Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Nie można lekceważyć protestu „oburzonych”

Andrzej Jarmakowski | Foto:ewamalcher.com|Monday, October 17, 2011

Wybory
W ciągu ostatnich dni przekonaliśmy się w jak bardzo zglobalizowanym świecie żyjemy. Globalnej gospodarce towarzyszy globalizacja protestu. Dzięki internetowi, czyli nieograniczonej możliwości porozumiewania się i wymiany ideii, tysiące ludzi w blisko setce krajów wyraziło swoje oburzenie. W Chicago blisko dwie setki manifestantów policja aresztowała pod pretekstem przebywania w parku w nocy, kiedy jest to zabronione. W niedzielę rano sędzia uwolnił wszystkich, dzięki czemu jeszcze bardziej oburzeni mogą protestować dalej.

Wyrażają swoje niezadowolenie, bowiem marzenia o spokojnym, w miarę dostatnim życiu prysły jak przysłowiowa bańka mydlana. Gdy jeszcze byli na studiach kryzys finansowy uświadomił im, że nie będą mogli wygodnie żyć na kredyt, jak pokolenie ich rodziców. Klasa średnia nie tylko w Ameryce ubożeje, zaś politycy, czy to z lewa, czy prawa nie wiedzą co z tym fantem zrobić. Rzeczywiście można się wkurzyć i tego stanu rzeczy nie zmienią policjanci dokonujący nocnych aresztowań w parku. Przecież wkrótce nastanie poranek, sędzia przyjdzie do pracy i zacznie się od nowa. A sędzia pewnie też wkurzony.

    Prawicowi publicyści nie zostawiają na manifestantach suchej nitki, dostrzegając jedynie antykapitalistyczny wymiar protestu. Rzeczywiście. W tłumie demonstrujących – jak to było w Nowym Jorku – zawsze przecież pojawi się Naomi Klein, która przedstawi prostą i naiwną receptę na uzdrowienie świata. Na pewno wiele haseł w tym spontanicznym, ciągle jeszcze niezorganizowanym ruchu jest naiwnych, jeśli nie głupich. Sporo utopii i zrozumiałego wśród młodzieży marzenia, o lepszym sprawiedliwszym świecie. Jednak instynktownie oburzeni – jak zuważył Paul Krugman – wybrali sobie właściwy cel ataku w postaci instytucji finansowych. To one doprowadziły do kryzysu i teraz skutecznie koszty przerzucają na podatników.  

  Ludzi wkurzył więc fakt, że nagle okazało się, iż tworzenie czegoś, produkowanie, budowanie, wytwarzanie dóbr, to mało opłacalne zajęcie dla naiwnych. Najlepiej zarabiają faceci, którzy nie tworzą żadnych wymiernych dóbr, jedynie obracają jakimiś papierami, a kiedy narobią badziewia, to spokojnie wyciągną rękę po publiczne pieniądze, bo przecież są zbyt wielcy, aby upaść. Bo inaczej system może runąć w przepaść. I jeszcze po tym na Boże Narodzenie wypłacą sobie gigantyczne bonusy. Obojętnie, czy na Wall Street, czy w państwowym PKN Orlen, gdzie urzędujący przez 14 dni prezes dostał 10 milionów złotych na odchodne. W czasie, gdy marzenia pryskają takie rzeczy oburzają i nie ma w tym niechęci do kapitalizmu, ile brak zgody na rażącą niesprawiedliwość.  

  Przynajmniej w Stanach Zjednoczonych protestujący kilka lat temu łączyli wielkie nadzieje z nową administracją Baracka Obamy. Spotkało ich rozczarowanie. Nawet nie dlatego, że obietnice o włączeniu przez gospodarkę szybszego biegu okazały się mrzonkami. Ludzie zobaczyli, że rząd Obamy, to rząd Wall Street. Nigdy tylu ludzi z Wall Street nie zasiadało w amerykańskim rządzie. Od sekretarza finansów Timothy Geithnera poprzez wszystkie agencje nadzoru finansowego rządzą ludzie z Wall Street. W sytuacji, kiedy Wall Street ma kontrolować samą siebie trudno oczekiwać reform i korekty tego chorego systemu. W haśle „my jesteśmy 99% społeczeństwa” w gruncie rzeczy tkwi przesłanie o braku zgody na funkcjonowanie tego systemu, tak dobrze opisanego w dokumentalnym filmie „Inside Job”.

    W tej chwili nie wiadomo jeszcze co wyłoni się z tego ruchu, czy przybierze on jakieś zinstytucjonalizowane formy. Jego przeciwnicy twierdzą, że wkrótce tempratura spadnie, nastąpią przymrozki, zacznie padać deszcz, co skłoni manifestantów do zakończenia protestu. Jednak ludzie, których pozbawiono marzeń o stabilnej przyszłości mogą wykazać znacznie więcej determinacji. Wcale nie muszą się poddać i poskładać namioty.

    Na pewno zaś warto temu ruchowi przyglądać się uważnie. Sądzę bowiem, że rodzi się coś zupełnie nowego, co może mieć znaczenie już w niedalekiej przyszłości. Kto wie, może ruch ten zmusi polityków do dokonania niezbędnej – jak sądzi Krugman i wielu innych ekonomistów korekty systemu.

    Andrzej Jarmakowski

 Foto:ewamalcher.com


Na zdjęciach protest w dystrykcie fonansowym Chicago (skrzyżowanie ulic LaSalle i Jackson) w poniedziałek, 16 października. To 24 dzień akcji "Okupuj Chicago".

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Jak nie masz chleba, to wychodzisz na ulice. Nic nowego
Monday, October 17, 2011 | abrakadabra

•  Na pewno tych gości z Wall Street trzeba pogonić. W gruncie rzeczy to zlodzieje, ktorzy dzialają w majestacie prawa. Tego nie można akceptować.
Monday, October 17, 2011 | Lidia

•  Cala ta rozroba z Wall Street jest organizowana przez zwolennikow Baraka Obamy. Celem jest odwrocenie uwagi od jego nieudolnosci i skierowanie calej nienawisci na banki. Ma to umozliwic jego ponowny wybor. Gdyby ci mlodzi ludzie mieli konkretne wyksztalcenie i chcialo im sie uczyc to napewno znalezli by prace. Prosze sprawdzic jak wygladaja w ostatnich latach listy gradulujacych studentow chocby w takich uczelniach jak Northwestern University i University of IL. Jaki procent graduluje w "Liberal Arts", a jaki z matematyki, fizyki albo z engineering. Moze 10% gradulujacych ma konkrentne wyksztalcenie. I tak jest na zdecydowanej wiekszosci amerykanskich uczelni. Mysle, ze limit zatrudnienia dla "community organizers" dawno sie juz w USA wyczerpal
Monday, October 17, 2011 | roman456

•  Roman, chyba nieco upraszczasz. Nowi inzynierowie mają od lat ogromne kłopoty ze znalezieniem zatrudnienia, także z powodu kryzysu na rynku budowlanym. Inwestycji w USA niewiele. Aczkolwiek zgadzam się z Tobą, że system edukacji w USA jest mocno przestarzały
Monday, October 17, 2011 | Karla

•  Roman, co to znaczy "gradulujacych"? Miej litosc dla jezyka poskiego!
Tuesday, October 18, 2011 | Polka

•  Kto wyciął komentarz o "dziadzie"
Wednesday, October 19, 2011 | Cycek

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493