Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Nie podnosić progu zadłużenia!

Andrzej Jarmakowski|Thursday, July 14, 2011

Wybory
W Ameryce trwa wielka dyskusja o długu publicznym. Izbie Reprezentantów pozostało 19 dni na podniesienie dopuszczalnego progu zadłużenia wynoszącego obecnie 14.3 biliona dolarów. Politycy Partii Demokratycznej i spora część mediów straszy Amerykanów wizją apokalipsy jeżeli republikańscy ustawodawcy nie zgodzą się podnieść tego progu.

W nastrój ten wpisał się szef Banku Rezerw Federalnych Ben Bernanke, który zeznając w środę na Kapitolu przedstawiał scenariusz światowej katastrofy, jeżeli Ameryka nie będzie mogła dalej się zadłużać. Dzień wcześniej prezydent straszył emerytów wizją wstrzymania wysyłki czeków social security. Ze swojej strony prezydent przedstawiał mało zrozumiałe propozycje oszczędności w ciągu dziesięciu lat. W tych propozycjach zawsze jest tak, że rzekome oszczędności mają nastąpić w dziewiątym i dziesiątym roku, a do tego czasu deficyt rósł będzie radośnie. Oszczędności są zresztą czysto hipotetyczne i wynikają raczej z zastosowania nowatorskich metod kreatywnej matematyki.

    Czy rzeczywiście po 2 sierpnia, o ile ustawodawcy nie zgodzą się na dalsze beztroskie zadłużanie grozi nam koniec świata? Giełda upadnie, dzieci umrą z głodu? A może katastrofa nastąpi gdy nadal beztrosko będziemy sprzedawać obligacje Chińczykom, lub w sytuacji braku nabywców, udawać, że wszystko jest w porządku i gromadzić je w sejfach Banku Rezerw Federalnych? Już w tej chwili FED skupywał obligacje za pomocą rozmaitych podstawionych firm z Antyli Holenderskich i innych, uroczych, aczkolwiek dziwnych miejsc. Czy rzeczywiście nadal możemy zwiększać zadłużenie? Jak wielki dług Ameryka może udźwignąć? Na te pytania jakoś nie możemy usłyszeć odpowiedzi. A sytuacja jest poważna. Dług federalnych finansów publicznych wynosi 14.3 biliona dolarów, czyli 93% amerykańskiego PKB. Gdyby doliczyć do tego zadłużenie poszczególnych stanów dług wzrośnie do 120% PKB. I prezydent pragnie, aby jeszcze do tego dorzucić kolejne 2, a może nawet i 3 biliony. Czy dalsze zwiększanie zadłużenia nie będzie wprost prowadzić do scenariusza greckiego i prawdziwej katastrofy, gdyż spłacenie takich zobowiązań nie będzie możliwe?

    Czy w takiej sytuacji nie mają racji ci ustawodawcy, ktorzy domagają się konstytucyjnego przymusu zbalansowania budżetu, a jednoczesnie chcą od prezydenta realnego programu oszczędnościowego, a nie obiecanek cacanek czyli budżetowych miraży w 10 letniej perspektywie.

    Domaganie się przez republikanów konstytucyjnej regulacji związanej z wysokością długu publicznego nie jest niczym szczególnym. Zapisy takie zawiera również polska konstytucja w artykule 216 ustęp 5. Polska ustawa zasadnicza zawiera progi ostrzegawcze kiedy dług publiczny osiągnie 50, 55 i 60% PKB. Po osiągnięciu tej ostatniej wartości rząd zmuszony jest do przedstawienia programu oszczędnościowego w ciagu 30 dni. Musi ograniczyć wydatki, zaś budżet musi zostać zbalansowany. Nie wolno rządowi dalej powiększać deficytu. I nikt nie twierdzi, że polski rząd, obojetnie jaki głodzi emerytów, czy niemowlaki. Dług Ameryki zaś wynosi blisko 100% PKB! Przekroczył więc wszelkie granice zdrowego rozsądku! Obawa, czy jeszcze wyższe zadłużenie będzie można spłacić jest więc uzasadnione. Jak wielki dług możemy wsadzić na karb naszych dzieci? Już w tej chwili przeciętna amerykańska rodzina ma do spłacenia 74 tysiące dolarów! A czytelnicy w Illinois niech sobie jeszcze dodadzą do rachunku ponad 40 tysięcy dolarów zafundowanych przez stanowy Kongres i gang Michaela Madigana. I jeszcze mamy zwiększać tę liczbę? Przecież w takiej sytuacji możemy być pewni, że z czasem pociechy powiedzą: „dziękujemy wam rodzice za to, że zrobiliście z nas kompletnych dziadów!”

    Czy rzeczywiście 2 sierpnia nastąpi katastrofa? Niekoniecznie. Projekcje dotyczące sierpnia 2011 roku są różne. Rząd będzie miał w kasie około 200 miliardów dolarów z bieżących przychodów. Na zrealizowanie wszystkich rachunków zabraknie około 120 miliardów. Jednak po opłaceniu czeków social security, wojska, Medicare itd, czyli po zrealizowaniu wydatków najpotrzebniejszych i tak zostanie około 35-39 miliardów dolarów.

    Można także wyobrazić sobie inny scenariusz. Za każdego dolara podniesionego progu zadłużenia przedstawić trzeba dwa dolary realnych oszczędności. Jednak oszczędności konkretnych, na dzisiaj, a nie mirażu z dziesięcioletnią perspektywą. Na pewno zaś poziom zadłużenia jest tak wysoki, że rząd powiniem już dawno przedstawić program naprawczy, pozwalający uniknąć dalszego zwiększania długu. Najgorszą zaś rzeczą jaką można zrobić, to tak jak to miało miejsce w środę, w przypadku prezydenta wyjść z pokoju w trakcie rozmów.

    W tym miejscu zazwyczaj zaczyna się dyskusja kto winien zaistniałej sytuacji. Demokraci krzyczą George W. Bush. Guzik prawda. W trzech latach rządów Obamy dług wzrósł o blisko 5 bilionów dolarów, czyli więcej niż w czasie prezydentury Busha. Zresztą nawet gdyby obecnie rozwiązać całą armię USA i spokojnie patrzeć jak Meksyk odbiera Teksas i tak deficyt budżetu wyniósłby około 200 miliardów dolarów w skali roku. A w rzeczywistości znacznie więcej, gdyż wojskowi poszliby na bezrobocie, wiele kompanii realizujących kontrakty dla armii upadło, a więc oszczędności byłyby iluzoryczne. 

    Oczywiście pewnie jakieś porozumienie zostanie zawarte. Zabierając głos w tej dyskusji pragnę jedynie powiedzieć, że pomysły zmierzające do zmuszenia rządu, aby przestał w nieskończoność zwiększać zadłużenie wcale nie są księżycowe. Wysokość długu publicznego osiągnęła wartość, której spokojnie tolerować nie można, a dalsze beztroskie wydawanie pieniędzy budzi uzasadniony sprzeciw republikańskich ustawodawców. W nieskończoność nie można żyć ponad stan i wydawać więcej niż się posiada. Wie o tym każda gospodyni domowa. W końcu zrozumieć musi także rząd.

    Andrzej Jarmakowski  

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  W pełni zgadzam się z republikanami, a jezeli chodzi o priorytety w placeniu rachunkow, to proponuję, aby wstrzymać wyplaty prezydentowi.
Thursday, July 14, 2011 | Jur

•  Za obecny dlug odpowiedzialni sa republikanie a nie demokraci. To w czasach Busha doszlo do zalamania ekonomii i obecne zadluzenie, choc wzroslo za Obamy, to jest wynikiem rzadow republikanskich. To co robia teraz republikanie jest proba odwracania kota ogonem. I jeszcze jedno- tzw. "wielki kryzys" byl wlasnie dlatego tak wielki, bo rzad pozwolil zbankrutowac wszystkim, ktorzy nie mieli pieniedzy. Zwiekszenie limitu zadluzenia, chociaz bedzie bolesne w skutkach, to bedzie i tak na pewno mniej bolesne niz gdyby tego nie zrobiono.
Thursday, July 14, 2011 | zainteresowany

•  Nie zgadzam się z zainteresowanym! Jest yproszczeniem stwierdzenie, ze za poziom zadluzenia odpowiadaja wylacznie republikanie. Za Obamy wzroslo o 5 bilionow i nigdy nie wzrastalo tak szybko. To za prezydentyury Clintona uruchomiono program tanich rzekomo ktredytow i obnizono standardy udzelania pozyczek hipotecznych, co przyczynilo sie do powstania kryzysu. Jednak dyskusja na temat winnych nie zmieni obecnej sytuacji. Uwazam, ze dlug publiczny w wysokosci niemal 100% PKB wymaga uruchomienia programu naprawczego i w tym republikanie mają rację.
Thursday, July 14, 2011 | Jur

•  Niech sie Jamakowski nie denerwuje. Dlug nie jest w gospodarce takim strszliwym zjawiskiem. Po drugie zadluzenie USA nie jest bliskie 100%, a wynosi niespelna 70% PKB. W Europie z 10 panstw ma wieksze zadluzenie.
Thursday, July 14, 2011 | koliflouer

•  Ciekawe jak koliflouer wyliczył owe 70% długu. W ubiegłym roku GNP USA wyniósł 14.7 biliona dolarów. A zadłużenie osiągnęło pułap 14.3 biliona dolarów. Jak to jest 70% to ja jestem papieżem albo gwiazdą Hollywood. Ale oczywiscie dlug nie jest niebezpiecznym zjawiskiem. Nawet jak wynosi prawie 100% GNP. W Grecji też są radośni z tego powodu! Rozmowy z Białym Domu też prowadzą tak sobie, z braku lepszego zajęcia, bo przecież nic nie grozi. Jak się czyta takich medrcow to rece opadają.
Thursday, July 14, 2011 | kartoflany

•  Nie podnosić progu zadłużenia. Trzeba przerzucić ciężar kryzysu na najbiedniejszych. Tak , jak to się teraz robi. Domy obciązyć dodatkowymi podatkiem , tak aby klasa średnia porzuciła domy i oddała włascicielom ,czyli bankierom. Nie budować fabryk , ale importować towary , aby handlarze mieli miliony. Jak się patrzy na tych cwaniaków , co stają się miliarderami handlując importowanym z Chin towarem , to "szacunek" dla republikanów przybiera rozmiary monstrualne , to są Himalaje głupoty.
Thursday, July 14, 2011 | Danuta

•  Jak się czyta takie brednie wypisywane przez Danutę to ręce opadają. Ale spokojnie i po kolei. Podatki od domów Droga Danuto nie są podatkami federalnymi, tylko stanowymi i miejskimi. I teraz najwyższe podatki od nieruchomości są w stanach gdzie rządzą zazwyczaj demokraci, jak np. w Illinois, czy w Kalifornii oraz w Nowym Jorku. To demokraci w tych stanach nakladają tak wielkie podatki. Sprawa podatykow federalnych nie ma takze zwiazku z handlem z Chinami.Moze jedynie taki, że Chiny swoje nadwyzki finansowe chetnie lokują w amerykanskich obligacjach, czyli kupują dlug USA. Tak więc niesttety Danuto Twoja wypowiedż to Himajaje głupoty!
Thursday, July 14, 2011 | Turecki

•  Jarmakowski nie zna się zupełnie na ekonomii (również większość polityków). Oczywiście, że z bieżących wpływów do budżetu Ameryka wypłaci emerytury. Ale Ameryka zaprzestanie spłacać dług zewnętrzny, a to oznacza upadek dolara i katastrofę dla całego świata - dolar jest jeszcze ciągle walutą światową. Aby spłacać bieżące zobowiązania - Ameryka musi pożyczać pieniądze. I to jest to błędne koło - bo musi podnieść poziom długu publicznego. Problemem Ameryki jest nie tylko dług publiczny, ale również deficyt handlowy. Ameryka wszystko importuje. I pieniądze wpompowane przez Obamę w gospodarkę uciekają do Azji. Dlatego m.in. tak trudno rozruszać konsumpcję wewnętrzną w USA. Wychodzi na to, że Ameryka pożycza pieniądze od siebie i płaci procenty od tego zadłużenia Chinom. To jest paranoja. Należy podnieść podatki - i dać wysokie ulgi podatkowe dla tych, którzy tworzą miejsca pracy w USA, a nie w Chinach. Trzeba promować eksport i przyciągać kapitał - poprzez regulacje prawne i podatkowe. "Pomysł" Republikanów polega na tym, aby obciąć emerytury i świadczenia lecznicze dla osób starszych - a z drugiej strony - zachować wszystko po staremu- m. in. ulgi podatkowe dla wielkich korporacji, które tworzą miejsca pracy dla Chińczyków. To jest też paranoja. Panie Jarmakowski - wojenki należy skończyć. Koszt tych wojen przyczynił się do podwojenia długu publicznego. I nawet gdyby połowę armii wysłac na zasiłki - to i tak bedzie mniej, niż się wydaje obecnie na wojsko. Ameryka wydaje setki miliardów tylko na leczenie rannych żołnierzy, leczenie ich z urazów psychicznych i stresu. To są poważne kwoty.
Friday, July 15, 2011 | ela

•  Co prawda zgadzam się, że prog zadłużenia trzeba podniesc i tak pewnie będzie, ale to Jarmakowski ma rację, a nie ela w sprawie wyliczen. Jego wyliczenia dotycza sierpnia i są prawidlowe, gdyz zobowiazania kredytowe na ten miesiac wynosza zaledwie 28 miliardow dolarow i po uwzglednieniu ich i wydatkow na social security i Medicare, pensji armii i tak dalej zostanie owych 35-38 miliardow. Inaczej sytuacja wyglada we wrzesniu. Nie jest prawda co pisze ela, ze republikanie chca obnizyc wyplaty social security i Medicare, a kwestia ucieczki firm do Azji to zupelnie inny problem. Podatki od korporacji są w USA drugie co do wielkosci na swiecie po Japonii i dlatego Ameryka traci na konkurencyjnosci. Obama nie chce podnosic tych podatkow, chce jedynie zlikwidowac kilka ulg, ktore maja raczej symboliczny charakter i do budzetu wielkich wplywow nie przyniosą. To co pisze ela o konsumpcji wewnetrznej to zupelne pomieszanie z poplataniem, ale ciekawe jest, ze Chiny domagaja się od USA podniesienia progu zadłuzenia, gdyz obawiaja się, ze ich obligacje warte okolo 1.5 biliona dolarow straca na wartosci.
Friday, July 15, 2011 | Obserwator

•  Też jestem za tym, aby jakieś porozumienie wypracować. Patrzę się na dyskusje w Kongresie jako trochę nie na temat. W koncu nikt jeszcze jasno nie powiedział jakie oszczędności poczynić, a nie wierzę w zadne programy, ktore przynieść mają poprawę w perspektywie 10 czy 15 lat. Takich bredni to ja już słuchać nie mogę.
Friday, July 15, 2011 | Karla

•  Republikanie juz przegrywaja te batalie. Pulap dlugu zostanie wkrotce podniesiony. Jarmakowski nie placz.
Friday, July 15, 2011 | kara boza

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493