Newt Gingrich zwycięzcą debaty o bezpieczeństwie narodowym
Andrzej Jarmakowski|Tuesday, November 22, 2011
We wtorek w Waszyngtonie odbyła się debata republikańskich kandydatów na urząd prezydenta, poświęcona zagadnieniom bezpieczeństwa narodowego. O polityce zagranicznej rozmawiano w dzień po tym jak jasnym stało się, że Superkomisja Kongresu nie zdołała osiągnąć porozumienia w sprawie stosunkowo niewielkich cięć budżetowych, a tym samym powstania groźby dokonywania automatycznych cięć między innymi w budżecie Pentagonu.
W trakcie debaty współorganizowanej przez CNN i konserwatywną Heritage Foundation kandydaci zgadzali się co do tego, że sytuacja finansów publicznych stanowi zagrożenie dla bezpiczeństwa państwa. W trakcie dwugodzinnej debaty kandydaci starli się z Ron Paulem, politykiem, który jako izolacjonista pragnie ograniczenia obecności Ameryki w świecie. Główny nurt Partii Republikańskiej reprezentowali jednak znacznie lepiej Newt Gingrich i Mitt Romney. Gingricha, który niespodziewanie wysunął się niedawno na czoło stawki można zresztą uznać za zwycięzcę tej debaty, gdyż jako jedyny potrafił przedstawić szersze spojrzenie i odpowiadając na szczegółowe pytania potrafił przedstwić szerszą wizję dotyczącą strategicznych, długofalowych celów Ameryki.
Na konieczność budżetowego realizmu wskazywał gubernator Hautsman.
Pytania zadawane w debacie dotyczyły szczegołówych kwestii, na przykłd celów w Afganistanie i perspektywy wycofania wojsk USA, czy stosunków z Pakistanem. Sporo miejsca poświęcono irańskiemu programowi nuklearnemu, jak i zagrożeniu terrorystycznemu. Rozmawiano o pomocy zagranicznej i celowości tych wydatków. Kandydaci wypowiadali się na temat „Patriot Act” i przydatności tego typu ustawodawstwa dla obrony przez terroryzmem. Ron Paul był zdecydowanie przeciwko, uważał bowiem, że wolności osobiste ważniejsze są od iluzorycznego poczucia bezpieczeństwa. Newt Gingrich ripostował, że nie zamierza dopuścić do ścigania sprawców, którzy zdetonują bombę atomową w amerykańskim mieście. Będzie dążył do tego, aby ująć ich zanim dotrą do USA i w tym celu wykorzysta wszelkie możliwości.
Rick Perry dopuszczał możliwość profilowania pasażerów samolotów z uwzględniemiem wyznawanej religii i przynależności narodowej. Newt Gingrich pewnie podpadł konserwatystom republikańskim gdy rozprawiano o bezpieczeństwie południowej granicy. Twierdził mianowicie, że mało realistycznym jest marzenie o wyrzuceniu z USA wszystkich nielegalnych imigrantów. Raczej ludziom, którzy mieszkają w USA od wielu lat i przyczyniają się tym samym do rozwoju kraju, należałoby umożliwić pozostanie w Ameryce.
Krytykowano prezydenta Baracka Obamę za pasywność w polityce i ograniczenie się do reagowania na zaistniałą sytuację. W sprawie Iranu większość kandydatów zgodziła się, że militarna opcja jest ostatnią jaką należy rozważać w związki z atomowymi aspiracjami tego kraju. Jednak pozostaje ona na stole i poza Ron Paulem nikt z niej nie rezygnował.
Newt Gingrich przekonywał, że w wielu sprawach Ameryka nie postępuje zbyt serio. Kiedy na całego włączyła się w czasie II wojny światowej potrzeba było trzech i pół roku na pokonanie Niemiec i Japonii. Talibowie w Afganistanie są znacznie słabsi niż III Rzesza. W sprawie Iranu kandydaci dopuszczali zastosowanie sankcji także wobec irańskiego banku centralnego, co spowodowałoby drastycznie zmniejszenie eksportu irańskiej ropy. Europa niechętnie patrzy na take rozwiązanie, bowiem mogłoby to spowodować znaczny wzrost cen ropy. Jednak generalnie kandydac unikali jasnych deklaracji uzależniając je od poznania wszelkich aspektów i danych wywiadowczych.
Ciekawe jest także to, o czym w debacie w ogóle nie rozmawiano. Nie pojawił się zaś problem stosunków transatlantytckich. Od zakończenia II wojny światowej w amerykańskiej polityce zagranicznej relacje z Europą były zwornikiem amerykańskiej polityki. Obecnie nie zaprzątają umysłów polityków, koncentrujących się na Azji, na problemach tworzonych przez Chiny i radykalny islam. Mimo, iż Europa i Ameryka przeżywają kryzys związany z problemami finansów publicznych, w tej sprawie politycy republikańscy nie mieli pomysłów, wyznawali zasadę niech każdy sobie rzepkę skrobie.
Dzień wcześniej Mitt Romney w wywiadzie udzielonym stacji Fox News w programie Hannity otwarcie wyrażał wątpliwość z sens utworzenia wspólnej europejskiej waluty i lekką ręką przewidywał jej upadek.
Uważnie śledząc ile dodatkowych „dronów” zamierzają poszczególni kandydaci wysłać do Pakistanu, aby skuteczniej bombardować zwolenników Al-Kaidy można jednocześnie zastanawiać się, czy nadszedł już czas, aby bić na alarm nad stanem stosunków transatlantyckich. W trakcie debaty odnosiłem wrażenie, że w zasadzie wszyscy kandydaci nie rozumieją Europy, nie lubią jej zjednoczeniowych pomysłów. Dla mnie więc znacznie ważniejsze od niuansów polityki wobec Pakistanu, czy deklaracji Mitta Romney’a, że pierwszą wizytę zagraniczną złoży w Izraelu, była całkowita nieobecność Europy w tej debacie.
Zmiana w akcentach widoczna była nie tylko wśród kandydatów. Pytania zadawali często powszechnie znane osobistości na przykład z Heritage Foundation. Heritage Fouindation w przeszłości położyła ogromne zasługi w tworzeniu dobrych, transatlantyckich relacji. Obecnie żadna z tych osobistości nie widziała potrzeby pytania się o reakcję Ameryki na grecki kryzys, czy w ogóle o relacje w ramach NATO. Europa przestała Amerykanów interesować.