
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Nauka a religia
Tomasz Zaborowski|Thursday, August 18, 2011
Zazwyczaj w dyskusjach na temat światopoglądów opartych o naukę i o religię zwraca się uwagę na odmienność dziedzin jakimi zajmują się te dwie domeny. Mówi się, że nauka zajmuje się tym co materialne, natomiast religia tym co duchowe i że nie istnieje fundamentalna sprzeczność pomiędzy tym co głosi każda z nich. Fundacja Templetona przyznaje nawet wysokie nagrody pieniężne naukowcom, których praca "łączy" naukowe osiągnięcia z religijnymi podstawami.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w porządku, że rzeczywiście pomimo istniejącego rozdziału zainteresowań, dziedziny te mogą ze sobą harmonijnie współistnieć. Nie trzeba jednak wielkiej wnikliwości, aby zdać sobie sprawę, że te dwa światopoglądy nie są do pogodzenia właśnie dlatego, że jednak wypowiadają się na te same tematy i w większości wypadków nie można uznać, że oba mają rację.
O ile prawdą jest, że nauka nie wypowiada się na temat Boga (tak jak nie wypowiada się na temat krasnoludków), to nie jest prawdą że dzisiejsza nauka nie wypowiada się na tematy wcześniej zarezerwowane dla religii, czyli np. moralności, systemów wartości, pochodzenia Świata, czy pochodzenia człowieka. We wszystkich tych tematach nauka ma zupełnie co innego do powiedzenia, niż religia i poglądy naukowe nie tyle uzupełniają wyjaśnienia teologiczne, co im zaprzeczają.
Światopogląd religijny zakłada, że przyczyną wszystkiego jest Bóg, który nie tylko powołał Świat do istnienia, ale również jest źródłem praw nim rządzących i może wpływać na losy Świata omijając te prawa.
Nauka jako metoda zdobywania wiedzy o Świecie nie może przyjąć takiego podejścia, ponieważ z góry skazuje ono naukę na porażkę. Jeśli Bóg jest nie wyjaśnialny, nie poznawalny i może robić i robi co chce, to jakiekolwiek próby wyjaśniania tego co się dzieje są bezsensowne.
Ale to nie dlatego nauka odrzuca koncepcję Boga. Wynika to z faktu, że w kwestii wyjaśniania Świata koncepcja Boga niczego nie wyjaśnia. Jeśli ktoś na pytanie skąd wziął się Świat odpowiada, że to Bóg go stworzył, to jego odpowiedź niczego nie tłumaczy. Taka odpowiedź tajemnicę Świata zastępuje tajemnicą Boga nie pozostawiając nawet nadziei na jej wyjaśnienie.
Kolejną przeszkodą w godzeniu religii z nauką jest odmienność w metodzie dochodzenia do prawdy. Religia każe poszukiwać prawdy w "piśmie świętym" oraz w "sobie", czyli w subiektywnych doznaniach, które jako jedyne i niepowtarzalne mogą być bożym objawieniem.
Nauka natomiast zajmuje się tylko takimi pytaniami, na które odpowiedzi może udzielić wynik doświadczenia, które każdy może powtórzyć. Można powiedzieć, że w metodzie naukowej pytania dotyczące Świata formułowane są tak, aby to Świat mógł na nie udzielić odpowiedzi.
Lista błędnych wyobrażeń na temat Świata zawartych w Biblii jest zbyt długa, aby ją tutaj omawiać, dlatego ograniczę się do omówienia rzekomego wytłumaczenia przyczyn pojawienia się tych błędów. Otóż błędy te ponoć wynikają ze stosowania przez autorów Biblii metafor na oddanie zjawisk do opisu których nie istniało jeszcze odpowiednie słownictwo.
Osobiście uważam, że gdyby Bóg naprawdę objawił komukolwiek jak wyglądało stworzenie Świata, to ten ktoś nie napisałby, że Bóg stworzył Świat w 6 dni, wyliczając jeszcze dokładnie co Bóg robił każdego dnia.
Jeżeli mam tak rażące mijanie się z prawdą traktować jako metaforę, to doprawdy nie wiem gdzie w Biblii miałaby przebiegać granica pomiędzy prawdą a...metaforą. Dla wierzących granicę tę wyznaczają autorytety religijne, które dla naukowca są nie do przyjęcia. W nauce bowiem nie ma najmniejszego znaczenia kto głosi jakąś teorię- liczy się tylko to, czy poprawnie przewiduje ona wyniki doświadczeń.
Z naukowego punktu widzenia Biblia nie może być traktowana jako źródło wiedzy o Świecie dlatego, że opis Świata zaprezentowany w Biblii nie przystaje do tego co widzimy, czujemy i co badamy za pomocą przyrządów badawczych. Współczesna nauka oferuje o wiele bogatszy i pełniejszy obraz otaczającej nas rzeczywistości, którego implikacje pozwalają nam lepiej zrozumieć motywy rządzące naszymi działaniami i demistyfikują duchowe aspekty naszego życia.
Na zakończenie podzielę się jeszcze refleksją na temat Fundacji Templetona i jej nagrody. Nagroda ta nie jest przyznawana za osiągnięcia naukowe, ale za działalność na rzecz doktryny. Najbardziej zastanawiającym faktem jest jednak samo istnienie takiej nagrody i jej wysokość, która jest porównywalna do nagrody Nobla. W mocno przesadzonym opowiadaniu o tym jak to można godzić naukę z religią, okazuje się jednak że trzeba naprawdę słono zapłacić, aby skłonić jakiegoś naukowca do dobrego gestu względem religii.
Tomasz Zaborowski
Foto: NASA
Dodaj komentarz
• To tak jakby porownywać ogień i wodę. Kościół zawsze traktował naukę nieufnie. Od czasów Galileusza i znacznie wcześniej. Obecnie Kościoł blokuje badania nad komorkami macierzystymi, w wielu szkolach uczą debilizmów związanych z teorię powstania czlowieka. Jakies dziwaczne brednie, ze czlowiek zyl razem z dinazaurami itp. Natomiast polski Kosciol katolicki to juz ciemnogrod kompletny, cos jak amerykanscy baptysci.
Thursday, August 18, 2011 | Obserwator
• Dobry artykuł P.Tomku - całkowicie popieram:)
Friday, August 19, 2011 | Adam Chgo
• Pan Zaborowski rozbija jednosc Polonii katolickiej!! Cos niebywalego!!
Friday, August 19, 2011 | Maria z Niles
• Każda sekta religijna zostanie kiedyś obalona ale na to potrzeba czasu. Teraz przy nowych technologiach porozumiewania się zostanie to wszystko znacznie przyspieszone,
Friday, August 19, 2011 | Cycek
• Ciekawy temat, ale skomplikowany i wszelkie streszczenia mijaja sie z celem. Linia pomiedzy wiara a nauka nie jest wcale wyrazna.
Monday, August 22, 2011 | krytyk kosciola
• Można tylko w jeden sposób odnieść się do tego tekstu - infantylizm wieku dziecięcego, tudzież potrzeba otwarcia się na transcendentną rzeczywistość manifestowana przez autora w infantylnym stylu nastolatka. Można powiedzieć, że to kolejne odgrzewanie kotleta, ale pozwolę sobie zacytować coś co napisałem wcześniej na facebooku na podobny temat w odpowiedzi na wątpliwości pewnego ucznia warszawskiej szkoły średniej, dającemu głośno wyraz swojemu sceptycyzmowi religijnemu ,,Patryku. Twój racjonalizm nie jest zaskakujący, bo nie nowy. Najzwyczajniej Twoja konstrukcja myślowa opiera się na marksistowskiej myśli – ,,religia to opium dla ludu,,. Jesteś stosunkowo mlody i nie wiem czy wiesz, że pokoleniowo przerabialiśmy to już wcześniej za PRL u. I wystarczy. Nie wiem też skąd u Ciebie taka pewność, że wiara w świecie zanika? I jeśli dobrze zrozumiałem to twierdzisz, że postęp i wiedza są czynnikiem dystansującym człowieka od Boga, którego człowiek wymyślił aby uzasadnić niezrozumiałe prawa natury. Otóż człowiek w Bogu poszukiwał nie odpowiedzi na pytanie dlaczego słońce zachodzi za horyzont ale jaki jest sens życia i śmierci. I do dzisiaj poszukuje. Zabawne wydaje się przeświadczenie, że w dzisiejszym świecie ludzie Boga nie potrzebują, bo są zbyt racjonalni. Blednie to wobec milionów rozmodlonych i poszukujących pocieszenia w cierpieniu i pomocy w potrzebie! Teza, na którą się powołujesz, mówiąca, że Boga zastąpiły nauki empiryczne jest z gruntu fałszywa. W wypowiedziach Kopernika, Newtona, Pasteura, Einsteina po dziesiątki wybitnych współczesnych koryfeuszy nauki, noblistów z zakresu nauk ścisłych pojawia się aspekt inteligentnego projektu, siły wyższej, Boga w odniesieniu do ludzi i świata. O nich Patryku powiedz, że są nieracjonalni, zacofani. By wymienić chociaż kilku - Sir Fred Hoyle noblista z zakresu astrofizyki, twórca koncepcji powstawania gwiazd, Werner Aber, noblista w zakresie genetyki molekularnej, Francis Crick, nobel za replikację genów i budowę kwasu rybonukleinowego, Charles Townes, nobel za laser..bodaj..kto tam jeszcze? Stephen Hawking, astrofizyk i kosmolog (kaleka na wózku, porozumiewający się za pomocą syntezatora mowy), Jeszcze wymieniać? Na koniec chciałbym przytoczyć znamienne słowa Hawkinga - nazywanego Einsteinem naszych czasów, o tym, że kiedy ,,...zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków,,. Mam nadzieję, że przytoczyłem poprawnie (pamięć już nie ta) i tym akcentem chciałbym zakończyć, licząc, że wyciągniesz właściwe wnioski.,, Czego również życzę Tomaszowi Zaborowskiemu.
Monday, August 22, 2011 | Wojciech Ciszewski
• Panie Wojciechu, ani Albert Einstein, ani Stephen Hawking, na których się Pan powołuje nie wierzyli (w przypadku Hawkinga- nadal nie wierzy) w Boga, ani w żaden inteligentny projekt. Einstein posługiwał się pojęciem Boga jako metaforą, co pod koniec życia zmusiiło go do kategorycznego odcęcia się od wiary. Natomiast Stephen Hawking całkiem niedawno nakręcił film dla Discovery Chanel, w którym otwarcie i wyraźnie stwierdził, że wg niego Bóg nie istnieje. Obawiam sie, że w przypadku innych Pańskich przykładów ich wiara również nie jest faktem, ale wynika z Pańskich pobożnych życzeń.
Monday, August 22, 2011 | Tomasz Zaborowski
• Hawkins powiedział także nie tak dawno, że w teori o wielkim wybuchu nie ma miejsca na Boga, jest tylko miejsce na prawa fizyki. Tak więc Pan Cieszewski posługuje się nieprawdziwymi przykladami. Zresztą nie ma to znaczenia, bo teza o religijności wybitnych naukowcow jest nie do obronienia. Konsekwentnie Kosciol zwalczal nauke. Różne poglądy w roznych czasach byly brane na indeks. Dzisiaj tak jest w teorią Darwina, już w zasadzie nie teorią, a faktem. Kiedyś z kolei nie zgadzano się w poglądem, że Ziemia jest kulą.
Monday, August 22, 2011 | ateista
• Moze nie tak bardzo religia, ale kosciol to glowna wsteczna sila spowalniajaca nauke. Gelileusz pewnie by dzisiaj dostal Nobla, ale wtedy byly inne czasy
Monday, August 22, 2011 | fryc
• Panie autorze! Dlaczego - konsekwentnie i natrętnie - popełnia pan błąd ortograficzny, pisząc Świat, zamiast świat? Czy świat to według pana nazwa geograficzna? A może jakieś istnienie pokrewne Bogu? Chyba się panu pomylił świat ze Wszechświatem, który istotnie jest nazwą własną - choć nie geograficzną, tylko astronomiczną
Monday, August 29, 2011 | Uważny czytelnik
• Lata temu odwiedzajac Radom zobaczylem na scianie budynku wymalowany napis : "a osmego dnia Bog stworzyl radomiaka" i podoba mi sie to do dzisiaj , bardziej niz nowa sukienka pana Stanislawa Dziwisza
Monday, August 29, 2011 | Stach z Utah
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

