Nie żyje Sarah Burke. "Odeszła wśród tych, których kochała"
tvn.pl | Reuters|Thursday, January 19, 2012
Lekarzom nie udało się uratować życia Sary Burke. Kanadyjska narciarka dowolna, główna faworytka do olimpijskiego złota w Soczi, w zeszłym tygodniu uległa makabrycznemu wypadkowi podczas treningu. Przerwała tętnicę kręgową i uszkodziła pień mózgu. Miała 29 lat. Teraz jej organy mają ratować innych.
O śmierci narciarki poinformowała rzeczniczka zawodniczki. - Doznała nieodwracalnych uszkodzeń mózgu z powodu braku dopływu tlenu i krwi - czytamy w oświadczeniu.
- Sarah odeszła w pokoju. Była otoczona przez tych, których kochała. Zgodnie jej wolą jej organy zostaną przekazane, by ratować życie innych - informują jej bliscy. Pogrzeb ma się odbyć w najbliższym czasie.
Tragiczny błąd
29-letnia Burke, mistrzyni świata i faworytka do złota na igrzyskach w Soczi, w zeszłym tygodniu uległa makabrycznemu wypadkowi podczas treningu w Park City. Wybiła się z najazdu i bez problemu wykonała w powietrzu dwa obroty do przodu. Prędkość prawdopodobnie była za mała i na trzeci obrót nie starczyło jej już miejsca.
Uderzyła głową o śnieg. Została przerwana tętnica kręgowa - naczynie odpowiedzialne za dostarczanie krwi do pnia mózgu. Ten odpowiada za podstawowe funkcje życiowe.
Odliczanie
Dostała ogromne wsparcie ze strony internautów i mediów. Ostatnio na profilu facebookowym zaczęli wpisywać się Polacy.
O odłączeniu od aparatury, jak spekulowali dziennikarze, miano poinformować już w poniedziałek. W ostatniej chwili odwołano konferencję prasową. Fani do końca wierzyli, że uda się ją uratować, choć w takich przypadkach szanse na przeżycie są graniczące z cudem
- Rodzina z całego serca chce podziękować wszystkim za wsparcie od ludzi z całego świata - czytamy w komunikacie.
Zawodniczka potrafiła wykonać w powietrzu niesamowite ewolucje. Ta ostatnia zabrała jej życie.