USA "skrajnie prawicowymi pomyleńcami". Oskarżył przedstawicieli amerykańskiej prawicy, że ich dogmatyczna postawa w sprawie długu publicznego zagraża globalnej gospodarce. - Ironia sytuacji polega na tym, że przed poniedziałkowym otwarciem giełd najważniejszym zagrożeniem dla światowego systemu finansowego są prawicowi pomyleńcy w Kongresie USA, a nie strefa euro - podkreślił Cable w wywiadzie dla BBC.
Sunday, July 24, 2011 | Europejczyk
• Jarmakowski ma racje. Ktos musi powiedziec stop nieustannemu zadluzaniu najpotezniejszej gospodarki swiata. Ktos musi miec odwage powiedziec ze obywatele amerykanscy i ich dzieci sa nieustanie okradani. Okradani , bo to amerykanscy obywatele i ich dzieci beda splacac dlugi zaciagniete przez populistow i demagogow. Miala byc "Change" . No i gdzie jest ta Change Panie Obama. Co sie zmienilo od chwili objecia przez pana wladzy panie Obama? Slucham..
Sunday, July 24, 2011 | Damian M.
• Na dzisiaj dług publiczny nie jest sprawą najważniejszą dla Ameryki. W krótkim okresie czasu (kilka lat) nie jest ważne, czy dług będzie wynosił 70 czy 75% PKB. Po II wojnie, dług publiczny USA wynosił chyba 150 % PKB i Ameryka przeżyła. Gdyby Republikanie chcieli pomóc Ameryce, to zaproponowali by rozwiązania, które zmniejszą poziom bezrobocia i wzrost gospodarczy. Bo to jest sprawa najważniejsza. Nie można latać z maczetą i ciąć tym, których sie nie lubi (emerytów) i oszczędzać tych których się lubi (Republikanów). Ten cały cyrk z poziomem długu - to jest jawna gra wyborcza. Należy rozpocząć pracę od podstaw. Zmienić system podatkowy - najgorszy na świecie - dawać ugi podatkowe tym, którzy zatrudniają ludzi tutaj, a nie w Chinach. I zmniejszyć deficyt handlowy - bo to jest cichy rak, który zżera Amerykę. Republikanie wolą przegnać robotników rolnych (przeważnie nielegalnych). Efekt jest taki, że owoce i warzywa niegdyś produkowane w USA - importuje się z Meksyku i z Am. Południowej. W USA prawie 1 Milion akrów farm zmieniło się w nieużytki. A jedno miejsce pracy na farmie kreuje 3,5 innych miejsc pracy. REBUBLIKANIE TO SĄ LUDZIE NIEREFORMOWALNI Z KLAPAMI NA OCZACH. Nawet każda rozsądna propozycja Demokratów będzie odrzucona przez prawicową konserwę.
Monday, July 25, 2011 | ela
• PO pierwsze federalny dług wynosi blisko 100% PKB, a po drugie, to wlasnie republikanie chcą zreformować system podatkowy i znacznie go uprościć. Po drugie to demokraci z Obamą forsując biopaliwa doprowadzili do wzrostu cen zywnosci. Przez elę przemawia ideologia, a to prowadzi do oplakanych skutkow.
Monday, July 25, 2011 | Obserwator
• Dwuetapowy plan Boehnera wygląda sensownie. Konkretnie i racjonalnie.
Monday, July 25, 2011 | Karla
• Jak do tej pory republikanie osiagneli jedno- sprawili, ze spoleczenstwo zapomnialo w jakim stanie znalazla sie gospodarka po 8 latach ich rzadow (z czego 4 lata rzadzili Bialym domem i Kongresem jednoczesnie). Ich mantra na temat ciec wydatkow jest kontynuacja tej strategi, poniewaz nie bierze pod uwage tego, ze gospodarka ciagle jeszcze potrzebuje pobudzenia. Jesli republikanom uda sie przeforsowac swoj plan- nie wyjdziemy z dolka przez najblizsze 10 lat. Mowiac "my" mam na mysli tych, ktorzy nie moga nazwac siebie bogaczami. Bogaczom pod republikanami bedzie zawsze dobrze. Obserwujac toczaca sie debate pomyslmy o tym, czy samymi cieciami w wydatkach zdolamy rozpedzic gospodarke. Ja w to bardzo watpie
Monday, July 25, 2011 | zainteresowany
• Zainteresowany powtarza slogany propagandowe, niestety bzdurne. Za Obamy wpompowano w gospodarke mnostwo pieniędzy bez żadnego efektu. Panstwo moze rozruszac gospodarke likwidując ograniczenia, a nie wpompowują w nią pieniadze. Wielkie pieniadze Obamy, nie rozruszaly gospodarki. W dużej mierze zostały zmarnowane. Bezrobicie ani drgnęło. Inaczej było za Reagana, kiedy likwidacja ograniczeń pozwoliła na rozwoj gospodarczy. Także przyczyny obecnego kryzysu tkwią w czasach clintona kiedy poluzowano politykę kredytową, co doprowadzilo w efekcie do kryzysu na rynku nieruchomości. Ingerencja panstwa zawsze zle się konczy.. Ale jest jeszcze sprawa najwazniejsza, której zainteresowany nie rozumie, a jest nią poziom zadłużenia. Czy zdaniem zainteresowanego poziom długu może rosnąć bezkarnie? Kto to potem spłaci. A gadania o bogaczach, proponuję zostawić Marksowi, bo mu to lepiej wychodzilo. Dzisiaj dobrze wiemy dlaczego ta ideologia walki z bogaczami zbankrutowala.
Monday, July 25, 2011 | Tropiący
• Pieniadze wpompowane na poczatku administracji Obamy nie zostaly stracone. Machina wpompowywania tych pieniedzy zaczeła byc uruchamiana jeszcze zanim Bush zlozyl urzad, wiec trudno przypuszczac, aby Bush byl temu przeciwny i to dzieki tym pieniadzom gospodarka uniknela calkowitego zalamania. Gdyby takie zalamanie nastapilo- nie pomogly by juz zadne zaklecia. Obecnie sytuacja jest podobna- jesli nie podniosa poziomu zadluzenia zainicjuje to lancuch nieprzyjemnych wydarzen, ktore w efekcie moga doprowadzic do zalamania. Poza tym Obama ma racje, ze chce zalatwic sprawe zadluzenia tak, aby przestala byc ona karta przetargowa w wyborach.
Monday, July 25, 2011 | zainteresowany
• Zainteresowany. Pokaż mi choć jedno miejsce pracy jakie stworzone zostało dzieki pieniadzom wpompowanym z gospdarkę. Dobrze, nie zlikwidowano paru tysięcy miejsc pracy w Detroit. Ostałyby sioę one z rządową pomocą i bez niej. Obama obicywal jakies miejsca pracy w sektorze nowoczestnych technologii, zielonej energii itd. Przypomnij sobie zainteresowany jego przemowienia na ten temat. Ani jedno miejsce nie powstalo. Pieniadze dostaly glownie banki. Komletnym niewypalem okazal się program TARP, pomocy dla osob w tarapatach ze splacaniem nieuczciwych pozyuczek subprime. Zresztą nie wprowadzono skutecznych regulacji w tym sektorze, mimo zapowiedzi. Ponadto Zaiteresowany masz klopoty z matematyką. Powtarzam pytanie jak splacic te wszystkie dlugi? Dopisać sobie do tego kolejnych 2 biliony?
Monday, July 25, 2011 | Tropiący
• Tropiacy- po dopisaniu biliona- za 6 miesiecy czeka nas ten sam cyrk. Bez dopisania niczego- czeka nas zalamanie gospodarki. Dopisanie 2 bilionow i wprowadzenie glebokich ciec daje mozliwosc wprowadzenia w przyszlosci jeszcze wiekszych ciec, bez kolejnego zwiekszania limitu. Tego chce Obama i tego chce ja. Mam dosc targowania kredytem Ameryki w celach wyborczej polityki. Niech to rozwiaza teraz i niech to rozwiaza przynajmniej na po wyborach. Wyglosil juz przemowienie Obama- wyglosil rowniez Boehner. Kazdy niech sam oceni.
Monday, July 25, 2011 | zainteresowany
• No i znowu z Tobą Zainteresowany się nie zgadzam. Tak będę dzwonił do Kongresmamów z poparciem dla Boehnera, ktory wyglosil lpsze przemowienie. Zwracam uwagę, że plan Boehnera przewiduje po podniesieniu limitu powolanie Komisji, ktora przygotuje odpowiednią reformę. To wazne, gdyż jak komisja wykona swoje zadanie unikniemy takiego cyrku za szesc miesięcy. Moj opor wobec propozycji Obamy wynika z faktu, iż sądze, ze dlug Ameryki jest już tak duży, ze nie będziemy w stanie splacic obecnego, a co dopiero jeszcze wyzszego!
Monday, July 25, 2011 | Tropiący
• A ja te strachy mam w nosie, byłem bowiem mądrzejszy. Nie mam długów na kartach kredytowych, pozyczki hipotecznej tez nie mam, samochod kupilem za gotowkę. Niech se podnoszą stopy procentowe, mam rząd i jego problemy w nosie.
Monday, July 25, 2011 | Zadowolony
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

